Skocz do zawartości
Nerwica.com

Evia

Użytkownik
  • Postów

    2 040
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Evia

  1. Zdaję sobie sprawę, że ruch jest zbawienny ale nie uważam, żebym szukała wymówek. Fakty są takie, że dużo czasu poświęcam na pracę oprócz której zaangażowana jestem w pewien sposób w pracę mojego partnera, zresztą jakby nie było to nie siedzę tylko na tyłku ale nieraz muszę się nabiegać (czyli jak najbardziej ruszam się również w pracy) W efekcie czego nie pracuję normalnie po 8h tak jak to napisałaś. Często po całym dniu jestem na tyle padnięta, że nie jestem nawet w stanie wykonywać standardowych czynności w domu, a co dopiero żeby jeszcze wykonywać bardziej wymagające harce. Co prawda nie każdy dzień u mnie tak wygląda, zdarzają się dni kiedy mam sporo luzu i wtedy faktycznie staram się coś robić, jednak aby uzyskać pożądany efekt musiałabym być REGULARNIE aktywna, co jest w moim przypadku dosyć trudne do zrealizowania. Nie boję się aktywności fizycznej, muszę przyznać, że nawet lubię mieć zakwasy Kiedy jestem aktywna to wtedy bardziej czuję, że żyję. Wczoraj przejechałam rowerem ponad 40km żółtą trasą, dzisiaj również z chęcią coś bym porobiła, ale teraz mamy weekend więc jestem w stanie sobie na to pozwolić. W tygodniu naprawdę jest mi dosyć ciężko. W sumie pamiętam, że bywały momenty, że coś robiłam nawet po bardzo ciężkim dniu pracy, jednak na dłuższą metę nie ma to racji bytu. Dodatkowo demotywuje mnie fakt, że moja znajoma z podobną wagą do mojej, trzyma dietę i codziennie uprawia sport przez minimum godzinę. Mimo to nie zauważyłam żeby jakoś specjalnie schudła... Tzn jej figura wygląda lepiej niż poprzednio (jest bardziej jędrna itd) ale po takich treningach oczekiwałabym mimo wszystko trochę więcej... Inna zaś znajoma biega po 40 minut kilka razy w tygodniu, dzięki temu bardzo dużo schudła, jednak w pewnym momencie zatrzymała się na podobnej wadze do mojej i pomimo ciągłej kontynuacji aktywności fizycznej, jej waga od roku nie uległa zmianie.
  2. Jestem rada, że są faceci, którzy zdają sobie z tego sprawę
  3. Kosmaty, również uważam, że pomysł z dzieckiem wychodzący z ust terapeuty to głupota, jednak może nie powinieneś mimo wszystko tak bardzo się zrażać, w końcu wszędzi można trafić na konowala i to nie zależnie od dziedziny. Jeśli kogoś np boli noga i jakiś lekarz nie jest w stanie mu pomóc, to przecież wtedy dana osoba poszukuje do skutku. Czasem się może okazać, że powinien się tym zająć ortopeda a innym razem chirurg itd Aha i radzilabym żeby uważać trochę z propozycjami ojcostwa bo a nóż zaraz się znajdzie jakas chętna W końcu panuje wśród niektórych opinia, że kobiety o niczym innym nie marzą jak o zlapaniu faceta na dziecko
  4. skąd wiesz czy to nie były jedynie Twoje osobiste i zafałszowane odczucia, które wywołał fakt związany z niechęcią do jakichkolwiek terapii itd? Czy takie odczucie co do terapeutki miałeś tylko Ty, czy może inni mieli podobne spostrzeżenia? A co jeśli to był zaplanowany i sprawdzony etap terapii, który w przyszłości skutkuje?
  5. Evia

