Skocz do zawartości
Nerwica.com

natrętek

Użytkownik
  • Postów

    804
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez natrętek

  1. Stonka oczywiście, że Cię pamiętam. Cóż to za pytanie ?? Pomimo tego krótkiego kontaktu nasze spotkania w Kobierzynie zapadły mi w pamięć. logik, magic, Stonka i inni z tego wątku jaki macie obecnie status społeczny: osoby bezrobotne, pracujące, renciści, a może nie figurujecie pod żadnym z tych statusów i jesteście na utrzymaniu bliskich?
  2. To co powiedziała Ci ta znajoma psycholog to według mnie święta prawda. Ja też doszedłem do wniosku, ze albo bedę wegetował, albo zacznę robić coś czemu podołam i okazało się, że ta 2 opcja okazała się odpowiednia. Mam wrażenie Saanna, że przeżywamy podobne wewnętrzne konflikty odnośnie tego co robimy w pracy. Też po studiach pracowałem niespełna 2 lata w swoim zawodzie w biurze projektowym, ale borykając się z problemami natury psychicznej chyba nie udźwignąłem tej odpowiedzialności w pracy i pracodawca obserwując moje małe zaangażowanie oraz słabe wyniki pracy mnie zwolnił. Od tamtego czasu straciłem wiarę w siebie i popadłem w coraz większe zobojętnienie i beznadzieję. Bezrobocie, kilka terapii zarówno grupowych jak i indywidualnych, oraz w najgorszym momencie pobyt na oddziale zamkniętym. To wszystko musiałem przejść, aby być w takim momencie w jakim jestem obecnie. Teraz pracuję od roku w fabryce jako pracownik produkcyjny. Praca na produkcji jak wiadomo nie należy do najambitniejszych czy rozwijających, bo uczysz się pewnych określonych powtarzalnych czynności a potem klepiesz je w kółko. I wiadomo, wtedy rodzi się we mnie złość i frustracja, że mam wykształcenie zarówno średnie jak i wyższe techniczne, a przyszło mi pracować na produkcji wśród ludzi w znacznej większośc z wykształceniem zawodowym i wykonuje te powtarzalne, manualne czynności. Z drugiej strony w głowie też pojawia mi się myśl, że Ci ludzie nie przeszli tyle co ja i nie wiedzą co spowodowało, że tak dobrze zapowiadający się inżynier wylądował w fabryce jako pracownik fizyczny. Niemniej na dzień dzisiejszy wiem, że na lepszą pracę mnie nie stać, bo zdjaę sobie sprawę, że ze swoimi "przypadłościami zdrowotnymi" nie podołam, a tutaj mam ten komfort, że praca w tym charakterze nie jest dla mnie stresująca i coś robię, a nie wegetuję w domu na utrzymaniu rodziców. Po prostu tak powiedziała ta znajoma psycholog: "to twoje życie, przeżyj go tak jak potrafisz", bo zaburzenia na jakie cierpimy nie przechodzą i trzeba nauczyć się z nimi żyć dokładnie tak samo, jak ktoś się rodzi bez ręki czy nogi i musi zaakaceptować ten stan i z nim żyć. Tak samo my, żyjmy tak jak potrafimy, bo w naszym przypadku jedyną alternatywą jest samobójstwo. A jeżeli chodzi o leki, to w poniedziałek idę do lekarza na wizytę i będę mu sugerował, że chcę stopniowo schodzić z leków, bo przyjmuje je już niespełna 2 lata. Oczywiście mówię tutaj o ostatnich 2 latach, bo leczę się już od 12 lat z przerwami. Po tym co tutaj piszecie odnośnie SSRI to zacząłem mieć obawy o swoje emocje i uczucia w związku z długotrwałym przyjmowaniem tych leków. Mam spłycone uczucia, ale jak by zanikły jeszcze bardziej to na pewno nie wpłyneło by to na mnie korzystnie.
  3. Niestety będąc intowertykiem trudno nie skupiać się na sobie i swoim wnętrzu. W ogóle osobowość introwertyczna stanowi świetny podkład do wszelkich zaburzeń lękowo - depresyjnych.
