Asembler
Użytkownik-
Postów
403 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Asembler
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 14
-
Dzisiaj (wczoraj) śniło mi się że filtrowałem z kilkoma dziewczynami, jeździłem autobusem, podrywałem także w autobusie, dużo pisałem na komórce i potem się spotykałem z kobietami. Pogoda przez większość snu była senna, było szaro i padało. Mieszkałem jakiś czas w luksusowym hotelu chociaż nie miałem kasy, we śnie problem opłaty za dobę nie istniał. Poznałem (albo spotykałem się z już poznaną) dziewczynę też z hotelu, chcieliśmy zjeść śniadanie, wyszliśmy po schodach wejściowych na ogródek, przepych, dania niesione przez ulizanych kelnerów, luksus. Ona to zamówiła i było dla mnie kłopotliwe kto płaci, niby ona za siebie, ale mi też wypadało coś zamówić a nie miałem pieniędzy, na pewno nie tyle. Wcześniej dawałem jej pośrednio do zrozumienia że to jest drogie. Potem jechałem gdzieś na obrzeża miasta spotkać się z jakąś koleżanką. Za miastem było duże pole, łąka, cały czas było szaro i padało. Poszedłem w pole jej szukać, od ostatniego przystanku autobusu był kawałek. Zobaczyłem ją jak wypasała OWCE, OWCE to symbol klucz, bardzo mocno mi się wbiło to w głowę, zdziwiła się na mój widok, pamiętam że przed nią i obok niej szło stado OWIEC, ona miała dżinsy i była niewinna i naiwna.
-
Dzisiaj bardzo smutny dla mnie sen. Derby piłkarskie w moim regionie. Duża mobilizacja po stronie gospodarzy, goście nie wpuszczani. Dużo ludzi na ulicach, małe bójki, wszystkie puby oblegane. Spóźniłem się przez telewizor. Wiedziałem że przegrywamy 2:0 lub 3:0, ostatecznie mecz skończył się wynikiem 2:1 :2:2 3:2 coś takiego, w każdym razie zacięty i wstydu nie było. Na dworcu w czasie meczu był duży tłum, pociąg wypchany ludźmi. Niektórzy dowcipnisie wchodzili na dachy lub trzymali się drzwi na zewnątrz pociągu. Kilku jechało drezyną przed stojącym pociągiem. Drezyna miała kierownicę lewo prawo i trzeba było wyważyć by nie przewrócić się w żadną ze stron. Dowcipnisie w tym mój kolega jechali i nie utrzymali równowagi na tym urządzeniu (w śnie inne jak w rzeczywistości), kilku ludzi wywróciło się na tory, reszta do rowu. Ruszył pociąg. Na moich (i innych ludzi na peronie) oczach widziałem jak umierają co najmniej dwie osoby. Trzecia umarła chyba w szpitalu. Jeszcze na meczu lub podobno po meczu ktoś kogoś w ramach wewnętrznych porachunków dźgnął szpadą czy lancą. Też trup. Ogólnie z niezależnych od siebie przyczyn przy otoczce meczu zginęło kilka osób, w telewizji mówili też z tego powodu o żałobie. Potem byłem w mieście K., dalej nie mam z nią kontaktu. W pustym, zamkniętym mieszkaniu / pubie byłem z P. kolegą K. Rozmawialiśmy sobie, był dość małomówny i trochę spięty. Mówię że fajne miasto, on potakuje, ja mówię że szkoda że nie zdążyłem zwiedzić toru żużlowego, on zdziwiony pyta czy oni maja w mieście tor, ja mówię że tak kiedyś był stary, ogółem gadka z mojej strony tylko na podtrzymanie rozmowy, potem to samo mówię o stadionie rugby ja, potem jeszcze czymś zagaduje a on wypala wprost "znajdź sobie inną babeczkę". Ja wkurzony głośno pytam "słucham? co?". On zwiesza wzrok i wychodzi. Potem jestem w mieszkaniu z mamą K. K. nie ma bo nie chciała przyjść, jej mama liczy że uda się nam pogadać. Mówi że idzie z córką na zakupy więc może ona wpadnie. Wychodzą. Po jakimś czasie słyszę windę, otwieram drzwi pierwszy. Idzie K. z zakupami, wnosi zakupy zostawia i wychodzi, nic nie mówi, patrzy w ziemie, włosy zasłaniają jej twarz, widzę tylko sylwetkę i kawałek nosa. Mówię "cześć" zachrypniętym głosem, ona już się wycofuje, mówię jeszcze raz głośniej "cześć", jeszcze na koniec "cześć K." ale ona już zjeżdża windą w dół.
