Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. carlosbueno, no ba, proste! Zresztą nie trzeba się cofać 50 czy 100 lat temu - ja jestem z rocznika '84 i nieraz w szkole podstawowej oberwaliśmy skakanką po dupsku czy linijką po łapie, a co się działo w domu po wywiadówkach czy przyniesieniu dzienniczka z uwagą - to dziś by w "Fakcie" opisywali jako sadystyczne tortury niemalże. To co się dzisiaj dzieje w szkołach to jest generalnie parodia, przykładowo nie mam pojęcia po co w ogóle nauczyciele mają odnośnie niektórych klas status "wychowawcy" kiedy szkoła dziś w ogóle nie wychowuje? Jak ma wychowywać kiedy gównażeria jest przekonana że wszystko im wolno? Najbardziej zaś mnie zastanawia skąd to się bierze, przecież to są dzieci moich rówieśników, ludzi wychowywanych właśnie jeszcze "tradycyjnymi" metodami na zasadzie: nabroiłeś = przez tydzień będziesz siadał baaaaardzo ostrożnie. Zdecydowana większość dzieciaków z którymi chodziłem do podstawówki nawet jak miała zapędy chuligańskie, to wyrosła na całkiem normalnych, porządnych obywateli, na palcach jednej ręki jestem w stanie wymienić tych co się "stoczyli". Nie rozumiem więc skąd ta nagła tendencja do zaprzestania używania tradycyjnej metody wychowawczej?..
  2. Przeglądając Onet trafiłem na taki artykuł: http://wiadomosci.onet.pl/rzeszow/rzeszow-w-klasie-bedzie-tylko-jeden-uczen/1sm5q W skrócie: w jednej z rzeszowskich szkół utworzona zostanie klasa do której będzie uczęszczał jeden uczeń, ze względu na jego agresywne zachowanie względem innych dzieci i nauczycieli. Koszt tego "przedsięwzięcia" to 6 tys. pln miesięcznie. Zachęcam do przeczytania niedługiego artykułu żeby poznać wszystkie szczegóły oraz do przedstawienia swojej opinii na ten temat. Jeśli o mnie chodzi to postrzegam to jako kpinę, parodię systemu szkolnictwa i opieki społecznej. Nie mieści mi się w głowie że czasem potrafi zapaść decyzja o odebraniu rodzicom dzieci i umieszczeniu ich w domu dziecka czy rodzinie zastępczej z jakichś błahych powodów, tymczasem w przypadku ewidentnego gnoja którego najlepiej byłoby spalić w piecu - wydaje się tysiące podatniczych złotówek na próby edukacji jednostki z góry skazane na niepowodzenie. Przecież to dziecko się nadaje do szpitala psychiatrycznego w najlepszym wypadku a nie do tworzenia specjalnie dla niego osobnej klasy.
  3. Mówi się że bezsensowne jest gadanie ze ślepym o kolorach. Dziś kolejny raz przekonałem się że łatwiej w tej kwestii dogadać się ze ślepcem niz z kobietą. Klientka: Pan mi zrobi w tym projekcie takie tło, najlepiej żeby to był taki turkusowy szafir. Ja: (chwilowo zatkany) Proszę pani, ja jestem facetem, musi pani określać kolory nieco bardziej konkretnie. To jest jakiś niebieski, tak? Klienta: Nie, nie, no, taki ciemny niebieski jeśli już... Ja: Czyli - granatowy? Klientka: Nie, nie... jak to panu wytłumaczyć... No, taki, marynarski błękit..? Ja: Poproszę o wartości w CMYKu
  4. Albo o różnicach między kawą a boazerią... Autor się wysypał o co mu chodziło przecież:
  5. deader

    Filmy i seriale

    Kiya, kwestia gustu W "Hannibalu" pierwsze trzy odcinki mnie nie porwały, od czwartego zaczęło się rozkręcać - ja lubię taki "senny" nastrój, trochę mi "Twin Peaks" zalatuje. Nie wiem czy można to uznać za serial, ale - na Cinemassacre.com ruszyła tegoroczna edycja Monster Madness!
  6. Miałem kiedyś dziewczynę o identycznych "paramerach", bardzo sexy, było za co złapać itd. Taka waga to żadna nadwaga, przy takim wzroście 50 kg to by już się było nadziać na wystającą miednicę Nie przejmuj się tym zupełnie.
  7. deader

    Impreza a antydepresant.

