-
Postów
211 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Happyandsad
-
Ja jakoś na wadzę nie przybieram już, ale dobiła do pewnej granicy i tak się kręci przy niej. Raz mniej, raz więcej. Mam na pewno bardziej okrągłą twarz przez co ludzie odbierają to jak nabranie większej masy (trochę racji w tym jest). Jednak biorę też Paroksetynę i ciężko powiedzieć co bardziej na to wpływa. O ile sama waga i parę zbędnych kg mi nie przeszkadza, to akurat ta twarz mogłaby się "zmniejszyć"...
-
Tak sobie. Lęki towarzyszą przed wyjściem do pracy. Oby przeszły później i było w miarę spokojnie
-
Zestresowany, śpiący i obolały. Mogłoby być już po 22 żeby iść się położyć spać
-
A ja prawdę mówiąc nie wiem czy zauważyłem na niej blokadę lęków. Mam mniej depresyjnych myśli, a jeśli są to nie dobijają aż tak bardzo. Różne emocje są jakby wycofane, wspomnienia jakby za mgłą i ciężko dokopać się do niektórych, tj. pamiętam, ale nie ma przy nich całej otoczki emocjonalnej. Nie wiem czy to na pewno efekt Paro czy też czegoś innego, ale jakoś tak to wygląda. Lęki jak były tak są. Dalej się obawiam wielu rzeczy, ale może to wynikać z mojego wycofania przez wiele lat, a może i całe życie. Lęk i przerażenie dopadają przed sytuacją, a potem zwykle maleją i znikają. Jednak nie widzę różnicy w ich sile porównując dzisiaj do tego jak było kiedyś. Czyli dalej nie wiem jak wielkie znaczenie ma Paroksetyna u mnie. Biorę 40mg już ponad pół roku. Łączona z Pregabaliną, którą zdecydowanie czuję. Bez Pregabaliny nie potrafiłbym funkcjonować i to ona jest najważniejsza...
-
Nie mam. Śpisz przy otwartym czy zamkniętym oknie? (powiedzmy, że chodzi o ostatnie dni)
-
-
Myślę, że może ale nie musi. Ciężko powiedzieć i raczej nikt nie da Ci jednoznacznej odpowiedzi niestety. Pamiętam jak dawno temu brałem, np. 75mg i czułem się mega głodny, ale to jednorazowo. Zjadłem obiad i tyle. Nie było czegoś takiego, że apetyt wzrósł na kilka tygodni lub więcej. Czy pojawia się tycie? U mnie nie. Wiadomo, że powinno się brać stałą dawkę wyznaczoną przez lekarza. Jednak jest jak jest i czasem dzień jest zbyt tragiczny aby nie spróbować poczuć się lepiej. Czy zdarza wam się jednorazowo zwiększyć dawkę? Jeśli tak to o ile oraz jak często?
-
Ja na 20mg byłem dużo bardziej śpiący niż obecnie na 40mg. Jednak muszę tutaj dodać, że te 40mg od początku biorę wraz z Pregabaliną oraz przed spaniem, a nie rano. Nie wiem jak duży ma to wpływ. Od paru tygodni dało się zauważyć u mnie, że zaciskam mocniej szczękę. Czy to w nocy czy też, np. podczas siedzenia w ciągu dnia. Irytujące. Ostatnio jest z tym jeszcze gorzej, bo szczęka jest już obolała i czuję, że zaciskam mocniej. Być może to wynik zmiany z Paroxinor Aurovitas na Parogen. Nie bardzo wiem co z tym robić. Staram się pilnować i nie zaciskać zębów, ale zapominam o tym łatwo.
-
Test na styl osobowości <zaburzenia>
Happyandsad odpowiedział(a) na rookie temat w Zaburzenia osobowości
Duża ilość pytań na którą ciężko było odpowiedzieć, bo musiałbym doprecyzować je lub rozwinąć samą odpowiedź. Mimo wszystko pewnie spora część odwzorowuje to jaki jestem - przepełniony lękiem, depresyjny i polegający na innych -
3-4 razy to jak dla mnie całkiem mało. Nie wiem jaka jest norma, ale obecnie bez pregabaliny u mnie to kilkanaście lub więcej razy (wina Paroksetyny). Wczoraj wziąłem 150-75-75 i noc była znacznie lepsza niż zwykle, ale wciąż z budzeniem. Z tym, że po dłuższych okresach czasu. Mimo wszystko też pewnie wyszło z 8 minimum. Czyli chyba nie ma co liczyć żeby po Pregabalinie przespać całą noc. Chyba, że na jakiejś dużo większej, odcinającej dawce. I wtedy faktycznie z rana jest się bardziej śpiącym przez chwilę. Pewnie musisz się przyzwyczaić trochę do tego leku. Skoro 50mg działa w miarę okej, to warto siedzieć na takiej dawce. A w jaki sposób to obliczasz? Odsypujesz tak na oko 50mg i resztę zostawiasz?
