deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Ja zaś (tylko nie bierzcie tej wypowiedzi jako zachętę/poparcie takiego zachowania) mam kumpla z którym w życiu nie wsiądę do samochodu jak jest trzeźwy, bo samochód to przedłużenie jego fiuta i jeździ jak wariat, każdego innego kierowcę traktując jak przeciwnika któremu trzeba pokazać że jest się szybszym/głośniejszym/zwrotniejszym. Za to jak się napije to jeździ super-ostrożnie i po pijaku nie miał żadnego wypadku w przeciwieństwie do jeżdżenia na trzeźwo. No, ale jak mówiłem, nie znaczy ze pochwalam takie zachowanie, chciałem się tylko taką śmiesznostką podzielić. Wolę żeby odwoził mnie z imprezy niż na nią zawoził
-
Wychodziłoby na to że wszyscy kawalerowie to nie mężczyźni albo żywią się wyłącznie pizzą na telefon... Gotowanie można zdecydowanie robić "po męsku", hehe: [videoyoutube=9yAOgvQBWCc][/videoyoutube]
-
Heh, nie, Krzysztofa jest 25 lipca, koncert 20 sierpnia - mamuśka niegłupia z wyprzedzeniem mi prezeny funduje bo w moje imieniny może już biletów nie być Nie powiem, strasznie pozytywnie mnie to nakręciło, zawsze marzyłem o tym żeby zobaczyć "The Wall" na żywo, nawet jeśli będę miał niestety ze względu na ceny biletów miejsce gdzieś daleko na trybunach... Znam tą płytę (i film) na pamięć, nawet nie przeszkadza mi że na scenie nie będzie reszty Pink Floyd bo dla mnie i tak Pink Floyd to był Roger Waters
-
Mamuśka postanowiła mi na imieniny zafundować bilet na koncert Rogera Watersa!!! DZIEKI, MAMO!!!
-
Przerypana sprawa :/
-
Dżizas jak ja zazdroszczę ludziom na których takie dawki działają :/
-
Tylko jak długo te odpowiednie leki działają?Ja też myślałem że trafiłem na odpowiedni lek bo pół roku było w miare dobrze a nagle wpadłem w silną depresją i aż trudno mi wytrzymać Na razie jestem w relatywnie wczesnej fazie - czwarty miesiąc na flouksetynie. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie tylko pigułki rozprawią się z problemami - owszem, po 6 tygodniach od rozpoczęcia przyjmowania Seronilu odczułem wyraźną różnicę, poprawę; ale tak naprawdę jeszcze większą poprawę osiągnąłem gdzieś z miesiąc później - kiedy poczułem się "pewniej", mając "oparcie" w "pigułce szczęścia" to zacząłem też zmieniać swoje myślenie, postrzeganie otoczenia itd. Tak więc także praca nad sobą, nad swoim charakterem jest ważna. Ostatnimi dniami przytrafiły mi się dwa razy przykre wieczory z pewnych powodów (kompletnie niezależnie od siebie), miałem moment załamania i zwątpienia, ale nawet jak siedziałem w kącie balkonu jarając szluga za szlugiem, łykając klona za klonem, zapijając to wszystko łyskaczem - to trzymałem się myśli że to tylko chwilowe, że zdarzyło się coś nieprzyjemnego - muszę się ogłuszyć, wyłączyć - ale jutro będzie to już należało do przeszłości. To całkowite przeciwieństwo tego co miałem kiedyś kiedy zaćpywałem/zapijałem nieprzyjemne sytuacje z przerażeniem myśląc o dniu następnym, wiedząc że pewne rzeczy na mnie czekają, że znów mnie dopadną... Sorry, rozpisałem się i poleciałem ze zwierzeniami bo akurat właśnie wczoraj miałem taki wieczór załamania - ale dziś już jest dobrze, całkiem OK. A jak już o 16 zamknę bramę do firmy to w ogóle będzie pięknie :) Mam nadzieję że może ci to jakoś pomoże, może da jakiś mały zastrzyk pozytywniejszego spojrzenia na swoją sytuację. Życzę jak najszybszej poprawy!!
-
Ludzie żerujący na mojej dobrej woli. Zauważyłem że ostatnio każde spotkanie twarzą w twarz z kimś polega na tym że ten ktoś coś ode mnie chce a ja dostaję gówno w zamian, każde spotkanie to krok w tył jeśli chodzi o moje "wydobrzenie". Pierdolone sępy.
