-
Postów
501 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez BladzacyAniolek
-
Nie wiem gdzie napisać, więc napiszę tutaj. Takie małe pytanie mam, czy Wy również miewacie fantazje, agresywne bądź seksualne, na temat własnego terapeuty? Pojawianie się takim myśli to normalne?
-
Vi. nie pytałam się go czy mogę. A on też nie proponował. A wie, że tak byłoby lepiej, bo mówiłam mu, że pisząc lepiej mi się wyraża myśli.
-
Też czasami tak mam. A czasem to walę się pięściami w głowę...
-
Ja się nie boję swojego terapeuty, mam po prostu problem z wyrażaniem wszystkiego wprost. Pisząc listy mogłabym o wszystkim powiedzieć, a tak włącza mi się jakaś głupia blokada. :/ I nie mogę z siebie niczego wydusić.
-
Jak to nie ma czego? A to, że rozmawiacie normalnie z terapeutą, to, ze możecie do nich dzwonić w razie potrzeby. Ja do swojego nawet nie mam numeru telefonu. To mój drugi terapeuta... Nakręca mnie i ufam mu. Ale wkurwia mnie to, że już drugi raz nie przyjechał. Czuję się tak jakby miał mnie w dupie. :/ Moje uczucia wobec niego się powoli zmieniają, z sympatii do nienawiści. :/ A po drugie mój lekarz psychiatra mi go polecił, mówił, że to dobry terapeuta, i że sobie ze mną poradzi. Ja trzy miesiące już chodzę. Ehh jakoś łatwiej mi jest wyrażać to co czuję pisząc. :/ Po drugie, jeśli moje uczucia wobec niego idą w kierunku nienawiści, to ja już nie wiem czy zacznę gadać.
-
Czytam Was, i normalnie Wam zazdroszczę tych relacji z terapeutami. Ja na terapii nie potrafię się otworzyć. A do tego mój psycholog, już po raz drugi mnie olał, i nie przyjechał na sesje. Miał mnie zawiadamiać, gdy coś mu wypadnie i wizyta będzie odwołana. Ale wcale nie zawiadomił. Ma mnie w dupie. :/ Nie było by żadnego problemu, gdyby nie to, że na te spotkania muszę jeździć 40 km... Ehh. Po ludzku jestem na niego zła. :/
-
Z takim nastawieniem, to Ty na pewno nie wyzdrowiejesz...
-
Pomóżcie bo dłużej tego nie zniosę...
BladzacyAniolek odpowiedział(a) na ziolo_O temat w Depresja i CHAD
Nie mamy takich kompetencji, aby stawiać diagnozę. Ale moim zdaniem mi tu śmierdzi nerwicą. Idź do lekarza, pomoże Tobie. -
Wytrzymałam tydzień bez okaleczeń. Dziś nie dałam rady, i upadłam. Chyba pierwszy raz tak długo wytrzymałam. Ale czy jest się czym chwalić? Za to robiłam inne rzeczy, aby poczuć ulgę, jak np. ucieczka w alkohol. :/ W tym tygodniu upiłam się 3 razy. I jaki jest tego sens? Beznadziejna, do dupy! Kurw.a i jeszcze boję się nowych ludzi. :/ Boję się iść do fryzjera. Po prostu żal. ://
-
U mnie stwierdzono depresję. Na terapię chodzę trzeci miesiąc. Od przyszłego tygodnia spotkania będą się odbywały dwa razy w tygodniu, wcześniej było raz. Szczerze mówiąc nie widzę siebie na tej terapii. Jest mi ciężko nawiązać kontakt z drugim człowiekiem, mam jakieś pieprzona blokady, które nie pozwalają mi wydusić z siebie żadnego słowa. Tak więc rozmowa z terapeutą raczej mi nie wychodzi. :/ Nie potrafię wyrazić wprost swoich myśli. Przeważnie milczę. On próbuje w jakiś sposób rozwinąć rozmowę, ale ja i tak nie potrafię kurwa mówić! Zastanawiam się nad rezygnacją. (
-
Innej drogi nie ma. Na początku też do tego podchodziłam, jak Ty. A teraz jestem zadowolona z tego, że zdołałam wykonać ten krok do przodu. Wizyta u psychiatry nie jest wcale zła. Też się bałam, ale poszłam. Mam fajnego terapeutę. I mam nadzieję, że dzięki temu wyjdę z tego gówna. Sama sobie nie poradzisz. To jest jak nałóg. A bez psychoterapii nie wyjdziesz z tego. Rodziców też się bałam, ich reakcji, ale wyznałam im prawdę. Od wyznania prawdy minęło 2 miesiące, od tamtej pory ani razu nie poruszyli tego tematu. Nie pytają jak to robię, gdzie, jak często. Zachowują się tak, jakby tematu nie było. Mam czasem wrażenie, że ich to w ogóle nie obchodzi. Może i dobrze. Weź się w garść, i do dzieła. :)) Jeśli boisz się iść sama to weź ze sobą jakąś osobę, której ufasz. Nie chcesz ich ranić, czy zwyczajnie boisz się ich reakcji?
-
1. Wizyta u psychiatry.. 2. Rozpoczęcie psychoterapii.
-
Mi idzie 23 rok życia, i z tego powodu mam jeszcze większego doła. 23 lat i do czynienia mam z autoagresją. :/ A mówią, że to tylko dosięga nastolatków...
-
Ehhhh. Znowu uciekam do alkoholu. Nie ma jeszcze 15, a ja już trochę wypiłam. Koszmar. :/ Red92 mogę zapytać ile masz lat? Ciebie również to pogrąża? Czy to tylko ja mam takie odczucia...
