Skocz do zawartości
Nerwica.com

bittersweet

Użytkownik
  • Postów

    5 256
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez bittersweet

  1. No właśnie. Yyyy... to po co nazywaja się "chrześcijańscy", jeśli to nie ma znaczenia, bo nie narzucaja swoich poglądów ? I po co ktos chce chodzić do psychologów chrześcijańskich, skoro są tak samo bezstronni jak każdy inny psycholog ?
  2. whisper, podajmy sobie skrzydełka, upadły aniołku Te wkręty o poprzednich wcieleniach to miałam od zawsze, zanim spotkałam sie z regresingiem i ezoteryką. Najlepsze, że jestem osoba mega logiczną i praktyczną, z rodziny kompletnych ateistów i racjonalistów. Ale te przeświadczenia o poprzednich wcieleniach miałam od kiedy pamiętam, tak samo to było dla mnie oczywiste jak fakt ze mam 2 ręce. Niezbyt sie tym przejmowalam, zreszta do tej pory nie robi to na mnie wrażenia. Czy to prawda czy nie, niczego w moim życiu to nie zmienia, poza faktem, ze na sesjach można skonfrontować sie z urazami z dalekiej przeszłości. A przeżycia metafizyczne.. rozległy temat. Od euforycznych wrażeń w czasie medytacji, po kontakty z bytami astralnymi, czasami niezbyt przyjemne. Oczywiście zdaje sobie sprawę z faktu, że to co przeżywam, pasuje tez do opisu zaburzeń psychotycznych . Tylko co to zmienia ? W mojej opinii rzeczywistość nigdy nie jest postrzegana obiektywnie, zawsze jest względna. Nie będę więc walczyć z tym, co w/g mnie mi nie szkodzi, a czasami wręcz pomaga w funkcjonowaniu.
  3. dominia86, a dlaczego masz spotkac kogos gorszego ? a moze spotkasz kogos lepszego ? Poza tym - połowa ludzkości to mężczyźni, kto szuka ten znajdzie, kto nie ryzykuje ten nie zyskuje, itp. Ja byłam w wielu związkach i wiem ze rozstania zawsze sa bolesne... nie oszukujmy się, to trudny proces. Ale ciesze sie niesamowicie, że nie ciągnęłam tamtych relacji. Jeśli tkwi się siła rozpędu w niesatysfakcjonującym związku, pozbawiasz sie mozliwości spotkania kogoś, kto Ci naprawde odpowiada i moze byc ta przysłowiowa "druga połową". Sama wtedy sie pozbawiasz tej szansy.
  4. jaskolka83, ale katolicy dyskutują na tym forum w najlepsze o swoich poglądach w kwestii religii i Boga, dlaczego my mamy tego nie robić ? Co do twojej Mamy - współczucie. Mam wielu znajomych, którzy tylko ze względu na swoje rodziny wzięli ślub kościelny i ochrzcili dzieci. Bo mama, babcia się obrazi i pogniewa, albo rodzice zabronili ze sobą mieszkać bez ślubu, albo rodzina zapowiedziała że jak nie wezmą ślubu koscielnego , to nie będzie im pomagać finansowo itp.
  5. zbbyych, jak zaczynasz temat to pierwszy powinieneś ujawnić swoje fantazje... czekamy
  6. aboaterica, a od kiedy to Bóg jest "Twój" ? od kiedy wyznawanie jakiejś religii i wiara w Boga to to samo ? od kiedy żeby rozmawiac z Bogiem trzeba wchodzic do jakiegos budynku ? Myślisz, że Bóg siedzi w kościele na ołtarzu, a gdzie indziej to go nie ma ? a dla nie-katolików to go już nie ma wcale ? Aha, i dla tych co nie tolerują co robi KK jako instytucja to tez go nie ma...bo KK i Bóg to jedno przecież... ....tak jakby wiara katolicka i duchowość to było to samo /?!/, a wyrzeknięcie sie katolicyzmu to odwrócenie się od Boga....
  7. bittersweet

    Porzucony przez ojca

    Sorrow, widze, że jesteś osoba dojrzałą i przyzwoitą, w odróżnieniu do ojca i jego obecnej żony. Nie warto im poświęcac nawet odrobiny czasu i uwagi, nie zasługują na to. Jeżeli chodzi o kontakty z "ojcem" przemyślałabym pozbawienie go praw rodzicielskich, bo za kilkadziesiąt lat jeszcze Ty będziesz płacić alimenty jemu. Rzeczywistość jest brutalna, szczególnie w naszym pięknym kraju. Ale skupianie sie na tym aspekcie tylko zasmuca i pogrąża. Sama często byłam bez pracy, znam ten ból. Żeby nie czuc sie calkowicie bezradnym, robiłam sobie plan, np. pół roku szukam pracy w PL, jak sie nie uda, jade pracowac za granicę. Przygotowując sie do ewentualnego wyjazdu, mozesz np. uczyc sie języka albo coś, żeby nie mieć poczucia że marnujesz czas - teraz masz go dużo. Takie czasy, ze trzeba wykorzystywac wszystkie dostępne możliwości.
  8. bittersweet

