Asembler
Użytkownik-
Postów
403 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Asembler
-
Dzisiaj śniło mi się, że jechałem autobusem na odcinku przy domu. Jednocześnie widziałem mecz piłkarski derbowy. Autobus jechał powoli, w korku, powoli drzwi się otwierają, powoli zamykają. Mecz był taki sam, nudny, monotonny, bez historii, skończony wynikiem 0:0. Potem śniło mi się, że byłem w teatrze, sztuka to był ojciec chrzestny lub coś podobnego. Podobało mi się, klasyczne dialogi, bogate dekoracje i kostiumy, żadnych udziwnień. Ciemno czerwone światło. Podczas dialogu gdzie jeden aktor miał robić za tło by potem szybko się przebrać w inną postać to aktor miał maskę czarno białą, ubranie w kolorze otoczenia by się wtopić i grał muzykę do sceny na małej gitarce przy tym ruszał głową w lewo i prawo do rytmu. Była to postać dalszego planu, a najbardziej zapamiętałem właśnie to
-
Wczoraj mi się śniło, że z K. byłem u podnóża gór, może Tatry. Był gęsty las iglasty bardzo wysokich drzew, pamiętam parametry, najwyższe 120-140 metrów, średnia wysokości drzewa około 100m. Razem z K. zaczęliśmy się wspinać na drzewa, we śnie nie było w tym nic dziwnego że niczym jakieś spajdermeny ludzie zwinnie poruszali się po drzewach, były specjalne urządzenia by szybko wchodzić na drzewa kręcąc się na sznurze dookoła coraz wyżej wokół pnia. Ja się bałem, ale wchodziłem na drzewo, wyżej i wyżej, potem skakałem pomału z jednego na drugie, pokonując swój strach, trochę kręciło mi się w głowie, parę osób było dumnych że robię postępy. Tymczasem K. była w swoim żywiole, tak szybko się przemieszczała wchodziła i kręciła wokół drzew, że ledwo ją można było zauważyć, z 10 razy szybsza ode mnie. Skakała po czubkach wysokich drzew i bardzo jej się podobało, nie chciała skończyć, prawie nie miałem przez to z nią kontaktu i zazdrościłem jej. Drzewa wydawały się aż tak wysokie jak sąsiednie góry, ale to złudzenie. === Dzisiaj śniła mi się pustynia obok miasta. Jakieś chyba dwie kobiety zostały wypędzone z miasta i za karę miały być prowadzone po pustyni i poniżane, jedna z kobiet przypominała mi O., kuzynkę, która w rzeczywistości jest agresywna zawistna i pół roku temu urwałem kontakt bo bardzo przesadziła ze swoją zaborczością. Były oskarżone o kłamanie. Tłum szedł za nimi, szli w duży okręg po pustyni., winne w środku, ludzie oglądali z zewnątrz. Byłem też ja. Było ujęcie z góry kamery jak z filmu dokumentalnego i na mapie zaznaczony kształt, zamiast okręgu trasa zaczęła przypominać bardzo wyraźny prostokąt. Reporter robił wywiad z ludźmi co zrobić z tymi kobietami. Większość odpowiedzi była "ukamienować", "one są fałszywe", "kłamstwo mają wypisane na twarzy".
-
Dzisiaj śniło mi się, że miałem pojechać do małego miasta oddalonego niecałe 2 godziny drogi na koncert. Koncert był mały, kameralny, w patologicznym stylu gdzie zjeżdżali się kumple z całej Polski. Wiedziałem na co się zanosi i chciałem jechać sam, ale ojciec się uparł że też pojedzie bo lubi taką muzykę. Na miejscu dużo osób mocno piło, oblegali okoliczne knajpy, siedzieli pod murem, napinali się w stronę mieszkańców, podrywali dziewczyny, krzyczeli i śpiewali. Wiedziałem, że tak będzie, głupio mi było w towarzystwie ojca. Potem śniło mi się to samo raz jeszcze od początku. Tym razem byłem sam, czekałem na pociąg, był bałagan komunikacyjny, przyjechał na inny peron, ledwo zdążyłem na jakiś pociąg, wewnątrz pociągu było dużo zakamarków i schodów, dół, góra. Za mną wsiadł gościu z psem na długiej smyczy, którego się bałem, pies wyglądał na groźnego, był biały. Niby szedłem przed siebie, niby uciekałem. Ostatecznie znalazłem wyjście, ale właściwy pociąg to nie ten i odjechał. Potem śniło mi się, że przygotowywałem się do jakiegoś egzaminu, niby matura, ale trudniejszy. Pamiętam że miała być biologia i matematyka. Z biologii miałem książeczkę, opis 100 zwierząt, materiał ten miał być na teście. Nie przygotowywałem się, uczyłem na dosłownie ostatnią chwilę. Szukałem książeczki, przyjechał wujek, powiedział że wziął ją parę dni temu sobie zobaczyć, przecież sam mu dałem. Do sprawdzianu było tylko kilka godzin. Na początku chciał jechać po nią, ale powiedziałem mu, że to już bez sensu, podróż za dużo zajmie, nie zdążę się nauczyć. Potem pamiętam, że byłem na części matematycznej. Nie pamiętałem wzorów, twierdzeń, ale dobrze myślałem i starałem się je wszystkie wykombinować, wyprowadzić od zupełnych podstaw.
-
Dzisiaj śniło mi się, że mieszkałem gdzieś na wsi i Polska była słabo skomunikowana, trzeba było jeździć autobusami i regionalnymi pociągami z dużą liczbą przesiadek co trwało sporo czasu by dostać się z miejsca A do punktu B. Pisałem z moją dawną, dawną dziewczyną, z którą naprawdę nie utrzymuję kontaktu by spotkała się ze mną konkretnego dnia w innym mieście gdzie wynajęty kemping był. Bardzo zależało mi na konkretnym terminie bo jechało się tam z dwa dni, a w następnych dniach byłem umówiony z K.. Była dziewczyna najpierw nie chciała, potem się zgodziła, a w ostatniej chwili znowu że nie i argumentowała że ma w tym czasie urodziny koleżanki czy coś tam innego wymyślała. Większość jej znajomych popierała mnie i tworzyli nawet jakieś akcje i wysyłali grafiki że jestem w porządku, że jestem fajny i do niej też to. Dziwne. Potem mi się śniło, że mieszkałem brzydkim starym akademiku, pod oknami był duży plac budowy gdzie pracowali Ukraińcy, którzy mieszkali ze mną w pokoju. W środku było brudno i bałagan, metalowe skrzypiące łóżka. Kilku Ukraińców bardzo mocno się pokłóciło ze sobą, o pieniądze, legalność pobytu, miejsce do spania itd. Były jakieś kontrole, trzeba było się przenosić na stałe z łóżkiem do innego pomieszczenia w atmosferze awantury. Potem mi się śniło, że z akademika trafiliśmy do firmy gdzie były testy dotyczące przyjęcia do pracy. Testy były na logiczne myślenie, matematykę, inteligencje, bardzo trudne, na papierze. Robiłem od niechcenia, w połowie wyszedłem. Następnego dnia przyszedłem dokończyć, każdy dostawał dzień wcześniej magnetyczną kartę wstępu lub chip na dowolny dokument tożsamości. Ludzie mieli to na prawo jazdy, dowodzie, legitymacji, ja nie mogłem swojego znaleźć, nawet nie pamiętałem czy i na jaki dokument wziąłem chip, wszystko tak od niechcenia, dopiero przed samym wejściem o tym myślałem i szukałem.
