-
Postów
1 103 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Off-topic
Dlaczego nie możesz biegać? -
Ja już któryś rok jeżdżę na wielosezonowych i sprawdzają się dostatecznie dobrze, żebym nie chciał wracać do zmieniania 2x w roku.
-
No tam akurat był konkretny cel i sens – Lebensraum, powiększenie przestrzeni życiowej Niemców. Utrzymanie konkretnego polityka przy władzy, przepływ pieniędzy, ukrycie przekrętów. Tylko ja mówię o konkretnych celach konkretnych, żyjących osób, a nie o jakichś mistycznych bajkach.
-
No w sumie nie jest Ja tam raczej po prostu dodaję książki, gdy już je przeczytam. Jak chcę przeczytać to albo tam, albo na swoją prywatną listę (bo nie każda książka jest na goodreads, kiedyś je tam dodawałem, potem zasady się zmieniły i chyba już nie każdy może).
-
-
Byłem z kimś okropnym - opowieść ku przestrodze
Doktor Indor odpowiedział(a) na Futility temat w Problemy w związkach i w rodzinie
No właśnie, a życie to nie film… Ona i tak odwróci sytuację w ten sposób, że to on będzie winny. Na jego miejscu odpuściłbym tych znajomych. Kto uwierzył, ten uwierzył, trudno. Dużo jest innych ludzi na świecie. Całkowicie i zupełnie odciąć się od wszystkiego, co jest z nią związane. Byli jacyś wspólni znajomi? Trudno, trzeba ich poświęcić. Wspólne miejsca? Znaleźć nowe. Tylko wtedy może zacząć się powolny proces zdrowienia. Nie da się zagoić rany, jeśli non stop posypuje się ją solą. Będzie bolała, będzie się paprała, ale wiecznie otwierana nigdy się nie zagoi. A że wygrała? Można tak do tego podejść, a można podejść do tego odwrotnie – przegrała, bo nie dała rady go zniszczyć, odciął się, zdrowieje (jeśli tak zrobi). Choć dopóki żyjemy, walka nie dobiegła końca. Kto wie, co będzie za 20 lat. Może wtedy będzie czas wyrównania krzywd. Na razie jest na takie decyzje za wcześnie. Nie w takim stanie emocjonalnym. A może właśnie wtedy będzie czas, gdy pogodzi się z tym, co zaszło, i spojrzy na życie do przodu a nie do tyłu. Są na tym świecie ludzie do szpiku źli i kontakty z nimi zmieniają nas na zawsze, ale to od nas zależy, czy będziemy dalej się zamęczać, oglądać ich socjale i tak naprawdę dalej dawać im nad sobą władzę, czy spróbujemy się z ich szponów wyrwać. To nie jest proste, gdy taka osoba wczepi się w nasze najgłębsze potrzeby i uzależni nas od siebie (czy raczej my byliśmy na tyle niedoświadczeni, że pozwoliliśmy jej nas od siebie uzależnić), i zapewne wyjdziemy z tego mocno zmienieni, ale wg mnie nie ma innego sposobu.- 158 odpowiedzi
-
- dziewczyny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ja ją przerwałem, bo ta od ciebie (o dziedziczeniu traum) jest ciekawsza Sporo mam takich przerwanych książek, do których wrócę, jak przeczytam te ciekawsze (i część przerwanych, do których już raczej nie wrócę, bo mnie rozczarowały).
