Skocz do zawartości
Nerwica.com

Happyandsad

Użytkownik
  • Postów

    243
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Happyandsad

  1. Bez sensu. Nic nie mogę zrobić i nic mnie nie interesuje abym się chociaż zajął na chwilę. Prega nie pomaga ani trochę. I tak też można opisać moje ostatnie 1.5 tygodnia. Przydałby mi się pilot z filmu "Klik i robisz co chcesz"
  2. Lubię to oglądać. Szkoda że nie ma z kim i nawet nie mam na myśli wątku romantycznego, a tak po prostu skomentować gwieździste niebo ciepłą nocą. Nie siedzieć samemu i gapić się do góry
  3. Ceny są różne. Wszystko zależy od tego jaka miejscowość, a i to niewiele powie, bo dentyści mają różne cenniki. U mnie mogę iść do dentysty u którego zapłacę 2500 zł albo do innego i tam poprosi o 1200 zł. Najdroższe będzie po prostu wstawienie sobie zęba, ale wszystkie mostki i inne opcje pewnie o wiele taniej. Zawsze możesz zadzwonić do dentysty i zapytać jak to cenowo wygląda. Może uda się uzyskać odpowiedź od asystentki. Chociaż najczęściej to mówią, żeby przyjść osobiście i doktor sam oceni
  4. Jeśli chodzi o osoby z którymi kontaktu już nie mam, to ciężko przypomnieć mi sobie kogoś bliższego, kogoś z kim chciałabym odnowić kontakt. Był może jeden kolega który nie odwrócił się ode mnie i nie zachowywał jak większość. Lubiłem go, ale super blisko nie byliśmy. Dzisiaj ma już żonę i dziecko. Oczywiście miałem też koleżankę, która do dziś śni mi się po nocach. Jakaś taka miłość pozostała mi wobec niej albo to coś innego. Zawsze była miła dla mnie i swego czasu dobrze nam się rozmawiało. Sporo miała w sobie z takiego ideału dla mnie. Cudowna dziewczyna. Ciekawe co u niej. Jednak nawet nie wiem po co miałbym odnawiać kontakt. Nie mam nic do opowiadania, moje życie nie jest warte zainteresowania. Tak samo jedna koleżanka poznana w Internecie. Fajnie było. Pisaliśmy sobie, graliśmy czasem razem, ale nigdy nie otworzyłem się przed nią. Dzisiaj ma męża. I tyle wiem. Kiedyś pomyślałem, że odezwę się do niej jeśli ułożę sobie życie. No to wiadomo, że nigdy
  5. Prawda. Sama paro bardzo mnie usypiała i przynosiła takie uczucie ciężkości. W połączeniu z pregą jest o wiele lepiej. Dalej jestem śpiący i zasnę szybko przy każdej drzemce jaka się napatoczy, ale ogólnie mogę powiedzieć, że żyje się "wygodniej" Co do chęci to ja od wielu lat ich nie mam, więc lekarstwa niewielkie mają znaczenie w tym aspekcie. Ciekawe. Chyba nigdy nie brałem Mirty w ten sposób. Jedynie służyła mi jako środek nasenny i w tym sprawdzała się świetnie. Niestety następnego dnia wciąż się było śpiącym w ten dziwny sposób. Coś za coś.
  6. Może faktycznie warto spróbować wrócić do malutkiej dawki. Kiedyś 75mg było dobre. Wiadomo, nie będzie tak jak kiedyś, ale jeśli zacznie działać podobnie na lęki (w szczególności u mnie depresyjno-lękowe myśli) to i tak różnicy nie zobaczę. To jest jeszcze do przemyślenia
  7. Dużo wydajecie na książki? Albo może głównie korzystacie z biblioteki? Wolicie ebooki, audio czy standardowo papier? Mi najlepiej zawsze czytało się na telefonie. Mały, wygodnie właściwie w każdej pozycji i mam go zawsze przy sobie. Jednak dotknąć i poczuć zapach książki to coś kompletne innego. Nie zastąpi tego ekran. A co do wydatków to kiedyś założyłem sobie, że będę wydawał z pensji około 100 zł miesięcznie na książki. Nie wiem tylko czy uda mi się tak zawsze, bo jednak rzeczywistość sprowadza na nas różne koszta, często niespodziewanie.