-
Dzisiaj (wczoraj) śniło mi się, że kilku kumpli siedziało w pubie przy stoliku i wspominali dawne czasy na pokazywanych zdjęciach, co wspominali wizualizowało się, z rozrzewnieniem wspominali awanturę po meczu, potem grali na gitarach elektrycznych i pokazywali swoje płyty. Grali według nut. Jeden facet grał rockową piosenkę, gdzie była bardzo mocna solówka w klimatach ciężkiego metalu, nuty solówki zmieniły się, były kanciaste, gotyckie, ostre, przypominały starożytne symbole.
-
Wczoraj mi się śniło że na fb K., która tyle mi się śniła, zmieniła nazwisko na adres jakiejś strony i z przyjaciółką się śmiały z tego bardzo, wchodzę na tą stronę, a tam filmy, sporo golizny, dziewczyny, śmiech, przekleństwa, wulgaryzmy, to na początku myślałem że to K. tam występuje, ale okazało się że to głupi nowy amerykański film, sitkom, na niskim poziomie i one tym żyły i się utożsamiały z taką głupotą. Potem mi się śniło, że szedłem ulicą do domu, śpieszyłem się i spotkałem znanego gangstera celebrytę (który naprawdę mieszka niedaleko), był z dziewczyną i dzieckiem, z około 7 letnim chłopcem, Maciek się nazywał. Chłopiec bardzo mnie polubił, ja zamieniłem z nimi kilka słów, poszli do sklepu, ja poszedłem dalej, chłopiec przez barierkę jeszcze mnie obserwował wołał i machał do mnie. Śpieszyłem się, jechałem rowerem dalszą część drogi, z górki chodnik, ostatnie światła. Jechałem szybko i jeszcze przyśpieszyłem, a dalej jest ściana za przejściem, nie mogłem się zatrzymać, z ogromną prędkością uderzyłem, ciemność. Potem byłem w mieszkaniu z mamą. Patrzę, a na lodówce ktoś napisał cały alfabet kilka mm głębokości litery wyryte. Nie było tego wcześniej, ktoś się musiał włamać. Dalej na stoliku były wyryte wielkie znaki zapytania, wykrzykniki i wzorki. Bałem się. === Dzisiaj mało pamiętam, tylko że robiłem śniadanie i się śpieszyłem, oraz siedziałem na kiblu i nagle patrzę przy ścianie obok uda wielki pająk krzyżak (czyli na światowe warunki co najwyżej średni hehe), suchy, zwinięty w kulkę, obtoczony suchymi liśćmi.
-
Dzisiaj w śnie doznałem dawki adrenaliny za cały rok :) Porachunki mafijne. Jeden z bossów leży od długiego czasu w szpitalu, jest chory i ma problem z plecami, jest wstanie chodzić, ale bardzo osłabiony. Ma długie czarne włosy w kitek. Konkurencja chce go zabić. Boss jest pilnie strzeżony. Jednym z przeciwników jest tłusty zapaśnik z kręconymi rudymi włosami. Biegnie w gniewie na wysokie piętro, odnajduje niedoszłą ofiarę, rzuca się przed siebie, tamten robi unik, grubas wypada przez okno. Najazd kamery na balkon, pusto, kamera w dół, szukanie zwłok, które spadły z wysokiego piętra. Nie ma jednak czasu. Pod szpitalem następny śmiałek do zabójstwa. Duży, silny, ale bardziej proporcjonalny. Towarzyszy mu mała w porównaniu do niego dziewczyna, ja obserwuję wydarzenia z jej punktu widzenia. Zaostrzono ochronę bossa. Ochotnik przebrany jest za lekarza, w ręku ma szczegółowy rozkład dnia chorego i kartę chorób. Śmiało wchodzimy do placówki odgrywając swoje role. Zaczepia nas uzbrojony ochroniarz, ale się udaje go zmylić. Chory ma mieć teraz terapie od uzależnień, nie jest to jego główny powód leczenia, ale dodatkowo też jest takie coś. Zajęcia mają się odbyć na podziemnym piętrze, nie trzeba jechać do góry. Zamiast przyjaznych sali terapeutycznych ciemny słabo oświetlony czerwonym światłem stary brudny korytarz pełny przejść, wejść, zakamarków. Zabójca idzie z bronią sprawdzić gdzie jest konkurencyjny boss, mi każe się nie ruszać i być czujnym. Rozglądam się, pajęczyny i w boksach obok jakiejś opuszczone miejsca pracy. Zaglądam do najbliższego boksu, tam lśniąco biały kościotrup. Zamiast korpusu, kręgosłupa, żeber składa się z dodatkowej dużej czaszki. Zbliżam się by się przyjrzeć, kościotrup zaczyna się poruszać i mówić, jak mówi to porusza się właściwa czaszka, a także ta wielka robiąca za tułów. Boję się. Śniło mi się potem moje miasto, dużo spacerowałem o zmierzchu bez celu. Odkrywałem, krótsze drogi o których nigdy nie słyszałem, charakterystyczne użytkowe punkty miasta były bardzo poprzestawiane. Nie mogłem znaleźć podziemnego przejścia przez tory kolejowe. W końcu znalazłem, zamiast zwykłego tunelu był cały budynek ze schodami, pokojami, pracownikami. Jakiś znudzony ochroniarz zaczepia mnie co ja tutaj robię i że nie wolno tu przebywać, staram się go zagadać, wyciągam paczkę papierosów, palę z nim przy otwartych drzwiach stojąc w progu. Paczkę odkładam na półkę. Na półce jest dużo paczek papierosów każdego pracownika. Nie mogę potem znaleźć swojej paczki, nie ma właściwie żadnej. W końcu znajduję paczkę, myślę że moja, w środku jest więcej papierosów jak było wcześniej, czuję się do przodu. Dalej szukając wyjścia trafiam w tym budynku do sklepu lub magazynu, pracownicy są znudzeni. Przenoszą ręcznie mniejszy towar z ekspozycji na inne miejsce. Chcę zagadać, z trudem wiążę słowa, podchodzę, nie mogę nawet się poruszać, chcę iść do przodu idę do tyłu, zataczam się i przewracam, oni nagle zaczynają tak samo, było ich chyba dwóch. Po długim czasie udaje mi się dopiero wyjść, jest już ciemna noc, ktoś z rodziny na mnie czeka i mnie szuka.
