Skocz do zawartości
Nerwica.com

Asembler

Użytkownik
  • Postów

    403
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Asembler

  1. Asembler

    religia a seks

    REFREN, ale przyznasz, że Katolicka Etyka Seksualna (KES) jest surowa, surowsza od prawosławnej, protestanckiej czy choćby jehowych. Ne mówię, że przez to nie jest prawdziwa, bliższa prawdy, zasługująca na szacunek. W teoriach NPRowców i propagandzie jest to mniej więcej 15 na 15 dni w miesiącu, w praktyce często wychodzi kilka dni w miesiącu i to w tych dniach jak kobieta jest sucha i nie ma ochoty plus długie okresy abstynencji od trzeciego trymestru aż czasami do roku po porodzie (na ogół jednak 3 - 6 miesięcy). Ja uważam, że każdy jest powołany do heroizmu, należy nie ulegać pokusie hedonizmu, ale nie mówmy, że jest to łatwe i przyjemne.
  2. Asembler

    religia a seks

    Jest tu dużo osób których stosunek do kościoła katolickiego jest od niechętnego do wrogiego. Ja nie chcę być za bardzo utożsamiany z jakimś ambasadorem marki, ale postaram się odpowiedzieć bo post merytoryczny. "Ciekawi mnie, co mieli w głowie ludzie, którzy ją wymyślili, np. papież Paweł VI." To nie jest tak, że papież sobie siada za biurkiem, macza pióro w kałamarzu i pisze po godzinach. Obrady, spotkania, doradcy, rady, kongresy. Encykliki powstają w pewnych określonych warunkach, w miejscu i w czasie, na tle wydarzeń historycznych i politycznych. Paweł VI to był krok w stronę liberalizacji podejścia do seksu, trochę żeby zatamować przesadny liberalizm poprzednika, ale też nie iść w stronę przesadnego rygoryzmu i kontynuowania 19 wiecznego kursu. Nie chcę robić wykładu, zresztą zrobiłbym to źle, więcej można doczytać. Humae Vitae pisał Karol Wojtyła. "Dodam, że w luteranizmie czy cerkwi prawosławnej antykoncepcję uznaje się za prywatne sprawy małżonków. Głównym celem małżeństwa nie jest prokreacja. Rozwody nie są pochwalane, ale są dopuszczalne." U protestantów różnie. Bywają i bardzo konserwatywne zbory. Główna linia owszem jest inna, tylko można zobaczyć, że tam gdzie zaszło przesadne rozprężenie kościoły protestanckie upadły i stały się wręcz państwową agendą na rzecz ateizmu. Podkreślam, nie wszystkie. W prawosławiu z antykami różnie. Na polskojęzycznych stronach znalazłem takie informacje jak piszesz, ale nie wiem czy to nie agitka pod kątem czytających katolików. Prawosławni biskupi bardzo ostro wypowiadali się przeciwko antykoncepcji tylko nie jest to nauka excathedra. Na największych światowych forach prawosławnych ludzie też mają wątpliwości. Rozwód jest zły, ale dopuszczalny jeden w życiu. "Tego NIE DA SIĘ przestrzegać. To jest oderwane od ludzkich emocji, doświadczenie, empiryzmu. Te reguły trącą taką bezczelnością, pryncypializmem i mogą zranić tak delikatny obszar życia ludzkiego, jakim jest seksualność. " Da się. Jak kobieta ma regularne cykle, małżonkowie znają się na NPR i kobieta nie jest oschła w 3 fazie, a pierwsza jest dobrze wyliczana może być przyjemnie i dużo seksu. Zgadzam się, że wystarczy że jeden element nie gra i konstrukcja może runąć jak domek z kart. "Seks przedmałżeński NIE" tu akurat KK nie jest wyjątkiem. Małżeństwo to sakrament i daje zielone światło. "Nie rozumiem rzekomej szkodliwości prezerwatywy, że to niby oddala małżonków od siebie, bo nasienie musi być złożone w pochwie kobiety.....To jest chore!!!" też tego nie rozumiem * (albo rozumiem, ale o tym może później). "Złożenie nasienia w pochwie żony" (jak to brzmi) jest najgodniejszą formą aktu małżeńskiego, to akceptuję, tylko KKK mówi, że inne są nie mniej godne (rozumiem), ale zupełnie niegodne. Argumenty o "rozdzieleniu" małżonków, albo otarciach po lateksie są słabe. Mogą być skutki uboczne (uczulenie np), ale generalnie co do zasady kondomy są neutralne dla zdrowia. Guma może oddzielić małżonków od siebie (możliwość instrumentalnego traktowania drugiej strony jak jednej się chce, a drugiej nie, tylko w NPR też to może nastąpić), ale nie musi. Prezerwatywa jest z tej samej półki co stosunek przerywany i oralny. Oddzieliłbym tutaj tabletki, które już bezpośrednio ingerują w naturalny cykl kobiety i mogą mieć działanie niszczące poczęte życie. "Seks w małżeństwach tylko cywilnych NIE" To akurat logiczne. Skoro małżeństwo to sakrament to ślub cywilny to zwykła umowa cywilna zawierana między dwoma osobami. Cywilni małżonkowie mają taki sam status jak konkubenci. "Seks homoseksualny NIE (A sama skłonność nie jest grzechem. Więc co? Taki człowiek ma całe życie nie uprawiać seksu. To okrutne. To tak, jakby powiedzieć:"Wolno ci odczuwać głód, ale nie wolno ci jeść.")" Tu też jest dużo cierpienia, ale to logiczne. Podam przykład z zoofilią i pedofilią tylko proszę się nie obrażać, tak, oczywiście widzę różnicę w czynie dwóch dorosłych świadomych siebie ludzi,a krzywdzeniem zwierząt czy dzieci, ale mechanizm ten sam. Uznajesz jakąś czynność za złą / grzeszną = musisz jej unikać. " Bezdzietne małżeństwa z wyboru NIE Fantazje seksualne (które są zupełnie NORMALNE u 99% dorosłych ludzi) NIE Masturbacja NIE" Z tym to różnie, ale tu już za długie dyskusje by były. Na razie odpadam. " Księża NIE Zakonnicy/zakonnice NIE" Sami sobie wybrali, nie nasza sprawa "Ta doktryna w sytuacji, gdy człowiek się nią za bardzo przejmie i jej nie zlekceważy, prowadzi do ludzkich dramatów." Etyka seksualna obowiązuje według mojej wiedzy jako nauczanie zwykłe i nie ma statusu ex cathedra... . Zgadam się, że para stosująca ortodoksyjny NPR, mająca średnią lub wyższą płodność i mająca średni lub wyższy temperament seksualny może być sfrustrowana i żyjąca w pewnym napięciu biologicznym. Z tym, że zdrady, rozpasanie seksualne, popadnięcie w hedonizm, brak zrozumienia dla jakiejkolwiek wstrzemięźliwości też prowadzi do okropnych małżeńskich dramatów. "Zauważyłam, że wszystkie ortodoksyjne katolickie małżeństwa mają min.4 dzieci. " Mała płodność to choroba naszych czasów. Niekoniecznie. Jeżeli mają średnią lub wysoką płodność i średni lub wysoki temperament to już prędzej się zgodzę. Kilku kwestii nie poruszyłem, za dużo jak na mnie, a materia ciężka. Nauki o seksualności nie można spłycać do stosunku, ale to już inna sprawa. * Pisałem o niezrozumieniu lub zrozumieniu katolickiej etyki seksualnej. Na pewno obowiązkiem katolika jest poznać ją, jej źródła. Jak ma wątpliwości to grzebać głębiej w encyklikach i kazusach, a nie poprzestawać na gimbo buncie. Człowiek ma swoje sumienie, jak poznał i zrozumiał te fragmenty nauczania, a zagrożona jest więź małżeńska to ... . Pozdro na razie
  3. Asembler

