Skocz do zawartości
Nerwica.com

Happyandsad

Użytkownik
  • Postów

    192
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Happyandsad

  1. Znaczy ja też nic do ślubów nie mam. Chodziło mi o to, że łączą się w parę jakby byli ślepi na wszelkie wady tej drugiej osoby, a potem latami albo nawet i do końca życia siedzą ze sobą.
  2. Mam wrażenie, że to powszechne zjawisko. Nie wiem jak ludzie się dobierają w te pary, a potem biorą ślub. Rozumiem, że można być zaślepionym poprzez zauroczenie, ale że aż tak? Prega poprawiła dzień jak zawsze. Właściwie nic nie zrobiłem, ale przynajmniej odciąłem się od negatywnych myśli. Może jeszcze posprzątam w jednej szufladzie z koszulkami. Takie małe szaleństwo na wieczór odwalę, raz się żyje.
  3. Happyandsad

    Czy macie pasję?

    Nie mam. I prawdę mówiąc nigdy nie miałem. Sporadycznie zdarzało się dawno temu zainteresować czymś, ale tylko na chwilę. Czasem mi przykro z tego powodu. Myślę wtedy, że brakuje mi czegoś, ale nie wiem czego. Jakiegoś punktu zaczepienia w tym życiu. Gdy wszystko inne się wali mógłbym skupić się właśnie na tym. Niestety pewnie nigdy nie uda mi się poznać co to pasja czy nawet czegoś co można nazwać hobby.
  4. Duże dawki czyli jakie? Też czuję się normalnie. A jak próbuję odstawić to źle, więc znów biorę żeby było normalnie. Nie ma już takiego nakręcenia pozytywnego jak dawniej. Biorę jakoś od 3 tygodni Paro do tego.
  5. @Verinia Ja to głównie biorę kiedy czuję, że coś się psuje, więc bardzo nieregularnie, ale każdego dnia od bardzo dawna już. W ostatnich kilkunastu dniach to tak około południa. Czasem z rana, a nieraz się uda i o 17. Też wypadałoby to jakoś uregulować. Teraz sobie zjadam 150mg i czasem dodaje 75 na noc. Jednak to działa gorzej niż kiedyś samo 75mg raz dziennie. Już się przyzwyczaiłem do takich dawek. Trzeba byłoby zwiększyć, ale jeszcze się powstrzymuję. Na razie to pomaga mi przetrwać dzień i tyle. Dopóki coś pomaga to pociągnę dalej ile dam radę. Prawdę mówiąc teraz na tych 150mg czuję się tak jakbym jej w ogóle nie miał w sobie. Tylko, że każda próba odstawienia to gorszy nastrój, myśli, itd. a nie chce mi się z tym uporać teraz za bardzo. Mógłbym, bo to ze dwa dni gorsze i tyle, ale to innym razem, nie obecnie.
  6. Trochę tak. Pozwala skupić się na czymś innym i nie dobijać się tak łatwo. Jednak teraz za małe dawki biorę, więc działa tak sobie.
  7. Mam wahania nastroju. Raz nie chce mi się żyć, a za minutę z ochotą szukam sobie książki do czytania tylko po to żeby po kolejnych minutach dobijać się myślami. Jednak więcej depresji niż dobrych chwil. Trzeba zjeść Pregabalinę jak każdego dnia mniej więcej w tych godzinach ;/
  8. W tym życiu niestety nie ma szans na to, ale w innym jak najbardziej. Dobrze byłoby mieć szczęśliwą, własną rodzinę. Czy poleciałbyś/aś w podróż kosmiczną, wiedząc że potrwa ona nie mniej niż 50 lat?