-
Dzisiaj mi się śniło, że znalazłem pracę w biurze, które znajdowało się w prywatnym mieszkaniu. Od razu dostałem klucze nawet jak pracowałem sam co było zaufaniem ze strony pracodawcy. Był tam ojciec i duży kot pręgowany kot który się łasił.
-
Śniło mi się, że byłem w klubie nocnym na striptizie znajomej dziewczyny A.. Było ciemno, była noc, budynek to była kilkupiętrowa kamienica o małej powierzchni, ale wysoka. Było pełno ludzi, duże tłoki. Ja naprawdę poznałem A. dobrych kilka lat temu i się sobie spodobaliśmy, teraz we śnie była niby bardzo popularna, w klubie były tłumy po autograf, ja stałem z boku. Potem miała występ na górnym piętrze, bardzo mi się podobała i wiedziałem że zawsze ją poznam i się dogadamy. Miała mocny makijaż. Po wszystkim się okazało ze to nie A. tylko inna dziewczyna i ja się pomyliłem. Byłem zły na siebie. Tłum gęstniał. Ochrona wpadła na "genialny" pomysł, żeby nie było tyle ludzi, część zacznie bić i wyrzucać. Wyskakiwali z drzwi na półpiętrach i bili przypadkowe idące po schodach osoby. Dalej śniło mi się, że w tym samym lokalu był koncert metalowy. Lokal niedostosowany do tego typu imprez, dziwnie się tam oglądało wydarzenie. Potem mi się śniło, że obowiązywały bardzo wysokie kary za picie piwa w miejscu publicznym. Miałem piwo schowane za kurtką. Obok mnie jakiś gościu też miał. Poszedł na peron kolejowy. Ustawił się na końcu małego tłumu czekającego na pociąg i zaczął pić. Pociągi przyjeżdżały jeden za drugim, niektóre się nie zatrzymywały, jeden był stary, szybki i bardzo krótki, pół wagonu. W takim zamieszaniu łatwo było by jakiś funkcyjny szybko wysiadł i dał bardzo wysoką karę za picie piwa. Na końcu mi się śniło, że dla kogoś był robiony teledysk z podziękowaniem. Melodia była podobna do "Merry Christmas" lub nawet identyczna, w teledysku wzięli udział znani muzycy. Pojawił się też jakiś ciężko chory znany niby muzyk, który po operacjach składał się tylko z głowy, szyi i dwóch odgałęzień, które przypominają dłonie lub stopę. Znowu ten motyw w śnie. W teledysku był ucharakteryzowany że się uśmiechał, miał mocną szminkę, mocny makijaż sceniczny, był łysy, skóra czarna i lśniła w świetle reflektorów z zaznaczeniem spływającego potu. Ujęcie było od dołu, od brody, potem że się niby przesuwa do przodu. Miało wyjść serdecznie, wyszło bardzo upiornie.
-
Śniło mi się, że szedłem placem przez jarmark, byłem za grubo ubrany, miałem kurtkę i ciężkie buty chyba, było gorąco, słońce, pełno ludzi, spotkałem wielu starych znajomych ze szkoły i poczułem się, źle że oni zrobili jakiś zjazd, a ja nic o tym nie wiedziałem, przywitałem się z niektórymi i poszedłem dalej, do cioci, która mieszka za zakrętem za bramą. Mijam bramę i nagle znajduję się na wsi. Kręta, długa polna droga, po prawej woda i pole, po lewej wzgórza i lasy. Słyszę dwa razy donośnie, długie muczenie krowy. Idę przed siebie. Mijam grubą, nieatrakcyjną kobietę, która się przebiera, ściąga grubą bluzę na rzecz koszulki bo jest gorąco, dalej mijam przez młody lasek grupę młodych mężczyzn, którzy na małym prowizorycznym boisku grają w piłkę. Z nimi biega kilka małych psów, każdy pies jest dziwny, jeden ma totalnie nieregularne umaszczenie i zdeformowany pysk z jakąś naroślą, jest miły, ale ja odkopuję tylko im piłkę i biegnę dalej, facet coś mówi do mnie, ale już nie słyszę, nie rozumiem słów, oddalam się dalej. Potem śniło mi się, że miałem spotkanie z moim psychoterapeutą. Było gdzieś za miastem, przy lesie. W drewnianej altance. Czułem się totalnie nieprofesjonalnie. Terapeuta robił pełno przerw, ciężko było się zorientować o ile przedłużyć sesje, w altance był jeszcze jakiś chłopak odwrócony do nas, mnie to stresowało, potem jeszcze zmienialiśmy kilka razy miejsce, ogólnie czułem że nic nie wyniosłem ze spotkania. Z lasku odwoziła mnie babcia ze swoim bratem jako kierowcą. Podobny do samochodu pojazd się zepsuł, musiałem jeszcze jakąś przepustkę do przejazdu kupić w małej kasie obok, wchodzę, a tam ten chłopak z altanki mówi, że plan terapii był taki, że on jest podstawiony i miał mnie zaatakować podczas terapii i zacząć się bić, ale widząc mnie na żywo odpuścił i zmienił plany. Jaki był tego sens terapeutyczny, nie mam pojęcia. Potem jechałem samochodem z rodziną, ja jako pasażer przez miasto, najpierw był to Gdańsk z jarmarkiem i mijaliśmy otwarcie nowej ogromnej galerii handlowej gdzie jak się okazało wycwaniono się i zaniedbano normy bezpieczeństwa byle tylko była większa, nagle mijaliśmy Częstochowę, widziałem wieże kościołów na przemian z kominami fabryk, na horyzoncie było widać Jasną Górę, zanim tam dojechaliśmy to znalazłem się na starej wąskiej poznańskiej uliczce razem z dziadkiem. Kocie łby, kamienice, lokalne sklepy na parterze, taki klimat. Powoli schodzą się ludzie, ja stoję w rogu z dziadkiem, kupiliśmy po piwie i obserwujemy co się dzieje. Jakiś wariat jedzie ulicą w jakimś koszu i zaczepia napotkanych ludzi, przejeżdża obok pana z cylindrem i mu zaczyna dokuczać, tamten bierze laskę i bije go szpikulcem po brzuchu wgłąb kosza, schodzi się więcej ludzi wszyscy się z tego śmieją. Jak już było z kilkadziesiąt osób to przyszedł jakiś miejscowy znienawidzony menel, być może wcześniej z tego kosza, wszyscy go unikają i się rozchodzą w miejscu gdzie jest. Ogólnie gwarno, swojsko i tłoczno. Potem znajduję się na jakiejś pochyłości, pełno ludzi, ludzie, którzy są niżej są jakby mniej oświeceni i świadomi, ci wyżej bardziej, każdy leży na wyciągnięcie ręki i nogi od innych. Czysto biała powierzchnia. Wspinałem się na samą górę gdzie było tylko miejsce dla dwóch osób, spotkałem tam starą koleżankę ze szkoły, zaczęliśmy się całować, nagle ona przerwała, odwróciła się w stronę jednego poziomu niżej i złapała za kolczyk jakiegoś faceta obserwując kolczyk, gościu był w stylu hipstera / punka, na uchu miał dość duży biały tunel. Następnie jej miejsce na górze zajął mój dziadek, który zachowywał się trochę jak małe dziecko, cała konstrukcja z ludźmi miała iść spać, ale zawsze ktoś się wiercił.
