Trudno mi powiedzieć, jak działają na mnie kabergolina i sulpiryd. Dużo śpię czy leżę w łóżku (może to być około połowa dobry), często późno wstaję i ogólnie chce mi się leżeć w łóżku. Kabergoliny biorę 0,5 mg raz w tygodniu, sulpirydu 100 mg rano. Poza tym biorę 40 mg paroksetyny rano, 500 mg walproinianu sodu rano i wieczorem, 0,5 mg flupentyksolu (Fluanxol) wieczorem. Od uczucia lęku "uciekam".
Czuję się, jakby ortodoksyjny katolicyzm rzucił mi kłody pod nogi w postaci wymogu rachunku sumienia, "biurokratycznych i buchalteryjnych przepisów", których "nie da się ogarnąć" i które stanowią "znakomite paliwo dla nerwicy natręctw".