-
Postów
3 548 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Dryagan
-
Tak, na pewno. Ale weszło zdecydowanie za mocno...
-
@ocdnerwica szybko udaj na terapię, bo to co piszesz samo się już nie rozwiąże i będzie się pogłębiać. To już nie są takie zwykłe fobie na punkcie czystości, sam trochę takie mam, ale jeszcze w normie. Ty robisz sobie z życia piekło, nie mówiąc już o osobach z którymi żyjesz. U Ciebie widać, że ta nieszczęsna pandemia wyzwoliła te strachy, jesteś ofiarą koronawirusa. Ale weź pod uwagę, że "laboratorium" w domu i to co robisz, też może zaszkodzić, niestety, bo to nie są normalne warunki życiowe. Jak organizm nie ma kontaktu z bakteriami na co dzień staje się bardziej podatny na choroby wbrew pozorom
-
zawieszka Zwierzę na g
-
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Dryagan odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
@MarekWawka01 ja mam jednak silniejsze manie niż depresje, ale miewam też remisje (nawet bez leków). Ostatnio miałem mocną psychozę, teraz czuję się stabilnie, więc chyba te leki trafione, bo już jakiś czas minął. Lamotrygina u mnie się zupełnie nie sprawdziła, kwetiapinę biorę tylko na sen czasem -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Dryagan odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
@MarekWawka01 no nie będę dyskutował z lekarzami. Ja mam silne psychozy maniakalne - to dlatego takie leki. Teraz czuję się nieźle, mam stabilny nastrój, co często się nie zdarzało. Więc nie będę kombinować. Nie chcę wariować -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Dryagan odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
@Jurecki obecne leczenie jest krakowskie, tak mi zapisali w szpitalu i tego się trzymam. A przedtem to z tym moi leczeniem było różnie, bo brałem leki "w kratkę" - no i efekty było widać -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Dryagan odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
@Jurecki depakine nie jest jedynym lekiem na ChAD. Tak, nigdy nie miałem zapisanego depakine. Teraz biorę raz na miesiąc zastrzyk (clopixol depot) i pregabalinę. Brałem olanzapinę, risperidon, kwetiapinę, lit, lamotryginę, -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Dryagan odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
@Jurecki nie wiem, nie używałem -
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Dryagan odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
@Jurecki tak, depakine działa uspokajająco. Nie tylko na ChAD zapisują -
Córkę Czy chcesz mieć dzieci?
-
CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III
Dryagan odpowiedział(a) na Amon_Rah temat w Depresja i CHAD
@monster666 wygląda na to, że masz manię prześladowczą. Niedawno przez to przechodziłem i właśnie tak to wygląda. Zacznij się leczyć -
O tak - Shrek - znam na pamięć wszystkie części. Jakiej muzyki słuchasz?
-
Zwykle szybko w leczeniu (w ciągu kilku dni) wchodzi się na dawkę 400 mg, chociaż w leczeniu podtrzymującym dają czasem tylko 200 mg. W ChAD często dają na sen 25 - 50 mg (sam czasem stosuję, ale doraźnie jak nic innego słabszego nie działa). Ogólnie nie jest to zły lek w sensie skutków ubocznych
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
Dryagan odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
@Ewelina270490! owszem płyn Lugola podawali po katastrofie elektrowni w Czarnobylu (sam piłem, miałem wtedy 5 lat), ale przecież płyn ten, składający się z jodu, podawano, żeby zneutralizować skutki napromieniowania właśnie. Tyle w tych Twoich lękach logiki. Twoje posty nadają się do działu "Top posty", dawno mnie nic tak nie rozbawiło. Pomijając wszystko - choroba popromienna... od nawilżacza??? -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
Dryagan odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
A odkąd to jod jest radioaktywny???? -
Byłem z kimś okropnym - opowieść ku przestrodze
Dryagan odpowiedział(a) na Futility temat w Problemy w związkach i w rodzinie
@Futility rozumiem, że szukasz tu ludzi, którym możesz się wygadać. Ja, kiedy pierwszy raz przyszedłem na Forum - było to latem 2014 roku (potem skasowałem konto, dlatego nie widać tego po moim obecnym profilu) także czułem się niezmiernie samotny. Nie miałem nikogo komu mógłbym się pożalić czy poradzić. Wtedy mi się wydawało, że nic się w moim życiu już nie zmieni na lepsze. Nie mówię, że teraz jest raj na ziemi, bo nie jest - niestety przez ten cholerny ChAD, który od czasu do czasu wbija mnie w jakieś manie psychotyczne (rok temu szpital), przez różne moje fobie itd. Ale poza tym... życie się ułożyło, mam rodzinę, nawet z ojcem się pogodziłem i zupełnie inaczej na wszystko spojrzałem. Tobie też się uda, nigdy w to nie wątp. Możesz jeszcze spotkać kogoś, kto Cię zaakceptuje takiego jakim jesteś. Zresztą... nawet na tym Forum tworzyły się pary, czasem łatwiej się porozumieć z osobą, która sama ma problemy podobnej natury. Niemniej po trudnych doświadczeniach nie jest łatwo wchodzić w nowy związek i na pewno nie należy tego robić tak z marszu, jak jeszcze ten poprzedni jest zbyt świeży (bo nie wyjdzie). Warto też szukać osoby, która ma w głowie poukładane a nie jest pustą lalką. Ja z moją Żoną najpierw się zaprzyjaźniłem, pomagała mi w trudnych chwilach, potem się zakochałem... Życzę powodzenia i oczywiście trzymam kciuki- 144 odpowiedzi