    religia a seks

    Myślę, że w Czechach, Niemczech czy Francji bardzo mało. Jeśli chodzi o chrześcijan praktykujących w swoich kościołach to jeszcze mniej. Słowo "gwiazdy" przy zwykłym aktorze mnie już wkurza, irytuje. Przy terminie "porno" wkurza już całkowicie. Wiele osób w coś "wierzy". Na przykład w reinkarnacje, energię kosmosu, wyższą świadomość, inteligentny projekt. Jak za wierzących uznać tych gdzieś pomiędzy agnostycyzmem, a teizmem / deizmem to i w porno byłoby sporo takich wierzących bo poza świadomym ateizmem posuniętym do naturalistycznej ściany większość można by w szufladkę "wierzący (w coś)" podpiąć. Jest coraz więcej muzułmanów w Europie, często tych o egzotycznym fenotypie, a tacy pewnie są pożądani w branży. Ciekawe co na to ich religia. Zawierają ślub przez wypowiedzenie formułki na czas seksu? Podobno w taki sposób radzą sobie z omijaniem zakazu seksu poza małżeńskiego i "chwalą się", że u nich nie ma prostytucji. Wśród ludzi o świeckim i hedonistycznym podejściu do seksu zdaje się, że na podatny grunt padają zachodnie wersje zliberalizowanego buddyzmu.
  4. Asembler

    religia a seks

    Jeszcze jedno przemyślenie. W psychologii, w różnych artykułach, poradnikach, opracowaniach bardzo często porusza się potrzebę dialogu między partnerami, szukania kompromisu, gotowości do ustępstw, moc szczerej rozmowy. Czy zawsze to przyniesie oczekiwane korzyści? Załóżmy, że strona wierząca nie jest fundamentalistą, to jest akceptuje że pewne inne drogi mogą też prowadzić do prawdy, nie czuje nienawiści do myślących inaczej itd to jednak w kwestii stosunków przedmałżeńskich nie można spotkać się w połowie drogi. Nie wiem jakby to miało wyglądać? "Kochanie, to zróbmy tak, tylko petting w parzyste miesiące i z zawiązanymi oczami" albo "to wyślij mi swoje zdjęcia, a ja będę się mastrubował(a)". Absurd. Kwestie etyki rodzinnej wykraczają też poza pożycie. Np sytuacja wychowania dzieci w danej wierze. Narodzone córeczki idą z tatusiem do kościółka w niedziele, a narodzeni chłopcy zostają z mamusią na spacerku?
  5. Asembler

    religia a seks

    U katolików problem jest taki, że wielu myśli, że wystarczy wytrzymać do ślubu, a potem jest zielone światło na wszystko. A to nie prawda. Potem jest zdziwienie. I nie chodzi tylko o antykoncepcje, ale na przykład coraz popularniejszy seks oralny czy nakaz otwartości na życie. Nie sprzyja temu rewolucja seksualna i wszechobecny erotyzm, pornografia. Wielu katolików sfrustrowanych mniejszymi doznaniami i satysfakcja z życia intymnego jak w opowieściach znajomych czy lekturach postanawia obrazić się na KK i żyć tak jak większość ludzi na świecie, w tym w Polsce. Bez dylematów moralnych. Kierując się osiągnięciem jak największych cielesnych przyjemności.
  6. Asembler