    Seks w autobusie

    zależy komu mój facet nie lubi raczej grać a nawet jeśli w końcu się tego podejmuje to i tak nie sprawia mi zbytniej przyjemności ciągłe wygrywanie a on pewnie z tego powodu nie lubi gier jeszcze bardziej
  6. Najwyżej ktoś dostanie hamburgera bez kotleta (tak bywało w przypadku mojej koleżanki ) Nic się przecież wielkiego nie stanie Gorzej jakbyś nie mogła sobie poradzić w pracy przy jakichś ładunkach wybuchowych Żarcie przy tym to pikuś
  7. Możliwe, że to właśnie wasze matki wam nawbijały trochę do głowy i stąd też problemy Np moja matka rzadko robiła obiady a jak już były to niezbyt smaczne (często były to jakieś tłuste potrawy) Dlatego też musiałam sama sobie zacząć gotować, robiłam to zawsze tak aby mi smakowało, nie wgłębiając się w nic poza tym. I chyba na tym to właśnie powinno polegać
  8. Draska, moja koleżanka miała podobnie, tzn może nie czuła aż takiego wstrętu do danej czynności, jednak powiedzmy sobie szczerze, że "kucharką" była bardzo kiepską. Trafiła do pracy do gastronomii i wielokrotnie miałam ubaw z jej poczynań, o których mi opowiadała (nawet hamburgera potrafiła zepsuć ) Myślę, że obydwie za bardzo podchodzicie do tego na poważnie. Gotowanie to nie jest żadna fizyka kwantowa i raczej każdy powinien to ogarnąć, wystarczy tylko się wyluzować a na pewno pójdzie lepiej
  9. Kosmaty, myślę, że to jest raczej normalne, że taka terapia nie jest przyjemna, jednak to może być etap, który prowadzi do uzdrowienia, może to pomóc w stawaniu się silniejszym, nauczeniu się stawiania czoła problemom i wygrywaniu
  10. Evia

    Mity na temat mężczyzn.

