Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aurora002

Użytkownik
  • Postów

    2 346
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Aurora002

  1. Uwielbiam zwierzaki, naprawdę. Jak widzę ich krzywdę w filmie, to płaczę. Myślę że mój kot pomaga mi trochę z nerwicą, to zawsze trochę pocieszające jak jakiś futrzak siedzi z nami w domu, ma się wrazenie, że nie jest się samemu. W dodatku jak dostaję ataków paniki to przybiega i się przede mną kładzie, nie wiem czemu, może chce mnie uspokoić mruczeniem, albo pokazać, ze jest obok... Czasami boję się, że sam się zrobi znerwicowany przeze mnie ^^"
  2. U mnie muzyka mocno koreluje z nastrojem, chociaż bardziej gatunki a nie konkretne tytuły. W każdym razie są utwory, które działają na mnie antylękowo ale też w drugą stronę - są takie, po których wiem, że będę się czuła gorzej. A są ładne. Teraz mam dzień lękowy więc słucham przyjemnego plumkania na pianinie, trochę mnie to uspokaja.
  3. Poszukam Wcześniej miałam psychoterapie w nurcie ericksonowskim połączonym z systemowym, teraz to chyba by mi się przydało coś bardziej na temat emocji (gestalt może), ale w sumie, najlepiej jak zapytam o to moją psychiatrę. Ona jest przy okazji psychoterapeutką, na pewno pracuje prywatnie i tak i siak, może też na NFZ robi terapię... To by było super... Ha, no to powodzenia, mnie wskok na 15mg zabił Nie no żartuje, nie zabił, ale fajnie nie było Oby pomogło. Bognaa, powodzenia jutro życzę
  4. Nie no, masz dużo racji. Kiedys byłam na psychoterapii, ale z czymś innym. Psychiatra poleciła mi, żeby chodzić i sama czuję potrzebę przerobienia tego, przegadania, ale zwyczajnie mnie nie stać. Do psychiatry chodzę na NFZ i szkoda mi, bo wiem jaka ona jest genialna (świetnie mnie przeanalizowała na pierwszej, prywatnej wizycie i ostatnio dała bardzo dobrą diagnozę mojej przyjaciółce) a mam tylko 15 minut na pogadanie. Wiem, że można robić psychoterapię na NFZ i zamierzam się za to zabrać, chociaż chyba długo się na to czeka i nawet nie wiem, jak to wygląda i gdzie szukać
  5. Nie, to jest nieakceptowalny i nierozwiązywalny problem. Mam nadzieję że coś Ci pomoże. Może ta paroksetyna będzie lepsza niż esci. Ja w sumie widzę się z psychiatrą jakoś za tydzień. Ciekawe, jak skomentuje mój stan Haha, ja to nazywam nerwicowe siku, zawsze przed pójściem spać muszę raz pójść do toalety, nawet jak pęcherz jest pusty Raczej się to nie zmieniło, ale chyba korzystam rzadziej z łazienki
  6. Hejka, witaj na forum Czy masz jakąś diagnozę, leczysz się jakoś? Ja odkąd mam nerwicę to cały czas mam problemy z oddychaniem, chyba coś podobnego, jak u Ciebie. Jest to typowo nerwicowe Nie odkryłam jeszcze, jak sobie z tym poradzić, po prostu pilnuję się, aby cały czas płynnie oddychać. W panikę wpadam jak są upały, wtedy właśnie czuję że nie mam czym odetchnąć i dostaję ataków paniki. Chyba po prostu musisz iść do psychiatry i to przegadać, możliwe że organizm daje Ci do zrozumienia, że się stresuje.
  7. Hej nerwiki, jak tam życie? U mnie jakoś bezlękowo, ale jestem przygnębiona, ale powody przygnębienia są pozanerwicowe. Czasami już trudno rozróżnić, jeśli depresja/nerwica jest zazwyczaj efektem jakiś chemicznych braków, to potem jak nas coś kopie w życiu to nie wiem, na ile to życie, a na ile choroba... Nie wiem czy rozumiecie, co mam na myśli. Chyba chciałam po prostu napisać, że mi smutno. I płaczę z powodu smutku, a nie lęku. Taka różnica.
