Powiem Wam, że nie tyle boję się wyzdrowienia, co jakiegoś przewrotu życiowego.
Obecnie mam sporo rzeczy poukładane. Mam swoje cele i obowiązki, przyjemności też.
Boje się, że albo mi się coś nagle odwidzi, stan się pogorszy. Boje się samego siebie.
I to dotyczy również poznania parnterki. Że mi po prostu zepsuje zycie cale