Skocz do zawartości
Nerwica.com

Asembler

Użytkownik
  • Postów

    403
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Asembler

  1. Asembler

    18 pytań

    1. Ulubiony kolor: fiolet / purpura 2. Ulubione zwierzę: ośmiornica 3. Ulubiona pora roku: zima 4. Ulubiony gatunek muzyczny: muzyka poważna / cool jazz 5. Ulubiony muzyk/zespół: Czajkowski 6. Ulubiony gatunek filmowy: thriller 7. Ulubiony pisarz: Herbert, Mackiewicz 8. Ulubiona potrawa: grillowany tuńczyk z brokułami i bakłażanem 9. Ulubiony napój: czerwone wino wytrawne, woda brzozowa, kokosowa 10. Ulubiony sport: Submission Fighting, Vale Tudo (MMA, Luta Livre etc). 11. Rasa psa: bullterier 12. Tytuł filmu: Casablanca, Scarface 13. Książka: nie pamiętam, mało czytam opowieści 14. Najlepszy i najgorszy przedmiot w szkole: najl.: matematyka, najg.: biologia 15. Ulubiony dzień tygodnia: niedziela 16. Ulubiona pora dnia: wieczór 17. Gra komputerowa: Mafia, Pharaon 18. Batonik: nasiona kakaowca
  2. Kontrekshibicjonista internetowy, powściągliwiec sieciowy, łac. Disputatio Prudentes.
  3. Byłem na BSFT. Byłem chyba na trzech takich spotkaniach. Drogie. Dlatego przerwałem. Z perspektywy czasu bym tego nie zrobił, bo na p-d wykosztowałem się i tak znacznie więcej, ale nie o kasę tylko chodzi. Czy BSFT to to samo co TSR?
  4. Ja przerwałem psychoterapię, na którą chodziłem przez półtorej roku, regularnie cały czas jedno spotkanie na tydzień. Psychodynamo. Na razie czuję się ogólnie lepiej jak podczas terapii, bardziej pewnie siebie i silniejszy. Mam świadomość, że może to być tylko chwilowe, ale chwila minęła, a ja teraz nie żałuję, że przerwałem.
  5. @nakw, odbierz pw... . Czy certyfikowany p. to to samo co dyplomowany p. ?
  6. Zależy od powodu :) Czy raczyłbyś rozwinąć swoją wypowiedź? Zależy od powodu z jakiego kobieta nie chce dzieci. Egoizm, wygoda, brak odpowiedniego partnera, strach, ryzyko choroby itd.
  7. Asembler

    Praca komornika.

    pomaga się, wierzycielom
  8. Chyba dalej dużo czujesz do swojej żony skoro tak się przejmujesz tym, że tkwi w manipulacji gacha, a może większa jest niechęć do niego?
  9. Asembler

    Praca komornika.