  8. Mam 31 lat, partnera od 10 lat, obydwoje nie chcemy mieć dzieci. Z różnych powodów, które pominę, nie mogę ich mieć, ale nigdy mi na tym nie zależało więc informację, że nie mogę ich rodzić, przyjęłam raczej obojętnie. Z negatywnymi reakcjami się raczej nie spotykam, bliskie mi osoby znają mój stan zdrowia i sami są ostrożnie i racjonalnie nastawieni do idei rodzicielstwa (nawet jak je mają, zdają sobie sprawę z poświęcenia, jakie wymagają). Z rodziną nie gadam za dużo i ich jęki pt. "chcemy wreszcie wnuki" mnie nie ruszają - poza mną całe kuzynostwo jest bezdzietne, nie wiem, chyba się uparliśmy Największy problem jest z lekarzami, bo im zawsze muszę tłumaczyć swoją decyzję i niektórzy na siłę chcą mi wmówić, że w głębi duszy na pewno pragnę tego dziecka. Postaraj się tym nie przejmować i przygotować się na to, że coraz częściej będziesz słyszała uwagi na ten temat. Zwłaszcza, że zbliżasz się do wieku, w którym jest to wymagane ("bo jak nie teraz, to kiedy?!"). Ze swojej strony polecam stronę "bezdzietnik.pl" na której są niesamowicie fajne artykuły o presji, jaka jest wywierana na bezdzietne osoby. Jest też strona i grupa na fb "żałuję rodzicielstwa" - dużo jest tam osób bezdzietnych, a publikowane historie fajnie pokazują, że rodzicielstwo niekoniecznie jest dla każdego. Jeśli ugniesz się społecznej presji, to nikogo nie zadowolisz - potem ludzie będą jęczeć, że Twojemu bąbelkowi by się przydało rodzeństwo. I nikt Ci nie pomoże w wychowywaniu, nawet jak tak będą deklarować wcześniej. A niestety jeśli chodzi o związki, to one często psują się właśnie z powodu dzieci - o tym się nie mówi, ale większe szanse na szczęśliwy związek masz w związku bez dzieci. Bo skupiasz się na partnerze. Nie da się dbać o relacje w momencie, kiedy Twoje dziecko wymaga nieustannej uwagi.
  9. Jeśli nie jesteś gotowa na dzieci i nie czujesz, że ich pragniesz - to tego się trzymaj. Poród wbrew sobie tak naprawdę nikomu nie pomoże. Z chłopakiem szczerze porozmawiaj, żeby wiedział, na czym stoicie. Nie podejmuj tej decyzji pod wpływem emocji. Wiele rzeczy, które pcha kobiety w macierzyństwo, jest wynikiem lęku - lęku przed społecznym osądem, przed samotnością na starość, przed brakiem celu w życiu. Ale to wszystko jest złudne i można mieć cudowne życie bez dzieci. Pamiętaj, że dziecko wymaga wzięcia za nie całkowitej odpowiedzialności - ja na przykład nie jestem w stanie się tego podjąć i nie zamierzam tego robić. Przegadaj to na terapii, bo presja społeczna jest taka, że kobietom bez dzieci ujmuje się ich wartość; a jesteś tak samo wartościowa jako kobieta, jak matki.
  10. Aurora002

    Filmy i seriale

    Ja mam zamiar zacząć, trailer wygląda rewelacyjnie. Najpierw chcę skończyć Stranger Things - dopiero w tym tygodniu zobaczylam pierwszy i drugi sezon a teraz lecę z trzecim
  11. Ok to przy następnym okresie biorę ibuprofen i się nie będę tym przejmować Moja psychiatra sama nie wiedziała i stwierdziła, że może rodzinna mi coś doradzi. A moja rodzinna to rezydentka i nic nie wie Ja się zawsze boję że dostanę zawału serca, serio, dziwi mnie że ono tyle wytrzymuje
  12. A, w sumie skorzystam z okazji i podpytam Was, może gadaliście o tym z psychiatrami, bo moja nie wie Jakie leki przeciwbólowe bierzecie? Może nie wiecie, ale NLPZ (niesteroidowe leki przeciwzapalne) takie jak ibuprofen i ketoprofen nie powinny być brane przy esci. Paracetamol (Apap) jest ok, ale na mnie akurat nie działa. Czy lekarze polecali Wam jakieś inne leki? Ja brałam swego czasu przy esci nimesulid i było ok, chyba nie ma żadnych niepożądanych działań, ale nie mam pewności. Nimesulid jest na receptę.
