bei
Użytkownik-
Postów
2 608 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez bei
-
Eee nie tylko o 7:00 zaczynam pracę, więc mam kupę czasu na wyspanie się .
-
Czekam aż pralka skończy wirować i marzę o tym żeby się wyspać.
-
Jak mam się czuć jak położyłam się po pierwszej, a teraz idę do pracy? Sama jestem sobie winna . Jeszcze znowu zapomniałam wieczorem wziąć leków.
-
Konfiguruję nowy/ stary (kupiony w grudniu) telefon. Fajnie, że mozna przenieść aplikacje z innego telefonu. Jak już mi sie wszystko poinstaluje, to chyba zaczne od usuniecia zjadaczy czasu tj. gier, chociaż może najpierw sobie je trochę przetestuję, a potem odinstaluję. Musze posprawdzać też, co to za nieznane mi aplikacje są poinstalowane.
-
Oby bo dzisiaj ciężko mi się wstawało, a z reguły najgorzej jest w piątek, bo wtedy już na oparach lecę.
-
Nie wiem, ale taka sarna stanowi śmiertelne zagrożenie, jeśli przy uderzeniu wpadnie przez szybe do samochodu może zabić, nie mówiąc już, że samo jej pojawienie się na drodze i próba ominięcia może prowadzić do utraty panowania nad kierownicą. Jeśli sarna umiera po uderzeniu, to na miejscu powinien jak najszybciej pojawic się np. weterynarz żeby ją uśpić. Co do samochodu to nie wiem jak wtedy jest z ubezpieczeniem, ale np. nie wszyscy mają wykupione AC i wtedy można stracić dużo pieniedzy, a trudno mówić o winie jeśli jedzie się prawidłowo, a zwierzę dosłownie wbiega pod koła.
-
Ja też nie lubie, ale z romowy na rozmowę szło mi lepiej i cieszę się, że przed moją ostatnią miałam inne, bo bez nich myślę, że wypadłabym gorzej.
-
Zwierzeta leśne... jeden z moich najwiekszych leków jeśli chodzi o jazdę samochodem. Kiedyś przy drodze na której predkość była dość duża, bo to była kilkupasmówka zauważyłam cholera wie co jelenia, łosia. Stał przy samym pasie, a zauważyłam go jak byłam moze z 2 m od niego. Jak sobie pomysle ze mógł mi wbiec pod samochód to mi słabo. W trakcie tamtej jazdy zobaczyłam jeszcze kilka saren i ogólnie byłam mega wystraszona przez to. Było ciemno, bo było już po północy.
-
Taa, mógł nie wyłazić... u mnie w domu rodzinnym szczur zderzł w ścianie i się zozkładał. Wtedy jeszcze jedździłam do domu na weekend i spałam z siostrą na lóżku które stalo obok tego miejsca. Zapach był... wyjątkowy. Wyciągneli go dobiero jak robili remont.
-
Sałatka jarzynowa od mamy.
-
Miałam napisac że nie znam życia dorosłej osoby bez nerwicy wiec trudno powiedziec za czym tensknię, ale ... tak ja też i chociaz jako dziecko nie doceniałam tego tak jak teraz gdy spotykam sie z suczką u mamy. Staram sie troche uczestniczyc w jej życiu przywożac dla niej jedzenie i zabawki, ale to nie to samo gdybym miała ją u siebie, albo innego pieska. Jeszcze tesknie za spokojem sumienia, takim dziecięcym.
-
Tak, mam suplementować, ale czesto zapominam. Jak juz mi przypomniałes to zaraz wezmę ;-).
-
Ja wczoraj miłam interakcję z suczką u mamy. Też się cieszyła, ona oprócz machania ogonem skacze.
-
Czyli stres zwiazany z pracą odreagowuje się w weekendy. Ja weekend mam ogromną potrzebę spania. w niedzielę pojachcałam do rodziców no i oczywiście przez moją potrzeb spania dotarłam niezbyt wcześnie. Rano się obudziąłam i zasnełam znowu i już było po 13:00.
-
Aktywny dzień. Poszłam to fryzjera i troche skróciłam włosy. Jakkolwiek to zabrzmi pierwszy raz mualam u fryziera myte włosy. Wiedzialam że tak bedzie bo wizytę umawiałam przez booksy. Potem na trzy godziny pojechałam do galerii. Kupilam bluzkę i dwa sweterki. Przymierzyłam też pierdyliard spodni w H&M, ale wdzystkie były za małe. Wzięłam głównie rozmiar 36 jak nie było to 38 i... w 36 nawet sie nie zapięłam, a 38 za ciasne. Okazało się sie, że od przestania biegać przytyłam dwa rozniary na dole. Jeśli chodzi o górę to dalej wchodze w s ale też mi troche boczki widac. Jeszcze nie wiem czy sie tym przejmowac, czy to olać. Może za tydzień pojade, to kupie jakieś spodnie jak od poczatku nastawię sie na szukanie wiekszego rozmiaru. Potem pojechalam do Rossmana po prezent dla taty. Kupiłam trimmer, żel pod prysznic Kawał Byka 8w1 dla faceta z jajami, duzy dyzodorant old spice whitewater (dla mnie najpiekniejszy męski zapach, ale to trochę przegiecie, że jego obecna cena to 30 zl bez promocji, choć ja na promocje sie załapałam). Do prezentu dokupilam jeszcze czekolade z nerkowcami a Lidlu. Dzień zakończyłam zakupami w Biedrze. Wkurzyłam sie bo jakas para zablokowala 2 kasy. Każde z nich miało pełno kart stałego klienta i kupowali masła w churtowych ilościach nabjając na kazdy paragon chyba po 3 sztuki. Sorry, ale Biedronka to nie churtownia i tego typu zachowania powinny byc nielegalne. Rozumiem ze można wziąć od rodziny karty i przyjść powiedzmy z piecioma, ale każdy z nich miało tych kart dosłownie stos.
