bei
Użytkownik-
Postów
2 391 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez bei
-
Ja po ułożeniu tez chyba oddam w prezencie... siostrze. A co do układania to chyba jest kwestia wprawienia sie. Ja ułożyłam w końcu ramkę, tak po kilku godzinach układania znalazłam wreszcie puzzl którego szukałam, a ktos inny w tym czasie ułożyłby pewnie całe puzzle. Na razie się nie poddaje.
-
To się szarpnołeś, moje kosztowały 15zł.
-
Próbowałam dzis układać puzzle 500. Prawie ułożyłam ramkę ale nie mogę znaleźć dwóch puzzli. Mam nadzieję, że po prostu ich nie zauważam,a nie że brakuje ich w pudełku.
-
Ja zjadłam jedna ze swoich ulubionych kolacji, tj. chleb tostowy pełnoziarnisty z Biedronki zalany ciepłym mlekiem.
-
Właśnie nie wiem czy ten krakers mi tak nie wpadł. Nie umiałam go wykaszleć ani zwymiotować wiec postawiłam na picie. Potem na spokojnie pomyslalam, że w takiej sytuacji, jakbym nie dała rady oddychać to powinnam wykręcić 112, ale nie wiem czy pod wpływem stresu bym na to wpadła. Mama czesto mi powtarzała żebym nie jadła na leżąco.Przynajmniej mogłam gryźć te krakersy zamiast połykać w całości.
-
Piłam wodę i zrobiłą ciepła herbate. Chyba jest już ok. Trochę się przestraszyłam, na szczęście mogłam oddychać.
-
Zadławiłam się krakersem. Mam nadzieje że się rozpuści, bo chyba utknął mi w gardle.
-
Według mnie pieniadze szczęścia nie dają. Dają spokoj,poczucie bezpieczeństwa co dla mnie jest składową szczęścia, ale do pełni szczęścia pieniądzom jest bardzo daleko.
-
Ja mam u siebi na telefonie i komputerze tak jak w opcji 1, nie wyobrażam sobie inaczej. Pamiętam, że któregoś dnia mi się to przestawiło wiec sprawdziłam.
-
Czy twoja ciotka uważała to za cud?
-
Zakupy. Nigdy sie nie zastanawiałam nad tym zeby plamy potu były szczególnie trudne do usunięcia.
-
Czytam "Pacjent" Juan Gomez-Jurado. Podoba mi się.
-
Nie wyobrażam sobie ze mogłabym byc z partnerem który nie byłby moim przyjacielem.
-
Ja nie wiem czy przez ostatnie pótora roku miałam taką sesję. Może faktycznie sie zdayrzło, że wyszłam z poczuciem mało produktywnej sesji, ale widocznie na taką byłam gotowa. Jakoś tak źle bym sie czuła z tym że juz dostałam sie na NFZ na terapię i jej nie wykorzystuje na tyle na ile mogę. Jak kiedyś powiedziałam terapeucie, że nie chce mówić o sprawach które wydają mni sie błache to on jakby potwierdziła, po co mówic dla samego mówienia i, że wtedy to miałoby charakter spotkania towarzyskiego, a nie terapii. Za to na terapi prywatnej uczucie "zmarnowanej sesji/zmarnowanych pieniedzy" miałam częściej.
-
Mnie nigdy nie nagrywano, przynajmniej nie pamietam żeby tak było. Nie zastanawiałam sie nad tym czy bym się zgodziła choć mysle że to albo w celach nauki innych psychoterapi, albo podzielenia sie z superwiziorem. Ja też czasami nie wiedziałam o czym mówić, choć nie do końca dlatego ze nie mia,łam tematu, tylko bardziej dlatego że nie byłam gotowa na poruszenie jakiegoś.
-
Własnie wstałam.
-
Kilka uwag o tym, co ostatnio dzieje się na Forum
bei odpowiedział(a) na Dryagan temat w Forum NERWICA.com
Ja przyznam się szczerze śledzę tylko niektóre wątki. Pozostałe nie są dla mnie zbyt ciekawe, albo nie czuje się w nich komfortowo. Niektóre eliminuje na podstawie tytułu, albo tego w jakim kierunku potoczył sie temat. I tak czasowo nie wyrobiłabym z czytaniem wszystkiego. -
Jeśli wstane jutro z łóżka co najmniej na godzine to i tak bedzie lepiej niż w porzednią sobotę, wiec u mnie na spokojnie, nie rozpędzam się z planami.
-
Lubisz malowanie po numerach, kolorowanki dla dorosłych ? Ja tez kiedys kupiłam zestaw do rysowania, w sumie to nigdy go nie użyłam, a teraz nawet nie wiem gdzie jest.
-
Jeszcze nie do końca pozbyłam sie śladu na ustach po czymś ala zajad, to znowu zrobiło mi sie coś pod nosem od kataru .
-
Ja w sumie nie pytałam jak jest tam gdzie chodzę. Szczerze to trochę się nawet wstydzę zapytać ale może kolejnym razem zapytam w recepcji i jeszcze potem terapeuty. W sumie to nie wiem za bardzo co robić po skończeniu terapi. Nie jestem nigdzie zapisana w kolejkę. Jeśli chodzi o terapie prywatną to już nie raz próbowałam, ale nie czuje się na niej dobrze. Mam problem żeby stawiać się w niekomfortowej sytuacji i za to płacić, za bardzo skupiam się wtedy na pieniądzach. Kiedyś płaciłam też za terapie pieniędzmi ktore dostalam. Moglam je wydać na co chciałam, ale wtedy nie czułam tego przytłoczenie jak wtedy gdy płacę zrobionymi przez siebie pieniędzmi. Myślę ze to ma jakieś podłoże psychiczne, może to fakt ze u mnie w domu nie było za bardzo kasy na leczenie, wiec korzystałam głównie z nfz i teraz trudno mi to przeskoczyć. Jeśli chodzi o to czy sobie poradze bez terapi to myślę, że tak,mam jeszcze psychiatrę i leki jakby co.
-
Liczba sesji była ustalona od poczatku, ewentualnie mogłam wczesniej zrezygnować.
-
Terapeuta powiedział, że zostało nam jeszcze 5 sesji.
-
Poranek zarąbisty, zaspałam do pracy, bo wpadłam na genialny pomysł spania z budzikiem przy łóżku. Tyle dobrego że kierownik powiedział że oficjalną wersja jest taka, że z nim ustaliłam że przyjdę poźniej.
-
Czuje, że nie dam rady przegadać na terapi jednego tematu. Jeśli kiedykolwiek o nim wspominałam to raczej kończyło się na jednym zdaniu. Nie chcę o tym nawet myśleć, a co dopiero rozmawiać.