Skocz do zawartości
Nerwica.com

Happyandsad

Użytkownik
  • Postów

    200
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Happyandsad

  1. Paroxinor ma podziałkę i bez problemu się łamie/tnie na pół. Kosztuje chyba coś około 15zł za 20mg x 30szt.
  2. Duża ilość pytań na którą ciężko było odpowiedzieć, bo musiałbym doprecyzować je lub rozwinąć samą odpowiedź. Mimo wszystko pewnie spora część odwzorowuje to jaki jestem - przepełniony lękiem, depresyjny i polegający na innych
  3. 3-4 razy to jak dla mnie całkiem mało. Nie wiem jaka jest norma, ale obecnie bez pregabaliny u mnie to kilkanaście lub więcej razy (wina Paroksetyny). Wczoraj wziąłem 150-75-75 i noc była znacznie lepsza niż zwykle, ale wciąż z budzeniem. Z tym, że po dłuższych okresach czasu. Mimo wszystko też pewnie wyszło z 8 minimum. Czyli chyba nie ma co liczyć żeby po Pregabalinie przespać całą noc. Chyba, że na jakiejś dużo większej, odcinającej dawce. I wtedy faktycznie z rana jest się bardziej śpiącym przez chwilę. Pewnie musisz się przyzwyczaić trochę do tego leku. Skoro 50mg działa w miarę okej, to warto siedzieć na takiej dawce. A w jaki sposób to obliczasz? Odsypujesz tak na oko 50mg i resztę zostawiasz?
  4. Happyandsad