    religia a seks

    Hej po przerwie. U mnie ok. *** Stosunki przed i poza małżeńskie są praktycznie potępiane przez wszystkie religie wyrosłe z abrahamowych, monoteistycznych, a także wielu innych. Katolicyzm nie jest tutaj żadnym wyjątkiem. Wiek osiągnięcia dojrzałości finansowej, opuszczenia domu rodzinnego podnosi się w górę , biologia wciąż ta sama co sprawia, że poprzeczka moralna wydaje się być bardzo wysoko. Co do wpływu religii na seks - z tym mam różne zdanie. Jak religia ingeruje w pozycje, długość stosunku i jakieś szczegółowe wytyczne to rzeczywiście jest to zbędne zaglądanie pod pierzynę (np zakaz seksu w posty, wielki piątek, święta, nakaz mężczyzny na kobiecie, zakaz rozpalania kobiety przed stosunkiem, dziury w piżamach w okolicach organów rozrodczych to już na szczęście nie wróci). Natomiast moralność samego seksu - tutaj zawsze religie miały i będą miały dużo do powiedzenia. Z jakiej racji akurat kwestie seksu wyjąć spod obiektu zainteresowań religii... taką logiką można równie dobrze dalej przejść do wyjęcia spod moralności dowolnego innego elementu życia ludzkiego. Dajmy na to kwestii pracy i kariery (zazdrość, pracoholizm, zaniedbywanie rodziny, chciwość) albo zdrowia i życia (narkotyki, nałogi niszczące życie, niezdrowy tryb życia, nieleczenie chorób).
  7. Asembler

    Nasze sny

    Śniło mi się, że moja babcia była najwyższym urzędnikiem w ONZ i zarządziła kryzysowe spotkanie. Pełno ludzi krzątało się po korytarzach. Bardziej to przypominało naradę nauczycielską jak spotkania na wysokim szczeblu dyplomatycznym, dużo spontaniczności. Ja to wszystko obserwowałem i jadłem kolacje z dziewczyną D., zacząłem przybliżać się do D. pragnąc pocałunku. Nasze ręce skrzyżowały się, siedzieliśmy obok siebie. Pragnąłem eskalacji dotyku, jednak ona subtelnie odsuwała się. Ruch a korytarzu gęstniał, przechodziły ważne osoby. Poznałem prawdę. Okazało się, że ziemia się zapada, zmniejszyła swoją objętość o kilka metrów co wywołało popłoch u warstw decyzyjnych. Ja z D. siedziałem koło okna, z ciekawości odsłoniłem zasłony. Ciemna noc. Za oknem kataklizm. Wszystkie budowle upadły, ziemia przypominała powierzchnie marsa, wielkie dziury, szalejąca burza, pustynia. Poczułem ogromny strach.
  8. Asembler

    Nasze sny

    Dużo nie pamiętam. Śniło mi się że w bloku mieszkalnym na klatce pełzał jakiś zdeformowany człowiek, zapuszczone paznokcie od nóg, bosa stopa, łachmany, jeden wielki palec jak kopyto na jednej nodze, inne deformacje, chory, około 65 roku życia. Zaproponował mi chodzenie po ludziach i dawane jakiś ulotek, na początku ignorowałem, potem okazał się ważną osobą i mówił prawdę, miałem informować o jakimś doniosłym wydarzeniu, na którym mieli być samorządowcy, prezydencji miast. Z gościem było coraz gorzej, w końcu pomagałem mu w ogóle wstać ze schodów. Szedłem przez rzadki las koło jakiejś szkoły. Byłem fachowcem, specjalistą. W tym rejonie było dużo wilków, dzików i innych stworzeń, miałem chronić przechodzące tamtędy dzieci. Byłem z kolegą ze starych lat, on mi nie dowierzał że mam tak odpowiedzialną i niebezpieczną pracę i był pełen podziwu. Przez maleńki wąwóz skontruowałem dwumetrową kładkę z blachy by dzieci miały jak przechodzić. Wszystko było prowizoryczne i trzymało się na włosku.
  9. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że miałem iść na łyżwy, ale nie miałem z kim i mi się odechciało. Potem odkryłem, że mieszkam w tym samym budynku co jest hala lodowiska. Potem się okazało, że wychodząc swoim wyjściem do wejścia na lotnisko mam prawie kilometr bo muszę obejść cały kompleks i nie ma żadnych skrótów. Potem się okazało, że w kącie ściany i sufitu mam dziurę przez którą widać lodowisko, a nawet mógłbym się przez tą dziurę przecisnąć. Dziura była gdzieś w łazience lub kuchni i przez nią przebiegały rury. Jakiś ochroniarz ukazał się po stronie lodowiska i powiedział, że dziura musi być jak najszybciej zakryta bo nie mogę podglądać co się dzieje na lodowisku jak nie kupiłem biletu.
  10. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiejsze urywki ze snów, było tego o wiele więcej ale nie pamiętam. Spojrzenie kilkanaście lat wstecz. Bogate rodziny, stowarzyszenia biznesmenów, spotkania, konferencje w drogich hotelach. Wieczór, w jednym z hoteli pokłóciły się dwa rody rodzin biznesmenów, kłótnia stała się agresywna, nie pamiętam czy ktoś zginął, ale na pewno przynajmniej jedna osoba została ciężko ranna, podczas zamieszania ugodzona ostrym przedmiotem w brzuch. Rodzina pokrzywdzonej osoby najpierw chciała dalej się bić, ale ktoś ważny powiedział "spokojnie, zemścimy się na jego synu". Mija kilkanaście lat. Mieszkam w mieście pełnym wysokich starych kamienic, starych rynków, jest ładnie, czysto, schludnie, słoneczne dni. We śnie chodzę na jakieś kursy lub do szkoły gdzie uczą czegoś pomiędzy techniką, a sztuką, rzeźbiarstwo, obróbka materiałów. Z przyjemnością idę każdego dnia na zajęcia. Uczy się tam spora grupka dziewcząt i staram się spędzać z nimi wolny czas. Do grupy chodzi ze mną syn bohatera poprzednich wydarzeń. Wykładowca pochodzi z drugiego klanu. Na zajęciach z obróbki materiałów przechadzał się z jakimś wibrującym ostrym narzędziem elektrycznym. Bardzo długo ćwiczył ten manewr. Udał że potknął się o plecak nieregulaminowo będący na środku i poleciał do przodu wbijając urządzenie w szyje i głowę swojego celu. Żeby jeszcze się uwiarygodnić lekko ranił przypadkową inną osobę i sam się mocno poobijał. Ofiara chyba nie przeżyła. Ja miałem stanowisko tuż obok i wszystko widziałem z bliska. Potem była głośna rozprawa sądowa, rozpisywały się gazety. Strona pokrzywdzona mówiła, że to działanie umyślne, oskarżony miał bardzo dobrego adwokata. Ja cały czas jak duch byłem świadkiem wydarzeń na sali sądowej i w kuluarach. Odnalazło się nawet nagranie wideo z monitoringu w sali. Sędzina znała się z adwokatem oskarżonego. Ona była blondynką, niezbyt inteligentną, ładną. On przystojny, wysoki, dobrze zbudowany. Znali się jeszcze ze studiów prawniczych. W kuluarach on ją zaczął podrywać i przymilać się, a wszystko po to by wywalczyć decyzje sądu korzystną dla klienta. Ja to widziałem, ale nic nie mogłem zrobić bo było zawsze moje słowo przeciwko ich słowu.
  11. Asembler