-
Dzisiaj mi się bardzo dużo śniło. Musiałem zrobić urzędowy maraton po kilku urzędach, fundacjach, stowarzyszeniach w związku z dokumentami na mój staż i szkolenie. Tutaj po jeden dokument pójść, tam po drugi tutaj podpisać, kopie zanieść gdzie indziej itd. Cały kompleks znajdował się w podziemiach gdzie wejścia do danych budynków były niemalże ukryte na zielonych pagórkach z góry pokrytymi zieloną trawą. Niebo było czyste niebieskie. Koleżanka z programu stażowego też to miała zrobić, gadaliśmy że dużo pracy, każdy dostał trochę inny termin odbioru dokumentów i zaniesienia. Żartowaliśmy że może się spotkamy gdzieś w tym "labiryncie", ona była niewinna, spokojna, naiwna, łagodna. Mikro sen wewnątrz snu. Idąc po zielonych wzgórzu w stronę jednego z wejść do instytucji na dole był ogromny pies, długowłosy owczarek kaukaski, biegał jak szalony w kółko zataczając coraz większe okręgi i podchodząc coraz wyżej. Był głośny i bardzo duży, wielokolorowy z dominacją czerni i brązu, małe białe akcenty. Bardzo się bałem, a obok spotkałem jakąś inną koleżankę też ze stażu. Udawałem że się nie boję i prosiłem by uważała by nie spadła na dół do psa i starała się iść szybko. Dalej chodziłem po zakamarkach, ciemnych korytarzach w podziemnym urzędniczym labiryncie, było ciemno, wiele przejść. Miałem w końcu pójść po jakiś dokument do pani prezes, która jak królowa mrówek była głęboko schowana za wieloma ciężkimi drzwiami. Wejścia pilnowało dwóch policjantów. Domagałem się wpuszczenia mnie. Odmawiali. W końcu przyszła jakaś sekretarka, zaczęła im ob****ać to zmiękli i wpuścili mnie dalej. Bo wielu godzinach latania z dokumentami w końcu wyszedłem na powierzchnie, miałem teczkę w ręku, byłem zmęczony. Spotkałem znowu w tym samym miejscu koleżankę, myślałem że tą niewinną co widziałem na początku, a potem się okazało że to ta domina z wnętrza bunkru. Już nie rozpoznawałem twarzy i nie wiedziałem do kogo gadam. Potem był wieczór. Ciepły wieczór. Restauracja ze stolikami na świeżym powietrzu, wszystko w parku pełnym drzew, ścieżek, mostków. Ciemno, dużo ludzi. Przy stoliku siedzieli moi dziadkowie i ich przyjaciel. Za rogu wyszedł śmieszny pan, z bardzo dużym brzuchem, trochę napity, dość elegancki, niski w kapelusiku. Przywitał się z dziadkami, zaprowadził ich na drugą stronę alejki do miejsca przypominającego darmowy punkt wody z kranu i tam nalewali wódkę by było taniej jak w restauracji. Byłem zdziwiony i spodziewałem się że zaraz wyjdzie obsługa z pretensjami. Potem były jakieś zabawy, ganianki po tym parku w nocy. Niby zabawa, ale przeistoczyła się w niebezpieczne akcje. Niektórzy byli przebrani za indian, niektórzy za cowboyi, dużo biegania, pióropusze, chaos, ja biegłem ciemną alejką i kilka osób strzelało do mnie z łuku. Było też zamienianie się rolami. Pamiętam średniej wielkości psa myśliwskiego przed którym się ukrywałem i uciekałem.
-
Dzisiaj mi się śniło, że byłem młody max 10 lat i razem z moim kuzynem byłem z babcią na spacerze / wycieczce. Babcia wzięła nas, swoich wnuków do budynku urzędowego. Były tam środowiska prawników i lekarzy. Ciemne korytarze, ciągnące się korytarze, wiele pomieszczeń, bufety, sale, ławy, urzędowy labirynt. Wszędzie półmrok, neony. Wchodzimy do bardzo dużej sali. Jest bufet ze stołami po jednej stronie. Co chwile widać przechodzących szybko lekarzy w kitlach, niektórzy się witają z babcią, jako gówniaki trochę przeszkadzamy. Na środku jest kilka kółek składających się z od kilku do kilkudziesięciu ludzi. Jakiś nowoczesny teatr z przedstawieniem angażujących widzów. Większość w kostiumach i maskach. Dość upiornych, ale jednak bardziej groteskowych. To są prawnicy, głównie sędziowie. To przedstawienie to ma być bunt wobec rzeczywistości. Jestem tym zażenowany. W środkach kół osoby w szatach robią dziwne ruchy, jakiś psychodeliczny balet. Czasami w środku tańczy jakaś goła kobieta, nie chodzi o erotyzm, bardziej przedstawienie. Źle się tam czuję, nie pasuję do tego transowego towarzystwa poważnych starszych ludzi. Babcia za ręce bierze nas w stronę baru i kupuje jakieś soczki by odwrócić uwagę.
