cyklopka
Użytkownik-
Postów
8 782 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez cyklopka
-
Ale przeświadczenie, że tylko osoba szczęśliwie zakochana nie ma depresji, albo żadna osoba szczęśliwie zakochana nie ma depresji jest całkowicie błędnym punktem wyjścia, jeśli się planuje wychodzić z depresji
-
Głęboka relaksacja - czemu nie działa?
cyklopka odpowiedział(a) na cyklopka temat w Medycyna niekonwencjonalna
O tak, skurczybyk zasypia na siedząco. Bym powiedziała, że ma dobry zen, ale niestety napady agresji i histerii też miewa, więc nie będę z nim ćwiczyć. -
Tak sądzę, że w pewnym wieku to człowiek nawet jak ma zupełnie normalną rodzinę, to się nie czuje swobodnie w domu, bo zaczyna dostrzegać, że nie żyje na swoich zasadach, tylko na czyichś i może już nie mieć siły się w to wpisywać. Jak już pisałam w paru innych wątkach, psycholog/terapeuta nikomu rodziny, mieszkania, studiów, pracy i.t.d. nie zmieni, natomiast warto się podleczyć/nauczyć, żeby na stres i bezsilność nie reagować (auto)agresją, tak żeby człowiek mógł sam funkcjonować i się rozwijać i potem coś móc zdziałać w swoim życiu. Normalnie gadam jak osoba, która co najmniej się nie wali po głowie...
-
Głęboka relaksacja - czemu nie działa?
cyklopka odpowiedział(a) na cyklopka temat w Medycyna niekonwencjonalna
No to tak - u tej psycholog-logopedy to ona mi po prostu mówiła sugestie "jesteś odprężona", "zalewa cię fala ciepła", "opuszcza cię stres" i takie tam... Potem sama próbowałam liczenie od 10 do 0 i wizualizacje, niczym się to nie różniło od tradycyjnego leżenia i myślenia A ostatnio sobie ściągnęłam jakiś programik do relaksacji. Muzyczka i instrukcje jak się ułożyć, na czym skupić np. słuchać oddechu, albo myśleć o poszczególnych częściach ciała. W trakcie przyszedł kot, zaczął mi skakać po poszczególnych częściach ciała, mruczeć prosto do ucha i gryźć kable od słuchawek Zaraz po tym nagraniu zasnęłam i obudziłam się w nocy myśląc, że to już rano i się spóźnię do pracy. Na prawdę nie wiem, czy tędy droga. Spróbuję jeszcze raz, o innej porze albo z innym nagraniem. -
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina czy coś
-
Kokojoko, rozwaliły mi te gołębie Dzisiaj chyba bardziej niż metali ciężkich potrzebuję cukru, bo chodzą za mną takie szlagiery... [videoyoutube=2iC8CRKxvmQ][/videoyoutube] [videoyoutube=h9nE2spOw_o][/videoyoutube]
-
Mnie raczej wkurza to, że teoretycznie mam czas, ale nic konstruktywnego nie potrafię zrobić, bo wszystko mi przeszkadza. Na okrągło tylko telewizor i bezcelowa krzątanina... Oczywiście gdybym z nimi oglądała telewizję cały dzień i udawała, że coś robię w domu to nikt by słowa złego nie powiedział...
-
Próba gwałtu a wizyta u kobiecego lekarza.
cyklopka odpowiedział(a) na Anetixi temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Lubisz fantastykę? Jakieś książki, gry. Masz ulubiony film przygodowy? U mnie w tyle o ile podobnej sytuacji zadziałały dwa patenty. Pierwszy banał - poprosić kogoś z rodziny, żeby cię zawiózł i przyjąć postawę bierną - jesteś wieziona. Drugi patent - wymaga trochę wyobraźni - zbierając się do wyjścia oraz po drodze układasz sobie historię, najlepiej przygodową, w której ty jesteś bohaterką, która ma do wykonania jakieś zadanie i każdy element tej sytuacji - osobę, miejsce, przedmiot - ubierasz w jakąś fantastyczną rolę. Musisz się zobaczyć z lekarzem, to kim on jest w tej historii, smokiem, wampirem, czarownicą-uzdrowicielką? Jak osiągniesz swój cel? Fajnie też wpleść do historii jakąś neutralną lub pozytywną osobę, z którą się ostatnio widziałaś albo masz zamiar zobaczyć jako swojego sojusznika. No i oczywiście weź ze sobą jakiś talizman. Z zewnątrz to może się wydawać niepoważne, ale na prawdę pomaga czymś zająć myśli i jakoś oswaja rzeczywistość -
Ja tylko kwestionuję założenie, że u podstawy każdego snu leżą pragnienia, bo sądzę, że mogą też leżeć obawy (w końcu jestem lękowcem). W każdym razie samodzielna analiza snów i przejęzyczeń (albo złych przeczytań) na podstawie skojarzeń sprawdza się bardzo dobrze. Najciekawsze, że symbolika w snach funkcjonuje bardzo podobnie do metafor w literaturze i poezji - łączy i przenosi różne pojęcia.