    Porzucony przez ojca

    Sorrow, z tego co juz wczesniej pisałeś, zachowanie Twego ojca mocno odbiega od norm społecznych, podejrzewam że był/jest osobą z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Dlaczego tak to Cie drąży, przecież chyba nawet go dobrze nie znasz ? czy byłeś z nim jakoś bliżej związany ?
  9. logik sądzę, że jesli mozna cofnąć sie pamięcia do życia płodowego to da sie także kilka lat wstecz. Podejrzewam, ze w czasie sesji mozna spróbowac usunąć blokade na wspomnienia. Najlepiej skonsultowac sie mailowo z tym pytaniem z regreserem, chociazby z w/w B. Mieloch, znajdziesz ją w sieci. Jesli zdecydujesz sie na sesję, to daj znac czy Ci pomogło , jestem ciekawa opinii innych w tym temacie. A dlaczego zainteresowałeś sie tą metodą ?
  10. ajajaj89, czytam i coraz bardziej się dziwię... samodzielnie nie potrafisz sie utrzymać, mieszkasz z tego powodu z toksycznymi rodzicami, a pouczasz innych, jak to łatwo utrzymać siebie i dziecko...
  11. Podsumujmy : wolny wybór ma niemowlę niesione do chrztu ? A może dzieciak od maleńkości prowadzany do koscioła, uczony w domu modlitwy i obrządków ? A może nastolatka wytykana przez rówiesników palcami, bo nie jest wierząca ? /tak było ze mną / Naprawde uwazasz, że to wszystko nie wpływa na "umysł"?
  12. Myślę, że to nie Ty stajesz sie facetem, masz tylko natrętne myśli na ten temat. To 2 różne sprawy. Spoko, od myślenia nikt jeszcze płci nie zmienił, to nie takie proste
  13. A co ma miłość, przebaczenie, agresja z wiarą w Boga? Nie widzę związku przyczynowego-skutkowego Czy ateista nie może być dobrym człowiekiem, skłonnym do przebaczenia ?
  14. Piją dla kurażu zanim coś skubną, bo są nieśmiali ....
  15. Wszyscy Cie krytykowali, a teraz Ty krytykujesz sama siebie.... zauważyłaś ? Że niby egoistka jesteś, chore podejście..... oni byli nie w porządku, to nie kopiuj teraz tych toksycznych zachowań wobec siebie ! Po pierwsze nie jesteś egoistka tylko dlatego, że myślisz o sobie i o swojej chorobie - przecież Twój stan zdrowia jest nie najlepszy i tak jak każdy masz prawo martwic sie o siebie i swoje zdrowie. A że jestes perfekcjonistką, to niestety dziedzictwo błednego wychowania, nadmiernej krytyki, zawsze czułas, że nie jestes dośc dobra ... zgadłam ? wiec teraz przymus, ze wszystko masz robic idealnie. Z perfekcjonizmem trzeba walczyc, najlepiej zdac sobie sprawe z realiów, a mianowicie, że nie myli sie ten co nic nie robi, poza tym w błedach nie ma nic złego, na błędach sie uczymy. Dopóki nie jestes lekarzem albo pilotem, nie przejmuj sie pomyłkami /lekarze zreszta tez sie nie przejmuja za bardzo/ nikt nie umrze jak cos zrobisz źle. Jest technika powrotu do wewnetrznego dziecka, które cały czas jest gdzies w Tobie bezradne i skrzywdzone-wyobraź sobie tą mała dziewczynke, która byłas, nieszczęśliwa i samotną. Teraz jako dorosła kobieta możesz przytulic ja do siebie, zapewnić że zaopiekujesz sie nią, dac jej troske i miłośc, których nie dostała kiedyś. I zaopiekuj sie sobą, zamiast spełniac oczekiwania innych, zobacz, do czego doprowadza zaspokajanie cudzych oczekiwań a nie swoich potrzeb . Nie wiem, czy moje wywody Ci w czymś pomoga, bo w pewnym momencie zaczełam chyba pisac o sobie .
