Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
- Dzisiaj
-
Spotkałam się z byłym... . W sumie to spędziłam z nim dzień.
-
I dlaczego tak nie można cały czas, a odpoczywać tylko podczas snu - pięknego i szalonego
-
Orinoko Kość na M
-
Beton Czasowniki plz, ewentualnie z przymiotnikiem.
-
Jeśli mi się uda, to chciałbym sobie pod choinkę kupić i5-14600K aby maksymalnie wykorzystać platformę. Przesiadka z 12400F będzie odczuwalna i w końcu RTX4070Super nie będzie miał wąskiego gardła. W dodatku będę mógł włączyć pamięci w tryb gear 2 z prędkością 3600mhz bo teraz nawet 3200 wydaje się niestabilne, także odczuję upgrade bez zmiany całego zestawu, tak jak 2 lata temu odczułem przesiadkę na RTXa z Radeona 6600xt. Nawet chłodzenia nie muszę zmieniać, bo Fera 5 poradzi sobie z nowym i5, któremu w dodatku zrobię undervolting.
-
Jak bym siebie czytała
-
Uwierz mi ,ja już też sprawdzałam różne stany świadomosci i już nie chce
-
Teraz oglądam "Taniec z gwiazdami" na Polsacie.
-
Dzisiaj byliśmy na obiedzie w restauracji i okazało się, że mój chłop robi lepsze kopytka
-
Dzisiaj zjadłam jajecznicę z 2 jajek ze szczypiorkiem, z pomidorem i dwoma kromkami chleba, rosół, lody truskawkowe i czekoladowe, frytki, ciasto, które zrobiła mama
-
Znam te bajki ale jak one sie nazywaly
-
-
Wiesz gdzie mnie znaleźć jak coś
-
Tylko że mam wrażenie, że kompletnie nie zrozumiałaś, co właściwie opisałem. Nie napisałem, że brak emocji polega na tym, że nie fascynuje mnie ta sama alejka w sklepie albo że jazda tą samą trasą nie dostarcza mi rozrywki. Te przykłady miały pokazać stopień automatyzacji funkcjonowania, a nie być dowodem samym w sobie na brak emocji. Jasne, że człowiek po kilku latach potrafi dojechać do pracy bez świadomego analizowania każdego skrzyżowania. Jasne, że zakupy można robić automatycznie. Tyle że ja napisałem coś znacznie szerszego: od ponad 10 lat praktycznie nie odczuwam pozytywnych emocji, nie mam spontanicznej radości, złość też właściwie zniknęła. Pojawia się problem, trzeba go przeanalizować, rozwiązać i przejść do następnego. Bez większej reakcji emocjonalnej. Dlatego odpowiedź: „może jesteś znudzony, spróbuj spaceru w inne miejsce” brzmi trochę jak porada dla kogoś, kto nie wie, co robić w niedzielne popołudnie. Jeśli ktoś mówi o wieloletniej emocjonalnej pustce, sprowadzanie tego do zmiany alejki w sklepie jest jednak dość mocnym uproszczeniem. Można oczywiście zmienić trasę, pracę, miejsce zamieszkania, podróżować, uprawiać sport czy znaleźć nowe hobby. Tylko co z tego, jeśli człowiek robi to wszystko z dokładnie takim samym poczuciem obojętności? Można zmienić praktycznie całe swoje otoczenie, a mimo to nadal nie poczuć ani większej radości, ani satysfakcji, ani szczególnego zainteresowania. I dlatego stwierdzenie: „może od lat niczego nie próbujesz zmienić” jest zwyczajnie zbyt daleko idącym wnioskiem. Z mojego wpisu tego nie wiesz. Opisałem stan, a nie historię wszystkich rzeczy, które przez te lata robiłem albo których nie robiłem. To trochę tak, jakby powiedzieć komuś z przewlekłym bólem: „może po prostu powinieneś zmienić krzesło”. U mnie problem polega na tym, że nawet rzeczy, które normalnie powinny wywoływać silne emocje, niewiele zmieniają. Nowe miejsca nie dają mi szczególnej ekscytacji. Awans czy osiągnięcie czegoś zawodowo nie daje mi poczucia większej satysfakcji. Uzupełnianie wykształcenia czy zdobywanie kolejnych kwalifikacji jest raczej zadaniem do wykonania niż czymś, z czego potrafię się autentycznie cieszyć. Nawet wojna czy śmierć kogoś bliskiego nie wywołują we mnie takiej reakcji emocjonalnej, jakiej sam po sobie mógłbym się spodziewać. I właśnie to jest dla mnie najbardziej niepokojące - nie to, że dzień jest powtarzalny, tylko że zmiana jego treści niewiele zmienia we mnie. Do tego coraz częściej mam wrażenie, że trudno mi porozumieć się z ludźmi. Oni często nie rozumieją mnie, ja coraz częściej nie rozumiem ich sposobu myślenia. Zaczynają mnie irytować ignorancja, dyletanctwo, bezrefleksyjne powtarzanie bzdur czy brak zainteresowania tym, żeby cokolwiek sprawdzić albo zrozumieć. Coraz częściej zamiast zainteresowania drugim człowiekiem pojawia się zniecierpliwienie i niechęć. Nie twierdzę, że problem zawsze leży po stronie innych opisuję po prostu to, jak sam coraz częściej reaguję. Nie twierdzę, że rutyna nie może pogłębiać poczucia pustki. Może. Ale czym innym jest powiedzieć: „rutyna może mieć wpływ”, a czym innym uznać, że rozwiązaniem wieloletniego braku emocji jest spacer inną ulicą. Ty opisujesz problem jako: „za mało zmian w życiu”. Ja opisuję sytuację, w której przez lata coraz więcej rzeczy przestało wywoływać jakąkolwiek istotną reakcję. To nie jest po prostu znudzenie tym samym sklepem. I chyba właśnie tutaj jest sedno. Ty proponujesz zmianę tego, co robię, a ja próbuję opisać to, że problem dotyczy tego, co ta zmiana we mnie wywołuje, a coraz częściej nie wywołuje nic. Dlatego trudno oczekiwać, że rozwiązaniem będzie kolejna zmiana otoczenia. Jeśli człowiek od lat patrzy na świat i coraz mniej rzeczy naprawdę go porusza, to problemem nie jest już brak nowych bodźców. Problemem jest to, że bodźce przestały mieć znaczenie.
-
Dzięki wchodzi jak nóż w masło, albo jak .... stop!
-
U mnie jest podobnie, jak myślę że odpoczne to tu zaraz wyskakuje nowy problem, i tak w kółko.
-
No ja przez te leki mdleje i jestem jak pijany. W ogóle nie powinienem ich brać.
-
Grób
-
Święta Bożego Narodzenia
-
Tak nigdy nigdy nawet na chwile? Ja czasem robię sobie eksperymenty ze schodzeniem na mikrodawki a kilka razy całkiem do 0 na pare miesięcy. Zawsze wracam później ponownie do docelowej dawki, ale lubie sprawdzać te inne stany świadomości
-
Nie do każdego. Gruba przesada. Znikam.
-
Ostatnio zaktualizowane