Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. "Przewodnik po nocnym niebie. Mity i opowieści zapisane w gwiazdach" zazyczony na gwiazdkę juz przeze mnie został ;3
  3. Ja to głównie sprawdzam to samo co by mi wyszukiwarka znalazła. Ale jak dłużej rozmawiam to w sumie sprawdzam swoje przypuszczenia czy dobrze myślę czyli temat o którym mam jakieś pojęcie np Może nie temat bo za szeroko. Rzecz
  4. To wy się jaracie Chajzerem i tracicie życie na myślenie o tych osobach
  5. Na naszym kanale Discord: #sciana-uciech-memy wysłano nowego mema:
  6. shadow_no

    Dżuma

    Lockdownem bym nie pogardził a tak na serio to myślę że Rosja może coś knuć ale prędzej się sami potrują przez przypadek. Wygląda mi to na kontrolowany przeciek
  7. No ale wschody słońca są piękne! Ale czy to znaczy że przeżyłes śmierć kliniczną?:O Jak się dziś czuł smok? Dokładnie tak dopóki to odczuwanie obecnosc i życie nie sprawia przyjemności próżno szukać zycia "wystarczajacego". Dobrze napisane Lucy
  8. Dzisiaj
  9. Proszę, ale zbytnio w niczym nie pomogłam.
  10. To przykre, też miewam takie myśli, ale jak śmojda w inny temacie pisał od autyzmu pewnie. No A Ty byłaś dzieckiem!
  11. Dziękuję i przepraszam, że dopiero teraz zauważyłam.
  12. Sobie to nic, ale dla córki magnes i buteleczkę- w środku są serduszka.
  13. Zwiedzaliśmy dalszą część we Frankfurcie. Jest bardzo ładnie, ale są dzielnice gdzie trzeba uważać- handlują narkotykami, jest pełno narkomanów. Dzisiaj było mega dużo policji. Jakiś mężczyzna wyleciał z nożem. Takie miejsca omijać z daleka, a mowa tutaj o dworcu. Ćpanie na potęgę, chodzą jak zombie. W życiu na oczy czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Współczuję tym co wpadli w ten nałog. Mam nadzieję, że już więcej czegoś takiego nie zobaczę.
  14. Iczego nie żałuj.Przynajmniej się wyspałaś
  15. Heledore

    Dżuma

    Nie wiem, czy każdy słyszał, ale dzisiaj zmarła laborantka/badaczka (są różne wersje), Daria Szipiłowa, z Instytutu Przeciw dżumie w Irkucku. Oficjalna wersja jest taka, że 25-go września w laboratorium upuściła probówkę zawierającą bakterie Yersinia pestis, czyli pałeczkę dżumy. 4 dni później dziewczyna (miała 28 lat) została przyjęta do szpitala z objawami zapalenia płuc. Dzisiaj zmarła, oficjalnie na zapalenie płuc o nieznanej etiologii. Ogólnie moim zdaniem wygląda to nieco na grubymi nićmi szyte, za duży zbieg okoliczności, żeby nagle zachorowała i zmarła na zapalenie płuc. Jeśli dopiero 29go września włączono antybiotykoterapię to i tak nie miała zbyt dużych szans- należy ją rozpocząć w ciągu 24-ch godzin od zarażenia. Póki co, media donoszą, że kwarantanną objęte zostało 200 osób z najbliższego kręgu Szipiłowej. Co myślicie? Czy właśnie umarł pacjent zero?
  16. U mnie zaczelo sie zmieniac przy kolejnym epizodzie depresji.Paradoksalnie,...byl smutek walka,ciepienie i bezradnosc,ale wlasnie poprzez to wszystko zrozumialam, że trzeba zwolnic,pozwolic sobie żyć. Zaczelam doceniac drobiazgi,zapach kawy z rana,słońce lub deszcz cichutko stukajacy w parapet jak tez grzmiąca burze i piekno błyskawic.Rzeczy i zjawiska ,sytuacje ,ktore kiedys nie zaprzątały mej uwagi albo wydawaly sie takie normalne, że aż nudne.Teraz wiem ,ze wszystko jest cudem ,a czas wolny ,należy spędzać , robiąc rzeczy ,ktore są przyjemne i dobre dla naszej duszy psychiki.(Jak kto woli)Nie nalezy biec i byc zawsze ze wszystkim na czasie.Rozkoszowac sie światem,przyrodą ,fajnymi ludzmi, wolnym czasem,z którym można zrobic co sie chce.Odetchnąć..... Życzę powrotu do zdrowia @Dryagan,tego fizycznego i psychicznego i dużo spokoju i relaksu.Bez stresow i zmartwień.Odpocznij.Wszystko się samo pouklada.I trzeba z praca nie przesadzać.Bo to najwiekszy zlodziej czasu i stresor.
  17. Dzisiaj odniosłam porażkę, bo nie pojechałam do Warsztatu Terapii Zajęciowej Spałam jak zabita do godziny 13.
  18. Maat