-
Ostatnio terroryzm to dość modny temat w snach. Ja np prawie w ogóle nie oglądam tv, nie czerpię informacji z tv a mimo chodem porywacze, kałachy, zakładnicy często mi się śnią mimo woli.
-
Dzisiaj mi się śniło, że miałem duży brzuch i szedłem ulicą dumnie go prezentując mając tshirt jeszcze rozpinałem bluzę. Reszta śniło mi się, że płakałem i myślałem o tej dziewczynie K.. Zgadza się i świetnie koresponduje z drugą częścią snu: "Im bardziej brzuch rośnie Ci we śnie, tym większe masz potrzeby, które w sobie tłumisz. Jeśli we śnie widzisz własny brzuch, jest to znak, że powinieneś bardziej skupić się na swoich uczuciach."
-
Dzisiaj mi się śniło, że w ostatniej chwili na pół dziko dołączyłem do szkolnej klasy sportowej na wycieczce. Miałem miejsce w autokarze, ale nie byłem na żadnych listach. Przed treningiem w szatni nie wiedziałem do końca czy mam się przebierać, ostatecznie przebrałem się, ale byłem na samym końcu. Każdy dostawał koło ratunkowe. i zadanie było wspiąć się po drabinie, przeczołgać przez wąski tunel potem było się wysoko nad basenem i na komendę skoczyć do wody. I tak byłem już ostatni, potem nie mogłem przeczołgać się, tunel był za mały, za wąski, za niski, potem się zepsuł, jak się udało to nie miałem komendy bo nie było mnie na liście, wszystkie kolejki mnie ominęły, nie pamiętam czy skoczyłem chociaż raz. Potem mi się śniło, że czegoś szukałem, był dworek, ciemno, wieczór, noc, kompleks budynków starych i wysokich, jakaś uczelnia, szpital, 19 wieczny zamek, coś takiego. Nie znałem dokładnego miejsca gdzie mam iść, ze mną był jakiś dzieciak, szliśmy za takim moim znajomym, który znał miejsce, on zaczął uciekać, wyprzedziłem dzieciaka, jak zobaczył że nie jest ze mną dziecko to zaczął być agresywny, najpierw wyzywać, potem trzaskać drzwiami by mnie zgubić, w końcu wewnątrz budynku to była już walka na śmierć. Nie wiedziałem, co aż tak mocno ukrywa i czemu mnie aż tak nie lubi. Podczas tych przygód zwiedziłem wiele pięter, wiele pomieszczeń w różnym stylu, na ogół starych i działających na wyobraźnie, w różnym stylu.
-
Śniło mi się, że mama K. do mnie pisała na facebooku bardzo dużo i z pretensjami że nie idę do przodu. To co pisała natychmiast się wizualizowało. Miałem starą grę tetrisa z lat 80/90. Była bardzo głośna za każdym razem jak się włączało urządzenie. Potem gadałem z kolegą na jakimś wydziale zarządzania, nie wiem czemu taki wydział, szukaliśmy jakiegoś dokumentu lub sprawdzianu, odpalił swój komputer, tam miał cały dysk zajęty przez skany. Miał skany wszystkich sprawdzianów jak największej liczby studentów. Pytałem po co mu obce prace i tak dużo tego, odpowiedział że jak ktoś zostanie sławny np prezydentem to wtedy będzie miał co pokazywać mediom.Potem szukałem jeszcze tego dokumentu u siebie przy biurku, biurko było całe zawalone książkami, długopisami, bałagan, obok bawiły się dzieci kogoś z rodziny, zobaczyłem że na biurku na wierzchu są jeszcze jakieś bardzo intymne moje rzeczy.
-
Śniło mi się, że byłem koło mojego mieszkania z ciocią (ta od fajek co mi się śni często), było też kilku letnie dziecko dla którego ona jest ciocią lub babcią a ja wujkiem. Był też mały piesek. Zostawiliśmy ich na ławeczce przy bloku i koniecznie bardzo szybko musieliśmy jechać do innego mieszkania po drugiej stronie miasta. Poszło sprawnie, w drugą stronę były straszne korki. Ulica była dwukierunkowa wielopasmowa. Ciocia prowadziła. Ściemniało się, za nami jechała policja. Wszyscy zaczęli łamać przepisy, wyjeżdżać na stłuczkę i wymuszać pierwszeństwo, zatrzymywać się nagle by naciągnąć z odszkodowania. Ciocia wymijając straciła panowanie nad samochodem, zjechaliśmy na lewy pas, inne samochody pędziły na czołowe zderzenie, były też ciężarówki, to cud że nikt nie zginął i nic się nam nie stało, samochód uszkodzony. Z trudem dotarliśmy na miejsce, dziecko było zdziwione że go zostawiliśmy, piesek miał połamane nogi. Możliwe że dlatego po opatrunki jechaliśmy, ale nie pamiętam dokładnie motywu. Zaopiekowaliśmy się pieskiem, dziecko miało pretensje i nie rozumiało że przed chwilą cudem uniknęliśmy śmierci. Przejęcie, napięcie, stres, zmęczenie.
