deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
No co, wizja z "Przedwiośnia" się spełnia
-
Lol, przecież co najmniej połowa osób na forum jest wierząca, trzeba było od razu tak mówić To rzuca całkiem nowe światło na temat i rodzi pytanie z mojej strony - co też tam w tej książce jest napisane, bom jako ateista i racjonalista ciekaw jak wierzący podchodzą do tematu
-
Poszedłem za radą luk_dig i założyłem osobny wątek: breaking-bad-spoilery-dyskusja-o-ko-cowce-serialu-t45469.html Mimo że wyraźnie zaznaczyłem w tytule, to podkreślę - UWAGA, SPOILERY!!! W temacie tym są wyłuszczone detale zarówno odnośnie końcówki jak i odniesienia do wcześniejszych odcinków więc wchodzić na własną odpowiedzialność
-
Bullshit detected. Ludzie którzy mają się z kim przespać są generalnie szczęśliwsi i zdrowsi psychicznie niż ci którzy są skazani na Palmellę Handerson. Gdyby było tak jak twierdzisz, to ludzkość by dawno wymarła - skoro seks według tej tezy rodzi depresję, a depresja prowadzi do zaniku ochoty na seks.
-
Szczerze mówiąc... nic na ten temat nie uważam i nawet chyba nie chce mi się uważać, leń to leń, świadomy czy nie, liczy się jego produktywność. Jedyne przemyślenie jakie mam na ten temat to że leń który "akceptuje swoje lenistwo" jest lepszym materiałem na ewentualną poprawę tej cechy charakteru bo ją zauważa. Za to takiemu "klasycznemu" leniowi zawsze się znajdzie ileś wymówek na nierobienie. Generalnie dziwny jakiś ten temat, dziwne rozważania. A jako że temat porypany, to i moim zdaniem prawidłowy kierunek dyskusji biegnie od dupy strony. Czyli - najpierw to powiedz nam czemu tak cię interesują nasze postrzeganie lenistwa?
-
Pomysł niegłupi, najwyżej temat pójdzie do kosza. Niniejszym więc zakładam, bo zakończenie... cholerka, drugi serial pod rząd mnie rozczarował! Kiedy już myślałem że nie da się bardziej zawieść niż po końcówce Dextera, niespodziewanie Breaking Bad, który dotąd trzymał wysoki poziom, zaserwował mi końcówkę znacznie poniżej moich oczekiwań. Generalnie czułem że nie będzie tak "zabawnie" jak chciałem już około trzy odcinki wstecz - kiedy zginął Hank. Od początku bowiem ostatniego sezonu, od momentu kiedy w otwierającej sezon scenie zobaczyłem Walta otwierającego bagażnik auta i patrzącego ponuro na leżący tam M60 z osprzętem - nieomalże obgryzałem paznokcie w oczekiwaniu na finał przebijający końcówkę "Człowieka z blizną"! Liczyłem na "ostateczną" batalię pomiędzy, było nie było, członkami rodziny. Na desperacką walkę Walta w myśl zasady "żywcem mnie nie wezmą". Pamiętając, z pierwszego sezonu, jakie "wybuchowe niespodzianki" potrafi Walt sklecić w domowych niemalże warunkach, liczyłem na to że małe senne miasteczko gdzie bohater zamawia swoje urodzinowe śniadanie, będzie miejscem epickiej bitwy Waltera z oddziałami DEA. Pamiętajmy że na początku sezonu nie było jeszcze wiadome że White i Jessie będą tak ze sobą skłóceni - liczyłem na to że "ostatnią milę" przejdą razem; później miałem nadzieję że ewentualnie to Jessie podczas finałowej batalii zdradziecko odstrzeli Walterowi łeb w zemście za wszystko czego przez niego zaznał. Tymczasem... Dostałem mało dramatyczną scenę, "rozprawienie" się z jakimiś mało mnie obchodzącymi rzezimieszkami - serio, moim zdaniem zupełnie brakowało klimatu. Toż już wątek z pozbyciem się