Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. Ja nie całkiem takie mam obserwacje, nawet wśród znajomych którym zdarzyło się wyskoczyć na "przygodę w Anglii" panuje przekonanie że żyć to wolą w Polsce, tyle że tam żyło im się znacznie dostatniej i bezproblemowiej. To o czym wspominasz to chyba bardziej postawa którą lansują media. Zaś jak ludzi popytać to jednak jest nie całkiem tak.
  2. Ja też jestem robolem, może nie "najniższej kategorii" bo jestem jednocześnie człowiekiem od brudnej roboty, jak i człowiekiem do wyznaczania tej brudnej roboty - stąd moje wielokrotne, szydercze określanie swej osoby jako kierownika jednoosobowego działu druku wielkoformatowego Mam jakąś małą autonomię w tym co robię, oczywiście zdarzają się momenty kiedy dostaję polecenia "z góry", ale jak są sensowne to mi nie przeszkadza. Generalnie to podoba mi się to stanowisko, nie chciałbym być jakimś kierownikiem kierującym większą ilością ludzi albo właścicielem firmy - ja pracę traktuję tak że idę na 8 godzin odpierdzielić co swoje i hajda do domu, a nie że siedzę do wieczora kombinując kontrakty z innymi firmami.. Z porównywania do kumpli którzy kształcili się w "gorszej kategorii szkołach" mam takie same wnioski. Jak kończyłem podstawówkę to był boom na parcie na studia już, o tym żeby pójść do technikum czy zawodówki nie myślałem ani ja ani moi rodzice. Dla nich załamką było jak nie zdałem w klasie humanistycznej i przeniesiono mnie na profil ogólny. Nie powiem żeby mi teraz obecnie było bardzo źle finansowo, ale to w dużej mierze zasługa fartownych zbiegów okoliczności. Natomiast mój kumpel po technikum elektrycznym zawsze miał robotę, w ofertach to on sobie przebierał. Od kilku lat ma ciepłą posadkę w PKP, naprawia pociągi, stać go na to żeby zaciągnąć kredyt na 30 lat...
  3. Wojo mnie ominęło przez wadę wzroku na szczęście, te studium zacząłem dla świętego spokoju żeby rodzina się nie czepiała że nic nie robię przez cały rok jak przygotowywałem się do spóźnionego o rok podejścia do matury. Inna sprawa że nie czuję się absolutnie "ułomny" z tego powodu.
  4. Na maturze zakończyłem swoją przygodę z edukacją, pół roku zaocznego studium nie wliczam
  5. mark123, nic się nie zepsuło, to efekt postępu w branży reklamy internetowej
  6. deader

    Filmy i seriale

    Jestem w tym samym miejscu, zacząłem "oszczędzać" i oglądać co drugi dzień żeby przedłużyć przyjemność :/ Naprawdę nie wiem jakim cudem ten serial miał niską oglądalność, ludzie są głupi
  7. Ja podzielam, do tego stopnia że chętnie widziałbym Polskę wracającą do swych pogańskich wierzeń. To by było coś. Tylko elitę..? Hmm... Czyżbyś był jednym z tych co twierdzą że Holocaustu nie było? Sorry ale muszę zapytać - bo wspominałeś już nieraz o swoim niemieckim pochodzeniu - czy to opowieści z niemieckiej gałęzi twojego drzewa genealogicznego..?
  8. Szczerze współczuję rodziców o tak pustych, niereformowalnych mózgownicach Ciekawe jaką oni by dostali diagnozę u psycha. Zaawansowany stopień zaprzeczenia, że coś takiego mogło dotknąć ich córkę?.. Z tego co i jak piszesz to im by się też leki przydały Nie miałem co prawda aż tak przerypane jak ty, bo u mnie brak wsparcia wynika z prostego faktu że nikt z mojej rodziny nie wie że się leczę na głowę, nie mieszkam też już z nimi dodatkowo, więc wystarczy przykleić uśmiech na mordę na rodzinnych festach i wszyscy myślą że jest wporzo - choć co przeszedłem doskonale wiedzą. Mimo wszystko, czuję że mogę się tu wypowiedzieć, bo myślę że to też można zaliczyć jako "brak wsparcia". Na nogi stanąłem dzięki lekom, "autoterapii" oraz forum. Patrząc wstecz stwierdzam że wszystkie te trzy elementy były równie ważne; leki dały mi "kopa" do działania, analiza mózgownicy pozwoliła zrozumieć wiele rzeczy, a forum dodawało mi otuchy, przez świadomość że nie tylko ja jeden mam takie czy siakie problemy.
  9. Ja swoją sytuację obecnie mogę podsumować słynnym: ...więc o emigracji nawet nie myślę. Zresztą nie wyobrażam sobie wyjazdu samemu, z kimś to jeszcze jakoś-takoś...
  10. Potwierdzam skuteczność adblocka w Firefoxie - reklamy ni ma :)
  11. "Marię Konopnicką" lubię ale nie pod kątem twórczości Za to co do pamiętania czasów wojny - ciekawostka: latem wreszcie udało mi "się zorganizować" i nagrać ponad godzinny wywiad z moją babcią i ciotką, które wojnę pamiętają lepiej niż dzień wczorajszy, żeby uwiecznić ich wspomnienia, żeby jeśli mi się przytrafi mieć kiedyś dzieci - móc im to pokazać na przestrogę, przed tymi ***** którzy od zawsze coś do nas mieli.
  12. deader

    Wkurza mnie:

    Jestem zbyt leniwy żeby instalować adblocka na kompie w pracy, wybieram wkurzanie się na reklamę BTW nie wiem czy każdemu wyświetla się ta sama reklama, u mnie wyskakuje dzieciak i tekst wielką czcionką - "NIE UFAJ NIKOMU" - no i tu mam śmiechawę bo raz że jak mam nie ufać nikomu to czemu mam ufać pieprzonej reklamie? a dwa że dziwnie zbiegło się to z tą całą kościelną aferą pedofilską
  13. Swego czasu drukowałem sobie tarcze strzelnicze z naniesioną mordą szefa Haha trzeba będzie założyć na forum kółko poligraficzne, każdy z naszej branży ma podobne "przygody", na_leśnik też sporo sytuacji które mi się w robocie przytrafiają kojarzył
  14. deader

    Wkurza mnie:

    Kiya, ręce opadają Myślę że z brechtu z czytania książek mógłby być problem, najpierw pewnie ktoś by im musiał wyjaśnić co to właściwie jest...
  15. Pewnie że dobrze robisz, dasz komuś pracę przecież! Byle nie na ch*jowych warunkach, bo w takim wypadku to nieładnie, nieładnie!
  16. LOL @ poziom telewizji w naszym pięknym kraju Robić program o czymś czego się nie ogarnia
  17. deader

    Wkurza mnie:

    Niestety, muszę cię "pobić", najlepszą reklamę ever usłyszałem robiąc zakupy w spożywczaku, mieli załączone jakieś RMF czy inne gówno i poleciała reklama jakiegoś płynu do pochwy, normalnie stanąłem w tym sklepie jak wryty bo nie wierzyłem że to słyszę - godzina 15 z minutami, sklep pełen matek z dziećmi a z głośników coś w stylu: "Od kiedy używam Pochwex'u moje naturalne otwory zioną świeżością". Ja nie mam nic przeciwko gadaniu, ale gadanie to musi być z sensem. Raz nastawiłem radio na TOK FM to mi się przy tym dobrze pracowało, ale po godzinie przyszli kumple i wytrzymali ledwo kwadrans, bo akurat jakaś debata polityczna leciała i stwierdzono że "to nie na ich nerwy" Nawet jak gram w GTA to moją ulubioną stacją radiową jest ta z wywiadami / rozmowami, ale dlatego że są na poziomie, śmieszne i inteligentne. Tymczasem z żalem stwierdzam że nawet radio które teoretycznie powinno trafiać w moje gusta - Antyradio - mnie najzwyczajniej wkurza, wkurzają mnie i prezenterzy i to że jak każde inne radio grają ten sam set utworów codziennie. Planuję zrobić zrzutkę na jamnika z CDkiem, może być szrot, ale do szału mnie stacje radiowe doprowadzają.
  18. deader

    Wkurza mnie:

    Reklamy w radiu. Wszystkie reklamy mnie wkurwiają, ale te radiowe wydają się najgorsze, pieprzony zgiełk, wrzask, pisk, rozentuzjazmowane głosy, pierdzielące o salonie masażu co najmniej jakby to był cholerny Disneyland, na tle muzyki wyplutej chyba randomowo przez komputer. I jeszcze mam takiego dzisiaj "farta" że co nie wyjdę ze swojego biura to w firmie wszędzie trafiam na reklamy w radiu, zaczynam się zastanawiać czy oni tam do k.... nędzy nadają jeszcze cokolwiek poza reklamami, i jak ludzie z którymi pracuję mogą się tak masochistycznie tym ścierwem katować??? Pierwsze co robię po wejściu do pomieszczenia jeśli nikogo tam nie ma to wyłączam radio, już stukot i warkot maszyn gra mi milszą muzykę.
  19. W odróżnieniu od Teraflu, Thiocodin zawieda kodeinę, 6 tabletek x 15 mg = 90 mg. Nie jest to ilość "powalająca" aczkolwiek dla kogoś kto nie ćpa tego regularnie i ma podatny organizm - wydaje mi się że może być dawką o potencjale na "kopa" ("standardowo" początkujący kodeinisci łykają 150 mg). Nie wiem jak to się ma do paraliżu przysennego, ale jak chcesz zminimalizować ryzyko podobnych "przygód" w przyszłości, to szukaj leków bez kodeiny - było nie było jest to opiat więc "odloty" po nim są "normalne".
  20. Biodra-śmodra, szwabkę to tylko z papierową torbą w zestawie można brać, ona mają mordy przepaskudne Ja tam się mogę zgodzić na "scalenie" jak obiecają że dzień przed wszyscy się powieszą
  21. Ja - chyba na szczęście - nie miałem do czynienia z psychiatrią zintytucjonalizowaną, moja lekarka jest przeciwieństwem takich lekarzy - zero benzodiazepin dla mnie, zero mocnych środków nasennych i tak dalej. A chodzę prywatnie, więc teoretycznie powinno jeszcze bardziej występować zjawisko "płacę = wymagam, proszę mi dać prochy te i tamte". Może mam farta i trafiłem na naprawdę w porządku psychiatrę. Natomiast o nadużyciach w psychiatrii i czytałem i słyszałem, ale wypowiadać się do końca nie mogę bo nie miałem bezpośredniego kontaktu.
  22. Dark Passenger, dobreee Ja tam nie wiem, może chirurgia plastyczna poszła do przodu i teraz szwaby fundują potomstwu aryjski "makeover" na 15-te urodziny, ale jak 15 lat temu byłem (o zgrozo) na wymianie uczniowskiej w szwablandii przez 2 tygodnie to ani jednej dziewczyny którą mógłbym nazwać "ładną" nie widziałem. A przynajmniej "tamtejszej" - jedną spotkaliśmy w Berlinie całkiem-całkiem, okazała się Kanadyjką na urlopie.
  23. Drę ryja :) Ja czasem łamię długopisy i ołówki
  24. Ja mam o dziwo przeciwne obserwacje, mianowicie wydaje mi się że ludzie boją się psychotropów jak trucizny. Ileż to już tu na forum widziałem tematów które upraszczając brzmiały: "Zdiagnozowano u mnie (nazwa zaburzenia), przepisano mi (nazwa leku), ale nie chcę łykać chemii, powiedzcie, czy da się z (nazwa zaburzenia) wyjść bez leków??". Znam też ćpunów którzy wciągną nosem niejeden syf a na dźwięk słowa "klonazepam" niemalże szykują wodę święconą i osinowy kołek.
×