-
Śniło mi się że byłem na weselu kuzyna. W rzeczywistości wesele odbyło się jakiś czas temu. W śnie wszyscy byli senni i zmęczeni. Na wesele zjawiła się część mojej rodziny od drugiej strony 3 osoby co nie mają kontaktu z rodziną od strony kuzyna zupełnie. Stanęli, zjawili się nagle i czekali co się dzieje. Każdy udawał że innyh nie widzi, ja chciałem spokojnie załatwić sprawę, podejść, przywitać się, ale tak to nikt nie reagował, nie mieli nawet miejsca by usiąść i udawali bardzo ważnych, nadętych. Oni (wujek ciocia kuzynka ich córka) patrzali się na mnie beznamiętnie i szyderczo udając że nie widzą że na nich patrzę i zapraszam do porozmawiania.
-
Śniło mi się, że się budzę, sprawdzam która jest godzina, na telefonie inna, na komputerze inna, w rzeczywistości jeszcze inna i że wychodzę na korytarz a tam wielka łazienka basenowa i wszystko jest inne, jak się obudziłem byłem zdezorientowany. Potem mi się śniło, że do mieszkania wbiegło trzech wyrośniętych dzieciaków, jeden murzyn (ale to bez znaczenia chyba ) słabo mówili po polsku. Potem zaczęli wybiegać, ale w ostatniej chwili ich zatrzymałem, pomyślałem że złodzieje. Strasznie chaotycznie mówili, ale ja nie odpuszczałem, twierdzili że kogoś gonili, kolegę gonili, bawili się, on wszedł na górę a tutaj go nie ma, chciałem ich przeszukać to zaczęli uciekać po kątach, to były wyrośnięte tłuste, głupkowate dzieci wymiarów dorosłego człowieka. Jak już chciałem wyprowadzić to tam na wyjściu własnie łazienka za drzwiami. No i ostatnia część snu, mieszkanie zamieniało się w scenę. Motyw trochę jak z piły, nie oglądałem tego filmu oprócz kilku scen, więc raczej nie inspiracja, tylko piszę co mi to przypominało. Na górze w czymś na wzór zegara z kukułką zamiast ptaka był malutki człowiek w masce, pokój był ciemny, przed nim stawały kolejne osoby i on wymyślał im sadystyczne zadania. Jedna kobieta miała stanąć w rogu stawu pełnego igieł bo inaczej jej potomstwo straci rączki. Taki motyw pamiętam.
-
Dzisiaj mi się śniło, że z dużą grupą studentów zwiedzałem miasto, jechałem samochodem z tatą po mieście, było napięcie żeby wszędzie zdążyć. Płynęliśmy stateczkiem przez zatokę, dojazd z drugiej strony był tylko na około. Prom płynął bardzo szybko, wszyscy byli pod pokładem, ja jedyny na zewnątrz, jak widziałem widok z góry to prom płynął bardzo powoli i ze stromego spływu z góry w dół, od środka wydawało się że zasuwa szybko. Z wody wyłonił się łeb ogromnego stworzenia, wielki niedźwiedź polarny albo coś takiego. Był nieszkodliwy i zniknął, ale miał kilka metrów. Po zwiedzeniu z powrotem podróż promem z dołu do góry. Tata podwiózł mnie pod ośrodek wypoczynkowy gdzie był fryzjer, poszedłem do fryzjera, pani miała nietypowe metody strzyżenia, ale byłem pod wrażeniem, tanio, dokładnie, szybko i z ogromnym wyczuciem stylu, potrafiła odważnie skomentować że to i to jest modne, ale to wygląda jednak źle, zamiast tego proponuje to. W śnie miałem gęściejszą czarną brodę jak mam w rzeczywistości, w śnie zaczęła mi ją golić mocnymi pociągnięciami i bardzo szybko. Pod szczęką zacięła mnie, zaczęła mi lecieć krew. Tata siedział na krzesełku i był pod wrażeniem umiejętności fryzjerki, chciał się też zapisać ale tego nie zrobił i wyszedł. Nie mogłem znaleźć portfela. Zdziwiła mnie otwartość fryzjerki, że mi ufa i że doniosę pieniądze. Ściemniało się. Byłem ostatnim klientem, oprowadziła mnie po salonie pokazała ze jest magiczny. Pokazała pająka na podłodze, czarny mały kosmaty, wziąłem go na rękę i odłożyłem, potem pokazała mi jaszczurkę, coś w stylu agawy, duża, powiedziała że to jest duch, jaszczurka zrobiła się zielona, fosforyzująca i zniknęła. Przy drzwiach wyjściowych znalazłem połączenie psa i mrówkojada wielkośći bardzo dużego psa, fryzjerka powiedziała że ten duch poluje na te jaszczurki i pilnuje zakładu. Jak już znalazłem pieniądze przy tacie to wróciłem do zakładu oddać. Nikogo nie było, było ciemno, drzwi otwarte, zobaczyłem tylko tego pilnującego zwierza, trochę się bałem, ale zostawiłem pieniądz i wyszedłem. Śniło mi się że dwóch młodych mężczyzn chodziło za mną, zachowywali się jak pijani, naćpani, ciągle we mnie czymś rzucali, wytykali palcami, chodzili pod oknami, nawet przeprowadzili się naprzeciwko mnie, nie miałem pojęcia o co chodzi, jak jeden był pod moim oknem wziąłem markera rzuciłem w niego, w spowolnionym tempie widziałem jak trafi dokładnie w środek czoła bardzo mocno, przewraca się, ale wstaje i nie robi to na nim wrażenia, lot markera przypominał lot noża. Potem śniło mi się, że byłem podczas kibicowskich zasadzek. Część znajomych miała barwy wroga w jego mieście by się upodobnić, ogólnie kibolski klimat, jak uciekaliśmy zrobiło się ciemno. Znaleźliśmy jakiś stary budynek, coś pomiędzy kamienicą a budynkiem przemysłowym. Było ciemno, wybite szyby, w środku narkomani i bezdomni chyba. Ale budynek intrygował nas, jakieś małe kłótnie z bywalcami tego budynku. Znaleźliśmy nowiutenką windę co było bardzo dziwne i dużo elektryki w tym opuszczonym domu. Chodziliśmy w półmroku bo wielkich piwnicach. W piwnicy znalazłem dziurę w podłodze przy windzie, przez dziurę było widać pod ziemią wielką halę produkcyjną i robotników przy pracy. Była to produkcja amfetaminy na wielką skalę i dziupla rozbierania samochodów. Uciekliśmy bardzo szybko, gdyby właściciele nas odkryli to by zastrzelili. Z rodziną