    Nasze sny

    Sny z ostatnich dni. Moje miasto. Sąsiednia dzielnica. Szedłem do domu piechotą. Chyba późne popołudnie, zachód słońca. Kilkadziesiąt metrów przede mną biegł samotny biały pies. Średni / mały. Wychudzony. Bardzo spięty. Żyły na wierzchu, wyżyłowany. Sprawiał wrażenie nerwowego, agresywnego. Wydawało mi się, że ma pianę na ustach, miał szybkie nerwowe ruchy. Przeszedłem na drugą stronę ulicy, ominąłem go, potem wróciłem na właściwą. Jakaś osoba szła z dwoma psami podobnymi do goldenów lub rottweilerów. Były duże i czarne. Przestraszyłem się ich i przyspieszyłem by mnie nie dogoniły. === Wynajmowałem mieszkanie u jakiejś pani w okolicach 60 lat. Była bardzo despotyczna, stworzyła jakiś szczegółowy regulamin. Spotkałem ją przed klatką schodową na dworze. Groziła mi eksmisją za nieprzestrzeganie regulaminu, przyczepiała się do jakiś szczegółów jak wytrzepanie wycieraczki, była bardzo niesympatyczna i zawzięta, straszyła policją i sądem. Miałem to słusznie gdzieś. Obok przejeżdżała straż miejska lub policja. Ona zawołała ich. Czułem się zażenowany jej postawą, funkcjonariusze też mieli dystans, ona namiętnie argumentowała dlaczego za nieprzestrzeganie umowy powinni mnie zamknąć lub "wywieźć". Wszyscy poza nią traktowali to z dystansem. === Duża sala gimnastyczna, szarość, kilkadziesiąt osób. Była "zabawa" w inscenizacje obozu koncentracyjnego z drugiej wojny światowej. Ktoś wydawał nam polecenia, bieganie, maszerowanie w kuckach z rękami za głową, oblewanie farbą. Wiedziałem, że to tylko inscenizacja i nie czułem lęku, całość przypominała tylko bardziej wymagającą lekcję wfu. Na sali był mój kolega z pracy, który ciągle nucił pod nosem pewien utwór muzyczny z rzeczywistego muzycznego metalowego podziemia sławiący pewnego amerykańskiego morderce. Recytował go w kółko i się śmiał, w rzeczywistości jest to osoba o bardzo łagodnym usposobieniu. W pewnym momenie jeden z organizatorów wyciągnął pistolet i zaczął strzelać do obecnych na sali rzekomych Żydów, zabił szybko trzy osoby. Dalej nie czułem się zagrożony. Ale on nagle zaczął mierzyć do mnie i wystrzelił kilka strzałów. Na szczęście każdy chybił o kilka centymetrów. Byłem przerażony. Nerwy. Podszedłem do nucącego kolegi i zapytałem się o co chodzi, kto strzelał. Kolega odpowiadał wymijająco że to jakaś pomyłka. W rzeczywistości niedoszły oprawca mnie z nieznanych mi powodów nie lubił lub wręcz nienawidził i chciał przy okazji zabić. Bardzo nerwowa atmosfera. === Senny krajobraz, plecak, liczne podróże. Wybuchnęła wojna z Rosją. Zanim doszło do otwartej wojny w ciągu kilku godzin dochodziło do starć pomiędzy cywilami. Ja byłem w tym czasie w podróży pociągiem po kraju. Wszyscy młodzi mieli stawić się w miejscu mobilizacji. Jechałem pociągiem z grupą kilkudziesięciu, lub kilkuset osób. Jednocześnei poprędce zwiedziałem kraj z okien. Nastroje były bardzo patriotyczne. Była przesiadka na jakiejś stacji. Na sąsiednim peronie stała grupka około 200 młodych Rosjan. Tłum wybiegł i zaczął szarżować w ich stronę. Polacy to byli młodzi ludzie bez większego przygotowania, niektórzy niscy, niektórzy chudzi, niektórzy grubi, Rosjanie to byli wytrenowani na salach gimnastycznych zawodnicy sportów walki, byli więksi, roślejsi. Pomimo prawie dwukrotnej przewagi tłum z kretesem przegrał starcie, widząc gabaryty niektórych przeciwników ludzie biegli do innych omijając ich, wiedząc że nawet nie mają szans podejść. Ja w porę zauważyłem dysproporcje w prezencji i się wycofałem, szedłem na końcu, zanim doszedłem do wyjścia z peronu idąc jednak w stronę przeciwnika to "nasi" już przegrali i zostali mocno obici. Bylem zażenowany taką podstawą, niektórzy bez żadnej kalkulacji biegli przez tory tylko po to by odbijać się od dwa razy większych rywali. W internecie już pojawiły się pierwsze komentarze Rosjan o rzekomo wygranych pierwszych starciach i słabości Polaków. Ja tylko czekałem na starcie grup o podobnym potencjale bitewnym, ale się nie doczekałem. Potem wylądowałem w jakiejś mieścinie. W ramach propagandy przedwojennej był marsz żołnierzy, wojowników z różnych epok historycznych. Ja byłem jakiemś wczesnośredniowiecznym wojem, w skórach, z włóczniami. Obok maszerowała parada wojowników z około 17/18 wieku którzy nie mieli broni palnej, zamiast tego masywne drewniane laski. Czułem zażenowanie. Wiedziałem, że to jest propagandowa szopka, aby ukryć militarną słabość, do tego nawet w ramach tej rekonstrukcji byłem na uboczu. Czułem się źle.
  12. Asembler