  8. Za bardzo nie wiem jak to u mnie z tymi emocjami jest. Niby totalnie wyprany z nich nie jestem. Odczuwam pewnie wszystkie z nich tylko może są krótsze i bardziej konkretne? Jakbyśmy wyobrazili sobie natężenie danej emocji na osi czasu. Dawniej zaczynała się, rosła i opadała powoli. Teraz to bardziej wyskok na krótko. No i znacznie bardziej odczuwam negatywne emocje. Te pozytywne są zwykle zrównane do takich neutralnych, normalnych. Mi bardziej niż na obecne emocje leki wpłynęły na wspomnienia i odczucia z nimi związane. O ile to możliwe, bo może obwiniam je niepotrzebnie. Próbuje sobie przypomnieć coś - obojętnej czy dobre czy złe wydarzenie i często nie ma nic, pustka. Ewentualnie jakiś urywek sytuacji pojawia się przed oczami, ale naprawdę ciężko wywołać emocje które powinny być.
  9. Mi też nie pracuje mózg. I też nie wiem czy winna jest prega. Tęsknię za jej dawnym działaniem. Wtedy mój mózg wchodził na podwyższone obroty. Chciało mi się więcej robić i gadać z ludzmi. Pisałem dużo, ładnie i jedna myśl goniła drugą. Czuło się taką świeżość umysłu. Teraz właściwie nic z tego nie zostało. A w tym tygodniu to w ogóle do dupy wszystko. Ledwo co czuję jej działanie i większość dnia jest zła. Czyli do wyboru mam niepracujący mózg na predze albo niepracujący mózg bez pregi, ale za to z depresyjnymi myślami i lękami
  10. Normalnie bym powiedział, że Hiszpania, ale Argentyna potrafi zagrać ostro. Jeśli dadzą się zdominować, to Argentyna to wykorzysta. Tak jak z Anglią i Egiptem wcześniej. Jeśli Hiszpania strzeli to nie może się wyłącznie bronić. Musi dalej atakować. Raczej dużo bramek się nie spodziewam, ale fajnie byłoby mieć finał jak 4 lata temu
  11. Nie jest to aż takie skomplikowane Zwykle zaczynam od góry, a potem boki i tył głowy. Jedną ręką trzymam lustro, a drugą maszynkę (niezbyt wygodne xd). Brakuje trochę do jakości z salonu fryzjerskiego, ale wychodzi mi lepiej niż na początku. Zawsze są jakieś nierówności gdzieś, ale prawdę mówiąc wywalone mam na to. Nie wstydzę się wyjść z domu, a i też nikt nie pyta co mi się stało z włosami. Czyli musi być w miarę normalnie
  12. Znajomy dawniej mi pisał, że wchodząc na różne leki miał oczy jakby ćpał coś mocnego. I że to bardzo było widać. U siebie nigdy nie zauważyłem czegoś takiego. Obojętnie jaki lek i jaka dawka. Po alkoholu jak najbardziej, ale wątpię żeby ktokolwiek patrząc mi w oczy mógł powiedzieć, że coś biorę.
  13. Nie pamiętam czy o to pytałem już, więc pytam teraz. Czy czasem bierzecie większą dawkę Pregi niż codzienną? Mam na myśli dni w których przyjmie się stałą dawkę rano, a potem niby jest okej, niby nie czuć lęków, złych myśli, ale chciałoby się poczuć jeszcze lepiej. Mieć tę energię i chęć do czegoś. Dzisiaj mam właśnie taki dzień, a może bardziej dłuższą chwilę kiedy jest w porządku, ale niewiele chce mi się robić. Fajnie byłoby poczuć się inaczej, mieć więcej chęci i pozytywnego nastawienia. Ciekawi mnie czy też macie takie momenty i czy wtedy poddajecie się temu dodając ileś mg Pregabaliny, czy może staracie się to przetrwać i przeżyć dzień w ten taki nijaki sposób.
