Skocz do zawartości
Nerwica.com

depresyjny86

Legenda Forum
  • Postów

    7 083
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez depresyjny86

  1. A mnie znowu atak astmy wziąl...i to podczas kursu do Częstochowy......... Czemu mam te ataki codziennie prawie:(a moze to nie astma?:(może mój pulmonolog sie pomylił......rok temu już nieżle walnął z tą astmą-tyle tylko że wtedy miałem zpelnie inne duszności,a teraz mam zupełnie inne tylko on opiera się na tym że byłem u niego w szpitalu mialem siedzieć tydzień a siedziałem 3 dni drgawek,cisnienie mi sięobniza,a te leki wziewne to działają tylko troche bo dróg oddechowych nie mam odblokowanych ,wciąż czuje duszność cały czas ale malą a kiedy mam ataki to czuje wręcz ogromną dusznosć,plytki oddech,slysze świsty co jakisczas podczas wdechów albo wydechówJednym słowem mysle że to cos poważniejszego niz astma........wkurza mnie to ze nie moge wziąć pełneg głębokiego oddechu...
  2. Dokladnie,musze pokochać siebie tak na maxa:),przestać już myśleć że jestem taki taki i jeszcze taki tylko po prostu myśleć o sobie pozytywnie.A txt psycholożki swietny i daje do mysłenia. Musze po prostu ciągle intensywnie wpajać sobie to że dam rade sobie ze wszystkim,iże nie jestem taki jak mówią o mnie niektórzy ludzie na realu.Pokonam wszystkie lęki i bedzie ok.Musi być ok. Dzięki Ashley,Aleks za rady.jesteście super:) Mam tak samo jak gdześ wychodze:)tak chodzę i chodzę:)i jakoś jest mi troche lepiej jak sie tak dłużej przejdę:)
  3. depresyjny86