  4. A u mnie w miniony weekend w nocy z dachu 11 piętrowego bloku w którym mieszkam skoczył młody mężczyzna i poniósł śmierć na miejscu. Miał przeszło 30 lat i był mieszkańcem pobliskich domków. Rano pod blokiem policja i prokurator stwierdzili, że najprawdopodobniej nikt mu nie pomógł odebrać sobie życia, bo znaleźli w ubraniu list pożegnalny. Pierwszy raz w życiu widziałem zwłoki samobójcy leżacę na dachu przedsionka bloku. Naprawdę wstrząsający widok i dający do myślenia ... A lekarze w Kobierzynie w najlepsze strajkują, przez tydzień nie przyjmowali ludzi do szpitala i na efekty nie trzebabyło długo czekać.
  5. Zastanawiam się Ola, dlaczego zdecydowałaś się zmienić swoją tożsamość tutaj na foum, zmieniając swój nic z brak uczuć na Stonka ?? Jeżeli chodzi o mnie to ja pogodziłem się ze swoim stanem, który jest dość stabilny. Nie mam ostrych zjazdów depresyjnych, ale nie wiedzieć czemu to przypisać. Łykam leki, które mam w podpisie, ale towarzyszy mi wrażenie, że jakym ich nie przyjmował to czułbym się podobbnie. Myślę, że za kilka miesięcy będę próbował schodzić całkowicie z leków, w końcy łykam je nieprzerwanie od 2 lat, oczywiście chodzi mi o ten ostatni okres, bo różne tabletki z przerwami łykam od 12 lat. Ja się po prostu pogodziłem ze swoją osobowością, bo wiem, że inna nie będzie i ani tabletki, ani psychoterapia tego nie zmienią. A co do lekarzy, to po prostu nie mam zaufania do ich wiedzy merytorycznej i mam do nich identyczny stosunek co logik. Po prostu oni robią karierę i bija kasę często zapominając, że to pacjent i jego problemy zdrowotne są istota ich zawodu. oni w nas nie siedzą, nie przyjmują leków, więc nie wiedzą, co czuje chory człowiek. Nie angażują się w leczenie, przez co często źle diagnozują dane zaburzenie oraz przepisują tabletki podpierając się często znikomą wiedzą na temat ich działania. Jak więc mieć do nich zaufanie ?? Ja się dziwię Stonka, że tak usilnie próbujesz znaleźć wśród wielkich sław i autorytetów medycyny cudotwórcy, który odmieni twój los. Jeżeli na objawy, które obecnie masz nie ma leku, to żaden autorytet nie będzie w stanie Ci pomóc, a jedynie powie Ci, że w laboratoriach naukowcy pracują nad jakimś tam nowym lekiem, który rzekomo może Ci pomóc i skasuje od Ciebie 200 zł za konsultacje. Co u Was, jak żyjecie ? Pacujecie, staracie się o rentę ?
  6. nie biorę i nigdy nie brałem moklobemidu. A w pracę w fabryce ciężko nazwać biciem kasy, choć przynajmniej mam na swoje utrzymanie. I nie wypiąłem się na Was, tylko obecnie częściej śledzę ten watek niż się w nim udzielam.
  7. Tak, odczuwam te emocje, ale niestety nieodłącznie towarzyszy mi poczucie, że odczuwam je znacznie płycej niż przeciętny człowiek. A co do tego solianu na ryczaut to mój lekarz powiedział, że mógłby mi wpisać P na recepcie, gdybym miał rozpoznanie schizofrenia. A tak to się boi, bo podobno ktoś z ministerstwa od czasu do czasu sprawdza lekarzy, czy przypadkiem nie nadużywają uprawnień do przepisywania leków na ryczaułt osobom, które nie mają odpowiednich diagnoz.
  8. Tak, właśnie ja pracuję w fabryce i póki co daję radę. Obawiam się, że z moimi zaburzeniami nie będzie mnie stać na ambitniejszą pracę. A czuję się dość stabilnie, czyli nie jest źle. W każdym razie na dzień dzisiejszy pogodziłem się z moją konstrukcją psychiczno - osobowościową i wiem, że lepiej niż obecnie już nigdy nie będzie. O tej zamianie nie myślałem bo przy moim rozpoznaniu musiałbym płacić za solian 100 % ceny, tak więc odpada. Choć przyznam, że chciałbym go kiedyś spróbować, bo jeszcze nie miałem przyjemności go łykać, ale szczerze mówiąc wątpie by ingerencja chemiczna miała istotny wpływ na samopoczucie przy zrytej osobowości.
  9. Zgadza się, a najbardziej ten rodzaj schizofrenii podejrzewał u siebie zawiliński.
×