  16. no tak, a jak sie straci dziewictwo/prawictwo to będzie się już "nieczystym" ... ojej, to lepiej już chyba nie tracić ..... niż takim nieczystym być
  17. hehe, miłuj bliźniego swego .... jak siebie samego - a nie bardziej niż siebie samego... dlaczego starasz sie być dla ludzi lepszy niż dla siebie ? Ty nie zasługujesz na dobre traktowanie ? a dopóki siebie samego nie pokochasz i nie zaakceptujesz /to najtrudniejsza ze sztuk/ to z innymi też sie nie uda. I wcale nie trzeba byc wierzącym, zeby wyznawac pewne zasady, np. nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Ja nie wyznaje żadnej religii, a własnie bezinteresownie pomogłam komuś, kto mnie szczerze nie lubi. Nie osiągnęłam z tego żadnej korzyści ani satysfakcji, raczej straty /troche kasy poszło na telefony i smsy / no i wszyscy sie ze mnie teraz leją, ze jestem frajerka. Po prostu stwierdziłam, że dla nikogo nie będę rezygnowac ze swojej reguły, ze jesli można komuś pomóc to należy to zrobić. Uważam, ze jesli sie ma jakies zasady to nie nalezy ich stosowac wybiórczo, zależnie od okoliczności.
  18. S jak..., znam dobrze ten stan, kiedy umysł swoje, a organizm swoje... nasze ciało niestety nie kieruje sie rozsądkiem, nie chce słuchac rozumu, żadne logiczne argumenty do niego nie trafiają . To wychodzi na wierzch to, co spychamy do podświadomości, czego nie chcemy albo nie potrafimy wydobyć na światło dzienne, żeby się z tym zmierzyć.
  19. whisper, ja wpadam na taka sesję co kilka lat, jak pojawia sie problem z którym nie radze sobie w inny sposób. Polecam Basie Mieloch z Wr-wia, ona chyba ścisle współpracuje z Leszkiem. Co do bytów astralnych, upadłych aniołów itp. moje odczucia sa mieszane. Juz dawno, dawno temu, zanim usłyszałam o regresingu, miałam plastyczne przezycia na polu metafizycznym. To co sie dzieje w czasie sesji koresponduje z nimi, w związku z czym jakos mi to nie przeszkadza. Jednocześnie logiczna, racjonalna część mojej osoby zdaje sobie sprawę, ze odczucia generowana przez podświadomośc niekoniecznie musza być "prawdziwe". Ale uznałam, że dopóki te sesje pomagają mi i czuję sie po nich lepiej, nie przeszkadza mi to. Co to za niecodzienne fiksacje, o których piszesz ?
  20. S jak..., czy nie za surowo siebie traktujesz ? masz chyba jakąś złość do siebie, czy pretensje.... negatywnie siebie oceniasz, niepotrzebnie. Każdy ma słabe punkty, nasz "zaburzonych" jest taki, że nie oceniamy z prawidłowej perspektywy. Przejmujesz sie przegrana w sądzie, może ponad miarę, ale to chyba typowe dla nas. Byc może masz uraz, bo zbyt często Cie krytykowano i teraz każda porazka to katastrofa. Do tego poczucie winy, ze przejmuję się takim epizodem - i tworzy sie z tej mieszanki istny koktajl Mołotowa. Pamietam jak ja przez 2 dni bez przerwy myslałam o tym, ze w jakims urzedzie zapomniałam swój notesik. Obsesyjne mysli o notesiku przez cały weekend... odzyskałam go w poniedziałek rano. no tak . Więc mysle, ze masz pełne prawo przeżywac przegrana w sadzie pracy - do woli .
  21. bittersweet

