co mnie wkurza.? dojrzały facet, starszy ode mnie twierdził, że się we mnie zakochał. dzieli nas pół Polski. ja jako istota niezdolna do miłości nie odwzajemniłam uczucia, choć nie był mi obojętny. nalegał, osaczał mnie. a kiedy już myślałam, że mu przeszło, bo milczał, ten poczuł "obowiązek" powiadomienia mnie, że ktoś zajął moje miejsce. wszystko byłoby ok, gdyby nie te jego pretensje i obwinianie mnie. bo on chciał, marzył, a ja zwlekałam, nie odważyłam się.. bla bla bla. najlepsze było to, że wiedział, że mam trochę problemów i mimo to oczekiwał, że kiedy zadzwoni, żebyśmy się spotkali tego samego dnia, ja przybiegnę z radością. mam rzucić wszystko i lecieć.
a wydawało mi się, że to ja wiecznie myślę tylko o sobie.