-
Wieloletni konflikt z rodzicami
cyklopka odpowiedział(a) na ladyfinger88 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
To również jest moja złota myśl tygodnia. Bo to jest prawda. Oczywiście specjalista ci tu zaraz napisze, żebyś wzięła kredyt, następna osoba wyśle do psychiatry a cała reszta do psychologa. Ty dobrze wiesz, że jak sobie ułożysz życie w sensie ogólnym, to i z psychiką sobie zaczniesz radzić coraz lepiej. Trudno jest rozwiązać konflikty w domu rodzinnym i ułożyć sobie nowe własne życie. Można trafić na terapeutę, który nauczy cię jak postępować z bliskimi, żeby uzdrowić te relacje, albo na takiego, który ci poradzi uciec od problemów tj. od tych ludzi. Dlatego ja jestem sceptyczna, bo faktem jest, że nie jesteśmy sami na świecie. To, że uzależniamy nasze decyzje od innych to nie jest błąd, tylko czasem takie są relacje i realia. Ja też przez moment myślałam, że pójdę po piguły, ale to wszystkich problemów nie rozwiążę, chyba że lekarz się zajmuje również pośrednictwem pracy i zamianą mieszkań Powiedzmy, że jakąś samoświadomość już masz. Pogadasz na forum, ludzie wysłuchają, spojrzysz na siebie z trochę innej perspektywy, może zobaczysz czego potrzebujesz i co chciałabyś dalej zrobić dla siebie. -
Tja, tyle że w "Mistrzu i Malgorzacie" za historią o diabłach kryje się przesłanie o prawdziwości wiary i mocy przebaczenia, a w prozie Coelho pod pseudo-chrześcijańskim bajdurzeniem przemycony jest totalny New Age. Czyli wszystko dokładnie na odwrót i nic nie jest tym, czym się wydaje. Ja nie mogę, co za trepy siedzą w tych kuratoriach i innych ministerstwach A fabuła "Alchemika" jest zerżnięta z żydowskiej legendy, której akcja się działa bodajże w jakimś polskim miasteczku. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Ale uważam, że parafrazowanie i wymyślanie własnych cytatów "Coelho" to świetna zabawa forumowa, więc podbijam temat!. A jak się wkurzę, to na tapetę poleci jeszcze "Mały Książę" oraz "Oskar i Pani Róża", bo to też steki frazesów z pamiętniczka pensjonarki.
-
Jeśli chodzi o interpretację snów, to ja jestem bardziej ze szkoły Freuda (rozpracowujemy sen skojarzeniami) niż senników, bo senniki są częściowo oparte na przesądach. Przykładowo w senniku kot może być kojarzony z pechem albo fałszem, a dla osoby, która opiekuje się kotami może być szczerym przyjacielem, albo po prostu bodźcem codziennym, bez znaczenia w snach. Mnie się bardzo często śnią szatnie, łazienki, baseny. Wydaje mi się, że te miejsca zestawiają to co intymne, z tym co publiczne.