-
Dla kobiet 80% mężczyzn jest "poniżej" średniej- tj. nie....
Asembler odpowiedział(a) na temat w Socjologia
Zgoda, ale nie zmienia to twierdzenia że zaniedbany wygląd obniża atrakcyjnośc, hajs co najwyżej rekompensuje. -
poszedłem do biblioteki i znalazłem pewną książkę, która w przyszłości może mi pozwolić polepszyć kompetencje, znalazłem wreszcie punkt z dobrymi ziemniakami w przystępnej cenie
-
Jesteś panem lasu o stosunku obojętnym do ludzi. Kiedy są oni gorsi wprowadzasz ich w głąb lasu, a kiedy są dobrymi osobami pomagasz im się z niego wydostać. Jesteś przyczyną wypadków z koszykami, z których wypadają najróżniejsze rośliny i grzyby po udanych zbiorach. Jesteś bardzo bladym mężczyzną o zmiennym wzroście. Kochasz leśne zwierzęta i chcesz dla nich dobrze.
-
Dla kobiet 80% mężczyzn jest "poniżej" średniej- tj. nie....
Asembler odpowiedział(a) na temat w Socjologia
Trzeba równać w górę. Gdyby 80% mężczyzn było powyżej średniej wymaganej przez kobiety to by polscy faceci się obniżali do przeciętnej. Rzadziej myli zęby, używali mniej kosmetyków, nie chodzili do fryzjera, zapuszczali bębny i nie starali się o awanse i podwyżki. -
1A. DOPAMINA 46% Natura (23 / 50) 12% Niedobór (3 / 25) 2A. ACETYLOCHOLINA 42% Natura (21 / 50) 12% Niedobór (3 / 25) 3A. GABA 42% Natura (21 / 50) 15% Niedobór (6 / 40) 4A. SEROTONINA 30% Natura (15 / 50) 12% Niedobór (3 / 25) Rozkład wartości z pierwszej części testu wskazuje, że w Twojej naturze żaden z neuroprzekaźników nie jest wyraźnie dominujący. Ponadto wyniki sugerują zakłócenie Twojej naturalnej równowagi i możliwość występowania życiowego niedoboru serotoniny. Wyniki z drugiej części testu obrazują poziom Twoich deficytów: niewielki dla dopaminy, acetylocholiny, GABA, serotoniny
-
Dzisiejszy sen. Poplątanie rzeczywistości filmu sf, gry komputerowej i prawdziwej przygody. Inny świat, inny wymiar, gdzieś w odizolowanym miejscu gdzie było pełno skał, przejrzyste niebo i pełno kwadratów, prostokątów, same kąty ostre czy to skały, klatki, zabezpieczenia. Na dworze były ustawione pomieszczenia coś pomiędzy klatkami w zoo, a celami. W każdej klatce kilku więźniów. Surrealizm. Każdy w czerwonym uniformie, w łańcuchach. Każdy skazany na dożywocie. Strażnikami było coś pomiędzy policjantami w pełnym umundurowaniu bojowym, hełmie i masce, a kosmitami / potworami przypominającymi gady. Było pełno kamer, oni mieli świetny wzrok i byli świetnie zorganizowani. Ja też byłem niby skazańcem i znalazłem się poza klatkami. Ukrywałem się jak mogłem, był duży stres, musiałem szybko zmieniać miejsca, wspinałem się po skałach obok klatek. Widziałem wszystkich z góry, potem znowu musiałem zejść bo szybko mnie by zlokalizowali. Widziałem że skazańcy mnie widzą jak przemieszczałem się nasz wzrok się spotkał. Nie wiedziałem do końca czy życzą mi dobrze i patrzą z nadzieją czy mi się uda uciec czy patrzą z zazdrością i zawiścią, że oni mają dożywocie, a ja mam szanse uniknięcia kary.