    depresja a otoczenie

    Tekla bez wzgkędu na to cosie stanie poradzisz sobie napewno:),będzie ok.
  4. Inez-jeżeli juz myślę o jakiejs terapii to tylko o grupowej...Inez mam prośbe,moglabyś tak mniej więcej opisać jak wyglądała Twoja terapia grupowa? Bo ta moja terapia to wydaje mi sie że byla jakaś dziwna. Co do astmy to biore jakieś leki wziewne ale one nic mi nie pomagają,normalnie nie ma takiego dnia zebym się nie dusił,a biore wszystkie leki regularnie-Pulmicort,oxodil,avamyst,i singulair... Wątrobe mam powiększoną-badanie alat i asp to potwierdziło no i badanie USG...a z lekami na wątrobe mam problem no bo....powodują pewne uciążliwe skutki uboczne zwiazane z układem pokarmowym :Dwięc biore je co jakiś czas.Miałem isc do poradni wątrobowej ale musze czekać jeszcze kilka miesięcy bo taka kolejka jest. Problemy z hormonami-byłem 2 lata temu i wtedy czułem się jeszcze gorzej i w takiej podrzędnej klinice badania mi zrobili i niby wszystko bylo ok,choć nie bylo ok.......tzn niby badania wyszły dobrze ale nie zostały zrobione wszystkie gdyz podobno te wyniki które miałem nie wskazywały na potrzebe robienia dalszych badań......ale np juz wtedy mi zwrócila p. endokrynolog uwage na to że prawie w ogóle nie mam zarostu itpi ten stan trwa do tej pory...a dla niej juzwtedy bylo dziwne że tak wyglądam w wieku 19lat,no teraz to 21 już. W tej podrzędnej klinice byly też jakieś niedouczone pielęgniarki które mi 30 pobierały krew bo nie umiały pobrać Na dodatek strzykawki były przechowywane w takim pudle brudnym...: W dodatku musze leczyc sie na inne sprawy z których czuje że sietak latwo nie wylecze....poniżające dla facetów .......ale wiadomo jak już jestem "pseudofacetem" to we wszystkim...:(Zresztą to kolejny dowód na to że w zyciu caly czas będe sam....iże nie nadaje sie do niczego jako facet.zresztą jak już pisałem jestem "pseudofacetem :D" W dodatku nie potrafie sie w sobie zmienić w sprawie jedzenia.....za dużo jem i tyje coraz bardziej,i tak jestem już bardzo gruby...i nadal jem i jem..nie potrafie sie zebrać w sobie i zmienić tego...chociaż chyba wiem dlaczego...jedzenie to jedyna rzecz w moim zyciu która daje mi przyjemnośc. Heh u mnie normalka a terapiii było wyzywanie sie nawzajem przez uczestników terapii,czesto padały słowa:Ty ciulu,idioto,k.....,na szczęście ja w tym udzialu nie brałem tylko siedziałem cicho... W ogóle mam wrażenie że to nie była terapia grupowa tylko jakieś spotkania psychologów z trudna młodzieżą...podczas gdy psycholog mi wmowił że to terapia grupowa pasujaca do moich problemów........ A teraz informacja z dnia dzisiejszego:znowu zrobiłem z siebie idiote,znowu byłem w czyms najgorszy.....potwierdzilo sięto że jestem zwyklym nieudacznikierm w jeżdzie samochodem...podczas gdy wszyscy umieją już na moim etapie normalnie jeżdzić na placu ja nawet nie umiem tylować.....ludzie ktorzy dzisiaj ze mna byli na kursie albo byli wkur.... bo chociaż pomagali to ja nadal wszystko robiłem żle,albo umierali ze śmiechu.:(I dlatego mam dziś taki zwalony humor:(
  5. A ja mam coś takiego że w skroni krew mi przepływa niby normalnie ale w pewnym momencie nagle tak mocno mi skacze skroń dlatego ze krew mi tak mocno przepływa i szybko do głowy:(.Teraz się boje że wylewu dostane albo że to jakiś rak skroni. A poza tym to boje się bardzo poważnej choroby płuc
  6. Chodziłem do wrzesnia..potem przestałem bo stwierdzilem że terapia bardziej mi szkodzi niż pomaga,po terapii czułem się zawsze jeszcze gorzej.....a poza ym te dojazdy autobusami..-juz boje sie piatku bo na uczelnie musze jechać A tak w ogóle od rana znowu się dusze.......wystarczyło że poszłem do dentysty:(