płynęliśmy motorówkami do brzegu morza. Bardzo szybko, była noc, ciemno. Woda czarna, trzęsło, byłem bardzo senny. Jak dopłynęliśmy to siłą rozpędu daleko na plaże. Na miejscu był ksiądz który udzielił błogosławieństwa, ale większość miała go gdzieś, robił też dokumentacje kto przyjechał ile osób. Wysiadamy. Mój kuzyn z jakąś dziewczyną wysiadają i biegną do przodu, zrobiło się jasno. Przed nami budynki betonowe, coś jak korytarze, bunkier, łuki, bramy. Dalej las. Słychać głos kuzyna ale tu jest fajnie i że biegnie dalej. Jak małe dziecko krzyczy z zachwytu jaki wielki pająk i jaki fajny że go znalazł, nie rozumiem tej radości. Nagle z domu przy lesie słychać wściekły głos że to znowu jakieś wycieczki i że zrobi z tym porządek, nie wolno tak zakłócać porządku. Uciekamy. Ja byłem bliżej od kuzyna znacznie, jego nie widziałem więc miałem krótszą drogę do ucieczki, w śnie jednak biegłem bardzo powoli, nie mogłem szybciej, postanowiłem biec tyłem bo tak zmęczone miałem mięśnie. Też nie pomagało, dostałem zadyszki. Koniec snu. === Niesamowite że poprzed trening jestem wstanie spamiętać tyle szczegółów.
-
A i ci znajomi to jeszcze na dodatek trochę się popili niektórzy ze strachu przed duchem, który nawiedzał poddasze tego domku. Napiszcie proszę, co to może oznaczać. Serdecznie pozdrawiam :) Ja staram się patrzeć na sny poprzez symbole. Notuję jakie emocje mi towarzyszyły, miejsce co się śniło, otoczenie, pora dnia. I widzę, że bardzo powtarzają się różne motywy. Na podstawie tego co napisałaś też są powtarzalne.
-
No to pokręcone będzie :) Dzisiaj śniło mi się znowu, że w domu był zjazd rodzinny, jakieś zbliżające się przyjęcie, krzątanie. Jedno z dzieci z pokolenia niżej mnie patrzało przez okno w moim pokoju, był zmierzch, krzyczy że UFO, przyglądam się uważniej, rzeczywiście, kilka trudnych do zaobserwowania obiektów wielkości małego krzesła lata bardzo szybko i zwinnie po niebie, między budynkami, przy ziemi. Potem widziałem wszystko jakby z widoku śledzącego drona. Nie byli to kosmici, ale miniaturowe samochody ze sztuczną inteligencją co jeszcze potrafiły latać. Był to testowy model jakiś wielkich korporacji. Bardzo szybko jeździły po drogach. Wyprzedzały z korkach inne samochody. Spowodowały wiele wypadków na drogach same zawsze wychodziły z opresji. Z bliska widziałem w zwolnionym tempie kilka wypadków, niektóre wyglądały na śmiertelne. Potem gadałem z jakimś organizatorem czy biurem podróży. Wybrałem zwiedzanie na piaskowych pagórkach czegoś na wzór kopalni. Nad powierzchnią ciągnęły się w połowie szklane korytarze, trasy miały kilometry, pod ziemią jeszcze z trzy, cztery poziomy takich tuneli. Było dużo też placów, połączeń, rozgałęzień, schodów, wind. Zwiedzałem to z dużą grupą ludzi (może 100 osób). Nagle były jakiejś strzelaniny. Zbrojna grupa przejęła władzę, zaczęła brać zakładników. Tutaj były cały czas ganianki, podchody. Jakaś inna grupa ludzi przebrała się za policjantów i też chciała przejąć władzę w tunelach. Ktoś był samozwańczym "rambo" i chciał sam wszystko uspokoić. Dużo zasadzek. Jak byłem schowany z większą liczbą ludzi to uciekłem bo nie dało się wytrzymać, mieliśmy być cicho na półpiętrze, ale w takiej grupie ktoś kichnął, ktoś się podrapał, potknął i był hałas. Z jakąś dziewczyną razem udało nam się długo przetrwać, już tylko minuty zostały do uratowania bo nadciągały zawiadomione służby. Schody były prześwitujące i górą musieliśmy powoli przejść tak by pod nami ktoś z bronią tego nie zauważył i nie usłyszał. Wszystko robiliśmy powoli i bardzo cicho, duży stres. Udało się wyjść na powierzchnie gdzie się wszystko zaczęło. Były jakieś śmieci przemysłowe w kontenerze. Wszedłem chciałem się jak najgłębiej schować bo tamci jak kogoś znaleźli to zabijali. Znalazłem głębokie ciemne miejsce. Prosiłem też tamtą dziewczynę by się schowała i się przytulimy. Była miła, ale nie chciała. W końcu przybyły służby i zrobiły porządek. W tym samym miejscu był festyn, dużo ludzi, siatkówka plażowa, wystawa formuły 1, motory, galeria handlowa wyrosła, była cała moja rodzina. Babcia mówi bym szukał wujka i zebrał wszystkich bo powoli musimy razem gdzieś jechać. Z galerii handlowej wyszło pełno ludzi, szedł orszak religijny, ludzie wiwatowali i podrzucali w górę jakiś dziwnie wyglądających ludzi. Wszyscy robili zdjęcia i bili brawo. Był tam też mój wujek jako wyświęcony na no właśnie nie wiadomo kogo. Ci, którzy byli oklaskiwani mieli kolorowe szaty, jakieś futra, ogoleni świeżo na łyso i jednakowe łańcuszki. Żona wujka powiedziała że długo się do tego przygotowywał i to ta wielka niespodzianka i jest z niego dumna. Potem mi się śniło, że babcia miała zwyczaj chodzenia na naukowe, akademickie wykłady i z czasem zaczęła zapraszać wykładowców do domu na wykład. Ja wtedy siedziałem w drugim pokoju w półmroku przed komputerem, słuchałem wykłady, byłem smutny i bez celu. Tym razem odwiedził nas (nie mam pojęcia jak przyszedł) człowiek, który składał się tylko z głowy, kawałka szyi, a niżej był w bucie. Około 60 lat, głowa mała, zasuszona, włosy przetłuszczone, cały trochę śmierdział, widać było że bardzo nieszczęśliwy. Były milicjant. Prowadził wykład o swojej pracy i o tym co się znał, o milicji i policji, wykład był ciekawy, babcia płaciła mu 150 zł za wykład co w sumie nie jest tak dużo. Bardzo dziwna atmosfera, ciężko było mi na niego spojrzeć.