-
Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki
cyklopka odpowiedział(a) na Ania_1988 temat w Pozostałe zaburzenia
U mnie to chyba nie o dźwięki senso stricte chodzi, tylko o brak skupienia i uczucie wiecznego zamieszania. Bo jak nie ma spokoju, to ja mogę ewentualnie robić coś, co nie wymaga myślenia, sprzątać, grać w grę... Ale jak mam coś powiedzieć albo napisać, a ktoś gada równo ze mną, albo z telewizora, to bez dłuższych pauz poprawnego zdania nie sklecę. Gadanina mnie męczy najbardziej, bo chcąc nie chcąc muszę słuchać rzeczy, których nie chcę. A tak w ogóle to wiadomo, nienawidzę kaszlących ludzi, jak ktoś pogłaśnia na wiadomości i jak dziewczyny się śmieją w tramwaju tak spazmatycznie wciągając powietrze... -- 05 lut 2014, 17:01 -- Dlaczego niektórzy ludzie oglądają wiadomości 3 razy dziennie? -
Ja mam poważne wątpliwości czy te lampy różnią się czymkolwiek od zwykłych lamp oprócz tego, że barwa światła jest podobna do światła dziennego...
-
Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)
cyklopka odpowiedział(a) na cicha woda temat w Nerwica lękowa
Ja pierniczę, co to mi się ostatnio robi. Kładę się normalnie do łóżka, jeżeli nie mam myśli typu "o rety, jest późno, znowu późno wstanę, za mało dzisiaj zrobiłam" i nie siedzę uparcie nad kompem/książką, to zasypiam bardzo szybko. Ostatnio właśnie zapadam szybko w bardzo płytki sen, przysypiam i zaraz wybudzam się z lękiem, czasem nawet z "podskokiem", i intensywnie myślę o tym co źle zrobiłam, co mi się nie udało, co mi się nie uda, i w ogóle że zmarnowane życie dopóki sama nie zapadnę w sen. Rano często nie pamiętam, że się bałam. -
Ja też zawsze byłam nieszczęśliwie zakochana i biegałam za jakąś nieodwzajemnioną sympatią. Teraz widzę, że będąc w prawdziwym związku muszę się jeszcze dużo nauczyć. To jest proces, tak że nie bij się z myślami, tylko rozmawiaj i nabywaj doświadczenia.
-
Ja często "odsypiam" lęk. Pracuję zwykle na popołudniu, więc zdarza mi się rano dłużej pospać, a wiem, że gdybym wstawała wcześniej, mogłabym więcej zrobić, mieć więcej energii i nie mieć poczucia winy z powodu marnowania czasu. Ale nie wiem jak to jest z więzią przyczynowo skutkową - czy rozwiązanie problemów ze snem pomogłoby na lęki, czy poprawa stanu psychicznego poprawiłaby jakość snu? Czy może to jest koło.
-
Tak, robienie "wariatów" ze wszystkich domowników, przyjaciół i ich dzieci też znam. A relaksacji i wizualizacji nie da się robić, kiedy jest nerwowa atmosfera i wrzaski w domu, trzeba by było być mistrzem zen. Psycholog wiadomo, coś tam poradzi jak sobie radzić ze stresem, samooceną, ale nie wyleczy nikomu zaocznie rodziców, ani nie zorganizuje nowego domu. Można pogadać najpierw z nami, potem z bliskimi, zastanowić się nad sobą i swoimi potrzebami i w końcu zdecydować jak sobie pomóc.
-
Nie wiem, chyba miała jakieś zwidy, że to dziecko było raz prawdziwe, a raz postacią z obrazu Nie pamiętam dokładnie jak było, ale chyba dyrekcja wiedziała, że pani się leczy i prosiła rodziców o wyrozumiałość. W każdym razie chciałam wykazać na przykładzie własnych doświadczeń, że bywają nauczyciele dużo bardziej zaburzeni.
-
Wypraszam sobie, ja jestem ultra prawicowa, a nudna na pewno nie Znowuż nie znam aż tak dużo nastolatek, ale wydaje mi się, że każdy/każda lubi się czasem pobawić, bez względu na wiek, chyba że ma jakąś nudną "poważną" pracę, albo musi się zajmować własnymi dziećmi, wtedy człowiek jest z automatu bardziej ogarnięty. Ale piszesz, że chcesz pomóc. Chcesz móc pomóc. Zależy ci, bo widzisz jakiś problem. Jedyne, co można powiedzieć, to że ona jest nieprofesjonalna i może trochę niedojrzała. Z nauczycielami jest jak z rodzicami, jeśli nie potrafią być dla "dziecka" autorytetem, próbują być kumplem. Nie sądzę, żebyś miał w tej materii cokolwiek do zdziałania. Swoją drogą... w podstawówce mieliśmy taką panią, trochę starszą, co była z nami kiedyś w muzeum i powiedziała jednej dziewczynce, że ona wyszła nie z tego obrazu A w pierwszej klasie liceum wychowawczyni dostawała takich ataków histerycznego śmiechu i po roku z nami rzuciła pracę, bo nie wytrzymała nerwowo. To dopiero coś.
