Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

ladyfinger88

Użytkownik
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. ladyfinger88

    Witajcie

    Uwielbiam
  2. bardzo dziękuję za odzew. U mnie jest problem, że ja chyba mam za niską samoocenę, strasznie boję się podejmować decyzji i może dlatego jestem teraz w takiej sytuacji jakiej jestem. Moja matka za wszelką cenę chce mi udowodnić, że sobie nie poradzę i chyba jej się udaje... -- 05 lut 2014, 23:23 -- A jeśli chodzi o znajomych to niestety nie mam wielu, także opcja mieszkania z koleżanką raczej odpada. Niestety jestem takim typem człowieka, który ma problemy z nawiązywaniem znajomości, a jak już kogoś poznam, to zaraz mam wrażenie, że ta osoba mnie nie lubi... To chyba nie jest do końca też normalne ....
  3. ladyfinger88

    Witajcie

    Czasem dowiedzenie się jakie problemy mają inni, pomoże w rozwiązaniu własnych
  4. Właściwie to nie wiem od czego zacząć, wszystko jest tak skomplikowane. Postaram się opowiedzieć wszystko od początku. Mam 26 lat, mieszkam w niewielkiej miejscowości. Z zawodu jestem nauczycielem, pracuję w dwóch szkołach, dodatkowo udzielam korepetycji. W przyszłym miesiącu bronię pracę magisterską. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że 'nie mam życia' w domu. niestety wciąż mieszkam z rodzicami. Mama nie pracuje, jest na emeryturze, tato również, ale dorabia sobie. Generalnie ojciec jest osobą bardzo wybuchową i potrafi dużo mówić, ale sam w sobie nie jest zły. Niestety jest całkowicie obezwładniony przez matkę. Ta buntuje go przeciwko mnie i zaczyna się cała awantura. Jeszcze jak chodziłam do szkoły moja matka zawsze mnie krytykowała, wszystko co robiłam, robiłam źle, uważała, że wszyscy dookoła są lepsi, zdolniejsi, a jej dzieci się nie udały (mam starsze rodzeństwo). Nigdy nie chciała mnie niczego nauczyć czy to w kuchni czy w porządkach domowych bo zepsuje. Myślę, że już wtedy chciała mieć całkowitą kontrolę nade mną. Nie pozwalała mi się spotykać ze znajomymi, wszyscy moi znajomi byli nieodpowiedni dla mnie. Każdy był zły. Ośmieszała mnie przy nich, a także przy swoich znajomych, często porównując do innych, oczywiście lepszych ode mnie według niej. W czasie studiów zakochałam się w pewnym chłopaku, układało nam się cudownie, mało się kłóciliśmy i wydawało mi się, że to ten jedyny. Pochodził z rodziny idealnej jak dla mnie, wszyscy się szanowali i kochali (u mnie tego nie było, od dziecka były awantury, krzyki, ojciec swego czasu nadużywał alkoholu w wyniku czego ja teraz cierpię na nerwicę lękową). Ale prawdziwy horror zaczął się gdy okazało się, że nie mogę się obronić się w terminie, co oznaczało, że nie dostanę się tego roku na studia magisterskie. Moja matka wpadła w furię. Zaczęła wyzywać mojego ówczesnego chłopaka, że to przez niego. Że pilnowałam miłości i 'dup...cenia' zamiast szkoły. Prawda jest taka, że dzięki niemu w czasie tego roku przerwy między studiami znalazłam pracę w szkole. Jednak już było za późno. Zostawił mnie. Powiedział, że nie chce być w takiej rodzinie. Załamało mnie to strasznie. Miałam myśli samobójcze, musiałam przejść terapię u psychologa, bo świat mi się zawalił pod nogami. Straciłam to co miałam najcenniejsze. Przez moją