L.E., dla mnie też najszczęśliwsze chwile to było mieszkanie w akademiku z moją przyjaciółką, wymyślałam piosenki i jej śpiewałam moje improwizacje, zwłaszcza piosenkę o marchewce, w której ciągle zmieniały się słowa A nasi sąsiedzi podsłuchiwali pod drzwiami, jak śpiewam. Grałyśmy razem w filmach amatorskich, chodziłyśmy pić tanie wino do lasu. To było wszystko takie fantastyczne, że chciałabym, aby wróciło, ale to niemożliwe, bo Kasia raz wyszła z akademika i zginęła potrącona przez samochód