    Nasze sny

    Kilka ostatnich snów. Sytuacja rzeczywista, kuzyn żonaty od ponad pół roku, dziecko w piątym miesiącu. Sen: był dzień ślubu kuzyna. Przyszedł zadowolony. W domu dziadkowie i ja. Miał nasiona marychy. Rzucił w kuchni. W drugiej ręce miał magiczną substancję. Z każdym rzutem na nasiona magicznej substancji roślina wzrastała o kilka tygodni, w ciągu kilkunastu sekund więc, w ciągu kilku rzutów mieliśmy susz. Zajaraliśmy. Ja na początku stwierdziłem, że w życiu tak słabego towaru nie paliłem i się mocno zaciągałem. Szybko wykoleiło mnie i ledwo trzymałem równowagę. Zaprosił mnie do pokoju panny młodej. Zapachniało erotyką. Panna młoda leżała na brzuchu, była w widocznej ciąży. Leżała na łóżku. Okres świąteczny. Stała wielka kilkumetrowa choinka w pokoju. Ja zjarany zataczałem się. Niechcący przewróciłem choinkę. Drzewo spadło centralnie na plecy panny młodej przygniatając ją. Chyba nic się nie stało. Szybko rzuciłem się do posprzątania. Ona nawet się nie wybudziła. === Stałem na dzielni przed sklepem. Przyszła moja babcia. Bardzo poważnie pokłóciłem się z nią, ona chciała gotować zupę z wielkiego gara u mnie w mieszkaniu, ja nie chciałem jej wpuścić. Było ciemno, wieczór. Obok grupka sebixów. Babcia śmiertelnie obrażona poszła do domu. Ja stałem przed sklepem. Nagle zobaczyłem trzy zwierzęta, dwa duże ptaki i jedną fretkę lub lisa. Zwierzęta szczuły się. Ja się przyglądałem. Lis lub podobne zwierze zaczęło podchodzić do mnie koło sklepu. Wszędzie ciemno. Zacząłem się bać bo zwierze miało oznaki wścieklizny. Zacząłem robić spokojne ale zdecydowane ruchy odganiające. Zwierze nie przejmowało się. Podeszło do mojej nogi, bałem się że mnie ugryzie i zarazi. Wytrzymałem w bezruchu. Zwierze odeszło. Chwyciłem smartfona i napisałem do D, z którą dużo piszę, że jak się bałem, ojeju, prawie mnie nie ugryzło. Przez chwilę zaznałem świadomości i byłem na siebie wściekły, że tylko piszę, piszę a nie działam realnie. Dalszy ciąg snu, wypiłem po kłótni z babcią i stresie ze zwierzętami parę piw. Nagle przeniosłem się w czasie. Było jasno, przed południem. Mi było głupio że o tak wczesnej porze lekko się zataczam.
  13. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj mi się śnił, że znajomi byli członkami pewnego prestiżowego znanego klubu. Coś jak katolicka masoneria gdzie często przebywali biskupi i inni tacy. Miejsce spotkań to luksusowy ośrodek za miastem, dalej baseny, restauracje. Była część Aquapark gdzie wejście mieli tylko zaproszeni. Potem szlaban, strażnik, w oddali było widać ciągnące się korytarze basenowe i błękitną czystą wodę. Koledzy wprowadzają mnie, strażnik mówi że za przebywanie na terenie opłata 30 zł, a potem basen tylko 10 zł. Łącznie 40 zł. Nie miałem tyle. Wyszedłem wciskając kolegą jakąś wymówkę i jak odchodziłem było mi wstyd. Śnił mi się brązowy koń na klatce schodowej. Był bardzo inteligentny, rozumiał co się mówi, miał wiele ludzkich emocji w sobie. Przytuliłem się do niego, potem nie mogłem go okiełznać. Przyszedł mój psychoterapeuta, który mieszkał drzwi obok miejsca przebywania konia. Wyszedł ze sznurem, zaczął krępować konia tak by ten był przywiązany i nie uciekł. Jak było po wszystkim wrócił do siebie. Jednak koń był źle zawiązany, splątał się. Nie mogłem tego poprawić, chciałem odejść albo wejść do środka ale nie mogłem sobie poradzić z koniem, dopiero po jakiejś półgodzinie, wyszedł psychoterapeuta i jakoś konia przywiązaliśmy. Śniło mi się że dużo jeździłem pociągiem po centralnej Polsce. Pociąg zatrzymywał się na starych dworcach, co chwile przesiadki, stare składy, stacje o mało znanych nazwach. Spotkałem kiboli jadących na ustawkę, zamieniłem kilka zdań. Tam gdzie miałem docelowo dotrzeć spóźniłem się. Była to mała miejscowość wypoczynkowa. Coś jak ławki w kościele i wszyscy w jednym miejscu, dalej lasy, mokradła, jeziora. Był znak by odszukać swoje rodziny, swoich znajomych i usiąść razem. Szukałem i znalazłem kilku. Nie mogłem znaleźć jednej osoby z rodziny, podobno poszła w stronę lasu mokradeł i jeziora. Poszedłem na poszukiwania. Było niebezpiecznie. Były jakieś stawy z zamuloną brudną wodą, a dopiero gdzieś na horyzoncie błękitna czysta woda. Pomyślałem że tam się poszła ta osoba kąpać. Po drodze widzę jakieś nieużytki, a w gęstej brudnej wodzie ogromne stworzenia morskie w połowie wystające ponad powierzchnie. Coś jak węgorze wielkości człowieka z okrągłą wielką głową trochę jak rekin młot. Były obślizłe, tłuste, poczerniane i prawie w ogóle się nie ruszały. Myślałem że zjadły tą osobę. Idę dalej. Na przeciwko polną drogą szedł jakiś morderca. Zszedłem mu na bok, dalej szła jakaś wycieczka harcerzy. Nie dotarłem ostatecznie nad czyste jezioro. Potem mi się śniła epoka kamienia łupanego połączona z elementami średniowiecza. Byłem ubrany w skóry zwierząt i razem z innym człowiekiem eksplorowaliśmy nowe tereny. Relacja była taka że on był niby rycerzem, a ja jego pierwszym giermkiem. Wpadłem w dziurę w jaskini. Poradziłem sobie szybko odganiając duże pająki i mrówki i małe jaszczurki i nawet udało mi się tam zdrzemnąć bezpiecznie i wyjść. Potem spotkaliśmy jakiś ludzi, byli podobnie ubrani do nas, wszystko odbywało się w jaskini. Jeden człowiek był zły i fałszywy i chciał mnie zabić. Dosiadł się i przy mnie kładł w skrytki różne ostre narzędzia po to by teatralnie oskarżyć mnie że to moje i planuję atak i potem mnie zabić. W porę go zdemaskowałem przy kilku innych ludziach. Chwyciłem jakąś swoją broń przypominającą floret i służącą do kucia. Pogroziłem mu ukułem go kilka razy i byłem zwycięzcą.
  14. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że na mojej ulicy spacerowałem, przechodząc koło śmietnika podszedł do mnie jakiś starszy pan z psem terierem. Pies był bez smyczy i biegał daleko od właściciela. Coś tam mi facet pokazywał i poszedł dalej w stronę kamery monitoringu miejskiego i zaczął się unosić. Potem śniło mi się, że ze znajomymi czekałem na przystanku tramwajowym. Mieliśmy karabinki na farbę. Było dużo pokręteł. Pamiętam że ustawiłem około 2.5 atmosfery. Ja miałem jakiś karabinek retro, wykonany z drewna. Jak odwrócić go to wyglądał jak gitara akustyczna. Wycelowałem w drzewo i strzeliłem. Było głośno i na drzewie wielka czerwona plama, której się przyglądałem. Za moment przyjechał tramwaj. Pytałem się znajomych jak ten karabinek przeładować i zabezpieczyć, trzeba było coś naciągnąć i przełamać. Nikt mi nie powiedział. Jadąc tramwajem bałem się że wystrzeli w środku.
  15. Asembler