-
Bierz tylko tych z parzystym dniem urodzenia
-
Byłem z kimś okropnym - opowieść ku przestrodze
Doktor Indor odpowiedział(a) na Futility temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Nie wprost, ale tak zrozumiałem to: Może źle zrozumiałem. Może nie chodziło o zabójstwo, a o zlecenie czegoś innego nie do końca legalnego (pobicie, zgwałcenie, skrzywdzenie). A może o coś zupełnie innego, tylko mój zryty indyczy łeb podpowiedział mi takie scenariusze.- 158 odpowiedzi
-
- dziewczyny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czytasz człowieka, który pomylił żonę z kapeluszem? Pamiętam ten fragment
-
Byłem z kimś okropnym - opowieść ku przestrodze
Doktor Indor odpowiedział(a) na Futility temat w Problemy w związkach i w rodzinie
No właśnie. Kolega raz się wk… na innego kierowcę i urwał mu lusterko. Przywalił z pięści, lusterko odpadło, pokazał środkowy paluszek i pojechał dalej. Potem przez miesiąc siedział w napięciu, czy do niego nie wpadną. A to przecież drobiazg w porównaniu do tego, o czym tu mówimy, czyli zlecenia zabójstwa.- 158 odpowiedzi
-
- dziewczyny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Byłem z kimś okropnym - opowieść ku przestrodze
Doktor Indor odpowiedział(a) na Futility temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Tak, ja. Ale moja sytuacja była zupełnie inna. To, co opisuje Futility, to jest inny kaliber, i powiem szczerze – na jego miejscu, przy tym, jak jego psychika reaguje nawet na jej socjale, do tego mając do czynienia z takim człowiekiem, jakim jest ta kobieta, którą on opisuje, nie zdecydowałbym się na konfrontację w sądzie, gdybym nie był do tego absolutnie zmuszony (np. nie musiałbym się w ten sposób ratować). Przede wszystkim w tych sprawach, o których ja być może tu pisałem (bo już nie pamiętam, co gdzie pisałem), nie miałem żadnej relacji emocjonalnej z drugą stroną (mimo że w jednym przypadku pozwaną była moja siostra), więc wszystko było prostsze. Mimo tego obrzydliwe pomówienia, fałszywe zeznania świadków (za które przynajmniej jeden z nich dostał zarzuty, bo nagrałem go, jak mówił co innego)… no nie mogę powiedzieć, że mnie to jakoś bardzo mocno ruszyło, bo nie spodziewałem się po tych ludziach niczego więcej, ale nie jest miłe, jak słuchasz o sobie po prostu bezczelnych łgarstw. Nie wyobrażam sobie batalii sądowej w takiej sytuacji, w jakiej jest Futility. On tego nie udźwignie, i nie jest to z mojej strony wyraz braku wiary w jego siły, a po prostu w miarę obiektywny osąd całej sytuacji. Poza tym takie sprawy ciągną się latami. Ta wspomniana wyżej ciągnęła się ponad 8 lat. Głupia stłuczka, gdzie facet we mnie wjechał i twierdził, że to ja zajechałem mu drogę, ciągnęła się 3 lata. Wyrok nakazowy, odwołanie, wyrok, apelacja, biegły, rozbijanie gówna na atomy. Głupia stłuczka drogowa, prosta sprawa, z której zresztą miałem film, na którym wszystko było widać. Samo skierowane wniosku o ukaranie na podstawie tego filmu zajęło policji rok. To nie jest takie proste, że idziesz sobie do sądu, trwa to chwilę, i wychodzisz ze sprawiedliwością. Co do przeznaczenia pieniążków na „usługę” – życie, gdy ma się na sumieniu taką „usługę”, musi być straszne, bo nigdy nie wiesz, kiedy jednak dojdą, kto za tę usługę zapłacił. Każdy dzwonek do drzwi musi być katorgą. Każdy samochód policyjny musi wywoływać panikę, że przyjechali po ciebie. I żyj tak potem przez dziesięciolecia. Warto?- 158 odpowiedzi
-
- dziewczyny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie mam żadnej która NIE byłaby toksyczna A ty?
-
To Tomek wam za to nie płaci?
-
Zeżarłem ostrą zupę z indyka. Wypaliła mi dziób. Więc czuję się… najedzony, ale z bolącym dziobem.
-
O właśnie, i od razu lepiej to brzmi Jest bardzo naturalne. Planeta jest już przeludniona, więc w pewnym momencie to będzie kwestia „albo my, albo oni” (kimkolwiek nie będą „oni”). Nie upadłem na głowę, żeby wyżej cenić „ich” od „nas”. To nie do końca tak. Jeśli ktoś ma małe umiejętności, ale jest ambitny, to przy odrobinie szczęścia może zajść w życiu daleko, a ja mu będę kibicował. Natomiast nie raz spotkałem się z tym, że zło miało swoje drugie oblicze. Raczej osobistych obserwacji. Akurat ja nie zrobiłem nikomu w życiu krzywdy, a wprost przeciwnie. To twoja nadinterpretacja, a nie moje słowa. Zasadniczo warto dążyć do tego, żeby ten szczebelek w hierarchii robienia na głowę był dosyć wysoki, ale nie tak wysoki, żeby tam wiało – bo jak wieje, to trzeba się mocno trzymać, bo może zwiać. Na świecie absolutnie nie jest, ale w lokalnym grajdołku, w ramach jednej branży, może być i zwykle bardziej lub mniej, ale jest. Inna sprawa, że często są to też wybory. Jakbym robił coś innego, co też umiem robić, ale nie lubię, to zarabiałbym więcej. Jakbym chciał się przeprowadzić, to też zarabiałbym więcej (pracę mam zapewnioną, wystarczy pojechać). Ale nie chcę. Starcza mi to, co mam, a inne rzeczy, jak np. zadowolenie z pracy, też są ważne. Inna sprawa, że branża zmierza w innym kierunku, niż osobiście zmierzam ja, więc może trzeba będzie się kiedyś przebranżowić. Zobaczymy. Tego nigdzie nie powiedziałem, bo zwyczajnie i obiektywnie jest to nieprawda.