Fringa był dużo bardziej spektakularny i emocjonujący. Zwłaszcza przez to że Fringa widzieliśmy na ekranie wielokrotnie, przez wiele odcinków, mieliśmy szansę poznać tą postać, dowiedzieć się jakim jest okrutnym biznesmenem, i tak dalej. TO powinien być finał! Wczoraj obejrzałem jak Walter zabija... no, tego, tam, wujka tego młodego - nawet nie pamiętam jak koleś się nazywał, tak mało go było na ekranie, tak mało znacząca postać to była. Jeszcze wątek z babką zaopatrującą w metylo "łykam" - też od dawna przemykała gdzieś w serialu, ale ten wujaszek i kilku bezimiennych oprychów - cóż to za przeciwnicy..? Nie spodobało mi się też generalnie to "nawrócenie" Walta, przez tyle odcinków pokazywano jego coraz większą degenerację, desperację, postępującą bezwzględność... Niby cały czas robił te coraz gorsze rzeczy "dla rodziny" ale też wszyscy widzieliśmy że to coraz bardziej stawało się jedynie wymówką. W pewnym momencie zaczęło mu się to autentycznie podobać. Po zabiciu Fringa, kiedy "ustawiał na nowo zasady", w scenie kiedy kazał "odgadnąć" jak go zwą - widać było że uwielbia być Heisenbergiem, że Walter White umarł tak naprawdę wraz z dniem diagnozy jego choroby, a stworzone alter-ego okazało się żyć własnym życiem. Ponadto, nawet jeśli miałbym "łyknąć" tą nagłą zmianę, to tym bardziej irytuje mnie postawa jego rodziny, jego syna, którzy nie chcą jego pieniędzy, przez których Walter musi wynajdywać okrężną drogę żeby pozostawić im swój majątek... Moja wersja końcówki: Hank nie ginie z rąk bandytów, do ostatniego odcinka ściga Waltera, przed aresztowaniem powstrzymuje go jedynie taśma z szantażem. Postawa rodziny wobec pieniędzy które zdobył aby zabezpieczyć ich przyszłość tak wkurza Waltera, że postanawia "odejść z hukiem" - nikt nie dostanie jego ani jego pieniędzy. Kasę zarobioną na narkotykach pali bądź szaleńczo rozrzuca po mieście niczym Jessie kilka odcinków wstecz. Psy są coraz bliżej. W urodziny Waltera w małym sennym miasteczku dochodzi do "pojedynku w samo południe" z góry skazanego na przegraną Walta. Heisenberg raniony w strzelaninie przez Hanka zostaje aresztowany - lecz jedynie na kilka sekund, gdyż deus ex machina w postaci Jessiego pakuje mu kulę w łeb. THE END. A wy? Jak wam "podeszło" zakończenie serii?
-
Lol, nie wiedząc czego tyczy się przytoczone "dzieło naukowe" to pomyślałbym że autor przestrzega przed paleniem marihuany Takie same objawy
-
L.E., fajne do czytania, ale finanse które pochłonęły te jakże niezbędne ludzkości badania można było lepiej spożytkować.... Ta wiedza do niczego praktycznego ci się nie przyda, ot, dowcip za kilka(nascie/dziesiąt) tysięcy dolarów...
-
Nasz firmowy "majster" - wrócił z dwutygodniowego "urlopu alkoholowego" więc dzisiaj "się wykazuje", skutkiem czego co chwilę wpada do mojego lochu po narzędzia, śrubki, nakrętki i inne pierdoletki. Ja tymczasem mam dzisiaj wyjątkowo luźny dzień jeśli chodzi o zlecenia, nie mam nic do druku na tą chwilę, chciałbym w związku z tym z czystym sumieniem przyciąć komara, ale co się nie umoszczę wygodnie na fotelu i nie przymknę oczu na parę minut to ten baran mi tu wpada. Za każdym razem jak słyszę że ktoś telepie się po schodach jest 10% szansy że to szef więc trzeba zdjąć nóżki z biurka, założyć okulary i udawać że z zapartym tchem przegląda się pocztę...