    Nasze sny

    Jeszcze sobie przypomniałem. Był sen podobny do tego z krokodylem. Miasteczko w Polsce lub zachodniej Europie. Jego obrzeża, bagna, największa atrakcja turystyczna wielkie warany tam mieszkały i było sporo turystów. Spacerowało się normalnie bez żadnych murów, klatek. Można było się przechadzać pomiędzy wielkimi waranami. Ja odczuwałem u nich silną diabelską emanacje. Były bardzo inteligentne. Podobno rzadko robiły ludziom krzywdę. Spacerowało też jakieś starsze małżeństwo, chyba Niemców. Warany najpierw udawały niewinne zachęcając turystów do zabawy i kontaktu potem zrobiły zasadzkę. Pamiętam, że uciekałem.
  16. Asembler

    Nasze sny

    Powariowane sny. Najpierw szedłem na lajcie sobie pisałem jakieś głupoty przez internet z komórki do kogoś, jeszcze pomyliłem odbiorców i wysłałem do koleżanki wiadomość typu "myj się dokładnie i nie osraj". Ona odebrała to dosłownie bez wyczucia ironii i potem mi odpowiadała i poważnie tłumaczyła się że dba o higienę. Byłem zażenowany. Potem śnił mi się wyjazd do rodzinnej wsi gdzie kiedyś często bywałem. Przed wyjazdem byłem bardzo znerwicowany zestresowany z powodów życiowych i miłosnych. Miałem nie jechać. Ale ktoś zobaczył w jakim jestem stanie i mnie zabrał. Byłem tam z tydzień. Nie odpocząłem, szukałem miejsc do spania i przebywania gdzie nie było innych ludzi. Rodzina pytała mnie co się stało i czy lepiej. Nie odpowiadałem. Nerwy mnie zżerały, chodziłem w kółko, zapominałem rzeczy. Przez tydzień nie przytuliłem nawet małych kotków, które tam były, a chciałem, ale zawsze zapominałem albo uciekałem w nerwach od ludzi. Wieczorny spacer. Koło siedziby kibiców zobaczyłem bardzo dużego ciemnego (czarnego?) psa. Jakaś nowa odmiana egzotyczna. Skakał bardzo wysoko wyglądał jakby był młody i chciał się bawić, ale jednocześnie ogromny i wydawał się groźny. Przyjechała policja. Pies był w środku budynku z chyba właścicielem. Ludzie mieli podzielone zdania. Policja chciała się dobrać do środka, on krzyczał że to jego pies i ma prawo mieć psa bo jest wolnym człowiekiem. Z drugiej strony podobno to była nowa rasa i miała rekordowo wysoką liczbę zagryzień na śmierć ludzi i ataków i mieli jej zabronić. Potem mi się śniło, że zmęczony szedłem do domu przez miasto. Plac, rynek skwer na środku miasta. Była jakaś rozrywka i z kilkadziesiąt osób obserwowało. Na ulicy była sadzawka otoczona murkiem i płotem. W środku był krokodyl. Ludzie obserwowali go, robili zdjęcia, był bardzo duży. Ktoś dla zabawy przesunął płot, potem jechał szybko motor i samochód niechcący zawadzili o instalacje robiąc dziurę w płocie. Krokodyl uciekł. Ludzie wpadli w popłoch. Krokodyl zaczął biec w moją stronę. Był wielki bardzo szybki bardzo inteligentny i wygłodniały. Wszystko ponadnaturalne. Zaczęliśmy uciekać a jedyna droga ucieczki to było przez ciemne korytarze w górę. Jak się obejrzałem krokodyla nie było. Podobno zawrócił i poszedł dołem w uliczki. Chodziliśmy po ciemnych korytarzach co pewien czas oddzielonych drzwiami. Umówiliśmy się tak że przy każdych drzwiach będzie straż z dwóch osób. W taki sposób mogliśmy się komunikować i było bezpiecznie. Miałem straż z moim tatą i jakimś gościem. Byliśmy w ciemnym korytarz (swoją drogą to było nagle nasze miszkanie, nasz korytarz). Otwieram drzwi na zwiada. Schodami schodzi powoli przy pomocy laski dziadek. Za plecami człapie ten wielki krokodyl. Zamknąłem drzwi, powiedziałęm szybko co jest grane i uzgodniliśmy że otworzymy drzwi i odwrócimy uwagę krokodyla. Jednak wiedzieliśmy że na pewno już za późno, no ale trzeba to zrobić z przyzwoitości. Otwieram drzwi. Koniec snu.
  17. Asembler