  13. A dzisiaj się czuję dużo lepiej i znowu bez lęku, jeeej, jakie to jest dziwne. Taka sinudoida, nic się nie da zaplanować. Chociaż na dzisiaj nie mam już żadnych planów i to może dlatego jest lepiej? Co do alkoholu to tak jak osoby wyżej, początkowo nic nie piłam przez lek, ale po dłuższym czasie już sobie pozwoliłam na piwko. Myślę, że kieliszek albo piwko jest ok, byleby więcej nie pić. Ja mam znajomych co biorą leki a i tak chleją na umór, ale no, nie zamierzam brać z nich przykładu... Nigdy tego nie rozumiałam, jak można tyle pić przy lekach. Ja to rozróżniam tak że masz lęki spontaniczne, czyli te ataki paniki i lęk uogólniony, który jest cały czas na jakimś tam poziomie. I te ataki paniki to zazwyczaj są takie oczyszczające, bo są silne i krótkie i szybko się kończą, ale poza nimi taki lęk generalny może Cię trzymać cały dzień i uniemożliwiać normalne działanie... I chyba ten lęk ogólny jest gorszy, bo to jest takie ciągłe napięcie w ciele.
  14. Nie pamiętam, chyba w okolicach 4 tygodnia było najgorzej. Z domu też raczej nie wychodziłam. Ale aż tak źle jak u Ciebie to nie, jakbym miała aż takie problemy to bym chyba przestała. Dziwne, że lekarka nie dała Ci tej paroksetyny, skoro wcześniej była ok. Widać, że na tym esci wcale nie jest łatwiej. A teraz u mnie jest okropnie, dzisiaj lęki cały dzień. Musiałam iść do banku koniecznie i myślałam że zejdę, wzrok mi się cały rozjechał, a teraz siedę w domu i ryczę, więc no, tak sobie.
  15. villemo, dzięki za podzielenie się historią Wygląda na to, że ta nerwica jednak całe życie nas trzyma, czasami złapie bardziej, czasem mniej i trzeba po prostu reagować lekami. Jak ja się leczyłam za pierwszym razem to też sama psychoterapia pomogła, bo wtedy miałam dużo rodzinnego syfu, który mnie obciążał. Różne rzeczy pomagają w różnych momentach. U każdego inaczej, czasem po 2 tygodniach, czasem po 4. Przy czym najpierw jest po prostu redukcja lęków, stan w którym da się funkcjonować. Pozytywne działanie (więcej energii i ochoty do życia) przychodzi nawet po paru miesiącach. Ale jak dla mnie stan bez samych lęków jest już super. Ja po tym, jak wjechałam na 15mg tydzień temu, cały czas mam lęki.
  16. No właśnie ja nawet nie zawracałam sobie głowy, żeby mówić rodzinie (w sensie mamy, taty, wujków). Nie robiłam z tego tajemnicy więc chyba wiedzą, ale nie do końca rozumieją. Za to z najbliższymi o tym rozmawiałam, na szczęście są empatyczni. Szkoda, że nie masz wsparcia w mężu. To wjechanie na 15mg mnie mocno sponiewierało, więc nie bardzo potrafię określić, jak teraz funkcjonuję. Wczoraj dostałam bardzo silnego ataku paniki. Ale zanim zwiększyłam dawkę, był już spoko tydzień. Jak ja nie mam lęków, to jestem w stanie wręcz euforycznym, tak mnie cieszy ich brak. Wydaje mi się, że jestem wtedy radosna. Jak nie potrafię określić nastroju, to patrzę na behawioralne wskaźniki - więcej się śmieję przy serialach, mam ochote rano ćwiczyć, czasami puszczam sobie popowe piosenki i do nich tańczę (lubię to), piekę sobie ciasto, czytam. Jak mi źle, nie ma mowy, żebym cokolwiek była w stanie zrobić. Ja miałam nerwicę wiele lat temu i wyleczyłam ją psychoterapią. W ramach układania sobie życia po swojemu trochę przesadziłam i stworzyłam sobie nadmiernie wygodne środowisko - nie mam żadnych wyzwań, pracuję w domu, spotykam się z przyjaciółmi tylko. W zeszłym roku stało sie coś, co wywołało nawrót, ale długo trwało, zanim to sobie uświadomiłam. Nagle się okazało, że nie jestem w stanie np. pojechać na komunię do jakiegoś chłopca, bo się tak boję. Chciałam zacząć szukać pracy, ale ciągle się sabotowałam. W końcu dojechały fizyczne objawy (ciągłe ataki paniki) które mnie zaprowadziły do lekarza, ale już dużo wcześniej czułam, że coś jest nie tak.