  7. Mam dosyć..... Os kilku miesiecy nie ma takiego dnia kiedy czułbym się dobrze,zawsze cosmusi się wydarzyć:alb dolegliwości związane z nerwicą,z astmą,dolegliwości związane z nie wiem czym,kłopoty z hormonami,jeszcze wątroba większa niż w normieczasami boli,plus do tego wszystkiego oczywiscie standardzik czyli problemy z ciśnieniem w czasie ataków astmy,lub dłuzszego siedzenia w jednym miejscu:np w samochodzie. Dzisiaj przez to wszystko dostałem głupich mysli....przeszły mi ale naprawde ja tego nie wytrzymuje...no i jeszcze walka z lękami,zmiana swojego nastawienia do siebie..... Przez te moje dolegliwosci nie moge znależć pracy nawet bo jakbym pracował to chyba codzienne musiałbym zwolnienie brać:)czyli w ogóle do roboty nie przychodzić z powodu tego ze mam atak astmy nerwicy czy czegos tam...... Chciałbym kiedyś wstać rano zdrowy,bez problemów zdrowotnych,po prostu ich już nie mieć........ale to niemożliwe:(Przeszła mi teraz taka myśl przez głowe czy to nei jest jakaś kara Boska-czy to całe moje cierpienie n\jest karą Boska,tylko nie wiem za co:(
  8. Ja nie wiem za co mam sie zabrać zeby normalnie żyć,co zrobic by uwolnić sie od leku przed ludżmi,pracą,wszystkim...................
  9. Dzisiejszy dzień można jednym słowem podsumować...nudyyyyyy Jutrzejszy dzień też będzie nudny.. I jeszcze fizyczniesie żłe czuje,kręci mi sie w głowie,jestem słaby.....
  10. Macie rację,sam sobie szkodze tymi opisami,napewno ludzie z reala teraz jeszcze gorzej o mnie myslą...napewno będamieli jeszcze mniejszą chęć rozmowy ze mną....Kończe z złymi opisami na swój temat. Masz racje Pstryk,chyba rzeczywiscie jest tak że niektózy ludzie czuja sie bezsilni,obawiają sie ze nie mogą mi pomóc i nie kontynuują znajomości Koniec ze złym myśleniem o sobie.Teraz bede starał się pozytywnie myśleć o sobie.Jestem pewny ze uda mi sie mysleć o sobie pozytywnie...musze sie zabrać też za reszte rzeczy typuTylko kompletnie nie wiem jak mam siezabrać za zwalczanie tych lęków....bo myśle że dobra samoocena pomoże tylko troche...że to tak jakby wierzchołek góry lodowej,myśle tak bo ja boje sie ludzi od przedszkola,zawsze sie bałem ludzi,pamiętam ze już w przedszkolu sie bałem.kurcze gdybym mógł cofnąć czas i wiedzieć co we mnie spowodowało ten lęk....Na psychologa nie mam narazie szans bo rodzice nie bedą płacili juz za psychologów....a w NFZ trzeba podobno miesiacami tygodniami czekać na wizyty. Pstryk,Lariana,Cadarxx.-dziękuje Wam za rady:) Lariana,nie tylko czasem:) W ogóle tutaj na forum jest wielu madrych i przyjaznych ludzi:)
  11. Miśkowi chyba chodzi o to że on nie ma pracy a Jego kobieta ma.Chociaż nie wiem czy dobrze zrozumiałem.
  12. I to mnie w ludziach zdrowych wkurza...gdybym ja usłyszal,zorientował sie na realu że ktoś potrzebuje pomocy,wsparcia to starałbym sie pomóc......zresztą jak dzieje sie coś takiego na realu.to staram się zapomnieć o własnych problemach i pomóc...wesprzeć jakos,pocieszyć przynajmniej...Co prawda malo było takich osób którym pomogłem ale to ze względu na to że zawsze znajdowałem się w otoczeniu osób które były dosc silne psychicznie i nie dzieliły się swoimi problemami i na dodatek większość z tych osób miała mnie za debila,ciula,itp. A ja wciąż pisze na NK inwektywy pod swoim adresem,no i to że życie jest dla mnie bez sensu itp.pisze wciąż co czuje w danym dniu,chwili...i jak do tej pory prawie nikt mi nie pomógł z reala. -w sensie że prawie nikt sie tym nie zainteresowal co pisze.......nikt do mnie z ludzi z reala nie napisał......... Na szczęście moge liczyć na Was-na przyjaciół z forum:)
  13. Facet musi być silny,męski zdolny,musi mieć silny charakter-ja tego nie mam.......Nie nadaje siedo związków bo nikt nie bedzie chciał wiązać sie z człowiekiem tak ohydnym fizycznie jak i psychicznie.. Wyobrażacie sobie związek z facetem który nie radzi sobie z niczym,który jes zwykłym nieudacznikiem,który nie potrafi pokazać swojej siły,męskosci..................Ja nawet w łóżku bym sobie nie poradził bo jestem kaleką a nie facetem:(mam siebie dość....((((((((((((((((((((((((((((((((((
  14. depresyjny86