    Zależy jak na zawód komornika spojrzeć. W końcu długi nie biorą się z niczego, a w praktyce każdy dłużnik jak przychodzi od tłumaczeń to jest złotousty, wymyśla tysiąc historii, a jakoś nikt nie potrafi wziąć tego na klatę i po prostu uregulować dług, który zaciągnął. Komornik oddaje, a nie zabiera. Gdy policja odbiera kradziony telefon złodziejowi / paserowi to właściwie zabiera czy oddaje właścicielowi? No właśnie. Komornik jak komornik, egzekucja długu w imieniu państwa. Bardziej grząskim gruntem są różnego rodzaju windykatorzy. Taki windykator nic nie może, można mu trzasnąć drzwiami przed nosem, nie otwierać, nagrywać jego facjatę kamerą, rozłączać się czy pożegnać bardziej szorstkim zwrotem, a i tak ludzie z niewiedzy (braku) uprawnień windykatora tylko pakują się w większe kłopoty. A takie seriale to science fiction dla fanów oper mydlanych.
  10. Ok, ale również napisałem "Nie chodzi mi tu tylko o grunt relacji damsko męskich czy krótki typowy dla kobiet okres rozchwiania w ramach jednego miesiąca". To raczej nie PMS, okres czasu się nie zgadza i zachowanie, nie chodzi o focha w stylu mieliśmy iść na prywatkę do X, ale jej się w ostatniej chwili odechciało albo nie ma ochoty na krewetki w maśle czosnkowym chociaż to zawsze było jej ulubione danie i mamy już rezerwację w restauracji. Waga rzeczy w stylu wzięcie niekorzystnej finansowo lichwiarskiej pożyczki chociaż sytuacja aż tak bardzo do tego nie zmusiła, no i była to kobieta o wykształceniu około-ekonomicznym, zawsze wszystko wcześniej licząca, a tutaj nawet jak się potem okazało nie obliczyła całkowitego realnego kosztu chociaż z ołówkiem i kartką papieru dla niej to minuta, nawet w chwilówkach bez biku dostałaby korzystniejszą. Ta "aktualna" w kluczowym momencie prawie całkiem rezygnuje z edukacji chociaż do mety tuż tuż, wycofuje się częściowo, zamyka w sobie i jakieś tam pogorszenie relacji ze mną i nagła rezygnacja w entuzjastycznie wcześniej przyjmowanych wspólnych planów na wakacje, urlopy letnie to tylko drugo, trzeciorzędna wisienka na torcie i raczej mi się obrywa rykoszetem a prawdziwe problemy i konsekwencje są gdzie indziej.
  11. Ja poznałem kolejną kobietę, która wykazuje pewną prawidłowość w stosunku do wcześniej poznanego tego samego typu, a mianowicie: Dosyć skromna, pracowita, o bardzo dojrzałym podejściu do życia, raczej cicha, lubiąca konkrety, też nie jakaś niemowa czy wieczna autsajderka, w ważnych sprawach potrafi wykazać się znacznym zdecydowaniem, od początku dostrzega(łe)m pewne wady, ale babki jawiące się jako zupełne przeciwieństwo przewijających się przez towarzyskie konotacje niezrównoważonych emocjonalnie tipsiar-plotkar-histeryczek piszczących przy każdej wiadomości od jakiegoś Romea, bombardujących fejsika kaczymi dziubkami i pół życia spędzających ze słuchawką przy uchu. Otóż ten dzielny, pracowity, odpowiedzialny typ po pewnym czasie zachowuje się w sposób skrajny. Zupełnie nieracjonalne nawet jak na kobietę, zamyka się w sobie, ma wybuchy gniewu, apatii, histerii. Nie chodzi mi tu tylko o grunt relacji damsko męskich czy krótki typowy dla kobiet okres rozchwiania w ramach jednego miesiąca, ale ogólne życiowe podejście, życiowe decyzje i okres powiedzmy od pół roku do roku. Za "poważne" kobiety tak mają?
  12. Asembler

    Nasze sny

    Śniło mi się, że byłem w dużym kompleksie miejskim, pół centrum handlowe, pół świątynia. Było pełno ludzi, najpierw była linia kas na całą szerokość wejścia - market. Tłum. Z rozstawionych wszędzie głośników dobiegało jakieś przemówienie. Gościł "jakiś Jezus". Był showmenem, jasne szaty, długie proste blond włosy, białe zęby, ciągle sztuczny amerykański uśmiech, nienaturalnie wygładzona twarz, co chwile stosował techniki NLP. Przypominał ulizanego akwizytora z amerykańskiej bajki. Głosił same płytkie banały, ale ludzie byli pod wrażeniem. Mówił o ratowaniu delfinów i by wysyłać smsy na jakiś numer, wtedy dostanie się mieszkanie i sto tysięcy złotych, do spłacenia będzie milion złotych, ale rozłożone w czasie i że niby na pewno się opłaca, a i tak to wszystko by ratować delfiny. Brednie. Ale ludzie wierzyli i wysyłali. Ja zrobiłem zakupy i kasjerka kasowała produkty. Ludzie przyszli całymi rodzinami i z niesmakiem patrzyli, że w tak podniosłem chwili robię zakupy. Potem "niby-Jezus" szedł sam ulicą, był jakiś kamerzysta i ja. Spotkał smutną dziewczynę. Zagadał ją, zaczął niemal hipnotyzować, dotykać, przytulać, lekko całować, pocieszać. Natychmiast odzyskała humor. Śledziłem go. Byliśmy już gdzieś za miastem, na wsi. Wszedł do jakiegoś dużego pustego budynku. Zrobiłem rekonesans wnętrza. To był jakiś podmiejski ośrodek kultury, teatr itd. Okazało się, że to znajomy mojej znajomej, dość znany podrzędny aktor. Bohater kilku artykułów w gazetach, których to wycinki zdobiły jedną ze ścian w budynku. Z lektury wynikało, że jego marzeniem jest być sławnym. W rogu pokoju był pozłacany duży globus. Na globusie była rzeźba tego aktora, jak wykrzywiony leży na plecach robiąc gimnastyczny mostek tak, że o górną część globusu obiera się głową. W pozłacanym globusie odbijała się odwrotnie jak powinna jego twarz i odbicie było inne jak jego twarz. Rysy twarzy wydłużone, przypominał satyra. Groteskowy widok. Groteskowy sen.
  13. Asembler