-
Ja też po avatarze poznałam, bo podobny klimat... no i wspomnienie oszpitalu. Może warto ich zapytac, skoro jeszcze tam jesteś, a oni zdążyli cię trochę poznać?
-
Rozmowa kwalifikacyjna to sprzedaż. Tam nie chodzi o to zeby mówić to co chcemy o sobie powiedziec tylko o to zeby powiedziec to co peacodawca chcę uslyszec. Ostatnio sluchalam na yt filmiku kobietki ktora w ramach prscy dyplomowej na studiach poszla na ponad 100 rozmow kwalifikacyjnych, na przeróżne stanowisko. Mowila ze z czasem to juz znala na pamiec sliwo w slowo co ma odpowiedziec zanim ktoś dokonczyl zadawać pytanie. Opowiadała jak gdy kandydowała na jakąś dyrektorkę czy coś to kobiety wpadły do pokoju i zaczęły się na nia drzeć, że im po szafka grzebie, bo na kamerach widzialy. Oczywiście to był tylko test, a jaki że ona też udawała i naprawdę nie chciała tej pracy to nawet ja to aż tak nie ruszylo, bo ona po prostu odgrywała swoją rolę.
-
Zjadłam dzisiaj jedzenie na wagę. Jako, że to było przed zamknieciem i była przecena to za 15 zeta miałam całkiem fajny posilek: mięsko, fasolka szparagowa i surówka.
-
Ja kiedyś szukałam co prawda nie studiów ale szkoły w której możnaby zdobyć kwalifikacje zawodowe. Moze i nawet znalazlam jesli to nie było oszustwo, chociaz według mnie, samym oszustwem było to że nie informowali o tym że ich zaświadczenie nie jest uznanawane przez ministerstwo edukacji, ktore na swojej stronie ostrzegalo, że w Polsce nie można zrobić tego typu kwalifikacji zdalnie. Potrzebne jest odbicie w toku nauczania zajeć ktorych zdalnie odbyć się nie dało.
-
Fajne, też bym spróbowała, ale raczej na spółkę z innymi niż sama. Mnie po dużej ilosci owoców bolą zęby, tzn czuję jakby mi szkliwo rozpuszczały i też podchodze do nich z umiarem. Z chałką w ogóle chyba nie przepadam, może raz w życiu próbowałam.
-
Teraz chyba korepetytorka zrezygnowala ze mnie, bo drugi raz odwolala zajecia i napisala ze nie da rady w tym terminie... . No nic. Szukałam prezentu dla taty, musze pojechac kupic, bo potrzebuję na jutro.
-
To działa tak, że im wiecej się je tym bardziej ma sie ochotę, a jak się je tylko raz na jakis czas to tak tego się nie czuje. Ja sobie sama nigdy nie kupiłam ptasiego mleczka do zjedzenia, tak samo dużej czekolady, nie widzę w tym sensu. W niedzielę zjadlam gorzką czekolade, bo tak, ale czekoladki z dnia kobiet sobie leżą i czekają. Ja dużą fanką słodyczy nie jestem, jedyny smak niezdrowych przekasek z ktorego nie chciałabym raczej rezygnować to chipsy, ale już pewnie z miesiąc nie jadłam pewnie, wiec ta chęć nie jest teraz tak duża. No i przede wsztkim mi jest szkoda kasy na syfiaste jedzenie.
-
Nie cierpię jak są jakiś słówka których nie używam nawet w jezyku polskim itd. dlatego wypowiedział umowę w szkole do której jeszcze chodzę. Niby to były lekcje indywidualne, a kompletnie do mnie nie dopasowane i praktycznie kasa wyrzucona w błoto, chociaz przynajmniej wiem jak uczyć się nie chcę. Jak sie wciągnę to lubię oglądnąć seriale kryminalny po angielsku (chociaż pewnie wolałabym po polsku). Chociąż nie lubię się uczyć, to codziennie staram się przerabiać słówka (moja druga korepetytorka dała mi takie zadanie). Właśnie przerobiłam 100 słówek na dzisiaj i jeszcze zostało mi duolingo odbębnić. Miałam w życiu kilka też jakieś lepsze momenty jesli chodzi o nauke angielskiego i głównie przez nie mam poziom jaki mam, ale jak odpuszczam to powrót jest trudny dlatego teraz już staram się cisnąć, aż w końcu będę mogła powiedzieć, że mam to B2. Dużo pomógł mi rok w szkole jezykowej gdzie w ogóle nie używaliśmy polskiego. Przełamałam sie jeśli chodzi o mówienie i teraz już sie komunikuję co prawda z masą błędów w mowie i w piśmie, ale jednak.