-
Śniło mi się, że jechałem z tatą na kibicowski wyjazd pociągiem. Kilkaset ludzi. Bilety kupione. Podjeżdża pociąg, wszyscy się ładują do środka, ojciec na peronie wyciąga papierosa i zapala. Ja się pytam czemu nie wsiadamy, a on na to, spokojnie, jeszcze dużo czasu, zanim wszystko ruszy... . Drzwi zamykają się, pociąg odjeżdża. Ojciec udaje opanowanego. "Ech, zdarza się, zawsze dużo osób jest co tak się zdarzy, pociąg powinien zaczekać na innych", rozglądam się, wokoło pustka, nikogo nie ma, wszyscy wsiedli. Czułem złość, gniew, pretensje, rozczarowanie. Słoneczny wieczór / popołudnie. Idę chodnikiem, obok zasłonięty płot przy ogródku mieszkalnym. Siedzi kilka osób. Jedna wyciąga nóż i zaczyna ciąć dziurę we własnym płocie. Nie widzę ich, ale słyszę i przeczuwam co się dzieje. Biegnę szybko dalej by nie paść w dziwny sposób jej ofiarą. Dobiegam dalej. Babcia robi zakupy w osiedlowym sklepiku, a ja czekam przed sklepem na nią, jeszcze się oglądam co z tym nożownikiem zza płotu, ale spokój. Obok mnie jest kilka psów, które czekają na swoich właścicieli. Wyróżnia się jeden duży owczarek niemiecki długowłosy, który ze mną rozmawia. Chodnik zamienia się w półotwarty pokój z kanapą. Psy zaczynają się ze mną bawić, ale podgryzają, droczą się bardzo intensywnie. Rzucam im piłeczkę by przynosiły, jak jestem zmęczony to mnie mocniej dźgają bym się bawił. Rzucam mechanicznie i klepię owczarka by biegał, a nie mnie tyko podszczypywał. Ten mnie podgryza i mówi, że on mechanicznie to nie chce się bawić, podchodzi, wbija mi pineskę w plecy i mówi to też jest mechanicznie i co? Potem mam ugryziony palec u ręki, chyba kciuk, jest dużo świeżej gęstej ciemnoczerwonej krwi, obracam się i widzę, że na plecach mam pełno krwi od tego podgryzania, od pineski. Nie spodziewałem się że aż tyle, jestem w szoku, ale nie tracę przytomności, ranki na całych plecach i krew. Potem śniło mi się, że idę do fryzjera, jestem w galerii handlowej, wybieram najbardziej prestiżowego, pytam się na kiedy byłby termin, on sprawdza i mówi że październik / listopad. Rozumiem, że trzeba czekać, ale pół roku to dla mnie kpina i kilka set zł koszt. Dziękuję wychodząc, wychodząc muszę przeciskać się nad ladą na czworakach bo wlazłem w jakiś kąt. Ostatni sen, w telewizji były zamieszki z kibicami. Pokazywali jak armatka wodna pryska ludzi idących dużym mostem. Nagle część zamieszek przeniosła się do naszego mieszkania. Babcia stała na dachu polewaczki, chciałem jej pomóc zejść, jakiś policjant podszedł chwycił ją za nogę i zrzucił. Schorowanemu dziadkowi założył kajdanki od tyłu, dziadkowi leciała krew z nosa. Po wszystkim razem z tym policjantem kombinowaliśmy co jak zeznać i spisać by on nie odpowiadał że był tak brutalny wobec babci dziadka i innych, a ja i oni za atak na funkcjonariusza jak nie mogłem pozwolić by tak ich traktował. Ciężko było dojść do porozumienia, on chciał za nic nie odpowiadać w zamian za łagodniejsze potraktowanie tych co go szturchali, ja chciałem by wszyscy byli czyści, a on odpowiadał tylko za niewielkie przekroczenie.
-
Moim zdaniem dziki oznaczają innych ludzi z Twojego otoczenia, ucieczka oznacza jakiś element konfrontacji z nimi, a las to głębokie przemyślenia i roztrząsanie jakiś spraw w rzeczywistości. === Dzisiaj śniło mi się, że jechałem tramwajem, starym, rozklekotanym, powolnym. Wokół była mgła, zmierzch, ciemno. W tramwaju spotkałem koleżankę, za wszelką cenę chciałem z nią porozmawiać. Przesiadałem się obok by mnie zauważyła, nie skutkowało, w końcu zagadałem wprost, w śnie czułem się samotny i poszukiwałem kontaktu.
-
Hej witaj positivejus, jakiż pozytywny nick na starcie :) Byłaś kiedykolwiek u psychologa lub psychiatry czy nerwicę wmówiłaś sobie sama? Nic nie napisałaś o objawach .... . Pozdrawiam.
-
Czy jestem socjopatą/psychopatą?
