L.E.
Użytkownik-
Postów
3 818 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez L.E.
-
Witam wszystkich Sama się sobie dziwię, ale jestem bardzo przytomna jak na obecną godzinę. Co nie znaczy, że mi się cokolwiek chce
-
arhol, empatia to na prawdę baaaaaardzo dużo. Mało ludzi się teraz przejmuje tym, co czują inni. Masz tym samym niesamowity plus. Ale tak na prawdę to nie mam żadnych pomysłów, jak możesz znaleźć osobę, z którą będziesz chciał spędzić życie. Ja wiem tyle, że u mnie zawsze było tak, że jak nikogo nie miałam to byłam sama jak palec, a jak wchodziłam w związek to zaraz się zbiegało stado adoratorów
-
izzie, z jednej strony Cię rozumiem, a z drugiej trochę zazdroszczę tej energii. Ja już w sumie nie pamiętam kiedy ostatnio byłam jakaś niezamulona albo np. energiczna chociaż przez pół dnia.
-
izzie, też mam czasem wrażenie, że przesadzam i tylko innym głowę zawracam. I wydaje mi się, że brakuje tylko trochę, odrobinę samozaparcia, żeby wyjść z kryzysu. Minimalnej porcji energii. Ale zwykle jej albo nie ma albo nie można jej z siebie wykrzesać. Albo po prostu nie ma się siły szukać tej siły w sobie.
-
arhol, nie sądzę, żeby było aż tak źle. Mi się wydajesz strasznie sympatyczny. Nie trzeba być jakimś supermanem czy innym Jamesem Bondem, żeby zdobyć kobietę
-
Pośród burz i groźnych fal, kuter mój to papier nie stal, jak z papieru cały jaaaaaaaaaaaaaaaaaacht.... Bosko się bawiłam. Uwielbiam szanty
-
slow motion, litr różowego wina i ruskacz na dwie osoby. Niby nie dużo, ale ten ruski mnie dobił
-
slow motion, poezja poezją, ale jak się je z czymś wymiesza to już gorzej. Taka jestem stara, a taka nieodpowiedzialna
-
Płakać mi się chce Nie umiem budować zdrowego normalnego związku
-
Absinthe, no ja wiem, że alkohole mogą być dobre. Ale nie dzień po przepiciu ruskim szampanem
-
Locust, wiem właśnie. Chodzi o to, że jak dzisiaj ubrałam w słowa to co myślę, to się przeraziłam. Nie chcę tak myśleć ani czuć. To chyba choroba przeze mnie przemawia. Wyszłam dziś na zimną sukę, której nic się nie podoba w partnerze ani w związku. A tak nie jest. Tylko wchodzę w jakąś koszmarną fazę, gdzie nie tylko seks mnie odrzuca, ale nawet czasem dotyk
-
Mad_Scientist, tiaaaa... napiję się, a potem obrzygam
-
Dzisiaj na sesji przerabiałam mój związek. Jestem z jedynym chyba na świecie facetem, który jest w stanie znieść mnie w każdym stanie, a na dodatek kochać i którego kocham bardziej niż wszystko na świecie, ale mam wrażenie, że wszystko może się sypnąć przez moją chorobę
-
Idę zaraz na szanty, uwielbiam szanty, ale tak na prawdę mam teraz ochotę przykryć łeb kołdrą i płakać. Może mi przejdzie. W każdym razie na pewno nie będę dziś pić. Alkohol jest bleeee
-
Czemu ja muszę być taka popie*dolona? :( Czemu akurat ja? Czemu inni mogą sobie być po prostu normalni, a ja nie?
-
slow motion, takie, że jednocześnie boli Cię głowa i masz kryzys seksualno-ekonomiczny (zaglądasz do portfela a tam ch*j)
-
Witam i pozdrawiam z zagłębia kaca
-
arhol, dobranoc. Kolorowych i erotycznych
-
Kiya, czemu? Ja też tak czasem mam. Życie jest parszywe. Ale nie wiadomo wcale, czy po nim będzie lepiej
-
arhol, od dłuższego czasu mu to powtarzam. Ale też nie mogę za bardzo ingerować, bo się z nimi "przyjaźni" dłużej niż ze mną. I koleś jest chodzącym kompleksem, a jak na niego patrzę to każda jego znajomość jest toksyczna. I nie wiem, bo z nim zrobić... A schodząc z tematu to mam ochotę na jakieś dyskusje teologiczne Ale nie wiem, czy nie zasnę w trakcie
-
arhol, dzięki, że tak mówisz, trochę mi lepiej. Martwię się o niego. I sama nie chcę być zła.
-
No to jest tak, że on jest miły i ja jestem miła. A jego znajomi to szkoda gadać... Ja na prawdę czuję się popychadłem, ale nie dałabym ze sobą zrobić takich rzeczy jak on. Np jeden znajomy kazał mu się publicznie przepraszać, za to, że on go trącił lekko albo jego niby przyjaciółka nauczyła go robić jakieś rękodzieła, ale zabrania mu to robić dla kogoś, bo to ona go nauczyła i to jest jej A ja się boję... Nie chcę być toksyczna i wykorzystująca, ale on ma drukarkę i mieszka blisko uczelni I czasem się czuję nie fair. Ale z drugiej strony przynoszę mu kanapki i zawsze jak chce się wyżalić to jestem pod telefonem. Sama nie wiem...
-
arhol, ja tam lubię najebanego Mickiewicza Tylko trzeba czytać jego dzieła nie jako epopeje narodowe tylko jako śmieszne historie. Np. Pan Tadeusz to historia starej desperatki, która chce młodego chłopa wyrwać
-
arhol, fajnie, że tu jesteś W sumie to mam problem z tym przyjacielem, z którym się nachlałam. On jest popychadłem jeszcze gorszym ode mnie i ma skłonności do toksycznych znajomości. Albo nawet toksycznych przyjaźni. Martwię się o niego, bo: a) z tego co mówi to relację z tzw "przyjaciółmi" ma na prawdę koszmarne, b) boję się, że sama stanę się jakąś toksyczną przyjaciółką