matkę!!! I wtedy jeszcze bardziej podupadłam na zdrowiu, otarłam się o anoreksję, miałam napady lęku, płaczu, pomimo, że brałam leki od neurologa. Tak naprawdę trwa to do teraz, a nawet się pogarsza. Kilka miesięcy po tamtym rozstaniu poznałam chłopaka, z którym jestem do dziś, prawie 3 lata już. Niestety horror nadal trwa. Moja matka znienawidziła go z całego serca. Uważa, że on mną kieruje, że mną manipuluje i buntuje. Nastawia ojca przeciwko niemu, a oni na prawdę na początku się polubuli. Sama nie jest w stanie powiedzieć dlaczego go tak nienawidzi. Uważa mnie za kurwę i dziwkę. Co chwilę słyszę, że się kurwię. Rozpowiada wszystkim dookoła, że się kurwię, jestem alkoholiczką, że stoczyłam się na dno, że wyrzucili mnie ze studiów, co oczywiście nie jest prawdą. Ostatnio spotkałam jej dawną koleżankę, z którą zerwała kontakty. Stwierdziła, że moja matka ma obsesję na moim punkcie, jak mnie tylko widzi to od razu tak strasznie mnie wyzywa, nie ważne do kogo. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że ma jakieś urojenia. Wymyśla rzeczy jakie ja niby do niej mówię, buntuje ojca, a on mnie tak strasznie wyzywa, że ja już nie mogę tego znieść. Staram się jak mogę kontrolować i nie wdawać z nimi w dyskusję ale oni mnie strasznie prowokują. Obecnie mieszkając w jednym domu nie odzywamy się już od listopada, od czasu do czasu wpada do mojego pokoju i mnie wyzywa od kurw, dziwek, prostytutek i pijaczek. Oczywiście wielokrotnie wyrzucała mnie już z domu. A tak to ciągle słyszę jak wygaduje na mnie. Powiedziałam jej jakiś czas temu, że chciałabym się wyprowadzić, to najpierw wpadła w furię, że to mój chłopak mi każe i że ja go będę utrzymywać, a potem się rozpłakała i nie kazała mi się wyprowadzać. Ja bym się bardzo chciała wyprowadzić i odpocząć od nich ale po prostu mnie nie stać, żeby się utrzymać. Mogę to zrobić z moim chłopakiem, ale to też nie jest takie proste. On jest typem Piotrusia Pana i chyba niestety wiecznego kawalera. Ma 31 lat, nie specjalnie chce się żenić, a poza tym zaczął budowę domu, a wynajmowanie mieszkania w tej sytuacji jest trochę nierozsądne. I tak na prawdę jestem w sytuacji bez wyjścia. Ja czuję, że jestem 'uzależniona' od mojej matki, od zawsze bałam się jej reakcji na różne moje działania. Nieraz obawiam się, że ona może coś sobie zrobić przeze mnie, szczególnie mam takie myśli jak zostaję na noc u mojego chłopaka co ostatnio dzieje się bardzo rzadko. Nie stać mnie samej na wynajęcie mieszkania, mój chłopak nie specjalnie jest ogarnięty w kwestii małżeństwa, też się trochę boi czy nie stanę się trochę tak jak moja matka. A ja czuję, że oszaleję jak coś nie zmienię w swoim życiu, ale ta bezsilność mnie dobija. Ciągle zażywam leki uspokajające, które już nie zawsze działają. Przeraża mnie to, że mam 26 lat i już muszę brać leki psychotropowe. Będę wdzięczna za każdą odpowiedź. Może ktokolwiek coś mi podpowie, bo już nie wiem gdzie szukać pomocy. Psycholog przecież nie zmieni ani mojej matki, ani nie przekona mojego chłopaka, żeby chciał się żenić, ani też nie da mi mieszkania.
  5. ladyfinger88

    Witajcie

    Witam wszystkich! Długo szukałam takiego miejsca jak to, mam nadzieję, że znajdę tu kilka porad na moje problemy.... Pozdrawiam
×