    Wkurza mnie:

    Wkurwia mnie rwący ból w rękach.
  19. Siemka! Cieszę się z całego serca, że te aniołki odesłały Cię z powrotem i dobrze, że tu jesteś. Masz absolutną rację. Człowiekowi się wydaje, że to "później” nam się po prostu należy, a rzeczywistość potrafi brutalnie zweryfikować plany. Szkoda, że organizm musi nas aż tak drastycznie zatrzymać, żebyśmy w końcu zrozumieli co jest ważne. Ciebie uderzyło jeszcze mocniej, ale najważniejsze, że obaj dostaliśmy ten moment, żeby przejrzeć na oczy. To nie film, w głowie nie zmienia się wszystko magicznie od razu. Po prostu odpada ten cały zbędny balast i bzdury, którymi żyliśmy na co dzień. Możliwość zwyczajnego bycia tutaj, zjedzenia czegoś w spokoju czy złapania oddechu to jest ten prawdziwy sukces. Wielki szacunek za te słowa i że się tym podzieliłeś. Życzę Ci mnóstwa zdrowia, spokoju i powolnego wchodzenia po tych schodach, bez żadnego pośpiechu. Trzymaj się mocno!!!
  20. Ja mam niską samoocenę, uważam, że do niczego się nie nadaję, jestem beznadziejna, nie mam nawet prawa jazdy, tego bardzo się wstydzę. Pewnie są jakieś sposoby aby podnieść samoocenę.
  21. Pytanie, czy w dobrym kierunku.
  22. @nelypolishboy Chyba jak mało kto w tej chwili rozumiem, co masz na myśli. Jeszcze niedawno sam pisałem tutaj, że jestem zmęczony ciągłym ogarnianiem wszystkiego, ale oczywiście nadal ogarniałem. Bo przecież trzeba. Jeszcze tylko to, jeszcze tamto, jeszcze ten problem, jeszcze jeden dzień na pełnych obrotach. No i organizm w końcu uznał, że skoro nie rozumiem sugestii, to trzeba mi to wyjaśnić bardziej stanowczo. Zawał jest, jak się okazuje, dość skuteczną metodą zatrzymywania człowieka. Miałem nawet krótkie spotkanie organizacyjne z aniołkami, ale najwyraźniej uznały, że jeszcze mnie nie chcą. Dostałem więc drugą szansę i teraz uczę się z nią obchodzić. I rzeczywiście coś się po takim numerze przestawia w głowie. Nie w taki piękny, filmowy sposób, że człowiek nagle budzi się jako mędrzec, wyrzuca telefon, kupuje domek w lesie i od tej pory zachwyca się każdym wschodem słońca. Przynajmniej u mnie tak nie było. Po prostu rzeczy, które jeszcze chwilę temu wydawały się strasznie ważne, nagle bardzo tracą na znaczeniu. Trudno przejmować się jakąś pierdołą w pracy z dawną intensywnością, kiedy kilka dni wcześniej największym sukcesem było to, że serce znowu robiło to, do czego zostało zaprojektowane. Człowiekowi całe życie wydaje się, że ma jeszcze czas. Że odpocznie później, zadba o siebie później, zwolni później. Ja się właśnie dowiedziałem, że to „później” nie jest żadnym prawem nabytym. Więc teraz zwalniam. Trochę z własnej woli, a trochę dlatego, że wejście po schodach skutecznie temperuje filozoficzne zapędy. I chyba po raz pierwszy naprawdę rozumiem, że możliwość zwyczajnego bycia tutaj jest czymś, za co można być wdzięcznym. Reszta nagle zrobiła się podejrzanie mała.
  23. Nasza @Niewkopomonowana jest bardzo inteligentną i wrażliwą osobą.Dobrze , że ci odpisala na twój komentarz,i ja rowniez, się z nia zgadzam,w tym co napisala.Pozdrawiam.
  24. Pierwszy raz wrzucam w sieć takie wpisy o swoich przemyśleniach i zmianach. Chciałem po prostu, żeby inni zobaczyli, że nie są sami ze swoimi problemami nawet jeśli na świecie żyją nas miliardy. Sam od lat zmagam się z perfekcjonizmem, IBS i nerwicą. Mój organizm non stop działał w trybie „walcz lub uciekaj” do tego stopnia, że każdy mocniejszy ruch w brzuchu wywoływał u mnie nagły wyrzut adrenaliny. Dużo by o tym opowiadać... Przez lata nie miałem porządku w głowie i dopiero niedawno zacząłem to wszystko układać. I w końcu czuję się wolny. Zacząłem nawet tworzyć muzykę, za którą wcześniej nie mogłem się zabrać przez wypalenie. Teraz projekty czekają na swoje miejsce spokojnie i bez żadnego pośpiechu.