    Nasze sny

    Śniło mi się, że istniała tradycja grupowego biegania z okazji jakiejś uroczystości. Na początku był to mój kuzyn, potem na zmianę koleżanka. Chodziło o to, że ta osoba miała urodziny, było przyjęcie i w ramach zabawy wszyscy grupą biegali przez las czy miasto. Ja powiedziałem że dołączę później. Byłem zmęczony. Musiałem coś zrobić w swoim mieszkaniu, ogarnąłem się i wyszedłem. Chciałem dogonić biegnącą grupę. Truchtałem ulicą, nie wiedziałem dokładnie gdzie są, podbiegłem ulicą w górę, sklepy osiedlowe. Przecisnąłem się między dwoma budynkami. I znalazłem się w innym świecie. Coś jak Palestyńczyk w Izraelu klimat. Wiedziałem, że budzę kontrowersje. Wysokie opuszczone bloki, wąskie uliczki, piaszczyste ulice. Mało ludzi. Pobiegałem po wysokum budynku opuszczonej przychodni, nic ciekawego nie znalazłem, biegłem dalej, zacząłem spotykać coraz więcej ludzi. W końcu była ulica gdzie było dużo zwierząt, głównie psy, koty. Potem na ulicy były agresywne małpki. Nie wielkie. Rzucały jedzeniem czy kamyczkami w przechodniów. Biegłem na przeciwko ich. Były rozjuszone. Przebiegłem obok nich trochę obrywając. Potem dobiegłem do zatłoczonej ulicy centrum miasta, ludzie się dziwnie na mnie patrzyli jakbym był wyrzutkiem.
  18. mało czytam poza dokumentacją techniczną, ostatnio zacząłem nadrabiać, więc HIT cyferki na pilocie SZIT program tv
  19. Asembler

    Nasze sny

    Śniło mi się, że podwoził mnie kolega, którego dawno nie widziałem. On prowadził, ja siedziałem z tyłu, moja dzielnica, słoneczny dzień. Śpiewał jakieś skoczne sprośne piosenki, które ja też znam, ale zapomniałem słów, wysadził mnie. Okazało się że pojawił się także mój inny znajomy. Każdy poszedł w swoją stronę. Zapomniałem kurtki. Krzyknąłem do niego, otworzył na pilota drzwi, wziąłem kurtkę i zamknąłem drzwi, coś źle zrobiłem, on za szybko nacisnął zamek i w drzwiach została mała szpara. Krzyknąłem do niego dwa razy, ale tylko lekko się odwrócił, zignorował sprawę. Po namyślę poszedłem w stronę domu. Na ostatnim przejściu dla pieszych widziałem bardzo dziwny pojazd. Coś jak wielki rower, na górze siedział mężczyzna. Rower z trzy metry wysokości i kierowca był pokryty gęstą białą farbą tak że zlewali się ze sobą. Dodatkowo jechał jak motor i całość poza kołami bez żadnego ruchu czy drgnięcia. To była jakaś forma reklamy czy żywego bilbordu. Przejechał obok mnie i zjechał na chodnik budząc zainteresowanie. Pojechał w tym samym kierunku co odeszli koledzy.
  20. Asembler

    Tchórz

    podoba mi się że nazywasz rzeczy po imieniu, nie szukasz na siłę dupochronu i zrzucania odpowiedzialności na czynniki zewnętrzne, jest nadzieja
  21. Asembler