-
Nie byłem na swojej studniówce. Razem z paroma kolegami uznaliśmy, że to nie dla nas. Całe szczęście, bo ja nikogo bym nie znalazł jeśli chodzi o partnerkę. A i oni mieliby kłopot chociaż na pewno mniejszy niż ja, tak myślę. Do tego doszły ze dwie koleżanki, które też nie miały zamiaru iść. Wywołało to pewne oburzenie u niektórych nauczycieli, że niby jak to NIE IŚĆ na studniówkę? Tak nie można! No ale nie żałowałem tego, bo i nie miałem czego tak naprawdę. Nie przepadałem za większością z tych ludzi. Jednak los sprawił, że na studniówkę poszedłem parę lat później z racji tego, iż miałem młodszą od siebie dziewczynę. Mam mieszane uczucia co do tego wydarzenia. Mieliśmy już wtedy problemy w relacji, ale tego wieczoru było jak najbardziej okej. Partnerka poobcierała sobie stopy przez złe buty i nie tańczyliśmy zbyt dużo. A szkoda, bo lubię. Nie wiem już dlaczego, ale piłem mało alko. Nie znałem tam nikogo, więc głównie rozmawiałem z przyjacielem jej koleżanki. Byłem wtedy też bez leków (prega byłaby zbawieniem), więc ogólnie super zabawy nie miałem. Pamiętam, że było mi szkoda jej innej koleżanki, przyszła z kolesiem który cały czas chodził po sali, rozmawiał z innymi, tańczył z dziewczynami... poza nią. Sporadycznie wracał do stolika i może mieli ze 3 tańce łącznie. Trochę żałuję, że jej nie poprosiłem, ale ja dupa byłem wtedy i dzisiaj. Poza tym ona miała jakieś mini konflikty z moją dziewczyną, więc wolałem nie podgrzewać atmosfery xd A i z racji tego, że dzieliło nas parę lat to wpłynęło to na muzykę jaka była grana. Chyba tylko jedna piosenka disco-polo, parę starszych hitów, a reszta to same nowoczesne utwory ówczesnych raperów, disco-trapów i innych takich gdzie głównie trzeba było skakać. Nie mam nic do tego, ale czasem byłoby fajnie potańczyć normalnie, na trzy. I tyle. Nie rozumiem wywyższania tej imprezy i przyznawania jej takiego wielkiego znaczenia.
-
Mateina (Yerba Mate herbaty)
Happyandsad odpowiedział(a) na blitz temat w Medycyna niekonwencjonalna
Kiedyś takie zamówiłem, ale nie daję rady ich pić. Są za słodkie (zwłaszcza ta Guarani) i zapach mnie odrzuca. Wychodzi na to że wolę normalną Yerbę. Zmieszane pety z gorącą wodą są najlepsze i tyle. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Happyandsad odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Z dwie godziny temu odszedł mój piesek. Chorowała mocno, ale to i tak zaskoczenie, bo czuła się jak zawsze. Pewnie jakiś zawał. Dobrze, że nie cierpiała długo, a przynajmniej mam taką nadzieję. Spędziła z nami dobre 12 lat. Kawał mojego życia. Codziennie przy nas, parę lat też spała ze mną w łóżku. W ostatnich miesiącach sporo kręciło się wokół niej z powodu choroby. Zawsze coś. Była nieodłączoną częścią mojej codzienności. W tym bezsensownym i porąbanym moim życiu potrafiła dodać otuchy swoją obecnością. Teraz to się skończyło. W sumie nie wiem dlaczego tu to piszę, ale chyba przez to, że nie mam komu innemu tak o tym opowiedzieć. Wziąłem sobie resztę jakiegoś benzo i trochę pregi na uspokojenie myśli, ale coś słabo działa. Właściwie od tej już nocy zaczyna się jeszcze gorszy okres tej mojej bezwartościowej egzystencji. No i chciałem dodać na sam koniec, że to był najlepszy piesek jakiego miałem i nigdy o nim nie zapomnę. Często będę sobie wspominał najfajniejsze momenty z tej naszej pięknej przyjaźni, bo zdecydowanie tak to mogę nazwać. -
A nie wiem ile już. Pogubiłem się. Gdzieś tam wcześniej pisałem, że z 1.5 roku obecnie albo już 2, a wcześniej to różnie z jakimiś przerwami. Czy działa tak samo? Nie. Działa znacznie słabiej jeśli chodzi o takie pozytywne chęci do działania, gadania, itd. Jednak wciąż uspokaja i pozwala w miarę normalnie przejść przez większość dni. Dzięki predze jeszcze mogę egzystować na tym świecie, więc nazwa od razu wskazuje do czego ten lek służy xd
-
Pisałem tamto w październiku, a więc 3 miesiące temu. Nie zwiększyłem tych dawek. Biorę 150mg rano, w końcu o stałej (mniej więcej) godzinie oraz później, tj. 15-17 drugą dawkę. Tutaj różnie. Zwykle 75mg, ale czasem też 150mg. Czyli nie przekraczam 300mg na dobę. Próbowałem nie brać drugiej dawki, ale tylko się męczyłem z tym wszystkim, więc odpuściłem. Nie było warto psuć sobie połowy dnia... Chciałbym odstawić pregę, bo skoro i tak siedzę w domu, to mógłbym jej nie brać. Wiem, że nic by mi się nie chciało wtedy kompletnie, ale może z czasem byłoby lepiej. Jednak obecnie nie dałbym rady raczej. Chyba już tak się przyzwyczaiłem do tego leku, że nie chcę być bez niego (tj. chcę, ale nie potrafię). Nie wyobrażam sobie, że jej już nie ma i zostaję sam na sam z myślami (paroksetyna coś nie pomaga na nie tym razem...).