    Nasze sny

    Śniło mi się, że Jezus nie przyszedł na świat i tym samym nie umarł na krzyżu. Za to ja miałem umrzeć, ale nie byłem na to gotowy. Wszystko było szare, ponure, nadgnite, brudne. Głównym miejscem akcji był ciemny stary dom i łazienka z brudnymi kafelkami. Miałem wejść do wanny i tam umrzeć. Bardzo się bałem, ciała miały kolor ciemno zielono szary, jak i cały świat przedstawiony. Wanna była bardzo brudna, a ja ze strachu i zimna cały się trząsłem. Jak się położyłem już powoli tracąc świadomość wydawało mi się, że biorą moje ciało, płyniemy gdzieś tratwą po morzu, jest noc i ciemno, jest sztorm. Potem jeszcze gdzieś mnie przenoszą. Byłem pół przytomny, nie do końca wiedziałem co się dzieje, ale mimo to czasami jeszcze odzyskiwałem siły, wstawałem, dawałem wskazówki odnośnie podróży czy transportu ciała po czym wracałem do roli odchodzącego niemalże już denata.
  14. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj mi się śniło, że przy kościele w lesie był duży ośrodek z wieloma salami i korytarzami. Były sale restauracyjne, gabinety, szatnie, magazyny, sale konferencyjne, wykładowe itd. Pełno ludzi, jakieś ważne wydarzenie. Wydawało mi się, że znam ten kompleks jak własną kieszeń, ale przez tłok i podniosłą atmosferę gubiłem się. Byli tam też niektórzy znajomi, część podobnie jak wielu innych gości w garniturach, ktoś tam wychodził z przebieralni i dopinał białą koszulkę, wiązał krawat lub muszkę etc. Najpierw szedłem przez sale barowe i restauracyjne, potem korytarze, po drodze przez magazyny ze sprzętem komputerowym i akwarystyką, produkty schludnie i elegancko postawione na półkach ale bardzo ciasno. W końcu z problemami dotarłem na dużą salę. Przemawiać miał urzędujący prezydent. Tłok. Niektórzy zaczęli szeptać, że jest jakaś bomba lub planowany zamach. Ochroniarze z BORu zrobili się nerwowi. Kogoś zakuli w kajdanki i wyprowadzali. Jeden z funkcjonariuszy chodził z bardzo długim dziwnie zakończonym nożem. Starali się zachowywać tak by nie wzbudzić paniki. Tłum w panice zaczął by się tratować. Opanowali sytuacje, ale dla bezpieczeństwa opuściłem salę. Sala jakby gimnastyczna zaadoptowana do takiego dużego wydarzenia. Przez okna na całej długości sali widać było słońce i błękitne niebo. Godziny były poranne, do południa. Ze znalezieniem wyjścia z całego kompleksu miałem już bardzo duże problemy. Pomieszczenia był rozlokowane inaczej jak przedtem. W końcu znalazłem się na placu przed ośrodkiem. W tłumie spotkałem Wałęsę. Bez większych ceregieli przywitałem się, uspokajając się, że udało się opuścić salę i nie doszło do żadnego zamieszania. Podałem mu dłoń, on mi ją ścisnął swoją dłonią. Był niski, taki jest naprawdę. Nagle jego dłoń stała się wielka, strasznie ciężka, uścisk bardzo silny. Nie działa się żadna krzywda, ale było to bardzo zaskakujące i nieprzyjemne. A co najdziwniejsze jego dłoń była niesamowicie szorstka. Aż czułem bolesne ukucia na swojej. Obudziłem się.
  15. Asembler

