Skocz do zawartości
Nerwica.com

cynthia

Użytkownik
  • Postów

    3 363
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez cynthia

  1. Miałam dwie osoby, które mogłabym nazwać przyjacielem, czy przyjaciółką. Jedna z ciężkim borderem zrzucała na mnie całą winę za jej niepowodzenia, zawsze mi się obrywało, jak jej coś się nie spodobało, a ja to znosiłam w ciszy bo mi bardzo na niej zależało. W sumie to się w niej zauroczyłam. Jednak przegięła, gdy zaczęła grubo ćpać i się puszczać. Wtedy powiedziałam jej, że jest zwykłą dziwką. Przez długie tygodnie nie dawała mi spokoju, wypisywała bzdury, byleby tylko mnie zranić. Wszędzie ją poblokowałam i dała mi święty spokój. Strasznie się na niej zawiodłam, bo myślałam, że jest dla mnie najważniejsza. W cholerę toksyczne to było. Była moją pierwszą przyjaciółką, bo znaliśmy się jak obie miałyśmy po 13 lat - w internecie. Często do niej jeździłam. Zawiodła mnie, że obrała taką a nie inną ścieżkę. Ale... gdyby do mnie napisała, przeprosiła to wiem, że bym przyjęła przeprosiny. Nadal mi jej brakuje chociaż wiem, że nie powinnam się znów pakować w znajomość z nią. Ale wiem, że bym to zrobiła. Druga osoba, która znała mnie na wylot. Znaliśmy się z neta. Nagle przestał odpisywać mi na wiadomości i bez żadnego wytłumaczenia urwał kontakt. Nie gadamy już z 3 lata. szkoda, by była to dla mnie ważna osoba, ale nie wiem do dzisiaj co się stało, że tak nagle kontakt się urwał. Wiadomo, że w przyjaźni nie chodzi o to, by być nierozłącznym, ale o to, żeby ta rozłąka nic nie zmieniła. Może była w tym jakaś moja wina, ale stało się to tak nagle, ze poczułam się urażona. Brakuje mi tej osoby, ale raczej się nie odezwę do niej a ona do mnie. Może tak musiało być.
  2. A czy ja powiedziałam gdzieś, że to rozrywka? Mówię co odczuwałam na terapii i na dłuższą metę dla mnie jest to bez sensu bo tracę tematy, które mogłabym poruszyć.
  3. No właśnie terapeutka była spoko, później miałam inną - też spoko, ale było to samo. Nudy.
  4. Ja miałam terapię raz w tygodniu przez pół roku (wtedy jak byłam na 18a w Gnieźnie) i po pewnym czasie zauważyłam, że... nie wiem o czym rozmawiać z terapeutką. Po prostu tematy się skończyły i wszystko się powtarzało. Nie miałam o czym z nią rozmawiać. I jak wyszłam już, mając do niej kontakt po prostu zignorowałam to i przestalam uczęszczać. Mieliście coś podobnego? Po pół roku się wypaliłam i stanęłam w miejscu bo nie wiedziałam, co miałabym jeszcze przerobić. Zastanawiam się o czym ludzie rozmawiają z terapeutami, która ciągnie się latami.
  5. cynthia

    Dzisiaj czuje się...

    Ja też piję drugą smacznego
  6. Wybacz, że to powiem, ale tak, jest złym człowiekiem. Żaden dobry człowiek, tym bardziej ojciec nie kopie własnego dziecka...
  7. Ja też na jedno oko mocno niedowidzę ale u mnie to wada genetyczna po tacie
  8. ja też bym musiała iść, bo wzrok się pogorszył : //
  9. Ostatnio nie potrafię się czymś zająć. Wenę na czytanie straciłam, co mnie bardzo niepokoi. Jak już to gram w simsy albo dłubię przy diamentach. Dzisiaj pół dnia przepsałam.
  10. Trochę tu toksycznie się zrobiło, ja się wycofuję, bo to źle na mnie wpływa. Ja też jak się nakręcę to potrafię pojechać, ale straciłam wenę bo to co się tutaj dzieje to jakaś masakra.
  11. Chyba zaczyna działać, bo lęków nie mam. Jedyne co to głosy męczą, ale gadałam z psychiatrą i mi przyspieszył wizytę jadę 10 lutego.
  12. cynthia

    Dzisiaj czuje się...

    bardzo dobre, spróbuj Jestem zestresowana i nie wiem jak podejść do tematu leków.
  13. cynthia

    Hej wszystkim

    @Verinia chyba znajdziecie wspólny język Witaj i miłego forumowania!
×