    ugh, obgadywanie kojarzy mi się raczej z obrażaniem adresata, zaś plotkowanie z wymyślonymi i wyssanymi z palca historiami. Dlatego tez ciężko jest dla mnie doszukać się w tym czegoś pozytywnego dla danej osoby a tym bardziej dobrodusznych pobudek. Mówienie o kimś za jego plecami w pozytywnym sensie nie jest dla mnie żadnym obgadywaniem itd, no bez przesady, przecież nie da się rozmawiać o kimś tylko w jej towarzystwie, a w jej nieobecności zachowywać się jakby nigdy nie istniała. Jeśli chodzi o mówienie o kimś w negatywnym sensie ale w dobrej wierze, również nie uważam tego za coś złego jeśli jest to prawda i ma się odwagę to samo powtórzyć tej osobie prosto w twarz. Wiem, że Twój post miał dalszą część, z czym się zresztą w pewnym sensie zgadzam, jednak cytat, który użyłam jest dla mnie odrębny, ponieważ świadczy o tym słowo "albo"
  11. Kosmaty, ciężko jest mi cokolwiek napisać skoro nie potrafię się za bardzo do niczego odnieść, tzn nie wiem jak to wszystko wyglądało, nie wiem czy masz rację czy może terapia trwała np za krótko jednak załóżmy, że masz rację i faktycznie źle trafiłeś, to powiem Ci, że ja również kiedyś źle trafiłam i mimo to nie przekreślam wszystkich terapii, mimo wszystko uważam, że warto lepiej chwytać się wszystkiego co może nawet w nikły sposób pomóc, bo co innego zostało?
  12. WinterTea, widzisz, w takim razie wychodzi na to, że może jednak jest w tym wszystkim sens, tylko potrzeba czasu Niestety nie wszystko się zmieni jak przy machnięciu czarodziejską różdżką, tym bardziej jeśli chodzi o zmiany, które toczyły się latami... Aby to naprawić może będzie trzeba nawet drugie tyle, jednak uważam, że mimo wszystko to zawsze coś. Bo czym są lata w odniesieniu do całego życia? A nawet jeśli Twoje wyzdrowienie pojawiłoby się pod koniec Twojego życia, to czy nie warto byłoby przeżyć takiej chwili gdzie można odetchnąć ze spokojem? Ja tam jestem bardziej za tym, żeby robić to co się chce... To, że tego nie chcesz najprawdopodobniej wiąże się z obawami i lękiem przed kolejnymi rozczarowaniami, jednak jeśli spróbujesz to możesz zyskać więcej niż stracić, jeśli znów terapia nie przyniesie żadnego sukcesu, to najwyżej będziesz nadal w tym samym punkcie. Niestety tak już jest, że ofiara ma tendencję do bycia nią w późniejszych etapach życia. Oprawcy bardzo szybko wyczuwają taką osobą, w końcu nikt by nie chciał raczej wchodzić w konfrontację z osobą np bardzo pewną siebie, dowartościowaną itd, bo wtedy by przegrał, dlatego też łatwiej jest znaleźć osobę słabszą. Dlatego też najwyższa pora wyjść z tego schematu i to od Ciebie zależy jak tego dokonasz i czy w ogóle tego dokonasz. Prawda jest jednak taka, że jest to do zrealizowania
  13. Kosmaty, terapii grupowej również próbowałeś? Możesz napisać trochę więcej? Np ile czasu trwały te terapie i co Ci np nie odpowiadało?
  14. Może właśnie dlatego warto byłoby spróbować terapii grupowej a nie indywidualnej, tam byłoby wiele osób z podobnymi doświadczeniami, którzy nieśliby pomoc nie do końca bezinteresownie (bo pomoc Tobie pomagałaby równorzędnie im) Działałoby to na bazie symbiozy, która jest jak najbardziej korzystna. Z czasem może nauczyłabyś się rozmawiać (to jest właśnie bardzo często jeden z celów takich terapii) Zaczęlibyście docierać do siebie. Mam koleżankę, która również bardzo sceptycznie podchodziła do takich spraw, psycholog od razu jej się kojarzył z czubkami itd Z czasem działo się z nią coraz gorzej, później doszły dodatkowe obciążenia. NIc nie pomagało. W końcu po próbie samobójczej trafiła na przymusową terapię do oddziału zamkniętego. Początkowo kiedy ją spotkałam na "przepustce' to myślałam, że po tej terapii jeszcze bardziej zwariowała Jednak to był mój błąd myślenie. To był dopiero początek jej uzdrawiania. Co prawda wyglądało to koszmarnie jednak efekt został uzyskany. Nie wszystko co pozornie wydaje się złe to koniecznie takie musi być. Sama piszesz, że jest Ci ciężko, że się rozpadasz. Nie zdziwi mnie jeśli w końcu to wszystko w końcu pęknie i Twoja maska się rozleci. Tak jak pisałam powyżej. Jeśli nie jesteś w stanie sobie sama pomóc, to trzeba szukać gdzie indziej, bo teraz jesteś w martwym punkcie
  15. Evia

    czego aktualnie słuchasz?

    [videoyoutube=vfnyJwi1AL4][/videoyoutube]
  16. Ja tam uważam, że jeśli ktoś nie jest w stanie sobie samemu ze wszystkim poradzić to wskazana jest pomoc z zewnątrz, czyli np terapia. Piszecie, że terapia wam nic nie dała itd, ale co wam dało nic nie robienie? Jeśli jest nawet nikła szansa to zawsze warto próbować a nóż kiedyś się uda. Są przecież różne formy terapii, np grupowa...
  17. Evia

    Mity na temat mężczyzn.