  9. Ja już bardzo długi czas nie mam ubezpieczenia... Zapisałbym się do UP, ale nie chcę jeździć na te stresujące spotkania odnośnie poszukiwań pracy, pisania cv, itd. Przez x lat tylko dwa razy mi pracę zaproponowali. Obie w miejsca gdzie kompletnie się nie nadawałem, ale kogo by to tam obchodziło. Jednak to życie na ciągłym ryzyku, że coś się stanie i co wtedy? Za wszystko trzeba będzie płacić, a różnie bywa. Nogę można złamać albo zachorować nagle... Trochę sobie pomarudzę skoro to temat od tego właśnie. W lato kupiłem samochód, bo myślałem, że to rozwiąże część problemów z pracą, że będę w końcu miał większy wybór i wolną rękę w kwestii dojazdu. I nic to nie zmieniło. Może raz czy dwa pojechałem gdzieś dla siebie przez te mniej więcej 4 miesiące, tj. do paczkomatu. Tak to robię za kierowcę gdy ktoś chce do sklepu, itd. Bez tego to samochód stoi nieruszony. Dramat... Pracy jak nie było tak nie ma. W większym mieście może łatwiej byłoby znaleźć cokolwiek, a tutaj albo wieś albo miasteczko w którym dominują sklepy spożywcze. Do budowlanych wymagają zwykle znajomości asortymentu, a ja nic nie wiem i nie doradzę klientom. Oczywiście inni pracują, więc to miejsce zamieszkania jest pewnym usprawiedliwianiem się na siłę. To moja wina, że siedzę na bezrobociu. Coraz bardziej mnie to wszystko dobija. Może i bym sobie gdzieś poradził, ale ten lęk że do niczego się nie nadaję jest zbyt silny i pokonać go nie potrafię ;/
  10. Znów minął tydzień, a ja nawet nie wiem kiedy to zleciało... Przynajmniej robiłem trochę za kierowcę w poprzednie dni, a ten tydzień już taki nie będzie. Ciężko ogólnie i bardziej depresyjnie, bo życie moje nie ma sensu ;c
  11. Dzisiaj po południu. Czy boisz się ciemności?
  12. Roztrzęsiony dość i nie mogę dopasować temperatury w pokoju. Jeszcze trochę i kawa wpadnie. Jedyny plus tego dnia.
  13. O, to ciekawe. Sam biorę razem z Pregą, więc może faktycznie ma to związek. Nie pamiętam czy dawniej też łączyłem te leki kiedy pojawiło się chrapanie, ale możliwe że tak.
  14. Dziwne. Ja raczej tak średnio się znam, ale na pewno znalazłby się tutaj ktoś kto by Ci z tym pomógł. O ile już tak się nie stało
  15. Może, bo ostatnio chwilę trzeba było szarpać żebym się dobudził, ale też nie na tyle głęboki żebym sam się często nie budził z tego powodu. Ech, no na razie tragedii nie ma. Bywało gorzej kiedyś. Szkoda, że nie zacząłem brać znacznie wcześniej. Jeśli nic nie ruszę z pracą do końca roku (a na to się zapowiada) to żaden lek mi na depresję nie pomoże, bo znów zacznę dobijać się totalnie zmarnowanym rokiem...
  16. Czy ktoś z was niezależnie czy na Paro czy innym antydepresancie miał problemy z chrapaniem? Dwa tygodnie brania leku i już chrapię czasem tak, że potrafię się sam obudzić... Dawniej też tak było i znikało gdy odstawiłem
  17. Happyandsad