  25. Kochani! Chcę się z Wami podzielić swoimi pozytywnymi doświadczeniami oraz tym jak nauczyłem się żyć z nerwicą. Opowiem również o tym co mi pomogło. Zaznaczam jednocześnie, że nie jestem specjalistą z dziedziny psychologii/psychiatrii. Dzielę się wyłącznie swoim doświadczeniem. Tekst napisałem sam, bez udziału AI. Także siadajcie, zapraszam do lektury Nerwica przyplątała się do mnie pod koniec 2006 roku. Miałem wtedy 19 lat. Miała ona wyjątkowo wredny objaw. Odczuwałem napięcie wymagające nagłej wizyty w toalecie. To napięcie generowało natrętne myśli o konieczności kolejnej wizyty, co wyzwalało większe napięcie itd. Typowe błędne koło. Objaw -> myśl -> silniejszy objaw -> silniejsza myśl -> jeszcze silniejszy objaw. Towarzyszył temu coraz większy lęk, myśli depresyjne i inne objawy. Człowiek w wieku 20 lat powinien uczyć się, bawić i kochać, jednym słowem ,,podbijać świat". W takiej sytuacji nerwica (i to jeszcze w takiej formie) brzmi jak wyrok. Brak możliwości normalnego funkcjonowania potrafi załamać... ...Minęło 20 lat. Dziś przed 40tką jestem szczęśliwym mężem, ojcem wspaniałych dzieci, posiadam własną firmę i rozwijam liczne pasje. Piszę to, żeby dać Wam nadzieję. U osób cierpiących na nerwicę często pojawiają się myśli o braku szans na poprawę i tego, że taki stan będzie zawsze. A to nieprawda! Za tymi chmurami jest słońce oraz piękne (choć nie zawsze łatwe) życie. Poniżej zebrałem kilka przemyśleń, które mi pomogły: a) Traktowałem nerwicę jako drogę nie chorobę. Ziarnko piasku wymusza na małżu stworzenie pięknej perły. Nerwica wymusza na nas przemeblowanie swojego życia. Dopiero całościowe podejście do ,,problemu", a nie tylko skupienie się na samych objawach daje najlepsze efekty. b) Często okazuje się, że dopiero nerwica pokazuje nam piękne obszary w życiu, o istnieniu których nie mieliśmy pojęcia. c) Nerwica wymusza samorozwój d) Specjalistyczne wsparcie - wizyta u pecjalisty + sterapia to must have (szczególnie w początkowej fazie kiedy ,,uczymy się siebie" ) e) Autoterapia - nikt za nas tego nie zrobi. Lektura, medytacje, modlitwy, afirmacje. Szukaj tego co najbardziej Ci odpowiada. f) Przyjąłem inną perspektywę. Człowiek nie jest swoją nerwicą. Nasze lęki, natręctwa i napięcia są w nas obecne. I ja to akceptuję (albo akceptuję, że nie mogę zaakceptować ) Nie walczę z nimi, tylko w miarę możliwości staram się żyć normalnie g) Nie ulegam od razu swoim ograniczeniom, ale też nie forsuję ich na siłę. h) Czytam legendę o królu i pierścieniu (i to przeminie) i) Dr. Ruch - minimum 30 minut ruchu dziennie (dostosowanego do Twoich możliwości) pozwala uczynić cuda j) Wyjdź z domu, na pewno coś się wydarzy k) Nie stawiałem nerwicy na piedestale (jak wyleczę to...-> nie! staram się żyć teraz) l) Bądź użyteczny. Zauważyłem, że im większą wartość staram się wnieść w życie innych tym moje poczucie szczęścia i spokoju jest większe. Powyższe nie oznacza ,,poświęcania się" , a zdrową uważność na otaczający świat (vide jajecznica na boczku: świnia się poświęciła, a kura zaangażowała (nie bądź więc świnią) Otwarcie na innych otwiera Twoje serce. Nerwica tego nienawidzi. m) Dla mnie osobiście istotną rolę odgrywa wiara. Świadomość istnienia kochającej nas bezwarunkowo Siły Wyższej dodaje otuchy w trudnych chwilach. Na koniec dodam, że to nie był dla mnie łatwy i krótki proces. To bardziej długotrwała wyprawa/przygoda. Życzę Wam przede wszystkim cierpliwości.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×