    Nasze sny

    Ostatnio jestem totalnie bombardowany bardzo intensywnymi snami. W ciągu jakiś trzech dni śniło mi się między innymi: Noc, ciemno, gwieździste niebo. Przy rodzinie testowałem jakiś pojazd latający, klimat był podobny jak się przejeżdża czasami nowym autem znajomego lub testuje jakiś prezent. Wsiadłem był ustawiony na 100 jednostek mocy. Latało się nim w porządku. Wujek przestawił na 1000 jednostek mocy, trzeba było bardzo uważać, silnik miał wielką moc, trzęsło, szarpało, rzucało, ale też dało radę, potem ustawił na 10 tysięcy jednostek mocy bo jednym zapłonie można było wykonać cały lot, strasznie trzęsło, pojazd odmawiał posłuszeństwa, wchodził w stan bezwładności. Na pokładzie była między innymi malutka córeczka kuzynki. Jakimś cudem udało się nie rozbić, ale nerwów i łez było sporo. Inny sen. Jechałem taksówką. Siedziałem z tyłu. Chciałem być zawieziony gdzieś za miasto. Złotówa jechał agresywnie, szybko, nieuważnie. Zjeżdżając ze wzgórza z zakrętem nie wyrobił, nie wyhamował i uderzył w budynek. Uszkodził witrynę sklepową, drzwi z oknami na parterze czy coś takiego. W samochodzie poszła jakaś szyba, wgniecenia itd. Byłem przerażony, mocno się obiłem. Taryfiarz niewzruszony prowadził dalej, zrobił kółeczko skręcając w przecznice i za drugim razem z łaską zatrzymał się bo tak wypadało i tylko dlatego bo było za dużo świadków i kamery oraz ja nalegałem. [motywy przewodnie: wypadek, pojazd, szybkość, niebezpieczeństwo] Inny sen. Powrót do szkoły. Byłem na lekcji biologii. Zbliżał się koniec roku, wystawianie ocen. Atmosfera olewająca. Nauczycielce nie zależało na skrupulatnym prowadzeniu zajęć, wszyscy byli zajęci sobą, połowy nie było, nikt się niczym nie przejmował, każdy robił co chce. Miałem jeden zaległy sprawdzian, a było mało czasu to wystawienia ocen, ja się nie kwapiłem do uzgodnienia terminu, nauczycielka też, wszyscy byli leniwi. Poszedłem w kąt sali przebrać bieliznę, przez moment byłem nagi, wstydziłem się, obejrzałem by zobaczyć reakcję otoczenia. Nikt nawet nie spojrzał, wszyscy tylko w letargu czekali na koniec zajęć. Inny sen. W przychodni lekarskiej siłowałem się przez drzwi z kotem, który ważył 120 kg. On był po stronie gabinetu lekarza, ja poczekalni, chciałem trzymać zamknięte drzwi by mnie nie dopadł, ale on był silniejszy. Na drugim planie lekarz w białym fartuchu niewzruszony siedział przy biurku i wypełniał papierki. Kot był niby mój, był wielki, ale nie chciał mnie zabić, chciał być przy mnie i mnie drapać zadając kontrolowany ból i małe rany, bardzo nieprzyjemne. Jakoś udało mi się uciec na dwór zanim mnie dogonił. Schowałem się w sklepie spożywczym. Potem schowałem się w szkole, były zajęcia. Jakaś uczennica zachowywała się w sposób niebezpieczny dla otoczenia, została