    Ejjj, jest "picie", picie i chlanie Nie wszyscy alkohol traktują jako substancję do uwalenia się. Ja na przykład bardzo lubię wina i raz na jakiś czas kieliszek wytrawca do filmu lubię sobie chlapnąć :) Albo "dwa palce" whisky na lodzie - upić to się tym nie upiję, ale sam rytuał spożycia takiej "szklaneczk" jest bardzo przyjemny - począwszy od przygotowania drinka do smakowania ognia rozlewającego się po podniebieniu, gaszonego po chwili przejechaniem kostki lodu po języku... Mmmm-niamm! :))
  8. Tyrr, trochę cieżko mi się odwołać do tego co piszesz - argumenty masz logiczne, i fakt - w sytuacji w której bohaterowie się znajdywali w chwili rozpoczęcia ostatniego odcinka nie dawała za bardzo możliwości innych niż finalna wersja scenariusza. Moje "wymarzone" zakończenie zakłada że akcja ostatnich 3-4 odcinków musiałaby się inaczej potoczyć. Do jednej rzeczy się tylko odniosę - "A co to jest Rambo jakiś? :D" - w linku podanym przez luk_dig twórca serialu podaje "Rambo ending" jako jedno z rozważanych, ale odpadło razem z kilkoma innymi koncepcjami. Ja osobiście na pytanie "A co to jest Rambo jakiś?" odpowiedziałbym tak: przypomnij sobie w głowie całą serię i cofnij się do końcówki pierwszego sezonu, kiedy ktoś by ci rozważał że Walt zacznie zabijać ludzi osobiście, będzie truł dzieci żeby osiągnąć cel - wtedy też by pewnie na miejscu była reakcja "A co to, Rodzina Soprano?" Walt przeszedł duuużą metamorfozę przez czas trwania serialu, najlepiej to pokazał w jednym z ostatnich odcinków, jak wywrzeszczał Skyler że "on jest bossem, on decyduje". Z nauczyciela chemii zrobił się zachłyśnięty władzą przestępca. Przekroczenie kolejnej granicy "zepsucia" w postaci "odwalenia Ramba" nie wydawałoby mi się niewiarygodne, potrafię to sobie wyobrazić. Słyszałem o The Shield, dotąd powstrzymywało mnie chyba to że kiedyś grałem w jakąś kiepawą grę na podstawie i zniechęciła mnie można powiedzieć. Ale dużo ludzi chwali więc pewnie kiedyś się skuszę.
  9. Ja w pracy z ludźmi z ekipy też tak mam - co prawda w duużo mniejszym stopniu, bo generalnie zgrana z nas paka. Ale jest taki koleś z którym oprócz pracy nie łączy mnie nic - inna muzyka, inny styl, inna sytuacja życiowa, inne wszystko. W jego przypadku to nawet przekładam czas posiłku czasem, żeby z nim nie zostać sam na sam w kuchni, bo nie wiedziałbym o czym z nim gadać innym niż o pracy, a jakbym gadał o pracy, to daję wyraźny sygnał że o niczym innym nie mam z nim do pogadania, co prowadzi do wniosku że po co się silić, skoro obaj wiemy że nie mamy ze sobą o czym gadać... taka spirala się napędza, można powiedzieć Więc uciekam, jem kwadrans później. Inaczej jest jak np. w kilka osób z pracy pójdziemy na flaszkę, to wtedy się nie czuję taki spięty tym kolesiem, bo wiem że jak jest nas przykładowo czerech, to z dwoma mam o czym gadać. I jakoś to leci... Ale samo uczucie znam i wiem, potrafi być wkurzające. Zacząłem się tym mniej przejmować kiedy stwierdziłem że nie powinienem przejmować się tym, co sobie o mnie myśli człowiek, który mnie nie interesuje - logika mi podpowiada że to bezcelowe. Od tamtej pory jak "uciekam" z kuchni to nie czuję "wyrzutów sumienia" jak to miało wcześniej miejsce. Bo nie chciałem żeby koleś pomyślał że go nie lubię. A rozchodzi się o to że nie jest wcale tak że go nie lubię, tylko, no, nie interesuje mnie on, nie jestem zainteresowany nawiązywaniem z nim znajomości jakiejś głębszej. Nic nie obliguje mnie do zaprzyjaźniania się z każdym człowiekiem którego spotkam w życiu; jedni ludzie z jakichś powodów nam "pasują", inni mniej lub w ogóle... Tak, od kiedy sobie to "wyrozumowałem" to mniej się tym przejmuję.
  10. Może chodzi o tematykę rozmów? Ja mam podobną "dygawę" przy rozmowach na tematy o których nie mam pojęcia albo mnie nudzą. Na przykład w pracy mam dwie kategorie klientów - tą z którą rozmawiam swobodnie i tą z którą rozmawiam "ostrożnie". Chodzi o to że jedna grupa to ludzie "nie z branży", od których wiem więcej, a druga - "z branży" i oni wiedzą ode mnie więcej. Często w rozmowach z klientami z grupy drugiej czuję czający się niepokój że zapytają/zagadają o czymś na czym się nie znam.
  11. deader

