Skocz do zawartości
Nerwica.com

halenore

Użytkownik
  • Postów

    4 867
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez halenore

  1. Haha To ja ci napiszę, że na mojego też nie. Chciałam Dżordżesowi zniwelować lęk w czasie sylwestrowej nocy. Ale mój piękny Dżordżes vel. Siwa Dziadzia ma w dupce hydroksyzynkę. Dostał 25 mg i nic. Dalej ziajał, jakby miał stan przedzawałowy.
  2. Ja jestem w czarnej dupie. Kilka miesiący po skończeniu studiów trafiłam na staż. Po ciężkim początku przepracowałm 2,5 miesiąca. Nerwica i depresja wróciły z siłą cyklonu. I tak dotarłam do punktu wyjścia: tak źle było tylko na początku mojego leczenia, kiedy trafiłam do szpitala i nikt nie wiedział co się ze mną dzieje. Poszłam do psychiatry z bezsennością, lękami, mdłościami, fobią o duszeniu się, odruchem wymiotnym. Pracowałam z dużą grupą ludzi, więc nie mogłam być w niedyspozycji. Dostałam L4, potem następne. Pytałam lekarza czy są jakieś opcje? Może pruć się benzo nim objawy nie ustapią. Pani uznała, że to bez sensu. Dawała ciągle zwolnienia i wywalili mnie ze stażu. Teraz nie mam ubezpieczenia, bo żeby znów się zarejestrować w UP, musiałabym złożyć zaświadczenie o zakończeniu leczenia. W przypadku mojej choroby - śmieszne. Więc jest sytuacja patowa. Od lat miałam umiarkowany stopień niepełnosprawności z powodu wady rozwojowej stóp i dłoni. Oczywiście zabrali mi to i dali stopień lekki. Nie wiem czemu, bo mój stan nie uległ poprawie. Teraz muszę zawalczyć o wyższy stopień. Lekarką uznała, że nie mam choroby a zaburzenie. A mój stan od roku pogarsza się tak, że zaczęłam miewać ataki furii i autoagresji. Teraz mam płaskorzeźby na rączkach. Zmieniłam psychiatrę po raz trzeci. I ten nowy już na pierwszj wizycie zaproponował mi oddział nerwic. Najgorzej wqurwia mnie fakt, że nic już z tego nie rozumiem. Przed studiami rok pracowałam. Był rok 2003. Podjęłam pracę dzięki temu, że odżyłam po fluoksetynie. Pracowałam rok do rozpoczęcia studiów. Było super, chociaż zarabiałam wielkie gówno. Ale zero lęków, zero somatów mimo, że to była praca z duuużą grupą ludzi, bo pracowałam w MacSraczu. Bardzo dobrze wspominam ten okres. I nie rozumiem, co się we mnie zmieniło. Nie wiem, jaka czeka mnie przyszłość. Najpewniej nie świetlana. -- 19 maja 2011, 10:15 -- No i gratulacje dla tych wszystkich, którzy leczą się 2-3 lata i już myślą, że wszystko wiedzą. Ja wiem, że to wam minie...
  3. Może. U mnie hydro raz działa, a raz nie. Jak jej się zachce
  4. Teraz biorę afobam,ale wiadomo substancja czynna taka sama jak xanaksie. Moja największa: dawka z miesiąc temu wzięłam 1,25mg i zdarzyło mi się to pierwszy raz od początku leczenia czyli od 9 lat. Ale było bardzo źle, a nie będę jeździć na pogotowie i robić z siebie głupa. Poza tym na pogotwiu dadza mi hydro, której nie znoszę. Afobam biorę bardzo sporadycznie i doraźnie na ogół w dawce 0,25mg albo mniejszej, niezmiernie radzko w dawce 0,5 mg. Pierwszy raz przepisano mi ten lek 9 lat temu, ale przez te 9 lat zużyłam ze 2 opakowania afobamu 0,25. Były takie okresy, że przez 2 lata nie brałam go wcale (chodziłam wtedy na terapię), były takie, że silny atak (bo tylko wtedy biorę) zdarzał mi się 2 razy do roku. Więc nie czuję się uzależniona. Jednak od dłużeszgo czasu jestem w dołku, ostatecznie zmieniłam lekarza i próbuję nowych leków. 2 w 1 i jest teraz ciężko. Przepraszam 3 w 1, bo odstawiłam zolpidem. Brałam krótko, ale wystarczyło na besenność z odbicia i napięcie.
  5. Ludzię czy ktoś z was łyka xanax sr 0,5 mg? Chciałabym zastąpić krórtkodystansówkę czymś dłużej działającym. I tak się zastanawiam czy jest odczuwalna różnica w działaniu.
  6. Kochana jak do mnie ciocia przyjeżdża, "mam nerwa" to mało powiedziane. Mam ciężką kurw.cę. Potrafię drzeć mordę o to, że ktoś mi szklanki pobrudził i muszę zmywać. Wzmacnia się też fala terroru w związku higieną jamy ustnej. Poddenrwowanie w trakcie menstruacione jest normalne. Chociaż odkąd choruję na nerwy (że użyję archaicznego zwrotu), mam Furię w odcinkach.