-
26 dni łał. Żuchwa mi opada z wrażenia. Ja się okaleczam niemal codziennie. I tak czytając wasze posty pogrążam się jeszcze bardziej, gdyć moje życie jest tak bardzo skomplikowane, jak co niektórych z was.
-
Dla wszystkich, którzy chcą cos o mnie powiedzieć.
BladzacyAniolek odpowiedział(a) na temat w Off-topic
W końcu forum działa. ;D Red92 Nie. Ale jestem z sąsiedniego miasta. I byłam gotowa pojechać do Krzysia. New-Tenuis a z jakiego miasta jesteś? :) Zgodzę się z New-Tenuis. Zawsze znajdzie się ktoś, kto Ciebie nie polubi. Niemożliwością jest akceptacja od całego społeczeństwa. -
Dla wszystkich, którzy chcą cos o mnie powiedzieć.
BladzacyAniolek odpowiedział(a) na temat w Off-topic
Red92 ja mam to samo, łatwiej mi idzie ze starszymi osobami. :) I kompletnie nie idzie mi rozmowa sam na sam. :/ W grupie jakoś łatwiej. Zazdroszczę Ci tego spaceru. Ja chora, i iść nie mogę. Głupie przeziębienie. -
Dla wszystkich, którzy chcą cos o mnie powiedzieć.
BladzacyAniolek odpowiedział(a) na temat w Off-topic
Ja też mam problem w kontaktach międzyludzkich. Jestem bardzo nieśmiała i małomówna. Otwieram się dopiero, gdy przyzwyczaję się do otoczenia. Ale tak jak napisała PinkFlower można wyjść na spacer, ja np. chodzę na spacery z psem i jeżdżę na rowerze. Nie można przez 24 godziny siedzieć w domu, i to jeszcze przed komputerem! Wyjść i zobaczyć jaki ten świat jest piękny. :) -
Dla wszystkich, którzy chcą cos o mnie powiedzieć.
BladzacyAniolek odpowiedział(a) na temat w Off-topic
Co do bordera, ja osobiście nie chciałabym, aby u mnie stwierdzono te zaburzenie, dlatego też nie pytam swojego psychiatry, jak fachowo się nazywa to, co się ze mną dzieje. ;D [Dodane po edycji:] To akurat swoją drogą. Ja zwracam Vi na to uwagę już parę ładnych miesięcy, a może i lat... Ja Krzysiowi proponowałam spotkanie, nie wirtualne ale nie chciał. I tu się z wami zgodzę, i wszyscy chyba to poprą, że Krzyś musi wyjść z świata wirtualnego, i zacząć się spotykać z ludźmi. -
Dla wszystkich, którzy chcą cos o mnie powiedzieć.
BladzacyAniolek odpowiedział(a) na temat w Off-topic
Gdy byłam w wieku Krzyśka, to mój bunt wyglądał troszkę inaczej, a mianowicie sporo alkoholu, trawka, wagary... Zamiłowanie do religii w tym wieku u mnie nie występowało, Bóg dla mnie wtedy nie istniał. A autoagresja w ogóle nie występowała. Moje samookaleczenia pojawiły się dopiero w wieku lat 21. Teraz mam 22. Tak więc mogę powiedzieć, że jeśli Krzysiu przechodzi teraz bunt, to jest bardzo łagodny bunt. ;D Choć ja osobiście, w ogóle bym nie nazwała to buntem. -
Dla wszystkich, którzy chcą cos o mnie powiedzieć.
BladzacyAniolek odpowiedział(a) na temat w Off-topic
Dla mnie Krzyś też jest spoko, jest bardzo miły. :) Lubię Go takiego, jaki jest. Żadne Jego wypowiedzi mnie nie irytują. Bardzo fajnie się z nim rozmawia, i zawsze można na niego liczyć, jak chce się pogadać. -
A ja napiszę tyle, że sami niszczycie ten wątek. Zastanówcie się czym jest forum? Myślałam, że w takich miejscach każdy ma prawo dołączyć się do jakiekolwiek tematu, tutaj natomiast stworzyła się jakaś grupka, która dąży do tego aby nikt poza ich kręgiem nie mógł się wypowiadać w tym temacie. Naskoczyliście na Krzyśka bez powodu. Czy wam byłoby miło gdyby ktoś pisał o was takie rzeczy? Krzysiek jak każdy z nas szuka zrozumienia, miłości i akceptacji, a co dostał? Odrzucenie. Myślę także, że to nie do was należy oceniać jaką muzykę słucha, jakich języków się uczy, czy też jaka jest jego wiara. Spójrzcie najpierw na siebie, a później innych oceniajcie. Żal dupę ściska, jak czytam wasze komentarze. Szkoda mi was, naprawdę. Najlepiej stwórzcie sobie własny temacik, wpiszcie nicki kto może się w nim wypowiadać, i będzie święty spokój.
-
co tak bardzo bawi dremora??
-
michał88 u mnie ta sama sytuacja. Nie chciałam iść na studia. Zostałam zmuszona przez rodziców. Oni wybrali mi kierunki. :/ To jest straszne, straszne ciągle spełniać oczekiwania rodziców, i nie móc robić tego co się chce. SamiraQ życzę Ci wszystkiego dobrego, mam nadzieję że Twoje marzenia się spełnią. Trzymam kciuki. Ja cztery lata zmarnowałam, aby tylko zadowolić rodziców, teraz idzie kolejny rok.