-
Ja zmieniałem leki dopóki nie "trafiłem" w odpowiedni - był to trzeci specyfik z kolei, podsunięty częściowo za moją sugestią/prośbą bo wydawało mi się że wiem co najlepiej na mnie zadziała. No i zadziałało.
-
[videoyoutube=QxgOaJcwyF8][/videoyoutube]
-
Ja też nie ogarniałem, ale się naumiałem Za to Illustrator to dla mnie jakaś niezrozumiała aplikacja, nie umiałbym w tym nic zrobic
-
Największa szkodliwość forum - prawdopodobieństwo wpadnięcia na buka. Hejtuj
-
Heh, rotten, wybacz że nie będę cytował twego posta po kawałku, ale po prostu dlatego - że wszystko co napisałeś się zgadza i tylko przybijam "piątaka" bo wiem że dobrze wiedziałeś o co mi chodzi. Dłużej ci za to odpowiem na dalszą część - ale to na PW, zbyt duży offtop
-
Dlaczego trafiam na samych zboczonych facetów ?
deader odpowiedział(a) na Schwarzi temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Bo jesteś kobietą. My lubimy kobiety. I zaczepki zawiązujące do seksu/związku też bym prędzej kierował do dziewczyny poznanej na forum o tematyce niż do jakichś przypadkowych lasek z fejsbuka czy imprezy. Bo przynajmniej wiem że nas łączy, interesuje i że poza seksem byłoby o czym porozmawiać. Ot choćby wczoraj zaznajomiony tuj user napisał mi że poznał kogoś tutaj i właśnie zaczynają szczęśliwy okres początków bycia ze sobą. Zdarza się? Zdarza. Przepraszam jeśli cię to obrazi ale bardziej "nienormalne" jest to co piszesz o sobie - że nie interesuje cie ta sfera, tu masz problem, bo to co dla "normalnych" jest zwykłe, tobie ciężej znieść. Współczuję bo znam z autopsji. -
Nie, nie o to chodzi. Muza którą mi podesłał jest nawet spoko, całkiem mi pasuje, kompozycja bardzo dogodnie rozplanowana pod wokale, tekst nawet mi się podobał... Ja już po prostu miałem kiedyś swoje "pięć minut". Heh, dzięki. Wiesz, na szczęście to nie jest tak że to mnie doprowadziło do jakiejś rozpaczy teraz, sami widzicie że piszę o tym z pewnego rodzaju dystansem. Pogodzić się z tym że to nie dla mnie pogodziłem się już dawno temu, po prostu dzisiaj sobie udowodniłem że nie pomyliłem się pod tym względem. I tak naprawdę to wcale nie czuję jakiegoś żalu czy coś. Może to dziwić, ale życie jakie prowadzę - proste, szare - bardziej mi odpowiada niż potencjalne ciągłe życie w rozjazdach na trasach koncertowych, ciśnieniem ze strony fanów na nagranie lepszego albumu, tłumy pchające się żeby zrobić ze mną zdjęcie tak jakby cokolwiek dla mnie znaczyli, jakbym miał ich pamiętać następnego dnia. Kiedyś chciałem być "sławny i bogaty". Dziś stwierdzam że wolałbym być tylko bogaty :)
-
Ba, nie mówiłem że w jakimkolwiek friendzone tkwię. Ja tylko zostaję tam umieszczany. A wtedy zwijam manatki, bo po co mi znajomość z dziewczyną która mi się podoba a która mnie nie chce? Żeby się przy każdym spotkaniu zadręczać i męczyć? Zawsze się kończy zakończeniem znajomości kiedy już dostaję jasny sygnał że mogę liczyć tylko na friendzone. Znajomość z dziewczynami/kobietami które są zajęte albo wolne a mną nie zainteresowane nic mi nie daje. Ewentualnie jednym jeszcze wariantem jest taka sytuacja że zaznajamiam się z jakąś dziewczyną, wydaje mi się że jej się podobam, daje mi jakieś sygnały które tak interpretuję - i kiedy utwierdzam się w przekonaniu że to wreszcie "to", zbieram się na odwagę żeby to wypowiedzieć na głos - to się okazuje że właśnie od tygodnia zaczęła chodzić z jakimś nowopoznanym typem. True story. A ja w przyjaźń między mężczyzną i kobietą wierzę tylko w jednym przypadku - jak są ze sobą w związku. Dziewczyna z którą chciałem spędzić życie była moją najlepszą przyjaciółką, podporą, moją towarzyszką w walce ze światem. No, ale umarła, a ja powoli zaczynam chyba oswajać się z myślą że dane mi dokończyć żywota w samotności. -- 04 lip 2013, 21:19 -- Oh, the irony. Właśnie jedna z kobiet ktore umiescily mnie w friendzone chce sie wpasc wyplakac. Ciekawe o co cho...