-
...jedni zaakceptowali swoje lenistwo a drudzy - nie..? Nie kumam nadal o co ci chodzi, różnice na poziomie komórkowym chcesz rozważać? Nikt chyba nie badał leni tak wnikliwie, chyba i dobrze bo im mniej kandydatów do nagrody AntyNobla tym lepiej... Seriously, WTF?..
-
Już wszyscy obejrzeli? Można narzekać?
-
"Kolejny lek pokonany" = myślałem że temat jest o obalaniu pozytywnych skutków któregoś z leków, jeden ogonek a całkiem zmienia znaczenie zdania
-
Detale mam ustawione średnio-wysoko, minimalną rozdzielczość i rzucone na TV - z moją wadą wzroku i tak nie doceniłbym niuansów AA itp. bajerków Więc mam taki bonus, że nie gryzie mnie po oczach jak mam zapuszczoną nową produkcję nie w full detalach, ba, nie chce mi się zmieniać systemu na 7 więc direcx10 tez u mnie nie wchodzi w grę A co do pada, to zależy do jakiej gry, w Counter Strike'a bym padem nie pograł :) W gry typu Shadow Warrior czy CoD-y gra mi się bez problemu, po prostu - kilka lat z padem w łapie, a praktyka czyni mistrza Inna sprawa że ciekawi mnie że ludzie podchodzący nieufnie do pada w FPSie, bez problemu grają w GTA bez kierownicy
-
Depresja to choroba, lenistwo to cecha charakteru - nie powinno się tego rozpatrywać na tej samej płaszczyźnie moim zdaniem. Tak samo jak np. bycie agresywnym "z natury" i katowanie żony regularnie, a zamordowanie jej po przyłapaniu jej w łóżku z kochankiem. Prawnicy nazywają coś takiego zdaje się "afektem" i jest inaczej traktowane niż czyn przemyślany.
-
Prometazyna, ja łykam pod nazwą Diphergan. Działanie bardzo podobne, teoretycznie 2x mocniejsza od hydroksyzyny - dedukuję to po ilościach opisanych w ulotkach w sekcji "zastosowanie w premedykacji przedoperacyjnej", ulotka od Hydroksyzyny zaleca 50-100 mg, a ulotka Dipherganu: 25 - 50 mg. I o ile hydroksyzyna praktycznie mnie "nie rusza", to przy Dipherganie, jak wypróbowałem przy początku przyjmowania 100 mg to autentycznie mnie "palnęło", normalnie się zataczałem, ciało z gumy. Śmieszne w sumie uczucie, umysł trzeźwy a ciało jak pijane Wracając do tematu - prometazynę polecam generalnie, jak dotąd dzięki niej uzyskuję najlepsze efekty jeśli chodzi o sen. Ponadto mam wrażenie że synergicznie działa z innymi antyhistaminami, ja mam ustalone na wieczór dawki 50 mg hydro + 50 mg prometazyna (+ 30 mg mianseryna) i zarówno łyknięcie teoretycznie równoważnych dawek tych leków "solo" (czyli 150 mg hydro lub 75 prometazyny) nie działa tak dobrze jak ten mix. Nawet z difenhydraminą z Apapu Noc jakby "mocniej gryzie". Gdyby nie ten nieszczęsny paracetamol z Apapu to przeszedłbym na mix prometazyna + difenhydramina, ze względów finansowych; nie chcą, dranie, refundować ani Hydro ani Dipherganu, a ten drugi chodzi po prawie 30 pln / 20 tabl 25 mg Apap za to tani jak barszcz... Tylko ten cholerny paracetamol Zastanawiałem się kiedyś nawet czy nie dałoby się jakimś "hyperrealowym" sposobem dokonać ekstrakcji difenhydro z Apapu, ale wymiękłem... Krótko mówiąc: mimo sporej ceny polecam, zwłaszcza że kojarzę że chcesz bądź już włączyłeś do "diety" miansę - u mnie się przytoczony "zestaw nocny" sprawdza, dodatkową rekomendacją mogą być słowa mojej psychiatry, która twierdzi że te leki (zarówno pojedynczo jak i razem) są "bezpieczne" w porównaniu do leków nasennych z grupy benzo i podobnych, których nigdy mi nie przepisze biorąc pod uwagę moją skłonność do dragów. Inna sprawa że ostatnio "w celach badawczych" dorwałem listek Onirexu i, o dziwo, ta mieszanka Hydro i Diphergan działają dużo lepiej - szybciej i łatwiej zasypiam, nie budzę się w nocy; zolpidem okazał się wcale nie tak usypiający jak miałem nadzieję plus wybudzenia w nocy po dwa - trzy razy. Małym minusem jest wyraźnie przeze mnie odczuwana "zamuła" poranna, ale trochę pracy nad sobą pozwoliło się przyzwyczaić, poza tym plusy zdecydowanie przeważają nad minusami w tym przypadku.