    Filmy i seriale

    Dzięki za poleconka, "Homeland" trafił na "Listę". Ze swojej strony mogę zaś chyba już polecić te dwa seriale które wygrzebałem - "Hannibal" mimo nie bombowego otwarcia zaczyna się fajnie rozkręcać, jeśli ktoś nie ma fetyszu Hopkinsa i jest w stanie przełknąć nieco "innego" Lectera, to może się spodobać, pokazując to co w książkach było zazwyczaj ledwo wspominane - praktykę psychiatryczną Lectera sprzed aresztowania. "666 Park Avenue" zaś od pierwszego odcinka ujął mnie klimatem w którym przebija i "Lśnienie" i "Dziecko Rosemary", a także nieco "Lost" - chyba przez samą obecność Terry'ego O'Quinn'a, który kolejny raz świetnie gra mroczną, opanowaną, chłodną postać o najwyraźniej nadnaturalnych mocach. Ten łysol zawsze przykuwa mnie do ekranu więc zdaje się że szybko łyknę. Przy okazji - wczorajszy South Park był genialny xD
  12. Wujek Dobra Rada mówi: nie przechodź na islam
  13. Jak dla mnie to sam fakt że chcesz być taką-a-siaką to już jest ambicja. Oraz wiedzenie co się chce. Tak więc i masz ambicję, i wiesz czego chcesz Teraz "tylko" musisz popracować nad tym żeby to wprowadzić w życie
  14. deader

    Filmy i seriale

    Obadam, obadam. Jestem po 4 odcinkach Hannibala i zdaje się że go "łyknę" jako pierwszy, potem "666...". Całkiem dobry? Najlepszy (obok The Wire) Dla każdego co innego Owszem, BB już traktuję jako jeden z najlepszych seriali jakie widziałem, ale na bezludną wyspę zabrałbym Battlestar Galactica (ewentualnie Star Trek TNG )
  15. deader

    Jakie książki czytacie?

    Yup! Poluję na winyl z OST z Akademii, ma ktoś na strychu? Jak byłem mały to się bałem tej sceny Przewijałem kasetę zawsze
  16. deader

    Jakie książki czytacie?

    Hehe w "Akademii Pana Kleksa" słyszałem pierwszy heavy metal w życiu [videoyoutube=oX-qDh5opAM][/videoyoutube]
  17. deader

    Filmy i seriale

    sleepwalker, bo to całkiem dobry serial był Jako że pokończyły się i Dexter i BB, a do TWD jeszcze kilka tygodni, szukam czegoś czym można by "zaspokoić serialowy głód". Dwa tytuły przykuły moją uwagę: "Hannibal" i "666 Park Avenue". "Hannibal" już zaczęty, zapowiada się nie rewelacyjnie ale da się oglądać. "666 Park Avenue" zaciekawiło mnie za sprawą Terry O'Quinn'a, gdzie bym go nie widział to miał fajne role. Ktoś to oglądał? Warte czasu?
  18. deader

    Kącik gracza

    Też tak kiedyś myślałem, ale się naumiałem i teraz już nawet jak na kompie gram to podpinam pada, dla mnie wygodniejsze. Ale co tam kto woli. I owszem, ten MoH był gufnem. Jeszcze "jedynka" była ok, a tu nie dotrwałem do 3 misji nawet, nuuuuuda, byyyyyyło.
  19. deader

    Filmy i seriale

    Trudno, ale, jak było widać - tak trzeba... i wychodzi na dobre
  20. deader

    Co z USA.

    Chciałem iść poczytać wariatów na paranormalne.pl ale zapomniałem na jakim forum żyję
  21. deader

    Co z USA.

    Z artykułu powyżej: "Pracę musi dziś opuścić m.in. zdecydowana większość pracowników NASA (pracować będą astronauci i ich wparcie na Ziemi) oraz Agencji Ochrony Środowiska. To oznacza, że nie prowadzone od dziś będą m.in. inspekcje środowiskowe. Wstrzymane zostaną także m.in. inspekcje weterynaryjne, nie pracować będą także m.in. statystycy amerykańskiego odpowiednika GUS, a także biura prasowe większości instytucji państwowych." Pozostaje wejść na stronę paranormalne.pl i obserwować nowopowstałe teorie spiskowe
  22. deader

    pan Franek szaleje

    Coraz bardziej się cieszę że nie podłączyłem żadnej TV w domu
  23. deader

    Filmy i seriale

    A ja wczoraj po skończeniu BB aż sobie zapuściłem na YT końcówkę Sopranos właśnie! Bo świetna była!
  24. deader

    pan Franek szaleje

    Czy to leciało w TV normalnie..? Jeśli tak to właśnie zaczynam rozmyślania nad wystarczająco epickim określeniem na osiągnięte przez cywilizację dno...
×