-
Postów
11 568 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
Możesz mieć konsultację z neurologiem, podczas diagnostyki...ale wątpię czy tak szybko zrobią ci tomografię....jak już pisała poprzedniczka, wybacz ale półtora roku z nieleczonym gózem mózgu który daje objawy - wybacz ale wątpię czy byś z nami rozmawiała.......więc góza nie masz. To jest oddział psychiatryczny, leczą tam lekarze psychiatry i psycholodzy. Owszem otwarty, możesz wypisać się z niego kiedy chcesz, wyjść na przepustkę - ale twoim obowiązkiem jest uczestniczenie w zajęciach terapeutycznych jeśli jesteś pacjentką. Nie ma takiej opcji żeby uczęszczać na zajęcia na uczelnie i jednocześnie leczyć się na oddziale leczenia nerwic. Musiałaś źle zrozumieć panią w sekretariacie. Nie krzyczymy na ciebie, tylko wyjaśniamy ci jak to wszystko działa. Co nie zmienia faktu, że masz pełne prawo poprosić psychiatrę o skierowanie na oddział. Spróbuj. No i z tym umawianiem się, nie zwlekaj do poniedziałku - nie musisz tego robić osobiście - czas na telefon znajdziesz
-
Guzik, zrozum. Jeśli zostaniesz tam tylko na diagnostyce - to tak jak w normalnym szpitalu, nie możesz sobie iść się ubrać i sobie wyjść - siedzisz na pupie na oddziale. Tak samo jak zostajesz na leczeniu, zostajesz na oddziale 2 miesiące i tam masz zajęcia terapeutyczne przez cały dzień i dostajesz leki. Nie możesz sobie wyjść ze szpitala iść na zajęcia a wieczorem wrócić - jak Ty sobie to wyobrażasz? Wszyscy są na terapii, a ty musisz iść na zajęcia i cię nie ma? No to się mija z celem........... Tak idź do lekarza pierwszego kontaktu, powiedz jak się czujesz, zrób badania ogólne, poproś o skierowanie do neurologa. W tym samym czasie obdzwoń poradnie zdrowia psychicznego w mieście i zapisz się do psychiatry tam gdzie termin jest najbliższy.
-
Guzik, no to spręż się i idź do ogólnego po skierowanie.......... Samą diagnozę da się spokojnie wykonać bez przyjęcia na oddział....skoro i tak nie masz zamiaru tam zostawać........ Swoją drogą, drzwi otwarte - ale leczenia szpitalnego z chodzeniem na zajęcia pogodzić się nie da, wybacz
-
Ja jestem dzieckiem, które nigdy nie było chwalone...i z tego powodu szukam uznania u ludzi. Wydaje mi się, ze jeśli nie będę najlepsza to nikt mnie nie będzie kochał i zostanę sama. Każdą życiową porażkę przeżywam wiele razy i analizuję, niepowodzenia odchorowuję.....bo zawsze musi mi się udawać...tak żeby wszyscy mnie lubili i żeby nie sprawiać nikomu więcej problemów....... To by było na tyle...a jutro terapia na 9.....
-
wiesz co ...masz chyba mylne pojęcie...wychodzić z oddziału? Na zajęcia? Jak Ty to sobie wyobrażasz? Po raz kolejny piszę, mieszkamy w Polsce, niestety diagnostykę wykonujemy każdy "se sam" biegając po lekarzach......nie słyszałam, żeby kogoś przyjmowali na oddział leczenia nerwic żeby zaraz go wypuścić. Tam się zwykle leczy za pomocą leków + psychoterapią.........i trwa to kilka miesięcy, nie wychodzi się raczej z oddziału....... Poza tym, hmm...dlaczego lekarz psychiatra miałby cię nie zdiagnozować? Idziesz do lekarza pierwszego kontaktu, do neurologa i do psychiatry - zwykle da się to załatwić w ciągu kilku tygodni. Poza tym, nie chcesz brać leków - ok, rozumiem, więc jeśłi to nerwica ( a pewnie tak) to zostaje ci sama psychoterapia - więc tym bardziej musisz być cierpliwa..... ps. To co opisujesz to zachowania lękowe, nerwicowe, derealizacja, ucisk głowy itd.......tylko ci się wydaje, że nie masz na to wpływu. Powinnaś udac się po diagnozę i porozmawiać z psychologiem. Wyjaśni ci mechanizmy działania takich chorób.