  7. Dobre Aczkolwiek nie zmrużyłam oka przez calutką noc i bardziej o to mi chodzi. A niewyspanie działa na mnie źleeee
  8. Odświeżam temat: czy ktoś łączy Tegretol z Escitalopramem? Czy Tegretol wpływa jakoś na sen tzn na jego poprawę?
  9. Trittico dostałam jako dodatek do Mozarinu. Miało działać nasennie, a działa źle. Mam brać na noc, więc biorę i od tygodnia nie mogę spać. Jak wezmę tabsa Trittico skacze mi ciśnienie, mam bóle głowy, mdłości, męczy mnie lęk. Ogólnie nasilają się somaty. Z dnia na dzień jest gorzej. Nie wiem czy jest sens to zażywać. W ulotce nasmarowali, że działanie powinno pojawić się po ok. tygodniu. Czy ktoś miał takie jazdy po Trittico?
  10. Jeżeli zamierzasz iść tam z zamiarem "wygarniania",to szczerze odradzam. Pan dyrektor odbije piłeczkę i powie ci, że zapisując się do biblioteki, podpisałaś tzw. zobowiązanie, czyli zaakceptowałaś i zobowiązałaś się do przestrzegania regulaminu biblioteki. A w regulaminie jest zasada, że możesz jednorazowo wypożyczyć od 3 do 5 książek (zależy od biblioteki) i masz je zwrócić po miesiącu, ewentualnie osobiście bądź telefonicznie możesz przedłużyć termin zwrotu o następny miesiąc. Po tym czasie naliczana jest kare za nieprawne przetrzymywanie książek. Nie używaj słów na "o" i "z", bo możesz skończyć ze sprawą w sądzie o zniesławienie. Poza tym naprawdę radzę ci pójść na kompromis i spróbować dogadać się znimi. Możesz poruszyć kwestię drogi prawnej, która nie została wyczerpana, bo nie dostarczono ci upomnień. Albowiem upomnienia, które odebrała obca osoba, nie zostały doręczone dłużnikowi i nie mają żadnej mocy prawnej. Możesz powiedzieć, że przeprowadzałaś się, miałaś ciężki okres w związku z chorobą i naprawdę zapomniałaś o tych książkach, że nie było to złośliwe działąnie a jedynie niedopatrzenie z twojej strony. I że chcesz naprawić swój błąd, ale kwota do zapłaty przekracza twoje możliwości finansowe. Możesz też użyć argumentu, że kara powinna być współmierna do winy, a 1100 zł to kwota wielokrotnie przekraczająca wartość książek. Oczywiście ja tylko przedstawiam swoją wersję, a ty zrobisz jak zechcesz. Zacznij spokojnie. "Wygarnąć" zawsze zdążysz:) A ten list, który odebrała twoja mama, to wezwanie do zapłaty? I drugie pytanie mama pokwitowała odbiór swoim imieniem i nazwiskiem czy twoim za ciebie?
  11. Pinkii, Wypożyczyłaś książki i to twoim obowiązkiem jest pamiętać o tym, żeby je oddać. Twoim obowiązkiem jest też informować o zmianach adresu zamieszkania. Biblioteki mają nerwa zwłaszcza na osoby, które wypożyczają specjalistyczne lektury,a potem ich nie zwracają. Od kilku lat obowiązują wyższe kary i dziś w niektórych bibliotekach miejskich nalicza się 0,10-0,20gr kary za każdy dzień przetrzymania JEDNEJ książki. Jeszcze drożej jest w bibliotekach uniwersyteckich. Rekordzistka w Olsztynie miała do zapłacenia 1800zł. Ale pani zwróciła książki i dogadała się z biblioteką, że poprowadzi za darmo kurs językowy dla czytelników. Także wszystko jest do obgadania. Możesz umówić się, że będziesz np. pomagać w bibliotece jako wolontariuszka przez jakiś czas. Albo podarujesz im kilka książek. Od strony prawnej jest tak, że biblioteka musi przedstawić dowód, że dostarczyła upomnienia i wezwania do zwrotu i zapłaty kary. Z TWOIM PODPISEM! Jeżeli ktoś odebrał za ciebie, to już problem biblioteki. Podstawą do wejścia na drogę windykacji są doręczone upomnienia,a według Kodeksu Cywilnego najważniejsze jest wezwanie do zapłaty. Jeżeli nie zostało doręczone właściwej osobie, nie można przeprowadzić egzekucji długu. Jest jeszcze inna sprawa: tego typu należności ulegają przedawnieniu po 3 latach, o ile w ciągu 3 lat wobec dłużnika nie zastosowano środków prawnych tzn. upomnienia, wezwania, windykacji. -- 18 maja 2011, 20:45 -- I jeszcze: na firmę windykacyjną możesz się olać. Rozmawiaj z dyrektorem biblioteki. On reprezentuje wierzyciela - Bibliotekę. Poza tym sprawdź, kto odebrał upomnienia i czy podpisał się swoim nazwiskiem czy może ktoś z rodziny podpisał się za ciebie.
  12. halenore