    depresja a otoczenie

    Ja niestety takich ludzi poznaje cały czas,tak mnie traktuje/traktowało wielu ludzi,właściwie osoby które mnie w miare dobrze traktowaly moge policzyć na palcach...trzech rąk,tak z 20 ludzi takich było,z czego 10 było całkowicie obojętnycha pozostała 10 tka to mieszanka ludzi którz niby się odzywali do mnie co jakiś czas w szkole i ta dziesiątka osób wstydzi sieze mna pokazywać..dlatego czasami gadają ale jak np spotykam gdzieś tych samych ludzi na ulicy,w kawiarni itp.to wstydzą sie mnie,rozgladaja sie jak uciec,kiedy podchodze lub odchodze od stołu to po cichu sie smieją... Chodziło mi oczywiście o ludziach spotkanych na realu a nie na forum,bo tu na forum spotkałem wielu wspanialych ludzi:)
  15. depresyjny86

    depresja a otoczenie

    Mniw też wkurzaja te głupie teksty typu:weż się w garsć...... A tak z innej beczki to ludzie z reala na ogól niestety jak widzą że ktoś jest małomówny i ma problemy z kontaktem z ludżmi i ze ma jakieś problemy to zamiast pomyśleć ze to jakaś fobia/nerwica/depresja to od razu oceniają inwektywami,śmiejac sie często z danej osoby...nawet nie próbują poznać takiej osoby,zagadać bo po co się mają wysilać?,zresztą taka osobe odrzucają od razu.
  16. Jeżeli już ktoś coś wie na temat mojego życia to słysze tylko od ludzi na realu że nie mam prawa mieć doła bo inni maja gorzej,tyle tylko że mi owa świadomośc i tak nie pomaga.I że w ogóle powinienem się cieszyc z życia...tak mi mówia ludzie na realu:( W ogóle ostatnio mam taką faze ostatnio ze chce aby wszyscy na realu wiedzieli że jestem chory,że mam doła....że jestem wrakiem człowieka... Nawet pisze o tym co czuje w opisach na NK.... Chyba chce tego żeby ludzie z reala sie mną w jakiś sposob zainteresowali....no i żeby wiedzieli że wiem co o mnie myślą.... i jak te ich myśli wplywają na mnie:( Prosze powiedzcie mi jak moge w miare bezboleśnie dokonać zmian w swoim życiu? Tak sobie myśle,że ja jestem taką twierdzą...bo nic do mnie nie trafia,a raczej nic nie trafia do mojej psychiki. Przepraszam za swój styl wypowiedzi,i za błędy w pisowniStyl wypowiedzi bo zdania są troszeczke nie poukładane..
  17. Inez ja do ostatniego psychologa chodziłem ponad rok,a na terapie grupową 8 miesięcy,tak tydzień w tydzień i tylko gorzej sieczułem.....a poza tym to był juzmój 3 psycholog.....
  18. 100 procet zgody z tym co napisałaś Inez. ps.Nikt mnie nie przescignie w milości do tego forum:D i do ludzi na forum piszących:)
  19. Do psychologa nie chodze bo wczle mi nie pomagał, wrecz przeciwniemoje stany depresyjne bardziej pogłębiała terapia Moim problemem jest fobia spoleczna..........a moze mój charakter?..w każdym razie wszystko zaczeło sie od strachu przed ludżmi....te wszystkie nerwice i depresje....... Po prostu boje sie ludzi,boje sie odrzucenia gdyż wielu ludzi mnie już odrzuciło...boje sie że znów bedasie śmiać tak jak robi to większośc ludzi na realu których choć troche znam z widzenia..... Ja jużnie wiem co mam z tym stracem robic bo dosłownie próbowałem już wszystkiego...
  20. Spoko Inez nie uznaje Twojej wypowiedzi za niemiłą:) Jeżeli chodzi o wysiłek to tak zgadzam sie,czuje że za mało wysiłku wkladam w zmiane siebie ale nawet nie wiem jak ten wysiłek mialby wyglądać,nie wiem co mam robić żeby siebie zmienić Jak mam się nie skupiać nad tym skoro mnie boli tzn.jak mam nie skupiać się na duszności dużej kiedy ją odczuwam......no ale od tygodnia jest lepiej z tymi dusznosciami w sumie.Zresztą nawet jak je miałem to starałem się o tym w dzień nie myślec tylko wieczorem często przychodziły myśli na temat chorób A do psychologa nie chodze bo wczle mi nie pomagał, wrecz przeciwniemoje stany depresyjne bardziej pogłębiała terapia
  21. Jutro czeka mnie kolejna jazda na kursie.........musze powstrzymać stres............i strach........ A co sie ostatnio zmieniło w moim życiu........nic:(Ale to tylko i wyłącznie moja wina....tego że nie potrafie sie zmienić........nie żebym tak tylko mówił,próbuje sieprzełamywać.....przelamywać swój strach przed ludżmi ale.......no kurcze raz przelamie sie a potem znowu to samo...i to jeszcze rozmawiam tylko z nielicznymi osobami... Jestem sam boje siepodjąć pracy..nie umiem wyjść z tego wszystkiego co mnie otacza i z siebie.
×