Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. carlosbueno, nie byłbym taki pewien, pracuję w firmie gdzie jest nas 10 pracowników (bardzo wygodne do badań "procentowych" ) i nie ma ani jednej osoby która by powiedziała że jest szczęśliwa, spełniona, najedzona, zaoszczędzona itd.; Jak się czasem uda w kilka osób zebrać na śniadanie to rozmowa to jedno wielkie narzekanie na szefa/pracę/politykę/pierdyliard innych rzeczy...
  2. Ale tu o klientów nie chodzi Sytuacje "potrzebuję na wczoraj" to ja mam opanowane, nawet czasem o dziwo jak mam nawał zleceń i heroicznym wysiłkiem wszystko spinam w całość to czerpię z tego pewną satysfakcję. Nie, mi chodzi o ludzi z którymi pracuję Przykładowo, siedzę sobie spokojnie nad zleceniem dla firmy X, drukuję im jakieś naklejki czy plakaty, nagle dostaję telefon z drugiego działu że potrzebują żeby im pliki przygotować do druku w programie który tylko ja umiem obsługiwać. Takie coś mnie wkurza raczej, że mi śmią niszczyć to co sobie zaplanowałem A już najbardziej mnie wkurza jak drukuję coś dla firmy Y a szef mi wpada do biura, sieje panikę, ze właśnie przyjął zlecenie od Z i mam przerwać Y żeby Z szybko puścić... No, arrrgggghhh, szału dostaję w takich sytuacjach Mam widać lekką manię kontroli, czy jak tam po polsku brzmi odpowiednik angielskiego "control freak"
  3. Rzut oka na wiki, i od razu super kąsek: "kaulaćara - kaula-tantra nazywana jest również "tantrą lewej ręki". Jej adepci medytują nad energią kundalini i wykorzystują praktyki zewnętrzne (najczęściej seksualne) w celu otworzenia ćakry muladhara. Uważa się, że praktyki te są często nadużywane w szkodliwy sposób." "Lekarzu lecz się sam!" Chyba faktycznie dobrze się "maskujesz" bo wydawałeś mi się jednym z "najnormalniejszych" zlotowiczów
  4. Bhaha, Top Post! Można łączyć? Tzn. modlić się o seks?
  5. Mam podobnie! Jak robię swoje w robocie to mi się pracuje przyjemnie, a w przypadkach kiedy ktoś mi "zaburza" plan pracy bo potrzebuje żebym w czymś pomógł, z automatu zaczyna mnie "wkurw" brać. Mimo że to w sumie część mojej pracy, to sam fakt że nie będę tej czy innej czynności wykonywał na swoje tylko czyjeś żądanie, mnie wkurza. Dodatkowo strasznie np. nie lubię części pracy którą uważam że powinien robić ktoś inny, głównie chodzi mi o "papierkologię" w firmie, nie lubię, męczy mnie to, wolę komputery i maszyny. Więc w ogóle najgroszym stopniem wkurwu jest jeśli szef mi nakazuje bezpośrednio wykonać konkretną papierkologię - panuję nad sobą, ale w środku czuję się jak ten kot z kreskówki, Tom, jak go krew zalewa - bul, bul, bul!!... i mam ochotę wrzeszczeć, wbić mu telefon w głowę czy coś, żeby się odczepił i dał mi robić to co zaplanowałem Bywały dni że takie coś całkowicie mnie rozpieprzało, do zaśnięcia dzień już był "stracony".
  6. A te ankiety na które była mania kilka dni temu? Wyłoniły jakiś obraz statystycznego forumowicza?
  7. Tfuu nie będzie pluł nam w twarz, nigdy do szwaba się nie przyłączę!!
  8. Gdyby jakaś partia polityczna to miała w programie...
  9. No ba! Ale kto tak nie miał nigdy?
  10. carlosbueno, jakby ktoś na mnie tą ankietę przeprowadzał to też bym mówił że jestem szcześliwy
  11. Ja jestem rocznik orwellowski - i mam bardzo podobne spostrzeżenia.
  12. Fakt, mogę być nie na czasie Ale idea jak widać silna w narodzie, nie zgasła -- 09 paź 2013, 13:44 -- Ale jajca, nawet nie podejrzewałem że taka ogólnoświatowa gównoburza z tego wyjdzie http://wiadomosci.onet.pl/religia/zagraniczne-media-pisza-o-kontrowersyjnej-wypowiedzi-arcybiskupa-michalika/ecsfr
  13. Na policję jest inna nagonka. O haśle ©HWDP zakładam że słyszałeś?
  14. deader

    Pod Trzeźwym Aniołem

    Choroba, zaburzenie... To semantyka, wśród nas, amatorów tym bardziej nieścisła. O leczeniu z uzależnienia od kawy czy masturbacji czy komputera, alkoholu, kokainy, pornografii, hazardu - decyduje zazwyczaj osoba której problem dotyczy, czyż nie? Nie znam twojego przebiegu choroby, ale jeśli zostałeś przymuszony do leczenia to miej żal nie do lekarzy, tylko do tych co cię przymusili. Może jesteś jakimś wyjątkowo opornym przypadkiem, nie wiem. Wiem że ja na przykład ze swojego leczenia jestem zadowolony, wdzięczny jestem koncernom farmaceutycznym za wypuszczanie na rynek specyfików które pomagają mi normalnie funkcjonować i pewnie tysiące jak nie miliony innych ludzi by podzieliło mój pogląd...