    Nasze sny

    chodziłem po sklepach koło mieszkania i szukałem toalety, jakimś cudem upaprałem się własnymi odchodami. Chodziłem by kupić coś do wytarcia, potem by nową odzież dostać i tak dalej, aż byłem coraz bardziej zdenerwowany, nagi i rozjuszony że na ulicy mnie ktoś rozpozna
  22. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj mi się śniło, że jeździłem pociągami do mniejszego miasteczka, które było niedaleko mojego większego miasta. Tam byłem też umówiony z rodziną z innego regionu żeby kogoś odwiedzić, coś pozwiedzać. Po wyjściu napotkałem dużo zwierząt na ulicy. Stado psów i kotów. Najpierw bałem się jakiegoś dużego psa, potem jednak dużego puchatego kota, który przechodził koło mnie i był cały najeżony, spięty no i większy od dachowca czy persa. Potem jednak oswoiłem się z tymi zwierzętami. Charakterystyczny był jeden pies i kot, oba zwierzęta miały ogromne guzy rakowe nienaturalnych rozmiarów, które wyglądały strasznie jak dodatkowe części ciała i im przeszkadzały. Wziąłem te zwierzęta do domu i przytulałem się bardzo mocno do psa. Potem mi się śniło, że oglądałem skoki narciarskie. Wygrywał ten najstarszy Japończyk skacząc po 10 metrów dalej od innych. Komentowali polscy skoczkowie, którzy nie brali udziału w konkursie i brzmieli jak pijani i lub naćpani. Ich koledze umarli rodzice, albo on sam umarł w wypadku coś takiego się wydarzyło i na żywo komentowali koledzy to smutne wydarzenie. W pewnym momencie wybuchnęli śmiechem, mówili nie wyraźnie ale szydzili z pokrzywdzonego kolegi, na początku cynicznie chcieli ukryć formę wypowiedzi mówiąc głupoty poważnym głosem, ale nie wytrzymali ze śmiechu. Potem śniła mi się noc, miejscowość za miastem z pierwszego snu. Z rodziną jechałem taksówką w nocy. Taksówkarz był podejrzany. Na dzień dobry ustawił licznik na 35 złotych. Zrobiłem awanturę przy rozliczeniu, ale okazało się że nie potrzebnie bo pomimo dziwnych napisów w trakcie wystawił normalny rachunek. Potem przemykaliśmy się przez jakieś zamknięte już urzędy. Nie wiem czemu, ale musiałem się rozebrać, było mi trochę wstyd przed rodziną, na korytarzu i rzeczy niosłem w ręku dalej skradając się tak jak reszta. Musiałem siku. Zrobiłem w łazience, ale uciekając zostawiłem sporo rzeczy i wybiegłem nagi. Następnego dnia przyszedłem zapytać czy nie znaleziono spodni, koszulki itd, wszystko się znalazło, odebrałem. Szukałem jeszcze jakiejś zabawki erotycznej niby co miałem zgubić poprzedniego wieczoru, ale nie było.
  23. Asembler

    Nasze sny

    Przyjechała K. z rodzicami, mieszkali w hoteliku nad galerią sztuki koło parku. Specjalnie chodziłem do galerii by być blisko nich i niby przypadkiem ich spotkać. Zamiast komunikacji miejskiej lądowej było tak samo, ale była wodna, tory wodne, łodzie zamiast autobusów. Miasto w godzinach szczytu, korek komunikacyjny na wodzie. Prowadzący łódź nie mógł przez korek zatrzymać się przy przystanku więc popłynął w inną stronę, byłem zirytowany bo oddalaliśmy się od mojego przystanku, popłynął na około nad wodospad, kilkanaście metrów zlecieliśmy pionowo, wypłynęliśmy z wody. Byliśmy na miejscu, łódka powoli dopływała do celu.
  24. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj mi się śniło, że zabrałem dziadka na coś w połączeniu przedstawienia, mszy niedzielnej, teatru, seansu kinowego. Około 100 krzeseł dla widowni. "Msze" odprawiało dwóch księży, którzy wyglądali na podstarzałych hipisów niechlujów. Do mszy służyło chyba dwóch kudłatych zarośniętych zniewieściałych gości w sweterkach. Jeden podobny stał przed czymś co pewnie miało być stołem liturgicznym, pomiędzy "księżmi", a widownią. Gościu machał rękami jak naspidowany i ekspresyjnie wyrażał co księża mówią do mikrofonu. Obok mnie po lewej stronie siedziało w pierwszym rzędzie jeszcze dwóch podobnych zarośniętych idiotów z tępymi twarzami o rozkosznie błogim beztroskim, naiwnym wyrazie twarzy, też byli częścią przedstawienia. Goście byli coraz bardziej irytujący jak zaczęli wielką hostią rzucać do siebie jak frisbee to ktoś nie wytrzymał wstał i walnął sierpowym. Rozpętała się awantura na sali i duża bijatyka. Księża przestali być beztroscy. Awantura przeniosła się na zewnątrz, była już ciemna noc, jedną z ostatnich scen walki było to, że jeden ze zniesmaczonych widzów próbował odjechać samochodem z parkingu, ale dogonił go ksiądz, młotkiem wybił boczną szybę przy kierowcy potem młotkiem zatłukł go w samochodzie na śmierć. Podszedłem do dziadka na pustej sali i zapytałem przekornie czy mu się podobało, przynajmniej coś się działo, a tak nie chciał iść bo nuda będzie rzekomo. Potem mi się śniła jakaś kolonia, wycieczka szkolna gdzie było dużo osób, cały ośrodek nasz, nie wiem ilu, ale 100 nas było przynajmniej. Jedna różnica, byłem dorosły. Miejscem czasami był duży ośrodek wczasowy, czasami hipermarket, czasami dom na wsi gdzie mieszka część mojej rodziny. Przez większość snu było ciemno na dworze. Większość to była młodzież i ich nie znałem, trzymałem się ze swoimi znajomymi. Trochę piliśmy. Na zewnątrz spotkałem moich starych kolegów, którzy we śnie mieli świra na punkcie sportu i walk, każdą wolną chwilę psocili się sobie, pozorowali walki, ćwiczyli i zaczepiali mnie też. Chciałem się pokazać z jak najlepszej strony, ale we śnie nawet najmniejszy mój kolega z tamtej grupy był o wiele szybszy i silniejszy ode mnie i ciągle to ja dawałem się obalić, musiałem odklepywać. Było mi wstyd. Wróciłem do ośrodka, ze znajomym patrzeliśmy na podpite dziewczyny z jakieś "innej klasy", chciałem je popodrywąć z nudów, ale podobno była za duża różnica wieku i mentalności. Dalej przy drzwiach była kasa jak z marketu i kolejka. Pracował na kasie mój tata. Krępowałem się podejść i zrobić zakupy bo wyglądał na sfrustrowanego i każdemu coś przygadywał. Gdy zbliżał się koniec jego zmiany (a cały czas z uczestników kolonii ktoś coś kupował i była kolejka) ostentacyjnie pokazywał jak ma wywalone, na samym końcu zdjął buty i położył nogi w skarpetkach na taśmę. Zaraz przyszedł jego zmiennik.
×