    Studniówka

    Nie byłem na swojej studniówce. Razem z paroma kolegami uznaliśmy, że to nie dla nas. Całe szczęście, bo ja nikogo bym nie znalazł jeśli chodzi o partnerkę. A i oni mieliby kłopot chociaż na pewno mniejszy niż ja, tak myślę. Do tego doszły ze dwie koleżanki, które też nie miały zamiaru iść. Wywołało to pewne oburzenie u niektórych nauczycieli, że niby jak to NIE IŚĆ na studniówkę? Tak nie można! No ale nie żałowałem tego, bo i nie miałem czego tak naprawdę. Nie przepadałem za większością z tych ludzi. Jednak los sprawił, że na studniówkę poszedłem parę lat później z racji tego, iż miałem młodszą od siebie dziewczynę. Mam mieszane uczucia co do tego wydarzenia. Mieliśmy już wtedy problemy w relacji, ale tego wieczoru było jak najbardziej okej. Partnerka poobcierała sobie stopy przez złe buty i nie tańczyliśmy zbyt dużo. A szkoda, bo lubię. Nie wiem już dlaczego, ale piłem mało alko. Nie znałem tam nikogo, więc głównie rozmawiałem z przyjacielem jej koleżanki. Byłem wtedy też bez leków (prega byłaby zbawieniem), więc ogólnie super zabawy nie miałem. Pamiętam, że było mi szkoda jej innej koleżanki, przyszła z kolesiem który cały czas chodził po sali, rozmawiał z innymi, tańczył z dziewczynami... poza nią. Sporadycznie wracał do stolika i może mieli ze 3 tańce łącznie. Trochę żałuję, że jej nie poprosiłem, ale ja dupa byłem wtedy i dzisiaj. Poza tym ona miała jakieś mini konflikty z moją dziewczyną, więc wolałem nie podgrzewać atmosfery xd A i z racji tego, że dzieliło nas parę lat to wpłynęło to na muzykę jaka była grana. Chyba tylko jedna piosenka disco-polo, parę starszych hitów, a reszta to same nowoczesne utwory ówczesnych raperów, disco-trapów i innych takich gdzie głównie trzeba było skakać. Nie mam nic do tego, ale czasem byłoby fajnie potańczyć normalnie, na trzy. I tyle. Nie rozumiem wywyższania tej imprezy i przyznawania jej takiego wielkiego znaczenia.
  5. Kiedyś takie zamówiłem, ale nie daję rady ich pić. Są za słodkie (zwłaszcza ta Guarani) i zapach mnie odrzuca. Wychodzi na to że wolę normalną Yerbę. Zmieszane pety z gorącą wodą są najlepsze i tyle.
  6. Zawsze można wsypać połowę kapsułki, np. do soku albo napoju gazowanego. Zadziała normalnie. Może trochę szybciej po prostu. Kiedyś też znałem kogoś kto po 75mg czuł się jak pijany i musiał zmniejszać dawkę. Najwyraźniej niektórzy są bardziej wrażliwi.
  7. A to nie wina braku pregi? Z tego co kojarzę, to pisałaś kiedyś, że bierzesz ją rano. U mnie jest tak, że jeśli wezmę rano, np. o 8 to później po południu, powiedzmy że od 16-17 czuję już zjazd i dodaję połówkę/całą. Inaczej bym się męczył trochę i lądował w łóżku.
  8. Z dwie godziny temu odszedł mój piesek. Chorowała mocno, ale to i tak zaskoczenie, bo czuła się jak zawsze. Pewnie jakiś zawał. Dobrze, że nie cierpiała długo, a przynajmniej mam taką nadzieję. Spędziła z nami dobre 12 lat. Kawał mojego życia. Codziennie przy nas, parę lat też spała ze mną w łóżku. W ostatnich miesiącach sporo kręciło się wokół niej z powodu choroby. Zawsze coś. Była nieodłączoną częścią mojej codzienności. W tym bezsensownym i porąbanym moim życiu potrafiła dodać otuchy swoją obecnością. Teraz to się skończyło. W sumie nie wiem dlaczego tu to piszę, ale chyba przez to, że nie mam komu innemu tak o tym opowiedzieć. Wziąłem sobie resztę jakiegoś benzo i trochę pregi na uspokojenie myśli, ale coś słabo działa. Właściwie od tej już nocy zaczyna się jeszcze gorszy okres tej mojej bezwartościowej egzystencji. No i chciałem dodać na sam koniec, że to był najlepszy piesek jakiego miałem i nigdy o nim nie zapomnę. Często będę sobie wspominał najfajniejsze momenty z tej naszej pięknej przyjaźni, bo zdecydowanie tak to mogę nazwać.
  9. A nie wiem ile już. Pogubiłem się. Gdzieś tam wcześniej pisałem, że z 1.5 roku obecnie albo już 2, a wcześniej to różnie z jakimiś przerwami. Czy działa tak samo? Nie. Działa znacznie słabiej jeśli chodzi o takie pozytywne chęci do działania, gadania, itd. Jednak wciąż uspokaja i pozwala w miarę normalnie przejść przez większość dni. Dzięki predze jeszcze mogę egzystować na tym świecie, więc nazwa od razu wskazuje do czego ten lek służy xd
  10. Pisałem tamto w październiku, a więc 3 miesiące temu. Nie zwiększyłem tych dawek. Biorę 150mg rano, w końcu o stałej (mniej więcej) godzinie oraz później, tj. 15-17 drugą dawkę. Tutaj różnie. Zwykle 75mg, ale czasem też 150mg. Czyli nie przekraczam 300mg na dobę. Próbowałem nie brać drugiej dawki, ale tylko się męczyłem z tym wszystkim, więc odpuściłem. Nie było warto psuć sobie połowy dnia... Chciałbym odstawić pregę, bo skoro i tak siedzę w domu, to mógłbym jej nie brać. Wiem, że nic by mi się nie chciało wtedy kompletnie, ale może z czasem byłoby lepiej. Jednak obecnie nie dałbym rady raczej. Chyba już tak się przyzwyczaiłem do tego leku, że nie chcę być bez niego (tj. chcę, ale nie potrafię). Nie wyobrażam sobie, że jej już nie ma i zostaję sam na sam z myślami (paroksetyna coś nie pomaga na nie tym razem...).
  11. Hejo, a co byście polecały(li) na przetłuszczoną skórę? Czoło, nos, bardzo szybko mi się przetłuszczają. Raz mniej, raz bardziej. Nie wiem od czego to zależy, ale już mnie to irytuje i dobrze byłoby się tego pozbyć. Najlepiej coś mniej zaawansowanego w stosowaniu, np. żel do mycia twarzy lub coś podobnego.
  12. W sumie to nie mam pojęcia czy to wiek, zmęczenie, suche powietrze w domu czy może właśnie ta Pregabalina, ale zauważyłem (heh) słabszy wzrok u siebie. Tak z odległości paru metrów ciężko było mi zobaczyć pełnię szczegółów niektórych rzeczy, nie aż tak malutkich. Jednak nie zwalam tego na ten cudowny lek, bo na to nie zasługuje! xd
  13. Musiałem odśnieżyć wjazd i parę innych miejsc ze śniegu. Prosta, konkretna czynność. Śnieg sypiący się w oczy, zimny wiatr, świeże powietrze i ładne chmurki na błękitnym niebie.
  14. Happyandsad