  15. Uomatko, jestem złem wcielonym, bo pierwsze co mi przyszło do głowy po przeczytaniu tego, to wizja: carlosbueno jako pracownik telefonu zaufania dla samobójców
  16. barsinister, no właśnie dlatego pytam o szczegóły, ciekawska ze mnie bestia Ja "jadę" na 20 mg, ciekaw jestem czy jakaś mniejsza dawka może być dla kogoś skuteczna.
  17. Hehe, dobree Czyli jak z ilością katolików - liczby swoje, rzeczywistość swoje... Ale w sumie się nie dziwię - kilka lat temu przyszła do nas do roboty delegacja studentów socjologii, przeprowadzali z nami ankieto-wywiad na temat naszej firmy, zadowolenia z pracy, z szefa, z wypłaty... Każdy naściemniał że jest cud, miód i orzeszki bo nie wierzyliśmy w to że wyniki tej ankiety nie trafią do naszego bossa Więc ja do wszelkich tego typu badań, statystyk, podchodzę z "pewną dozą nieufności"
  18. carlosbueno, w tamtych czasach też czarni zasuwali na łańcuchu przy bawełnie i nikogo to nie dziwiło
  19. Najpierw zmarszczyłem brwi bo pomyślałem sobie że przecież pokolenie '94 to właśnie dzisiejsza gimbaza, po czym zmusiłem mózg do wysiłku, przeprowadziłem działanie matematyczne i wyszło mi że to już nie gimbaza tylko obsada pornoli
  20. Chyba badanym się włączył czasowo "tryb Amerykanina" Jakoś nie wyobrażam sobie żeby zebrać w jednym miejscu 100 Polaków i żeby 80 z nich powiedziało całkiem na serio że są szczęśliwi. Wnioskuję to po częstotliwości zasłyszenia poniższej wymiany zdań (lub jego ewentualnych wariacji): - Co słychać? - A, *****, jak zwykle, do *****, ja to wszystko *******... Ale generalnie artykuł mimo że bardzo pobieżny to nawet z sensem. Tyle że nic nowego tam nikt nie napisał, Ameryki nikt nie odkrył... No, może jedna rzecz to dla mnie nowość: nie wiedziałem że może istnieć takie stanowisko jak "menadżer w ochronie zdrowia" :D
  21. W sumie to już mam tyle lat że powinienem mieć swoje własne dzieci i im pierdzielić nad uchem, tak więc czuję się częściowo usprawiedliwiony Ja edukowałem się jeszcze w "starym" systemie, więc zjawisko gimbazy mnie osobiście ominęło. Po podstawówce poszedłem do liceum, dosłownie 100 metrów dalej było technikum i zawodówka. Różnica w poziomie między uczniami mojej szkoły a tamtej - ogromna. Nie żeby u nas same cnotki-niewydymki chodziły do szkoły, ale nikomu nie przyszło do głowy żeby nauczycielowi odpysknąć, a co dopiero go obrażać czy uszkodzić fizycznie.
  22. bittersweet, bardzo trafny opis. Moja kumpela uczy w gimnazjum, ale można powiedzieć że tak uczy, jak House leczył Przepisy przepisami, ale jej uczniowie wiedzą że za jakieś przeskrobaństwa czeka ich robienie pompek na środku klasy i inne "żołnierskie" zagrywki. Nikt się jeszcze ani razu na nią nie poskarżył, bo też nie zachowuje się wobec wszystkich uczniów jak zołza. Ale cóż, uczy dopiero 5 lat, może jeszcze jej się wykształci taki odruch Nie zmienia to faktu że jest jednym z nielicznych wyjątków w naszym szkolnictwie. Generalnie czasem jak czytam newsy z kraju o kolejnych przegięciach małolatów to mam ochotę łyknąć whisky żeby się uspokoić. "Za moich czasów..." - standardowy tekst którego nienawidziłem u moich rodziców stał się moim tekstem
  23. Idź się leczyć kobieto i to jest rada wcale nie żartobliwa. Już pomijając kwestię tej porypanej relacji z córką, to nienawiść do dziecka które jeszcze się nie urodziło - ze względu na jego płeć??
  24. Lol, serio? Ja to jeszcze prościej ujmę: "Uzdrów tych którzy stali się chorzy umysłowo przez cokolwiek" Bo niby czemu tak dogłębnie analizować, że rodzina, że studia, że praca..? Odpowiedź może być przecież dużo prostsza
×