-
- dziewczyny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Byłem z kimś okropnym - opowieść ku przestrodze
Dryagan odpowiedział(a) na Futility temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Nawet częściej niż często zwykle tak jest. Wiadomo, na wszystko trzeba czasu - czas i jest lekarzem i okulistą- 144 odpowiedzi
-
- dziewczyny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Byłem z kimś okropnym - opowieść ku przestrodze
Dryagan odpowiedział(a) na Futility temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Prawdziwa miłość to nie żadna relacja romantyczna. Związek dojrzałych ludzi to odpowiedzialność za siebie nawzajem. Do tego trzeba po prostu dorosnąć, bo inaczej to takie dziecinne - trochę tak postrzegam zarówno swoją dawną historię, jak i historię @Futility Ja moją historią podzieliłem się nie po to, żeby wylewać swoje żale na byłą narzeczoną, bo mnie to już teraz ani ziębi ani grzeje. Chciałem tylko pokazać, że istnieje życie PO związku i nawet jak Cię ktoś skrzywdzi - można w końcu zapomnieć i ułożyć sobie życie. Trzeba tylko przestać to rozpamiętywać. Tym bardziej, że ja tak naprawdę jestem szczęśliwy, że TAMTO się rozleciało.- 144 odpowiedzi
-
- dziewczyny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Byłem z kimś okropnym - opowieść ku przestrodze
Dryagan odpowiedział(a) na Futility temat w Problemy w związkach i w rodzinie
@Futility Opowiem Ci moja historię, bo może będzie w jakiś sposób pomocna, inspirująca czy też pocieszająca. Dla mnie to już bardzo odległe wspomnienie, jednak widzę w Tobie wiele podobieństw do mnie samego sprzed lat. Wszystko zaczęło się (czy raczej skończyło) jak miałem 26 lat i cały świat u stóp (przynajmniej tak mi się wydawało) – skończyłem studia, znalazłem niezłą pracę i się zaręczyłem – bardzo byłem zakochany i bardzo szczęśliwy. Niestety życie to nie bajka, za dużo szczęścia nie bardzo mi posłużyło, wystąpiły pierwsze objawy choroby afektywnej dwubiegunowej, jednym słowem zwariowałem . Ojciec wsadził mnie do psychiatryka, a tam lekami ściągnęli mnie szybko na ziemię – nieistotne. Ważne jak w tym wszystkim zachowała się moja piękna narzeczona – wiadomo nie chciała mieć wariata, przestałem być dobrą partią. Nie próbowała nawet dowiedzieć się co tam u mnie w szpitalu a jak wyszedłem… potraktowała mnie jak gówno, które można wyrzucić na śmietnik, kazała mi się zutylizować, zresztą potem narobiła mi dużo problemów, nie będę tu rzucał szczegółami, w każdym razie mocno mnie skrzywdziła. Miałem wtedy próbę samobójczą i wpadłem w ciężką depresję. Potem wiele lat siedziała w mojej głowie, tymczasem wyszła za mąż i wiodło jej się nieźle. Tak jak ty, dowiadywałem się co u niej, potem przestałem się dowiadywać, ale los bywa przewrotny, spotkałem ją przypadkiem niedaleko mojego bloku – okazało się, że kupili z mężem mieszkanie w sąsiednim. Duże miasto, a jednak… Raz kiedy szła z mężem i się znowu spotkaliśmy na ulicy – przedstawiła mnie ze śmiechem „to ten facet, który się dla mnie chciał zabić”. Zabolało jeszcze, chociaż od naszego rozstania minęło wtedy osiem lat. Osiem lat!!! Ale wtedy zakochałem się już w innej kobiecie (mojej obecnej Żonie), niedługo później zamieszkaliśmy razem i wyprowadziłem się ze swojego mieszkania do niej. Jakiś czas później była narzeczona zadzwoniła do mnie, że chce się spotkać – ja głupi, mimo pewnych oporów wewnętrznych, poszedłem – okazało się, że już się rozwiodła (mąż stracił dobrą pracę, więc nie spełniał jej warunków idealnego faceta, podobnie jak ja przed laty). No i nagle się dowiedziałem, że przecież nigdy nie zerwaliśmy zaręczyn i ona nadal czuje się moją narzeczoną. Pokazała dumnie pierścionek zaręczynowy, który jej kiedyś dałem a którego mi nie oddała. Wprawiło mnie to w takie zdumienie, że parsknąłem śmiechem i to mnie uratowało przed jej gierkami. Może na tym wydarzeniu cała historia powinna się skończyć, ale miała jeszcze jeden akt. Otóż mieliśmy z moją obecną Żoną kryzys w związku – musiałem wrócić na pewien czas do swojego mieszkania, byłem bardzo nieszczęśliwy. Spotkałem tamtą – i przyjąłem zaproszenie „na kawę”, która skończyła się w łóżku. Był seks, bez miłości, taki rodzaj zemsty za te wszystkie lata, na niej, na tej drugiej, na sobie. Sam nie wiem po co. Dość, że dopiero to wydarzenie ostatecznie zakończyło moją przygodę z panią M. Teraz nie wiem co u niej i w ogóle mnie to nie interesuje. Mam Żonę i córeczkę. Tak, skończyłem 40 lat – od tamtych wydarzeń minęły lata świetlne, straciłem mnóstwo czasu na rozpamiętywanie tego beznadziejnego związku i chyba żałuję tych lat w czasie których mogłem żyć normalnie. A najbardziej żałuję, że dla kogoś takiego, kto w ogóle nie wiedział co to miłość, targnąłem się na własne życie (to było naprawdę idiotyczne).- 144 odpowiedzi
-
- dziewczyny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami: