deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Tja, da się ustawić "grono wykluczonych"
-
Monar, będziesz klawiszką? Podziwiam że się porywasz na taką robotę, ja bym na bank nie wytrzymał otoczony przestępcami.
-
No ale też nie może być tak że mamy samych magistrów kulturoznawstwa i prawie żadnych hydraulików. Bo wtedy jest większe zapotrzebowanie na usługi danego fachowca i może sobie podnosić cenę bo klienci nie mają wyjścia - albo sami przepchają zlew albo wezwą fachowca. Ja na ten przykład pracuję w drukarni, mamy kilka maszyn jak na naszą okolicę wyjątkowych i możemy dzięki temu dawać wysokie ceny - bo ludzie mają wybór: albo zapłacić u nas 100 pln za robotę, albo w Warszawie zapłacić za nia 60 - ale doliczając koszty dojazdu, straconego czasu bądź wysyłki kurierem wychodzi prawie ta sama kwota.
-
Ah jak dobrze być robolem i iść do pracy kiedy panowie kosiarze obsypują me stopy świeżo zamordowaną trawą
-
Nieszczęścia chodzą parami. Najpierw od wczoraj kumpel wziął tygodniowy urlop i musiałem przejąć jego dział, a dziś sam szefu w trybie nagłym musiał się udać do szpitala. Cała firma na mojej głowie Czuję się jak pan dyrektor, hehe, i o dziwo, nie stresuję się, wszystko na razie idzie bez problemów. Oby tak dalej, bo jutro też mam "szefować". Trzymajta kciuki!
-
lubudubu, bo o ile wiem to faktycznie nie mają jednego zdania w tej kwestii. Sprawa jest przecież niemożliwa do zbadania bezpośrednio. Pozostają domysły, symulacje komputerowe... Ale dla mnie ta hipoteza brzmi bardzo przekonywująco, sensownie.
-
Gdzieś kiedyś widziałem dokument, przedstawiający hipotezę na ten temat - jak wrócę z roboty to poszukam bo było to dość racjonalnie, przejrzyście i przekonująco pokazane. Nie chcę wprowadzać w błąd, ale zdaje się że wszystko zaczęło się od tego że związki węgla w odpowiednich warunkach zaczęły łączyć się w bardziej skomplikowane struktury, a po jakimś czasie "przypadkiem" (jeśli ewolucję można ukryć pod tym hasłem) zaczęły dołączać do siebie kolejne pierwiastki. Nowy twór "zauważył" że taki układ daje korzyści i zaczął kontynuować proces - skutkiem czego było było powstanie pierwszych mikroorganizmów. A dalej to już Darwin.
-
Dołączam się do opinii rotten soul, kiedy przyszedłem po raz pierwszy 6 lat temu do drukarni w której zarabiam na życie do dzisiaj, byłem całkowicie zielony jeśli chodzi o poligrafię, jestem zresztą bardziej humanistą niż ścisłowcem, a w tej pracy przydaje się matematyczny "zmysł". Pierwszym zadaniem jakie wykonywałem była wymiana żarówki w piwnicy Potem posprzątanie tej piwnicy aby zrobić miejsce na nową maszynę. Potem zaczęły się pierwsze banalne zadania introligatorskie. Potem objąłem pieczę nad ową nową piwniczną maszyną. 6 lat później, w dniu dzisiejszym jestem "kierownikiem jednoosobowego działu" a i chłopakom z innych działów pomagam w wielu sprawach. nauczyłem się wiele rzeczy poprzez praktykę a nie teorię. Da się
-
hehe no problemo zwłaszcza że poniekąd wczoraj w momencie emocjonalnego załamania tuba "poszła", wraz z połową tablicy Mendelejewa :/ Ale dziś już jest git :)
-
O, dzięki za polecenie, od kiedy mam tablet czytelnictwo mi wzrosło, wiem co w kolejkę wrzucić :)
-
Nie mogłem się powstrzymać A na lekcjach WF w podstawówce to cały czas graliśmy w siatkę czy skok w dal chłopaki vs dziewczyny i wcale nie były zawsze przegranymi Bo zaczynam szukac czy są jayś amatorzy strzelectwa na forum, no, ćśśś
-
Tradycja. Poza tym co by jakiś mistrz strzelectwa przeżył jakby go "baba pokonała"? Wzrost samobójstw zdesperowanych sportowych sław przetoczyłby się przez glob. Ten seksizm ratuje życia
-
Wiecie co jest zabawne - zauważyłem że przy pierwszym kontakcie z wiatrówkami kobiety lepiej sobie radzą niż faceci
-
Mój stary zawsze powtarzał że jeśli istnieje bóg to jest matematykiem True, obawiałem się że będzie paranoiczny jak na paranormalne.pl - okazuje się ze na forum dla wariatów jest mniej świrów niż na stronach dla "normalnych ludzi: A ja ostatnio męczyłem "Solaris" i wcale bym nie powiedział że jest humorystyczna... Aż sam się dziwiłem jak ciężko mi się ją czytało, za głupi najwyraźniej jestem, jakiś fizyk by na pewno miał większy ubaw.
-
Jeden z najdalszych udokumentowanych "sniper kills" to 2286 metrów. Celem był co prawda człowiek a nie sznurówka, ale ponoć oberwał centralnie w serducho. Podziwiam skilla.
-
Ja się do dzisiaj zastanawiam czy mojego brata nie podmienili przy porodzie, tak jesteśmy różni więc To teraz udaj się do topicu o marihuanie, brotha, i się kajaj
-
Kiya, <> - rozwijanie jest lepsze, rozwiń się :) kasiątko, "Połowy z was nie znam ani w połowie tak dobrze, jak chciałbym poznać, i mniej niż połowę z was lubię w połowie tak dobrze, jak na to zasługujecie." Tolkien ustami Bilba... A i tak jest git. Przechodzi. Przechodzi draństwo. W połowie przez wszystko co łyknąłem, w połowie dzięki wam. Dzięx. -- 01 lip 2013, 22:49 -- 0Rh+, wielce prawdopodobne. Chyba nieprędko stąd zniknę
-
Moja tępota. Moje autodestrukcyjne schematy ratunkowe.
-
Na dostęp do mózgu jak przez "Mój komputer" na pulpicie organizmu. Żeby wykasować kilka plików raz na zawsze.
-
Może jej się nawet jakieś ziarno trafiło na kacowej ślepocie
-
kasiątko, nie. Ludzie na forum są wspaniali. To w świecie poza naszą internetową społecznością krążą sępy, obłudnicy, wykorzystywacze. Udający przyjaźń, zainteresowanie, przybierający maski które pomogą im osiągnąć osobiste cele, gotowi kłamać, ściemniać, kręcić - aby tylko dostać to na czym im zależy i nie dać w zamian nic. Wyssać z nas to co najwartościowsze i splunąć tym do ścieku. Poznać nasze sekrety pod płaszczykiem udawanej przyjaźni, aby wykorzystać to przeciwko nam. Dorośli ludzie zachowujący się jak dzieci. Gorzej. Dziecięce kłamstwa są niewinne. Dorosłe są popełniane z rozmysłem. Tutaj ludzie bezinteresownie pomagają. Co właśnie udowadniasz.
-
kasiątko, kliknąłem tam gdzie nie powinienem. Zajrzałem tam gdzie przysiągłem nie zaglądać. Zobaczyłem jak szczęśliwie żyje osoba która przysporzyła mi nieopisanych cierpień. Nienawidzę jej. Nienawiść zżera mnie od środka, drąży mózg. To takie złe - nienawidzić kogoś. A nie umiem inaczej. Miałem o niej zapomnieć, wykreślić ze swojego życia. Jak najgorszy, najtępszy debil złamałem przypadkiem to postanowienie. Nie. Nie będę okłamywał. To nie było przypadkiem. Przypadkiem to nadarzyła się okazja. Ale "skorzystać" z niej - skorzystałem świadomie. Wiedząc że tak się to skończy. Nie mogłem się oprzeć. Może miałem nadzieję sprawdzić czy dalej tak na mnie działa. Może chciałem sobie udowodnić że udało mi się to w sobie pokonać, zadusić. Gówno. Nie udało się. Zakopane pod stertą śmieci, czyhało na moją słabość.
-
Chyba pobiłem niechlubny osobisty rekord w tej materii właśnie. Nazwijcie mnie ćpunem. Nazwijcie mnie słabym. Liczy się tylko to że pomogło. A jutro będzie lepiej.