  14. Same szpilki raczej nie chyba, że ktoś ma fetysz na ich punkcie. Jak dla mnie to chodzi o całość ubioru i czy te szpilki (jak i strój) kobiecie pasują. Jeśli tak to wtedy faktycznie może to wyglądać seksownie.
  15. Mi chyba najlepiej pasują krótkie boki (maszynką) i góra dłuższa (nożyczkami). Zwykle sam to ogarniam w domu + ewentualnie pomaga mi ktoś z tyłem głowy, bo nie mam luster odpowiednich. Chciałbym zobaczyć siebie w dłuższych włosach. Ojciec miał kilkadziesiąt lat temu i lekko mu się kręciły. Mi pewnie też by się takie zrobiły. Jednak im dłuższe włosy mam tym gorzej wyglądają po umyciu + x godzin. Normalnie mam je gęste bardzo, a po myciu zyskują na objętości i wyglądają fatalnie wg mnie xD A u kobiet to właściwie każda fryzura będzie dobra jeśli pasuje. Podobnie jak ktoś tam pisał wyżej - lubię grzywkę. Jednak mówię - u jednej pani super wypadnie grzywka, a u drugiej loki. Może jedynie by mi średnio podobała się kobieta z całą głową zrobioną maszynką lub na łyso. Co nie zmienia faktu, że i coś takiego może im super pasować.
  16. Chyba to zależy w jaki sposób się oświadczamy. Jeśli w standardowy to jak najbardziej nie miałbym nic przeciwko klęknąć przed wybranką mego serca Dla mnie mega słabe byłoby oświadczyć się na weselu kogoś innego. Sporo takich filmików gdzie panna młoda podaje bukiet jakiejś pani, a za nią nagle pojawia się przyszły (albo i nie) mąż. Aczkolwiek mam tu na myśli duże wesela, bo na takich małych, gdzie są sami najbliżsi to trochę inaczej. Z drugiej jednak strony to jest wieczór Młodych, nie wiem czy powinno się im odbierać tyle uwagi. Kiedyś widziałem filmik w którym para otwierała paczki z kartami pokemonów i on tam dodał kartę z oświadczynami. Dziewczyna się niesamowicie ucieszyła i żadnego klękania nie było jeśli dobrze pamiętam.
  17. Drugi dzień obolały jak przy przeziębieniu. Do tego gardło trochę boli od dłuższego czasu. Ogólnie się czuję średnio.
  18. Nie wiem czy te wahania u niektórych osób są dobre czy nie, ale ja chyba zazdroszczę. Fajnie byłoby czasem poczuć się pewniej, lepiej, jak normalny człowiek. Nie jak zero które nie dość, że do niczego się nie nadaje to jeszcze wygląda źle. Raz na jakiś czas byłaby mała odmiana.
  19. Właściwie to tylko zdalna wchodzi w grę niestety. W okolicy nie mam nikogo, a nie chcę dojeżdżać 40km lub więcej. Nie musi być. Nie jest to konieczny warunek aby to była młoda kobieta. Po prostu zawsze miałem problem aby z nimi na luzie rozmawiać. Czy to w szkole czy nawet i teraz. Pewnie to wina niskiej samooceny, kompleksów, itd. Dlatego uznałem, że to dobry pomysł. Zdecydować się na terapię prowadzoną przez osobę która mnie onieśmiela. Być może po czasie miałoby to pozytywny wpływ na kontakty z płcią przeciwną. I nie mam nawet na myśli typowego romansowania, a raczej zwykłe koleżeńskie relacje.