siłą usunięta ze szkoły. Wszyscy w klasie cieszyli się, że niebezpieczeństwo minęło, drzwi do klasy były otwarte. Ja przyhamowałem entuzjazm. Założyłem specjalne okulary by widzieć więcej i widziałem, że niebezpieczna uczennica stała się niewidzialna, weszła przez otwarte drzwi i dalej była w klasie. [motyw przewodni: klasa, szkoła, patologie] Inny sen. Wysokie piętro budynku. Mieszkanie. Wieczór, ciemno, klimat melancholijny ciemno. W mieszkaniu sporo pokoi, drzwi. W jednym był bardzo rozkapryszony niemowlak, dziewczynka, który miał jednocześnie możliwość kształtowania materii, zaginania czasu, zadawania bólu siłą woli, ogółem wszystko. Jak dziecko było rozkapryszone to zadawało mi różne męki. Robiłem wszystko by zasnęło, udawało się, ale szybko się przebudzało, a ja chowałem się po innych pokojach. Inny sen. Bardzo podobny. Wysokie piętro budynku. Ale zamiast niemowlaka był kot. Tym razem malutki kotek. Też o wielkiej mocy, dziki, rozkapryszony, ale nadal była jakaś możliwość chociaż tymczasowego uspokojenia. Inny sen. Wysokie piętro budynku. Ciemno, wieczór. Jakaś wigilia czy rodzinne przyjęcie, nadciągają goście. Słyszę dzwonki, kroki po schodach itd, chcę im wyjść naprzeciw. Podchodzę do winy (wysokie piętro) a tam dziura zamiast windy, przepaść. [motywy przewodnie, wysokie piętra budynku, mieszkania, ciemno, wieczór, otoczenie płatające mi figle, od którego jestem zależny] Inny sen. Jeździłem rowerem po znanych mi okolicach miejskich. Znowu wieczór. Ciemno. Budynki i topografia była dość znacznie poprzestawiana, często w nielogiczny sposób. Dziwiłem się jak jadąc jedną drogą mogłem wyjechać inną, w końcu odkryłem, że są pewne miejsca, które teleportują natychmiast w inne. W nielogiczny sposób z miejsca w ciemnym lesie znalazłem się na plaży w jasny dzień. Była okrągła kilkunastometrowa smukła pełna krągłości wieża złożona z samych chudych brązowych poręczy. Jakaś grupka młodzieży była na górze. Chciałem tam wejść. W połowie drogi spotkałem się ze schodzącą młodzieżą. Okazało się, że idąc do góry można iść tylko w lewo, a schodzić w przeciwną stronę (albo odwrotnie, nie ważne), a skoro ludzie się spotkali w połowie drogi i nie mogli się minąć to ktoś nie pilnował swojej strony, nastąpił błąd systemu i znalazłem się na ziemi, a smukła delikatna wieża natychmiast rozsypała się wchłonięta przez piasek z plaży. To tak dużo co pamiętam, ale to tylko niektóre sny, "nudnych" znaczy np z dzisiaj, że goniłem z kolegami jakiś przeciwników, kolega miał siostrę Azjatkę i piłem z nią herbatę itd nie chce mi się opisywać. Niepokoją mnie ale i fascynują powtarzające się motywy. Bardzo często. Jak ktoś się zna na symbolach itd to może coś by z tego wydedukował? Moim plusem jest znakomita pamięć snów.
  16. Asembler