-
Guzik, poza tym Ty też musisz zrozumieć, półtora rku nic z tym nie zrobiłaś a teraz masz pretensje, że cię od zaraz nie położyli na oddział....niestety mieszkamy w Polsce i wygląda to tak a nie inaczej....jeśłi masz kasę radziłabym szybko jak radzi Balbina, psychiatra, neurolog, pewnie też psycholog.....no i szybko rozpocząć terapę i farmakoterapię - albo wziąć dziekankę....i porządnie się wyleczyć.
-
Guzik, No to idź do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie.....nie złość się tak, tylko zacznij to załatwiać. Co nie zmienia faktu, że pierwsze słyszę, żeby lekarz pierwszego kontaktu dawał skierowanie na oddział leczenia nerwic, to zwykle jest jeden z pododdziałów szpitali, klinik psychiatrycznych - a skierowanie wydaje lekarz psychiatra . Jeśli trafisz do szpitala to będziesz musiała wziąć urlop dziekański...leczenie trwa kilka miesięcy a na przyjęcie do takiego szpitala też się czeka, poza tym wątpię czy przyjmą jeśli wcześniej nie było próby leczenia lekami i terapią........... .....przecież nie musisz od razu iść do szpitala, leki wypisze lekarz, pójdziesz na terapię i będzie lepiej..... Pewnie to nerwica z tego co opisujesz....ale skoro nie byłaś badana przez neurologa to lepiej żeby takie badania wykonać.
-
montechristo, no ale to wiesz.....mądry Polak po szkodzie......mieszanie lekó z alkoholem to jest prosta i szybka droga do nawrotu.....
-
Masz tak od półtora roku i nie poszłaś z tym do neurologa??!!
-
eldruto, Po pierwsze, nie da się zafarbować włosów na wyżej wspomniane przez ciebie kolory nietrwałą farbą. Żeby po dwóch dniach zeszło.....czymś takim nie uzyskasz koloru ani czerwonego, ani zielonego ani niebieskiego. Chyba, ze jesteś mega "świńskim" blondynem. Żeby uzyskać taki kolor, fajny, napigmentowany, soczysty należy zakupić sobie dwie farby: - rozjaśniacz do włosów ( nie farba platyna, bo i tak nie wyjdzie ) - farbę w zamierzonym kolorze. Pierwszą robisz sobie rano, tak żeby wybieliła włosy, tylko trzeba uważać i nie spalić sobie czerepu, a drugą wieczorem - i voila!
-
Guzik, no tak, ale uważasz, ze nawet jak cię zdiagnozują to dadzą "wspaniałą pigułeczkę" i na drugi dzień przejdzie? Leczenie trwa ....niestety..... Szpital zwykle to ostatnia alternatywa, po wykorzystaniu innych metod jak farmakoterapia i psychoterapia. Może poszukaj innego ośrodka zdrowia psychicznego gdzie na wizytę nie czeka się 2 miesiące.....albo powiedz o co chodzi swojemu lekarzowi pierwszego kontaktu co się dzieje.......może on da na ten czas jakieś leki..... Ewentualnie, jeśłi bardzo chcesz się dostać na oddział, tyle, że psychiatryczny możesz iść do szpitala psych i powiedzieć, że masz myśli samobójcze albo coś w tym stylu.....
-
montechristo, To trzeba było pić więcej, brać więcej leków.... Człowieku...było iść do lekarza po antybiotyk....a tak masz, swoje metody....i teraz nie dziwota, że psychiatra potrzebny.... A było już dobrze hę?
-
montechristo, idź się chłopcze prześpij....za dużo alko, za dużo leków...miesza ci się w główce......
-
Misiek_NL, byłeś z tym u neurologa i okulisty? Guzik - no ale prawda jest taka, ze to co opisujesz to objawy psychiczne. Idź do lekarza ogólnego, poproś o skierowanie do neurologa i idź do psychiatry. Na pogotowiu nikt z marszu nikomu nie zrobi CT ani Tomografii....na takie badania się czeka..... Poza tym, wierz mi, tutaj co drugiej osobie (mi też) wydawało się, że ma guza mózgu........NIE MA....
-
montechristo, i Ty poważnie wierzyłeś, że jak będziesz pić to cię ominie??!! Na Boga, nie wiem kto cię napuścił ale zrobić ci dobry żart.......jakbyś miał zachorować, to alkohol by ci nie pomógł...zaufaj mi.... Czy to wystarczy do czego?? Żeby mieć nawrót - jak najbardziej, psychotropy z alkoholem -
-
Balbina^^, Na razie nie biorę, jakoś się trzymam, ale mam dość telepy i w związku z tym jak będę się źle czuła mam zamiar zarzucić 0,25 benzo - tyle na mnie już działa wiec nie podnoszę dawki. No chyba jedząc tyle przez tydzień - dwa, 0,25 dziennie się nie uzależnię.....