    Bajka o kurze

    rafka, hłe hłe , niezłe , szczególnie że mój av to też kura, tyle że za kratkami, pewnie nawet z tego kurnika nie potrafi wyjśc i pytać
  22. Wiesz - w czasach kiedy 16-latki uprawiają seks na porządku dziennym 23 letni niedoświadczony związkowo i seksualnie facet popada w kompleksy. Na dobrą sprawę taki 16-latek ma nade mną przewagę. interesuje mnie przede wszystkim jak to odbierają kobiety - czy potrafią w większości przejść przynajmniej obojętnie wobec faktu niedoświadczenia? ignorują czy widzą w tym problem? może boją się że po jakimś czasie zechce spróbować z inną? (tutaj facet jest na straconej pozycji bo jak udowodnić że nie zrobi się czegoś nigdy w przyszłości - łatwiej udowodnić że coś było, niż że czegoś nie ma i tym bardziej nie będzie) zastanawia mnie czy np. da się rozróżnić w łóżku prawiczka i doświadczonego? - słyszałem kilka historii jak to facet nie przyznał się i partnerka nigdy się nie domyśliła i była zdziwiona kiedy się dowiedziała... podobno seks jest instynktowny, ale... osoba taka jak ja nie wie nawet jak się zabrać do zwykłego pocałunku a co dopiero myśleć o seksie. w łóżku pewnie nie wiedziałbym jak się zachować. Jest obawa o kompromitację, różne zaburzenia (np. przedwczesny wytrysk - podobno przekleństwo "wiekowych" prawiczków). Strasznie to dołujące co napisałem - może kogoś zdołować a nawet i niektórych wkurzyć - ale to jest najszczersza prawda, bez użalania się. Hm, to że nastolatki mają czasami więcej doświadczenia od Ciebie ... tak i nie. W praktyce tak, bo już sie bzykali, ale diabeł tkwi w szczegółach. Myślę że z wiekiem po prostu sie dojrzewa psychicznie, mądrzeje, i to tez sie przekłada na jakość seksu. Bo dorosły facet może więcej myśli o partnerce, konsekwencjach współzycia, może bardziej sie stara... ja tak to odbieram. Po prostu jest dojrzalszy. A jak fakt prawictwa widza kobiety - trudno mi odpowiadac za "wszystkie kobiety". Na pewno wielu z nich sie to podoba, duzo pań juz zaznaczało w to w tym wątku. Nie przejmowała bym sie za bardzo faktem, ze to może byc potencjalna wada... wszystko może byc wadą, doswiadczenie też. Przeciez wiele osób w tym temacie negatywnie ocenia fakt, ze ktoś miał wielu partnerów. Każdemu nie dogodzisz i tyle. Jednemu podoba się brak doświadczenia, drugiemu niewielkie doświadczenie, innemu gwiazdy porno... najlepiej byc soba i niczego nie ściemniać. Poza tym wszystko można "sprzedac" tak żeby było zaletą. Jeśli powiesz : kotku, czekałem z utrata prawictwa własnie na ciebie, bo jestes kobietą mojego życia - na pewno laska ze szcześcia podskoczy az pod sufit A jeśli chodzi o to, czy mozna prawiczka odróznic od nie prawiczka - znowu tak i nie. W seksie niewiele rzeczy jest jednoznacznych. Wielu doswiadczonych kolesi ma tez przy nowej partnerce problem z przedwczesnym wytryskiem, to powszechne chyba. Po prostu nowa sytuacja i partnerka, to wszystko nakręca i podnieca, nawet tych starych wyjadaczy. Przynajmniej ja czesto tak miałam z nowymi chłopakami, tłumaczyli sie miło później , ze to ja jestem taka podniecajaca, więc była to dla mnie forma komplementu , nigdy to nie był problem. Niektórzy przed randka funduja sobie jazde na recznym , zeby sie potem za szybko nie nakręcić. Jeśli masz obawy, że nie wiesz jak się zachowac w łóżku, to najlepiej kierować sie życzeniami partnerki. Po prostu zapytać : czy to przyjemne ? a to ? a może to? wtedy nie musisz niczego sie domyślac , ani błądzic po omacku i dziewczyna zacznie otwarcie mówic, co lubi . No i podstawa to stawianie jej potrzeb na pierwszym miejscu, Twoim zadaniem jest doprowadzić ją do orgazmu a potem myślec o sobie. Niekoniecznie w czasie "klasycznego " stosunku. Mnie osobiście drażni strasznie jak facet sie napina, ze kobieta ma mieć orgazm właśnie czasie stosunku . Denerwujace to strasznie i głupie, przecież to tylko jeden z elementów tej układanki, mozna sie bawic jeszcze w dziesiątki innych rzeczy . Ogólnie fajnie jest miec te wszystkie doświadczenia jeszcze przed sobą, bo najgorsza w seksie jest rutyna .
  23. whisper, ja sie poddawałam, byłam bardzo zadowolona. Dla mnie to taka psychoterapia w pigułce /chodzi mi o efekty/. W czasie sesji regreser wprowadza cie w stan głębokiej relaksacji i za pomoca określonej techniki oddechu zaczynasz przypominac sobie rózne traumy i dawne sytuacje stresogenne i przeżywac je ponownie, tym razem swiadomie, bardziej obiektywnie. Regreser może zadawac ci różne pytania naprowadzające lub zgłebiające problem który sie pojawia. Potem symbolicznie odreagowujesz tą sytuację i uwalniasz sie od traumy. Możesz cofnąć sie do okresu dzieciństwa, życia płodowego a nawet wcześniejszego okresu. Brzmi to dziwnie i takie jest. Mi np ujawniło sie mnóstwo zaszłości z "poprzednich wcieleń". Oczywiście trudno mi określic czy te wcielenia to fakt, czy też może symboliczne przedstawienie moich problemów przez moja podświadomość, w taki a nie inny sposób. W każdym razie mi bardzo pomogło, uwolniłam się od kilku fobii /np strachu przed ciemnością/, odreagowałam kilka konfliktów z osobami z mojego otoczenia itp. Mankamentem tej całej historii jest cena, sesje sa dość kosztowne, czasami trwaja i po kilka godzin. I oczywiście bardzo ważne jest kto prowadzi sesje, niektórzy regreserzy są lepsi, inni gorsi.
×