  20. Jakiś czas temu przełamałem się i zapisałem do psychologa. Trochę zajęło mi wybranie odpowiedniej osoby. Padło na dość młodą kobietę (celowo). Pani ta jednak okazała się sporo starsza niż na zdjęciu co trochę mnie negatywnie zaskoczyło. No ale była przyjemna, więc okej. Pierwsza rozmowa i już byłem niezbyt pozytywnie nastawiony. Rozumiałem, że to wszystko jest takie zapoznawcze, ale nie podobało mi się jej podejście do moich problemów. To co mówiła było zbyt banalne i proste. Zastanawiałem się czy kontynuować, ale uznałem właśnie tak jak piszecie wyżej, że to początek, poznanie się, itd. Na drugiej rozmowie od razu zaznaczyłem jej, że mi to przeszkadza. Że oczekuje czegoś głębszego, zrozumienia, a nie oczywistych faktów i porad. Niestety, nie zauważyłem żeby jakkolwiek wzięła do siebie moje słowa. Znów mówiła banalne rzeczy. Skupiła się na mówieniu, że muszę wyjść do ludzi, przełamać się. Tak jakbym nie wiedział tego... Tylko ja chciałem zrozumieć dlaczego aż taki mam z tym problem, dokopać się do tego, a ona wciąż powtarzała w kółko to jedno i totalnie olała inne problemy o których jej opowiadałem. Pamiętam, że miałem jeszcze 20 minut do końca, a ona gadała i gadała o tym samym. Chciałem żeby to już się skończyło. Po tej wizycie zrozumiem, że ta pani nie nadaje się kompletnie do terapii ze mną. Może dla kogoś kto dopiero zauważył swoje problemy i niewiele rozumie. Jednak ja potrzebuję dokopania się do różnych spraw, analizowania tego, a nie mówienia, że muszę wyjść do ludzi, bo ona inaczej mi nie pomoże... I prawdę mówiąc znów nie będę potrafił przełamać się i spróbować terapii. Nie dlatego, że przestałem wierzyć w jej działanie. Dlatego, że dowiedziałem się, że potrzebuję kogoś konkretnego, że mam oczekiwania wobec psychoterapeuty, a nie mam pojęcia czy wybrana przeze mnie osoba je spełni. Nie chce zapisywać się na dwie/trzy rozmowy, płacić kupę kasy i rezygnować żeby później znów być może powtórzyć to wszystko... Rozumiem, że pewnie wiele osób tak robi, ale mnie to odrzuca ;/ I znów nie wiem kiedy uda mi się wrócić, przekonać aby znów spróbować.
  21. Chmury są świetne. Lubię patrzeć na nie, ale zbyt rzadko to robię. Poza tym fajnie byłoby mieć z kim leżeć na kocu i mówić co nam dana chmurka przypomina
  22. A bierzesz rano czy na wieczór? Dla mnie 40mg Paro jest o wiele mniej odczuwalne kiedy biorę przed snem.
  23. Też mam ogromne problemy z pamięcią, koncentracją. Może lekarstwa na to wpływają, a raczej na pewno, ale dawniej bez nich wcale lepiej nie było. Być może to stres i lęki tak wiele zepsuły w mojej głowie. Jako przykład mogę podać zapisywanie numerów rejestracyjnych w pracy. Spojrzę na nie, przeczytam, powtórzę raz jeszcze w myślach, idę zapisać i... pusto. Już tylko małą część potrafię sobie przypomnieć. Zapisuję początek i lecę sprawdzić ponownie. Często nawet i wtedy muszę wrócić i zobaczyć ostatnią literę na rejestracji. Ogromna ilość informacji mi ucieka w ciągu zaledwie paru minut. Nazwisko pracownika? Tylko chwilka i już go nie ma. Przeczytane zdanie w książce? Zwykle nie ma najmniejszych szans żebym po przeczytaniu powtórzył je w miarę podobnie lub tak samo, zapominam. Tragicznie się z tym żyje...
×