  17. Współczuję Ci, bo możliwość wywalenia tego z siebie dużo daje. Człowiek się dużo lepiej czuje, jak ma to komu opisać. Albo z kim pogadać. Najlepiej rozumieją to osoby, które same przeżywają coś podobnego. Moja kuzynka tak stwierdziła, po tym jak sama miała epizod lękowy pierwszy raz w życiu, że teraz rozumie jak to jest i że wcześniej nie miała pojęcia. Osoby, które nigdy nie doświadczyły problemów psychologicznych, po prostu tego nie wiedzą Ale są również osoby, które to rozumieją, chociaż są zdrowe - zależy od poziomu empatii. Chociaż zawsze ich muszę przy okazji uspokajać, że to wygląda tak strasznie, bo nie chcę, żeby się zamartwiali...
  18. No stron jest bardzo dużo, to chyba nikt nie oczekuje przeczytania wszystkiego Ale przez ostatnie kilka stron parę osób pisało o swoich świeżych doświadczeniach z braniem leku i dla mnie osobiście jest to ciekawe bardzo. Psychiatra sama zapytała czy chcę więcej, jak się czuję, zdecydowałam się na zwiększenie dawki, może właśnie dlatego, że u mnie ten lek się nie rozkręcił tak szybko a jest dużo rzeczy do naprawienia No właśnie ja podobnie, byłam energiczna, towarzyska, a teraz mam już dosyć tego nie bycia sobą Powodzenia w odzyskiwaniu swojej osobowości
  19. Wiesz co, nerwica lękowa daje dużo fizycznych dolegliwości, które są dziwaczne i często nie możemy dojść ich przyczyny. A są wywoływane tak naprawdę przez lęk i stres. I jak się bierze te leki, to z czasem wiele rzeczy przechodzi. Najlepiej chyba po prostu poczekać i zobaczyć, co było efektem stresu, a co faktycznie nas męczy. Mi wiele różnych rzeczy teraz przeszło, co do których myślałam, ze są spowodowane innymi problemami. A były nerwicowe. Ba! Według lekarzy również mój nieregularny i bolesny okres są wynikiem stresu i to powinno mijać. Więc teraz można z ciekawością obserwować swoje ciało
  20. Ja właśnie jestem tym przypadkiem, u którego się escitil rozkręcał, możesz zobaczyć moje posty w tym wątku, zwłaszcza że pisałam: "Biorę Esci cztery tygodnie i wciąż czuję lęki rano, boję się, płaczę, chowam przed światem, mam ataki paniki. Ile to jeszcze potrwa? Kiedy zacznie działać chociaż troszkę? " No i zaczęło działać właśnie po tych czterech tygodniach. Teraz wskoczyłam na większą dawkę - 15mg i mam znowu powtórkę z objawów początkowych, ból głowy, straszne zmęczenie, trochę lęków - ale wszystko jest dwa razy słabsze niż wtedy, kiedy zaczynałam. Jeszcze nie jest w pełni super, ale lekarka mi powiedziała, że mój mózg jest wycieńczony i trochę potrwa, zanim się zregeneruje całkowicie.
  21. Ja tak mam z oddychaniem, że czasami po prostu przestaję oddychać na kilka sekund, nie panuję nad tym, to ze stresu mam. Ale teraz jak tak myślę, to od dawna tego nie doświadczyłam.
  22. Pamiętaj, że czasami też jak jest nawet poprawa, to może zdarzyć się gorszy dzień. Nawet po kilku miesiącach leczenia. Nie poddawaj się wtedy, tak się zdarza po prostu, najważniejsze że ogólnie jest lepiej Fajnie żyć bez lęku, nie? ^^
×