    Nasze sny

    Jestem zadowolony, bo drugą noc z rzędu śniła mi się ta moja koleżanka! Dzisiaj sobie chwilę siedzieliśmy obok siebie i rozmawialiśmy o czymś. Pamiętam jej ciepło i zapach. Szkoda, że te sny nie mogą trwać całą noc...
  15. Kawa właśnie powoli się kończy, prega wzięta wcześniej i znacznie lepiej jest niż wczoraj rano. Za chwilę coś poczytam pewnie albo poszukam czegoś do obejrzenia wieczorem przed snem. Musiałem iść trochę odśnieżać po wstaniu z łóżka, więc mały rozruch już był xd Fajna, zimowa pogoda. Wprawdzie nie pada obecnie, ale silny wiatr zwiewa śnieg ze wszystkiego. Ładnie też prezentuje się horyzont z chmurkami, bo nade mną czyste, niebieskie niebo.
  16. Moja mama nie jest ciężko chora. Jednak widzę jak ludzie w podobnym do jej wieku umierają. Tak po prostu, często nagle, zaskakując wszystkich. Boję się, że to stanie się z moją mamą, a dla mnie ona jest tak jak u Ciebie - sensem wszystkiego. Wiem, że to nie powinno tak wyglądać, ale tak jest. Gdyby odeszła to bym nie dał rady. Rozpadłyby się resztki tego co mogę nazywać swoim życiem. Czasem myślę, że gdy jej zabraknie to i ja będę mógł odpuścić... A co do tematu, to dzisiaj od rana było słabo. Fizycznie gorzej, ale trochę snu, prega i jest lepiej. Dobija mnie ten początek roku. Nie wiem jak się zacząć zbierać z tego dna, aby ruszyć do przodu, ale też nie za szybko żeby się nie rozwalić od razu ;v Szkoda, że nie istnieją magiczne gumki do wymazywania ludzi, tj. samego siebie.
  17. Też mnie wkurza to strzelanie. Rozumiem fajerwerki, kolorki, itd. ale wiele osób po prostu kupuje jak najgłośniejsze petardy. Rzucają to i tylko huk słuchać, nic więcej.
  18. Też muszę brać od razu z rana, najlepiej z godzinę przed wstaniem z łóżka. Do tej pory zwykle czekałem ile wlezie aż już zaczynałem się czuć gorzej. Dopiero wtedy brałem czyli około południa. Nie ma co zwlekać, bo potem gorzej się człowiek czuje... U mnie ostatnio lepiej pod wieczór. Istnienie nie boli aż tak bardzo. Fajnie byłoby walnąć się na łóżko z kimś i oglądając pokomentować film albo serial. No ale niestety trzeba samemu odwalić tę robotę za dwie osoby xd
  19. Wypita kawa i tak neutralnie z momentami gorszymi. Pewnie kolejny dzień z wahaniami co godzinę... Chyba, że nagle coś się odmieni, ale teraz na koniec roku to cudów nie ma co się spodziewać jeśli chodzi o psychikę.
×