    raczej bym ich tak bardzo nie przeceniała
  18. platek rozy, byłam u dietetyka... Ta wizyta również mnie rozżaliła. Dietetyczka powiedziała mi, że dobrze się odżywiam, że nie powinnam nic za bardzo zmieniać, i że przecież nie ważę wcale tak dużo Powiedziała, że jedyne co może mi doradzić to zapisanie się na jakiś aerobik czy zumbę. Nawet to rozważałam i orientowałam się jak to wygląda, niestety ciężko byłoby mi pogodzić swój harmonogram z tymi zajęciami i też na tym poprzestałam. Również przyjmowałam hormony (jakiś czas temu je odstawiłam ale to nic nie dało) dodatkowo mam pcos. Możliwe, że to może być właśnie przyczyną moich problemów z wagą, mimo to poznanie możliwej przyczyny wcale mnie nie pociesza
  19. platek rozy, tylko, że ja się nie głodzę! Te 1300 kalorii wyliczyła mi aplikacja, według której tyle powinnam jeść aby schudnąć, jednak ja jem znacznie mniej i mimo to nie ważę tyle co bym chciała... Jem tyle co potrzebuję i tyle ile dam rady, starając się odżywiać zdrowo. Znam zasady dobrego żywienia i jestem zrozpaczona, że pomimo tego nie mogę schudnąć. Gdybym zaczęła jeść "normalnie" to pewnie byłabym hipopotamem
  20. Moja przeszłość raczej zniszczyła moją przyszłość I chociaż i tak odniosłam sukces, bo mogłam a może nawet powinnam skończyć gorzej, to dochodzę do wniosku, że to właśnie podczas tej pozornie przegranej przeszłości byłam szczęśliwa. Czasem trochę żałuję, że w ten sposób pokierowałam swoim życiem, że popełniłam sporo błędów młodości... Jednak nie wiem czy gdybym cofnęła czas i zaczęłabym postępować "słusznie" to czy teraz nadal bym nie żałowała np tego, że marnowałam swoją młodość na powierzchowne wartości... Nie wiem czy nie byłoby tak, że żałowałbym wszystkiego co mogło się kiedyś zdarzyć
  21. Evia

    Seks w autobusie

    aż 40% osób woli grę... chyba tracę wiarę w ludzkość... ok, już ją wcześniej straciłam, ale mimo wszystko to mnie jakoś dodatkowo zasmuciło
  22. trochę filmów już widziałam, na filmwebie oceniłam już prawie 1000 ale tych waszych jakoś nie znam
  23. NN4V, jakie masz wątpliwości co do tej decyzji?
  24. Mój facet pewnie by trafił do psychiatryka po takiej dawce kotów W takim razie tym bardziej polecam znalezienie kolejnego towarzysza do domu
  25. Ja już jestem totalnie załamana pod tym względem. Starałam się zdrowo odżywiać, odstawić z diety niektóre produkty itd. Zawsze myślałam, że postępuję właściwie... Niestety niedawno totalnie się zdemotywowałam. W telefonie zainstalowałam sobie aplikację, która miała mi pomóc schudnąć a raczej naprowadzić na to co robię źle. Wpisywałam do niej wszystkie swoje posiłki i ustawiłam cel na schudnięcie 10kg. Aplikacja wyznaczyła mi cel aby nie przekraczać 1300 kalorii dziennie. Tylko, że później wyszło, ze zjadam znacznie mniej, bywały dni, że zjadłam nawet 500 kalorii mniej i aplikacja mi krzyczała, że nie mogę się głodzić (tylko, że ja się wcale wtedy nie głodziłam, tylko to była moja normalna dawka żywieniowa) Zazwyczaj jednak zjadam dziennie około 1100 kalorii dziennie i pomimo tego nie mogę schudnąć a według aplikacji dzięki spożywaniu takich dawek jedzenia powinnam schudnąć już w ciągu tygodnia, niestety w moim przypadku jest inaczej. Czy mam w ogóle przestać jeść? skoro nawet małe dawki powodują u mnie tycie Wielokrotnie zaczęłam zabierać się za sport, próbowałam biegać, uprawiać treningi w domu, jeżdżenie rowerem itd. Niestety mam strasznie słomiany zapał, poza tym często po powrocie do domu z pracy jestem padnięta i nie mam już siły na nic więcej. Mam doła, jestem chyba skazana na bycie kluchą
×