-
Siedzę i "podziwiam" swoją porażkę. Odezwał się do mnie dziś kumpel, który aktywnie działa w muzyce, ma dwa zespoły i kleci trzeci. To już któryś raz w ciągu ostatnich lat się do mnie odzywa (kiedyś przez króciutki czas graliśmy w jednej kapeli), z propozycjami - a to, czy bym się nie pisał na gitarę do zespołu, a to czy bym nie pośpiewał. Systematycznie odrzucałem te propozycje bo nie czułem się na siłach, nie miałem ochoty, wygasło we mnie to co lata temu buzowało we mnie w środku, wypychając na scenę, przed rozwrzeszczaną publikę. Dziś po raz pierwszy postanowiłem spróbować. Zobaczyć - czy dam radę. Gościu przysłał mi gotową muzę do jednego utworu i tekst. Po trzech godzinach wrzeszczenia do tabletu (jedynego urządzenia obecnie w moim domu posiadającego mikrofon), zdarciu gardła do tego stopnia że przełykanie śliny sprawia mi ból (zapomniało się jak używać przepony zamiast gardła...), zmiksowaniu tego do kupy... ostatecznie utwierdziłem się w przekonaniu że to już dla mnie zamknięty rozdział. Jakaś cząstka mnie po prostu... obumarła.
-
Pocieszające to jak diabli...
-
[videoyoutube=KRzxEh13LTI][/videoyoutube] "Powers that be" will never win; a storm is coming, get ready You better learn to dance in the rain, instead of wait for the sun Learn to dance in the rain, the sun will never come
-
No, łapię, może zbyt przyszarżowałem bo nie wgłębiałem się w poprzednie strony tematu, tylko ten post akurat mi wpadł w oko. Ale w pewnym sensie to obaj mamy rację, bo jest niestety też mechanizm odwrotny w stosunku do tego który opisałeś. Mianowicie: co z tego że wiele dziewczyn mi mówiło jaki to ze mnie fajny gościu, jaka to każda laska byłaby ze mną szczęśliwa ale żeby któraś z nich się na mnie "zdecydowała" - o, to, to nie, "friendzone" z miejsca. Przy czym ja jakichś strasznych kompleksów względem wyglądu nie mam - pokazałem wam swoją mordę zresztą, widać że choć daleko mi do Johnnego Deppa to nie jestem też krewnym monstrum Frankensteina; mam trochę nadmiarowych kilogramów ale nie tyle żebym w pozycji "misjonarskiej" miażdżył partnerce organy wewnętrzne - jednym słowem, nie mam jakichś zbytnio kompleksów względem siebie, o sobie słyszę "recenzje" raczej pozytywne - ale jakoś ni cholery żadna nie chce się na mnie skusić I bądź tu człowieku mądry i znajdź ten "złoty środek"...
-
Lody mięta z czekoladą
-
Linux Ubuntu dla zgrania plików wartych zachowania a potem reinstalka Windy - u mnie zawsze dawało najlepsze rezultaty
-
Ceny leków. Zanim zacząłem się leczyć na głowę, byłem przekonany że psychotropy ze względu na to co oferują są jakos kosmicznie drogie, myślałem że przykładowy Prozac (nie wiedząc jeszcze że pod tą nazwą handlową u nas nie występuje, ale mniejsza z tym) kosztuje ze 200 złotych za opakowanie. Tymczasem jest wręcz na odwrót. Miesięczny zapas Seronilu to koszt 15 złotych. Za tabletki przeciw sraczce czy na katar płacę tyle samo - a starczają na 3 dni. Widać jak nasi drodzy rządzący się o nas troszczą - dokładają, żeby biedny obywatel przypadkiem nie pogrążał się w depresji i nie zamykał w domu, nie chodząc do pracy i tym samym nie generując podatków z których to oni radośnie pobierają sobie pensje. A to że obywatel do tej pracy chodzi zakatarzony i z biegunką to mają w dupie
-
Głównie w Corelu, aczkolwiek i z Adobe'a z plugunem PitStop zdarza mi się korzystać. Na żywo wygląda jeszcze lepiej, ten mój tablet z bazaru robi kijowe zdjęcia W sumie zapomniałem porobić fotek jeszcze jednej fajnej reprodukcji - podwójnego LP Maidenów "Life After Death", wyszedł mi lepiej od posiadanej oryginalnej
-
[videoyoutube=rMbATaj7Il8][/videoyoutube]