    Filmy i seriale

    Kasztanowy ludzik fajny. Kiedyś oglądałem i podobał mi się ten klimat. W ogóle spoko są te skandynawskie seriale kryminalne. Jeszcze jeden widziałem, ale zapomniałem nazwy. Ostatnio nic nie oglądam, ale jakiś czas temu niesamowicie wciągnął mnie serial Yellowstone. Bardzo polecam.
  18. Piszecie żeby być sobą. Może macie rację, ale ktoś ma różnego rodzaju zaburzenia to nie ma szans żeby udało mu się żyć w ten sposób. Ja nie chcę być sobą. Najchętniej zmieniłbym w sobie z 99% wszystkiego czym/kim jestem. Swoją drogą to ja sam nie do końca wiem jaki jestem... Całe życie zmarnowane, ciągle w stresie i lęku, nie dostrzegając żadnej wartości samego siebie. Sporadycznie potrafię być fajniejszą wersją niż zwykle. Tylko która z wersji jest prawdziwa? Albo raczej taka neutralna, zerowa z której wychodzą wszystkie pozostałe? Myślę, że sporo z nich tak. Oczywiście nie ze społeczeństwa tak ogólnie, ale w miejscu w którym jestem tak. Przez swoje lęki i niską samoocenę nie udało mi się przygotować do życia. Nauczyć się funkcjonować, zdobyć wykształcenie, znajomych, pracę, itd. Cały ten brak pozytywnych i ogromny bagaż negatywnych cech doprowadził do takiej sytuacji z której nie potrafię się wydostać. Wiadomo, że to ja jestem głównie za to odpowiedzialny, bo gdzieś tam na pewnym etapie okazałem się zbyt słaby i poddałem się. Być może w idealnej sytuacji udałoby się wyeksponować te najlepsze cechy, a ze złymi jakoś powoli sobie radzić, ale raczej to niemożliwe. Szansa jedna na milion.
  19. No nie wiem. W moim przypadku mogę znaleźć ze 4 naciągane zalety, a reszta to wady mniejsze lub większe. Z tym, że głowa plecie głupoty to mogę się zgodzić, ale to raczej wyolbrzymianie pewnych cech, których inni nie widzą w aż tak złym świetle jak my sami. Kiedyś psycholog powiedział żebym wymienił swoje mocne, pozytywne strony, zalety (coś takiego). Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Niby co miałbym wymyślić? To, że jestem spokojny? No jasne, że jestem skoro obawiam się odezwać lub wyjść do ludzi. Że staram się zawsze być dla każdego miły? Może i plus, ale zwykle i tak odbierany jestem negatywnie, z dystansem i raczej jako ktoś poważny, nie wzbudzający sympatii. Pomocny? Zwykle nie wykazuję się inicjatywą z obawy, że zrobię coś źle, więc dopóki ktoś sam nie poprosi o pomoc, to sam pierwszego kroku zwykle nie zrobię. Jeszcze parę takich pozornych zalet mógłbym wymienić. Co do tematu, to tak, przejmuję się opinią innych. Negatywną ocenę mnie samego lub moich działań mogę wypominać sobie latami. Ma ogromny wpływ na moje samopoczucie w danej chwili. Rozciąga się najczęściej na dzień lub dwa, a potem wycisza. Jednak jestem trochę do tego przyzwyczajony. Mało ludzi oceniało mnie w pozytywny sposób.
  20. @shadow_no Właściwie to bez zmian. Cały czas te same efekty uboczne od początku i zmiana dawki nie była zbyt widoczna. Wczoraj wieczorem trochę się pojawiło mdłości, ale to może też przez to, że Prega wzięta z samego rana przestała już działać. No nic, nie będę przejmował się brakiem męczarni po wskoczeniu z 20mg na 40mg. Uznajmy, że to dobrze Ogólnie to trochę martwię się, że ten lek nie okaże się pomocny. Dawniej biorąc jakiś antydepresant chciałem żeby pomógł, np. z ciągłym stresem powodującym duszności, roztrzęsieniem, itd. Zwykle się poprawiało z czasem. Dziś zależy mi głównie na pozbyciu się lęków i przerażenia wynikających z konieczności podjęcia pewnych decyzji. Nigdy wcześniej to się nie udawało, ale może teraz na 40mg branych x czasu + Pregabalina będzie lepiej ;/
  21. Brzmi jak opis właściwie każdego mojego dnia od wielu lat. Tylko dodałbym do tego jeszcze to, że czas zlewa mi się w jedno. Każdy dzień jest taki sam i często wydaje mi się, że tydzień minął przez jedną noc, bo nagle znów jest niedziela, a dopiero co była tamta poprzednia. Idę zrobić sobie kawę na ten "dobry" początek dnia.
  22. Mocna kawa to dla was jaka? Z ilu łyżeczek i czy płaskie czy nie? Ja sobie zrobiłem właśnie w większym kubku kawę z dwóch łyżeczek, takich z czubkiem średnim i wydaje mi się, że jest okej. Mniej i wyszłaby taka herbaciana kawa.
×