Asembler odpowiedział(a) na Kubuś Puchatek temat w Zaburzenia osobowości
Ja myślę, że na podstawie tego co napisałeś, jesteś normalny, tylko z dużą dawką wkurwu na świat. Przypominasz mi mnie samego kilka lat temu, może jak przejrzysz moje posty w kolejności czasowej dojrzysz gościa podobnego do siebie. Nie bardzo rozumiem gdzie tkwi głowny proglem, jakiś zadyzm, ok, ludzie to skurwysyny i lubują się w okrucieństwie, przecież nie wdrażasz tego w życie, to tylko mokre sny spowodowane brakiem wyładowania się. Zakładam, że skoro poświęciłeś swój czas, znalazłeś to forum, jako awatar umieściłeś totenkopfa, opisałeś swój problem to jest to głos wołającego na pustyni, spójrzcie na mnie, jestem goły i bezdomny, napiszcie co o mnie myślicie. Zdajesz sobie sprawę z własnych ograniczeń. Tyko dalej nie rozumiem gdzie tkwi głębia problemu. Czujesz się lepszy od innych, to jest wyraz ludzkiej pychy i próżności. W moim mniemaniu dość powszechne. Pomyśl o przyszłości, o tym co po maturze tyle powino wystarczyć uważam. -
Odświeżam temat. Ja boję się pająków, właściwie w ścisłym znaczeniu nie boję się że zrobią mi krzywdę, ale obrzydzają mnie, odrzucają, powodują paraliż. Pamiętam, że jak byłem mały, miałem z 4 lata i chodziłem z tatą i dziadkiem na grzyby to pająków bałem się tylko trochę, jak np chodziły po grzybach będących w koszyku koło mnie w samochodzie. Był to mały strach. Potem się znacznie nasilił. Niedawno postanowiłem wyjść na przeciw mojej fobii. Zainteresowałem się pająkami i ogólnie pajęczakami. Na przełamanie planuję nawet w przyszłości kupić sobie średniej wielkości ptasznika, na początek o niskiej toksyczności i łagodnym usposobieniu. Na razie mnie ta myśl przeraża, ale staram się. Drążyłem temat. Niecały rok temu byłem w domu wakacyjnym u kolegi. Totalne pustkowie w lesie, dom drewniany, położony blisko jeziora, ciężko znaleźć dojazd na gpsie, minimalny sygnał gsm, o internecie można pomarzyć. Takie klimaty. Drewno, wilgotno, brak typowej dla używanych współcześnie mieszkań chemii, rzadko nocuje tam człowiek. Jest tam pełno pająków i to z tych największych jakie można w Polsce znaleźć (chociaż to i tak małe w porównaniu do reszty świata). Na ścianach dużo sporych czarnych skakunów. Jak jest sieć to chociaż wiadomo gdzie unikać przebywać, skakuny w Polsce są dla mnie chyba najgorsze. Impreza w tym miejscu to był dla mnie na początku horror, na trzeźwo na pewno bym tam nie zasnął, nawet samo przebywanie powodowało dreszcze. Kolega jest na granicy Aspergera, od małego zbierał pająki, bawił się nimi, organizował walki pająków, dalej to robił, zwłaszcza jak trochę popił. Opowiadał też o pająkach egzotycznych jakimi się bawił to był pierwszy impuls, że bardziej zainteresowałem się światem pająków i pojawiła się myśl by pokonać swój lęk. Męczyłem temat, męczyłem, postanowiłem się przyjrzeć co tak naprawdę budzi we mnie największa odrazę. Dlaczego kuzyni pająków skorpiony nie budzą mojej odrazy? Dlaczego nie budzą mojej odrazy raki, kraby, osy, mrówki, pluskwy, ślimaki. I odkryłem. Chodzi o pewien sposób przemieszczana się i badania przedmiotów. Ptaszniki, tarantule, krzyżaki nie budzą mojej odrazy, przynajmniej nie tak dużą, ewentualnie ich kosmatość sprawia że rosną w oczach. Teraz mogę nawet powiedzieć, że klasyczne ptaszniki wydają mi się wręcz dostojne. Racjonalny chód, pewna chociaż może powierzchowna przewidywalność. Paraliżuje mnie zachowanie pająków na ogół gładkich, o wystającym i wyraźnie oddzielonym odwłoku, o długich krótkich nogach, którymi szybko przebierają w dziwny sposób, obracają się, ze sposobu przemieszczania są nerwowe. Doszedłem dokładnie do istoty tego co powoduje u mnie lęk. Czuję że w walce z lękiem przed pająkami zrobiłem samemu ogromny krok. Oto przykłady tego co budzi we mnie największą odrazę: czarna wdowa i jej robotowy sposób atakowania, poruszania się, dla mnie chaotyczny i nieprzewidywalny https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f1/Latrodectus_mactans.jpg https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/bf/Blackwidowwasps.jpg Karakurt, kuzyn czarnej wdowy https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/ee/Latrodectus_tredecimguttatus_male.jpg https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7a/Latrodectus_tredecimguttatus_female.jpg Uderzająca jakaś taka smukłość, gotyckość, chimeryczność Taki sposób drżenia, jakby trzęsienia się, szybkiego przebierania odnóżami, nie wiadomo co jest w środku od spodu odwłoku, to mnie najbardziej przyprawia o dreszcze https://www.youtube.com/watch?v=Az18YdmvvjQ Dla kontrastu kilka materiałów pająków, które uważam za dostojne i ładne: http://s2.flog.pl/media/foto/5443893_skakun.jpg https://m.ocdn.eu/_m/d95eadbec0ed8d9026d6b8e304cebe17,62,37.jpg http://i938.photobucket.com/albums/ad230/djshupe/Brachypelma%20smithi/DSCN9968.jpg Nie wiem czy kupno dużego pająka nie będzie zbyt dużym szokiem, może na początek przejdę się na giełdę pająków i porozmawiam z hodowcami, podotykam jakiś małotoksyczny gatunek. Może mój wpis pomoże komuś kto też cierpi na arachnofobie w odkryciu tego gdzie tkwi istota lęku. PS. I nie prawda, że pająki w Polsce nie są niebezpieczne dla zdrowia dla nieuczulonych osób. Oczywiście znakomita większość pająków nie jest niebezpieczna, ale ale ... wraz z tym, że Polska coraz częściej jest krajem tranzytowym ze wschodu na zachód i z południa na północ może trafić się zagubiony egzotyczny gatunek, klimat sukcesywnie ociepla się i mapa pająków powoli przesuwa się na północ, terrarystyka rozwija się i rośnie prawdopodobieństwo, że trafimy na jakiegoś uciekiniera, rośnie liczba rzeczy importowanych z krajów gdzie są groźne pająki, w Chorwacji, Albanii, Turcji, Korsyce południowej Hiszpanii naturalnie występują niektóre pająki, o których pomyślelibyście że to tylko gdzieś na równiku nie tutaj panie, a jednak są bliżej jakby się wydawało, wraz z falą Ukrów w Polsce doszły też pająki znane ze stepów wschodniej Ukrainy. I co najlepsze, wcale mnie to nie przeraża, że są toksyczne, większe prawdopodobieństwo, że zrobią mi krzywdę osy, szerszenie, kleszcze, tutaj chodzi o jakiś "wstręt".