-
Zassałem "Shadow Warrior" na pieca i mimo że na razie pograłem ledwo z pół godzinki, to podoba mnie się :) Zwłaszcza przez fajnie zrobiony analogowy tryb gry kataną, przypominający Dead Island. Nie wiem jak myszką, ale padem całkiem fajnie można kontrolować kąty ciosów. Najssss Szkoda tylko że, zdaje się, levele są nowe a nie stare-zrimejkowane...
-
Kwestia postępu cywilizacyjnego, w czasach gdy ebooki są powszechne a tablet na którym można wygodnie czytać książki da się kupić taniej niż nową grę na Xboxa, interesujących cię pozycji w Empikach będzie coraz mniej. Branża poligraficzna przechodzi transformację związaną z cyfryzacją literatury, obecnie coraz większą rolę odgrywają masówki drukowane na papierze makulaturowym typu Harry Pottery czy 50 Coś Tam Greya które kosztują grosze od strony produkcyjnej i wiadomo że miliony kupią, oraz ekskluzywne wydania albumowe, które celują w bogatszą klientelę którą stać na książki oprawiane w skórę itd...
-
Tyrr, hehehe właśnie miałem to wrzucić Oby zrobili lepszy ending niż w Dexterze, bo sam chyba brejknę się bad!!
-
[videoyoutube=F1jutHtnJgg][/videoyoutube]
-
Słyszałem taką miejską legendę: w jakiejś miejscowości, w parku miejskim, przechadzał się młody koleś uśmiechający się do przechodniów. Po kilku dniach w lokalnej gazecie pojawił się artykuł o zboczeńcu który grasuje po parku posyłając dwuznaczne uśmieszki do ludzi.
-
Martin Gardner - "Zwierciadlany Wszechświat" - pół książki rozważań na temat problemu Ozma = czysty mindfuck.
-
Wow nie wiedziałem że tak fajnie zrimejkowali, chyba sobie sprawdzę czy mój komp podźwignie! NO ONE MESSES WITH LO WANG!!!
-
Na Xklocku gram. Jak gra? Wyśmienita. Jak dla mnie na razie 11/10 CO?!? Matko, jakich debili Ziemia nosi... Jakim trzeba być ograniczonym betonem, żeby wpaść na pomysł takiej petycji??? Nie no, brak słów na to po prostu... Frustraci Wersja na PC będzie mi się zdaje na bank, zawsze wychodziły z opóźnieniem kilku miesięcy.
-
Czyli wychodziłoby na to, że moja prośba się "liczy".
-
Obecnie obok regularnego pocinania w GTA V, przechodzę na telefonie Doom'a i Duke Nukem 3D bez kodów Przypomniało mi się też że już jakiś czas temu trafiłem na ciekawą - dla nas - tematycznie grę, Fran Bow, tu http://www.indiegogo.com/projects/fran-bow-a-very-creepy-point-click-adventure-game można poczytać i zassać demo.