    Hej wszystkim

    Hm, z tego wynika, że zaczęło się w wieku prawie dorosłym, a nie od dzieciństwa. A czy towarzyszyło temu jakieś znaczące wydarzenie w twoim życiu lub bliskich?
  17. Asembler

    Hej wszystkim

    Witaj serdecznie! A twoje lęki są takie same odkąd sięgasz pamięcią czy nasilają się z czasem?
  18. Czytam o osobowości dyssocjalnej i pasuje jak ulał. Dodatkowo amfetamina, mefedron i dopalacze czy 10 piw dziennie (hasz przy tym wydaje się niespecjalnie szkodliwy) spotęgowały pewnie jeszcze brak empatii. Dzięki.
  19. Nie jest to moja siostra. Pewnego rodzaju fascynacja wzięła się z tego, że tej osobie wszystko uchodzi płazem. Myślę, że dopiero jakby kogoś zabiła i podpisała się na miejscu krwią to może by już się nie wykręciła.
  20. Na początku dodam, że wiem, iż tak naprawdę nie można stawiąc diagnozy przez internet, że trzeba fachowca, często wielu spotkań... ale jednak chodzi tylko o niezobowiązujące "typowanie". Wiele osób mówi, że pewna kobieta ma po prostu schizofrenie czy kolokwialnie "nie równo pod sufitem", ale ja jednak sądzę, że to nie to. Oto "objawy": Z każdej pracy zwalnia się lub wyrzucają ją po kilku dniach, wydzwania i wyzywa pracowników, przełożonych, nie stawia się na czas, natychmiast tworzy plotki, czasem coś podkradnie z zakładu / biura / baru itd. Następnie mówi, że wszyscy ją w pracy bardzo chwalili, jest niezastąpiona, wszystkiego nauczyła się w trymiga, obcokrajowcy przecierali oczy ze zdumienia, że tak płynnie mówi w danym języku, mówiła, że pracuje na umowę zlecenie, ale już w przygotowaniu jest umowa o pracę, potem, że ją dostała tylko są problemy z wyegzekwowaniem zapłaty. Trochę się na tym znam ze strony prawnej, jak zaproponowałem by zgłosić do Inspekcji lub machnąć jedno proste pisemko to okazuje się, że od początku pracowała na czarno i za stawkę 2-3 razy mniejszą jak podawała, a ogółem to niezapłacone wynikało z jej niestawiania się itd. Nie jest to jedna sytuacja, ale wiele. W przypadku wytknięcia nieścisłości w jej opowieściach udawane zapewne ataki płaczu, histerii, zimna, paniki, gorączki itd. Podawanie turystom numeru do nielubianej osoby i umawianie, że to prostytutka. Inna sytuacja: kłóci się z pewną osobą, opowiada mi o niej, że zrobił jej to, to to i to itd, że jest taki i taki i taki zły, ja się nie chcę mieszać w sprawy pomiędzy nimi, w końcu przerywam i nie wytrzymuję i mówię coś w stylu: "no dobra może i on jest po__bany, ale ty też nie powinnaś....", przerywa mi. Woła tamtą osobę i konfliktuje nas, mówiąc do niego: "zobacz, on (ja) przyznał mi rację", teraz do mnie przy nim ciągle: "no powtórz to, no to, że mi przyznałeś rację, że to było po__bane to co mi on robił", "kochany nie bój się, proszę, powtórz to co mi przyznałeś, odwagi". Grozi i bardzo mocno ubliża kolejnemu "wrogowi", jak ta osoba zaczyna odpowiadać chociaż 1/10 tego co ona mówiła to po kryjomu włącza kamerę w telefonie, potem leci na policje. Zaatakowała matkę, tamta chciała dzwonić po policję, wyrwała telefon stacjonarny, bywały czasy, że telefon i kable były poniszczone z 3 razy na tydzień jak przychodziłem naprawić. To matka idzie piechotą na komisariat, tamta potrafiła się sama lekko okaleczyć, pobić i wyprzedzić matkę w drodze na komisariat pierwsza zgłaszając rzekomą sprawę. Niektóre sytuacje opisane występują często inne rzadziej, jest też wiele innych, ale sobie daruje opis, chyba tylko zabrakło tego by podrzucała ludziom dragi biorąc ich odciski palców z osobistych rzeczy i dzwoniła po policje itd, poza tym to cały inny repertuar był chyba przerobiony. Ta sprawa mnie w pewien niezdrowy sposób wręcz fascynuje. Wszyscy mówią potocznie, że ma "schizy", ale ja widzę, że to co innego. Socjopatia? Psychopatia? A jakie różnice? I skąd aż tak ekstremalne zachowania? Druga sprawa, że w sumie nic się z tym nie da zrobić. Różne rozprawy ciągną się i po dwa lata, potrafi się dobrze zabezpieczyć, podrobić dowody itd, np opóźniać wszystkie rozprawy przez symulowanie chorób, przekupywanie znajomego kuriera z dostarczaniem wezwań na rozprawę dla innych stron itd, wyciąganie ich ze skrzynek itd. Była krótko w różnych ośrodkach itd, nie wiem jak dokumentacja jej, ale potrafi świetnie udawać i zdobywać zaufanie innych ludzi. Fakt jest taki, że przymusowo leczona jeszcze nie jest i nie jest ubezwłasnowolniona, chociaż różne terminy obowiązkowego stawienia się na leczenie zamknięte itd były. Zwykły cynizm? Niektórzy mówią, że "opętanie", socjopatia, psychopatia? Spotkaliście się z tak skrajną hm "zatwardziałością" ?
  21. Asembler