    Wkurza mnie:

    -że mi się pogarsza, -że nie mam zolpidemu i nie mogę spać, -że widzę przyszłość w czarnych barwach,
  13. halenore

    Nasenniacze

    Owszem. To prawda. Trzeba rozważyć i przede wszystkim zapoznać się z ulotką. Ja należę do osób, które zawsze czytają ulotki i zadają pytania. Dlatego lekarze mnie nie lubią i wielokrotnie odnoszą się do mnie z pogardą, co mnie ostro wkurza. Najlepiej jakbym "na ślepo" żarła wszystko, jak popadnie. O lekarzach trzebaby osobny temat stworzyć np. o rodzinnych, którzy przepisują psychotropy kompletnie nie znając się na temacie. Napisałam w swoim poście, że przez lata miałam poważne wątpliwości co do leków nasennych, bo obawiałam się działania tychże na moją psychę. Nie kierowałam się wiedzą książkową, ale instynktem. I miałam rację. Ja nie piłam alkoholu, kiedy brałam zolpidem. Ogólnie praktycznie nie spożywam, a z lekami typu benzo i pochodne nie mieszam. Za dużo ryzyko. I zgodzę się z tobą, że działanie substancji psychoaktywnych to bardzo indywidualna sprawa. Zatem inaczej: lekarze powinni być bardziej ostrożni i słuchać pacjenta.
  14. halenore

