Zależy pod jakim względem "najlepszy".
Klozapol - uspokaja mnie ale do tego stopnia, że funkcjonuję jak zombie, wycisza głosy. Jednak mam po nim dużo skutków ubocznych. (50mg-50mg-200mg)
Rxulti - (4mg-0-0)wycisza głosy i nie mam po nim żadnych skutków ubocznych. Jednak działa lżej niż klozapol.
W ogóle z leków nowej generacji mam o wiele mniej skutków ubocznych (latuda, rxulti).
Niestety muszę powiedzieć, że pomimo, że nienawidzę klozapolu całą sobą, uratował mi on życie.
Brałam najwięcej 450mg. Czułam się okropnie, mam wyrwane z życia kilka tygodni, nie byłam w stanie funkcjonować jednak lek wyciągnął mnie z najgorszego gówna. Później dawkę miałam kilka razy zmienianąJestem lekooporna i lekarz powiedział, że raczej do końca swojego marnego życia będę brać to gówno.
Rispolept (nie pamiętam dawki ale chyba 3mg) brałam lata temu ale nie odczuwałam po nim poprawy. Nie pamiętam nawet jakie miałam skutki uboczne.
Arypiprazol (nie pamiętam dawki)bardzo źle znosiłam. Co prawda to neuroleptyk, który aktywizuje i pomimo, że byłam bardziej pobudzona i mi się chciało, nie mogłam go przyjmować bo miałam problemy z sercem i mdlałam.
Halo (nie pamiętam dawki) brałam przez chwilę i więcej do tego leku nie wrócę. Takie leki starej generacji powinni wycofywać.
No więc każdy lek ma plusy i minusy.