    Nasze sny

    Wysokie piętro w wieżowcu. Łóżka piętrowe jak na koloniach czy w zakładzie karnym. Kilka osób w mieszkaniu. Na górze leżała skrajnie chuda, mała i niemrawa staruszka owinięta białą pościelą. Wystawała tylko głowa. Łóżko obok znana mi para, gdzie mężczyzna naprawdę siedział za morderstwo. Owy facet dostał ataku szału, powoli trawił swój gniew, a ten narastał z każdą godziną, zaczynał grozić i mówić do siebie. Chciał zabić tą staruszkę, a ja nie wiedziałem co zrobić. Inny sen. Jakaś wycieczka szkolna. Młodzi porozchodzili się po miejscowości i trochę popili. Policja ich wyłapuje, spisuje w tym celu każdego młodego, obstawia drzwi do ośrodka wczasowego / wychowawczego i sklepów monopolowych. Ścigana młodzież ucieka po ulicach. Chociaż szczeniackie lata mam za sobą we śnie biegam razem z nimi bojąc się ewentualnego przesłuchania w sprawie opuszczenia ośrodka bez opiekuna i sprzedaży alkoholu nieletnim.
  22. A jaka jest różnica jak Cię nazwą w swoich dokumentach itp? Aby rzeczy odpowiednie nadać słowo
  23. Od prawie roku nic nie robię co by przynosiło efekty. Siedzę w domu jak utrzymanek mając 24 lata. Jedyne dobre to, że od roku nieprzerwanie chodzę na tą samą terapię. Co tydzień. Nie spóźniam się. Staram się być skupiony i wynieść jak najwięcej dla siebie. Do psychiatry kilka razy w roku, ale tylko po coś by się mi lżej spało. Moja frustracja narasta na mnie samego i trochę na moją psychoterapeutkę, rok temu nie przepuszczałbym, że za rok mimo takiego wysiłku będę dalej praktycznie życiowo w tym samym punkcie, ostatni raz pracowałem jakoś tak w listopadzie 2014 (więc prawie rok), ubezpieczenia nie mam gdzieś tak od grudnia 2014. Powoli kończą mi się zapracowane wcześniej środki, które wydaję głównie na prywatną psychoterapię. W maju 2015 chciałem chociaż do Urzędu Pracy się zgłosić, chociaż nie jest to "darmowa ubezpieczalnia" to zależało mi przede wszystkim na ubezpieczeniu. Nie mogłem ze względu na braki formalne, niedostarczenie potwierdzenia rozwiązania poprzedniej umowy (została rozwiązana ustnie) i takie tam. Mogłem to załatwiać drogą listowną, przez pisanie wniosków itd, wiem jak się za to ugryźć, ale odpuściłem. Zakładałem, że i tak zaraz znajdę normalną pracę ze wszystkimi składkami i ubezpieczeniem. W tej chwili mam jakieś 2 tysiące złotych do zapłacenia jeszcze za brak ciągłości w ubezpieczeniu NFZ gdybym chciał kontynuować po znalezieniu pracy na umowę z potrącanymi składkami. Przez rok zrobiłem duży postęp w nauce języków obcych, sporo nauczyłem się z mojej branży co pozwoliłoby mi już na znalezienie pracy po okresie próbnym powiedzmy w okolicach średniej krajowej. A jest jak jest. Jak nie zacznę aplikować jeszcze w tym miesiącu to nie wiem co zrobię. To jest właśnie ta moja teraz chyba już skrajnie niska samoocena. No bo z czego miałbym być zadowolony z siebie, z czego dumny, czym mogę się pochwalić choćby w ostatnim roku? Chyba tylko tym, że nie mam myśli samobójczych i nigdy nie miałem, a rok prywatnej psychoterapii uszczuplił znacznie mój budżet, a tkwię dalej w "martwym punkcie". Mam też duże poczucie winy i wyrzuty sumienia każdego dnia, że nawet nie dokładam się do budżetu domowego, nawet nie mógłbym teraz bo jakieś 3 tysiące już poszły na psychoterapię, z kontrolnymi u psychiatry pewnie i więcej by było. Może coś pomoże mi wypisanie się...a może nie :)
  24. Asembler

    Nasze sny

    PS. Jeszcze jeden sen mi się przypomniał ciekawy. Byłem w pracy / w szkole / na uczelni. Spotkałem tam kobietę, z którą mam niewyjaśnione sprawy. Publicznie podszedłem do niej i zacząłem pytać co teraz zrobi i jak się odniesie do pewnej sprawy z przeszłości. Zaczęła udawać uśmiechając się złośliwie, że nie wie o co chodzi, by mnie zabrali, że jestem chory i zboczony i bym dał jej spokój. Naciskałem dalej. Zaczęła przed całą grupą mówić udawanie drżącym głosem "on mnie prześladuje, każe się spotykać, jakieś buty mi nawet kupił". I wyciągnęła byle jakie stare zniszczone kobiece buty na koturnie mówiąc że to ode mnie. I powtarzała "buty mi kupuje", "buty mi kupuje" udając cynicznie przerażenie.
×