    Nasenniacze

    Lekarze powinni dostawać baty na tyłek za wypisywanie tych leków. Leczę się od 9 lat zpowodu depresji i lęku uogólnionego.Już kilka lat temu zaproponowano mi lek nasenny. Odmówiłam. Bałam się odlotu. Bałam się, że TO zacznie mnie kręcić. W lipcu zeszłego roku lekarz znowu zaproponował nasenniacze. Znowu odmówiłam. Lekarz namawiał, zarzucał,że nie chcę się leczyć itd. Po 2 miesiącach walki odpuściłam i wzięłam. Najpierw Imovane. Działało słabo,a skutkiem ubocznym była gorycz w ustach. Później dostałam Zolpidem. Brałam go kilka miesięcy. Nie zasypiałam po nim bardzo szybko, ale dawał odlot. Było cudownie. Zero lęków, poczucie, że "I'm king of the world" itp. Naturalnie zaczęłam lubić ten stan. Chyba zrozumiałam, co znaczy uzależnić się. Lata temu spróbowałam narkotyków. Nie rajcowały mnie, więc temat szybko się zakończył. Alkohol też mało mnie kręcił. Dziś rozumiem,że szukałam ukojenia z powodu pogłebiającej się depresji. Morał jest taki,że ostatnio dostałam na sen trittico. Od 5 dni nie biorę zolpidemu. Mogłabym go łatwo zdobyć,ale jeśli tego spróbuję, wpadnę na amen. Trittico nie działa albo działa słabo. ALBO, co bardziej prawdopodobne, bezsenność wróciła po zaprzestaniu przyjmowania zolpidemu. Nie mogę spać, jestem rozdrażniona, a może dokładniej wściekła. Na lekarzy i na siebie,że nie posłuchałam instynktu i nie odmówiłam. Uważam, że moi lekarze wykazali się skrajną ignorancją. Jedyna z czego jestem dumna to fakt,że tyle lat broniłam się przed tym gównem. Z drugiej strony cierpię i odczuwam brak. Może nie samego leku, ale towarzyszącego mu uczucia. Napisałam tu, bo miałam potrzebę wygadania się. Poza tym chcę ostrzec wszystkich, żeby nie zaczynali. Zolpidem tak naprawdę nie pomógł mi wcale. Szczerze wątpie czy ten lek może komuś pomóc.
  15. Właśne mija 8 lat,odkąd rozpoczęłam leczenie.Syf,kiła,mogiła.Już nie wierzę,że kiedyś wyzdrowieję.To się przecież nigdy nie stanie.Nie ma co oszukiwac samej siebie.Nażarłam się benzo,bo lęki męczyły mnie w nocy tak bardzo,że już żegnałam się z tym światem.Mam ataki agresji i w wyniku tego od kilku miesięcy tnę się.Nigdy nie sądziłam,że będę mogła robić sobie coś takiego.Od 5 dni nie mogę spać ani jeść.Do tego biegunka i mdłości.I znowu przechodzić przez kolejny zjazd.Już i się nawet nie chcę brać tych tabsów,bo widzę,że gówo z tego będzie.Równia pochyła...Jezu jak to boli....
  16. Tak sobie myślę,że TO nigdy się nie skończy.Leczenia,terapie,tony leków,sratata...Ile jeszcze???Ja już nie mogę...
  17. Jeżeli nervka szarpie się ze sobą od 15 lat i bezskutecznie,to nie ma co się dziwić,że jest agresywna. Poza tym naiwność niektórych jest naprawdę rozbrajająca.Farmakoterapia,psychoterapia i cieszmy się.A to nie zawsze działa... nervka,rozumiem cię bardzo dobrze.Czasem naprawdę boję się o przyszłość...Napisz na priva jak masz ochotę.
  18. A to nie ma nic wspólnego z rozwojem.Koncentracja spadła i na bank po lekach.Jak żarłam setaloft,miałam takie jazdy.Po dawce 50 mg nie było źle,ale po 100 miałam problemy np.: z napisaniem krótkiego tekstu.Zresztą pamiętam moment,kiedy zrobiłam sobie przerwę w zażywaniu.Mój mózg odżył.Wtedy zrozumiałam jak mnie leki otępiają,spowalniają itd.Zwłaszcza kreatywność i tempo myślenia na tym cierpią.Niestety po 4 miesiącach wolności wróciła maniana i znowu trzeba było zacząć tablety żreć...
  19. Przyłączę się do tych słów...
  20. Generalnie śpię długo.Chociaż ostatnio jest z tym problem.Nie zasypiam nawet po lekach nasennych.Poza tym lata temu przestawiłam sobie zegar i generalnie zasypiam 4-5 rano,a budzę się o 16.Masakra.Nie polecam.
  21. Uderzyło w taki objaw,z którym nie potrafię sobie radzić.Mdłości madafaka!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja nie potrafię tego przezwyciężyć!!!Wszystko tylko nie mdłości. Dokąd my wszyscy zmierzamy???Co z nami będzie???Qurwa! [Dodane po edycji:] chojrakowa piękny awatar...
  22. Mam dość.Chodzi mi po głowie natrętna myśl:"Rzuć to w pi...!Po co się tak męczysz!" Jestem zmęczona.Nie chce mi się uprawiać wyścigu szczurów,bo nie mam na to ani siły ani zdrowia.Ach!Marzy mi się twórcza praca...Kur..! [Dodane po edycji:] Aha!Z tymi studiami nie chodziło o chwalenie się,a jedynie uświadomienie autorowi wątku,że skończone studia i wyścig szczurów szczęścia Ci Mój Drogi nie dadzą.Trzeba coś znaleźć.Coś takiego w sobie.Ale ja jeszcze nie znalazłam,więc nie pytaj co...
  23. Ciekawy wątek,na który długo czekałam. Kochani!Warunki pracy i płacy w tym kraju są takie,że żal d..ę ściska.Krążą tu teksty o kwalifikacjach,studiach itp.Dajcie spokój!Jakie kwalifikacje?!Moja matka ma wyższe wykształcenie,pracuje 32 lata w ciężkim zawodzie nauczyciela i przeżywa załamanie,bo ZUS przysłał jej papier,że dostanie z 1400 zł emerytury.Żenada.A druga sprawa,że jako nauczyciel zawsze zarabiała wielkie gówno.Zdrowy człowiek może się załamać,a co dopiero my-ludzie z problemami. Drogi autorze wątku! Ja skończyłam studia.Jestem z tego dumna,bo dyplom mgr zaspokoił moje ambicje.Natomiast pieniędzy z tego nie mam żadnych.Jestem na stażu za 800zł miesięcznie.Hahaha!A ile mnie kosztuje wysiłku,żeby pracować ze swoją chorobą,to kosmos. Znam doskonale stan,w którym jesteś.Byłam tam wiele razy.I chyba jestem nadal.Praca jest podobno potrzebna.Podobno.Tylko jaki to sens popier.... w kołowrotku jak chomiki czy szczury?I to tyle?!To jest to nasze wspaniałe życie?!To chyba nie depresja,nie nerwica.Ja nie umiem się w tym wszystkim odnaleźć! No cóż.Musiałam to napisać...
  24. Wyszły moje braki w dziedzinie .Chodziło oczywiście o autoagresję.Shadowmere, piękny avatarek...
×