-
Nie, zupełnie mnie to ominęło. Chciałem kupić, ale jakoś się nie zdecydowałem. Najpierw te prymitywne stare telefony, potem Windows CE, potem Windows Mobile, gdzieś w międzyczasie Nokia Communicator z tym ich systemem, a potem pierwszy Android. I nie żałuję, podobno Symbian to była powolna padaka i ślepy zaułek w ewolucji telefonów. A ty?
-
Myślenie życzeniowe bez żadnego poparcia w logice.
-
Zespół PSSD-dysfunkcje seksualne spowodowane zażywaniem SSRI
Doktor Indor odpowiedział(a) na media temat w Leki
Nie jestem surowy, tak po prostu jest. Jakby miało być dobrze samo z siebie, to już by dawno było. Nie będzie. A ja już wyczerpałem możliwości. Zrobiłem wszystko, żeby było tak dobrze, jak to tylko możliwe, i jakoś muszę w tej rzeczywistości funkcjonować. -
Grunt to znaleźć się po właściwej stronie układziku. To jak z seksem od tyłu. Najważniejsze w seksie od tyłu jest to, żeby być z tyłu. Nie chodzi o równe traktowanie, a o to, czy ludzie są równi. Nie są i nie ma potrzeby, żeby byli. Prosty przykład, wynagrodzenie za pracę zależne od umiejętności. Tu z kolei nie byłbym tak surowy. Czasem za tym złem kryje się coś więcej. Sprawiedliwe traktowanie powinno brać pod uwagę także to „coś więcej”, a nie sam czyn. Ludzie reagują pod wpływem swoich zwierzęcych emocji, dorabiają sobie do tego ideologię, i nazywają to sprawiedliwością. To jest ciekawe, bo ja nie mam. Jest mi głęboko obojętne, czy ktoś, kogo nie znam, gdzieś na drugim końcu świata, jest traktowany sprawiedliwie, czy nie. Dotyka mnie, gdy niesprawiedliwie traktowany jest ktoś w moim otoczeniu, bo wiem, że równie dobrze mógłbym być to ja (a wtedy tej osobie na drugim końcu świata powieka nie zadrży, i wcale nie należy spodziewać się niczego innego).
-
Zespół PSSD-dysfunkcje seksualne spowodowane zażywaniem SSRI
Doktor Indor odpowiedział(a) na media temat w Leki
W jakimś stopniu leki, a reszta… poukładałem sobie życie pod zaburzenia i jakoś jest. Dobrze nie będzie nigdy. -
Nie wszyscy. Ja tak nie czuję.
-
Zespół PSSD-dysfunkcje seksualne spowodowane zażywaniem SSRI
Doktor Indor odpowiedział(a) na media temat w Leki
Zaczęło się od nieopierzonej, świeżo upieczonej terapeutki, którą temat przerósł w zasadzie o rzędy wielkości i dosyć szybko odesłała mnie do swojego supervisora. Potem trafiałem, teoretycznie, do coraz lepszych. A to gościu był supervisorem, a to pisał podręczniki dla innych terapeutów, a to był prezesem jakiegoś psychologicznego stowarzyszenia. Szukałem najlepszych, jakich mogłem znaleźć. Nie wiem. Teoretycznie znalazłem (po tej ostatniej, która po latach terapii zakończyła ją z dnia na dzień słowami „rozmawiałam z moim supervisorem i niestety nie mogę kontynuować z panem terapii, niestety nie mogę podać panu powodu”), ale po rozmowie telefonicznej nie zdecydował się mnie przyjąć. Ja już przestałem szukać. Wierzyłem kiedyś w terapię i na pewno są ludzie, którym terapia pomogła, ale w moim przypadku okazała się marnowaniem czasu i w sumie scamem.