-
Derealizację miewam rzadko, ale od dzieciństwa. Jakbym zjeżdżała windą do rzeczywistości z jakiegoś innego miejsca. Krótkotrwałe, ale przedziwne uczucie. Natomiast parę tygodni temu miałam takie stany, że budziłam się w nocy z lękiem albo wyrzutami sumienia (zwykle na temat straconego czasu w życiu), a pewnego razu doszło do tego, że się obudziłam i mnie nie było Patrzyłam w ciemność, widziałam zarysy mebli, ale nic nie rozumiałam co widzę i co się dzieje Masakra.
-
16 lat nigdy nie miałem dziewczyny, samotność.
cyklopka odpowiedział(a) na Ksa temat w Depresja i CHAD
Pierwsze to mnie denerwuje zła nomenklatura. Miłość platoniczna to nie to samo co miłość nieodwzajemniona. Miłość platoniczna to głęboka znajomość na poziomie duchowym, gdzie seks nie jest ważny. Np. korespondencja dwojga poetów. A przeżywanie w swojej wyobraźni miłości do kogoś, kto nas nie zna/nie lubi/ma w dupie (np. zagraniczny piosenkarz albo tajemnicza nieznajoma z przystanku autobusowego) to ciężko nawet miłością nazwać. Oczywiście od 11 do 18 roku życia byłam po uszy zakochana w różnych piosenkarzach i chłopcach ze szkoły, którzy mi kazali sp**** Pierwsze całowanie dopiero po 18-stce a po 3 tygodniach "chodzenia" zaś sp****. Drugie to mnie denerwuje podejście - "o, niska samoocena, nerwowa atmosfera w domu, już do psychiatry, biegiem!" Każdy ma prawo mieć problemy i wątpliwości w wieku dojrzewania, a nie od razu po lekarzach. Trzecie to mnie denerwuje podejście, że jeśli się załóżmy ma tę depresję w rozumieniu dosłownym, a nie potocznym i trochę innych problemów, to ten książę/księżniczka je rozwiążą samą swoją obecnością. Guzik, są ludzie w udanych związkach/małżeństwach a depresję/nerwicę/wszystko mogą mieć. Niepoprawny romantyk, tak? A romantyk też może, a nawet powinien być silny i zaradny. Polecam powieści przygodowe dla inspiracji, bo tam mi się taki obraz rysuje. Bo kto robi coś ze swoim życiem, ma pasję, cele, temu będzie dane. Może banał, ale tak sobie wyobrażam romantyka. -
Ja tu widzę taką prawidłowość, że jak przyjdzie ktoś z problemem takim jak alkoholizm w rodzinie, myśli samobójcze, lęki przez które przerywa się studia, gwałt czy coś to wszyscy są empatyczni i pomocni. A jak ktoś raczej zdrowy wyskoczy z tematem o swoim nieudanym związku, gdzie przyczyną jest wyłącznie niedojrzałość to się taka loża szyderców włącza, że hej. Też się biedne wariaty muszą z czegoś/kogoś pośmiać
-
Ja często snów nie pamiętam, albo są niewyraźne i zamykają się w okolicach domu/centrum miasta. Dlatego miłą odmianą była tajemnicza wyspa z wysoką skałą na środku i widokiem na morze w prześwitach. I jakaś restauracja tam była i facet mój był ze mną. Domyślam się lekkiej inspiracji tym zdjęciem i trochę grą, która ma bardzo fajny graficznie świat.
-
O ja pierniczę Wszystkie moje znajome z portali społecznościowych będące mniej więcej w tym wieku zachowują się z grubsza tak jak opisałeś lub jeszcze głupiej. A ja do pracy chodzę z teczkami w kotki. Trzeba nam wszystkim pomóc. Kolego, jak twoim zdaniem powinna zachowywać się zdrowa psychicznie ustatkowana "starsza pani"?