-
Zenonek, no tak....ale wiesz, ponoć jest tak, ze jak jakiś lek działał to przy nawrocie jest to substancja pierwszego rzutu. No a poza tym, trzeba się uzbroić w cierpliwość - żaden lek nie zadziała po kilku dniach, trzeba na to 4-8 tygodni.....niestety. No i chyba przy trzecim nawrocie...hmm.....będę jadła ten szit dłuuugo.....
-
Zenonek, 10 mg na wejście i pewnie 20 mg docelowo. No dziwny wybór, ale skoro zadziałał wcześniej......to zwykle stosuje się to samo....on generalnie długofalowo ma działanie przeciwlękowe, poprawia nastrój itd.....no ale trzeba czasu...czasu......ja o tym wiem, ze za 3-4 tygodnie będzie lepiej, poza tym wróciłam na terapię - więc good for me Tylko jak zwykle pierwsze 2 tygodnie muszę pocierpieć - tak
-
Źle się czuję, wchodzę na SSRI i jak wiadomo na początku tak bywa.....dobrze, że jutro na 9 już terapia.......może pani psycholog pomoże.... Stres, mdłości, stres, mdłości......brak apetytu, chudnę...(no dobra, to się przydaje)....a tu od poniedziałku do pracy......
-
Jezu, zdycham, czuję się jak kupa dosłownie.....wchodzenie na SSRI to dla mnie koszmar i katorga.....budzę się o 6 rano i już lęk wolnopłynący, mdłości, wmuszam w siebie jedzenie.....chce mi się rzygać z nerwów.....dlaczego ten głupi lek zanim zacznie działać musi tak pogarszać mój stan....nie mam siły na to, jutro jak znowu będę w takiej fazie walę 0,25 xanaxu bo nie wydolę.......
-
Sama dobrze wiesz, że jeśli miałaby szaleć....to już by tak robiła - a jak widać nie ciągnie ją do tego Że woli mieszkać sama - nie dziwota - jest jedynaczką, ma silne poczucie swojej indywidualności i nie przywykła do takiego codziennego mieszkania z rówieśnikami. Daj jej czas, może jak pozna kogoś fajnego zmieni zdanie
-
wovacuum, zdecydowanie uważam, że to już odpowiedni czas. Z tego co piszesz córa to całkiem rozgarnięta osóbka i nigdy nie dała ci powodu, żebyś nie mogła jej ufać. Dzieciaki już do szkoły średniej wyjeżdżają do internatów - niby ktoś się nimi opiekuje - ale muszą sobie same radzić. Sama wiesz najlepiej , wyobraź sobie, że Ty teraz musiałabyś mieszkać ze swoją mamą W razie czego, zawsze możesz poprosić jakąś zaufaną osobę (nie koniecznie mamę ) - koleżankę, kuzynkę - żeby raz na jakiś czas zaglądała do młodej, czy wszystko ok i niczego jej nie brakuje Rozumiem obawy...ale z drugiej strony za rok, dwa i tak by się wyprowadziła, a tak może będzie jej łatwiej psychicznie, konflikt pokoleń może dać w kość, sama to wiem
-
wovacuum, leż, oglądaj babskie filmy i wypoczywaj i zdrowiej, zdrowiej .
-
Dziękuję wam wszytskim moje nerwusy i depreszki Urodziny mam jutro ale i tak was fszystkichhhh koffam
-
Dzień, hmm....po urlopie czuję się lepiej, zaczynam brać leki, w czwartek wracam do terapii, dziś poszłam do pracy po kilka dni urlopu i tak się zagdałam, ze siedziałam 4h Jutro planuję jakiś maszruuming bo ponoć wysyp grzybów jest, a co za tym idzie muszę skoczyć dziś do Biedronki bo ponoć jakieś tanie kalosze są W tym tygodniu jeszcze muszę załatwić sobie stypendium, jechać na uczelnię...busem....yhhh W ogóle to muszę się przyznać, ze na lot samolotem zużyłam 0,5 xanaxu ( znaczy w dwie strony, po 0,25) i tam na miejscu chyba raz brałam 0,25 .....to chyba nie dużo, nie?