-
Sporo fajnych snów mi uciekło. Jeden np że dziadek był na rodzinnej wsi, tam gdzie jest normalnie pole były bagna, upadłe gospodarstwa, krzywa droga, a zamiast naszego zwykłego płotku była duża drewniana barykada wyglądająca jak z fortu z wojny secesyjnej. Dziadek bardzo powoli spacerował tam patrząc w ziemie. Za bramą były trzy czarne bestie, wściekłe psy lub niedźwiedzie lub tym podobne potwory. Krzyczałem do dziadka by tam nie szedł, a on nie słuchał spacerując w ich kierunki i ciągle patrząc w ziemie. === Dzisiaj mi się śniło, że była jakaś mobilizacja w kościele, w dużej katedrze, autokarami zwożono młodzież. Było pełno ludzi, wszedłem tylnymi drzwiami i jedyne miejsce jakie znalazłem to za ołtarzem tuż obok księdza i ministranta. Opatuliłem się w kocyk i siedziałem na ławeczce. Źle się czułem, katedra przytłaczała mnie, jak patrzałem w górę to dostawałem zawrotów głowy, miałem nudności. Do mszy miał służyć młody ministrant. Podczas kazania zasnął. Ksiądz spojrzał na niego z oburzeniem, podszedł do ministranta, ten dalej spał. Zaczął głośno mówić, ale go nie obudził. Zaczął mówić w wymyślonym języku jakieś rymowanki, ministrant dalej spał, zaczął krzyczeć w jeszcze innym wymyślonym języku, dalej spał, przerwał kazanie, cisza z 5 10 minut, dalej spał. Ludzie zaczęli wychodzić z kościoła. W końcu się obudził, popłakał ministrant i wyszedł. Ja bardzo źle się czułem, ksiądz podszedł do mnie, zacząłem mówić że mam lęk wysokości, lęk przestrzeni i chce mi się wymiotować. Potem mi się śniło, że mieszkałem w akademiku chociaż nie byłem studentem, jakoś byłem dogadany na gębę z kimś z administracji. Miałem łóżko tuż przy drzwiach na korytarzu. Dalej spały jeszcze dwie osoby, we śnie ciągle prawie spałem. Zaczął się nowy rok akademicki i inne osoby miały tam zamieszkać, podczas formalności wyszło że nie powinienem tam mieszkać, wprowadziły się dwie nowe osoby, miałem czas na zdanie kluczy. Nie byłem zadowolony z tego obrotu spraw. Każdy miał też swoją małą foremkę ziemi gdzie musiał hodować kilka roślinek. Jak wychodziłem to musiałem przez balkon wchodzić, wychodzić, kombinować. Parę razy czegoś zapomniałem, raz to kluczy, raz doniczki, raz ubrań. Jak już wszystko wziąłem znalazłem się w mieszkaniu mojego taty, dalej byłem śpiący. W mieszkaniu pojawiło się trzech wujków, jeden wyszedł z łazienki, jeden rozmawiał z sąsiadką i wszedł przez drzwi wejściowe. Zdziwiłem się bo myślałem że jak spałem to wszystkie drzwi były zamknięte, czułem się po fakcie niekomfortowo. Dalej, szedłem wieczorem po swojej dzielnicy, zobaczyłem w oddali grupę ludzi, rozdawali jakieś ulotki, myślałem że to Jehowici, bliżej okazało się że to moi znajomi, ale nie poznali mnie lub udawali że nie poznają, rozdawali jakieś materiały reklamowe, potem przybyło ludzi, okazało się że w tym miejscu ma być gala MMA. Minąłem inną grupkę kilkunastu ludzi, robili jakąś kontrmanifestacje, wroga ekipa, ale dalej wszyscy byli w ramach gali MMA. W tej grupie było dużo transparentów, flag, sporo agresywnych dziewczyn, do awantury obczaiłem że jest tam dwóch ludzi, jeden dość dobrze zbudowany o prymitywnych cechach i wyrazie twarzy, drugi spokojny, wytatuowany bardzo duży i napompowany, o gabarytach największych ludzi jacy walczą w MMA, miał na sobie obcisłą koszulkę oficjalnego fan klubu jakiegoś Polaka z UFC. Pomyślałem że podczas awantury to on sam nas wszystkich poskłada i lepiej iść dalej. Na końcu był taras widokowy (gala miała być na dworzu), wszedłem, było już mało wolnych miejsc, w rogu zobaczyłem moją ciocię, z którą teraz jestem pokłócony i wolałem jej się nie pokazywać na oczy. Usiadłem na tarasie maksymalnie daleko niej, patrzała w ziemie zamyślona i miała bardzo smutny wyraz twarzy, nos nienaturalnie duży, chuda i zmartwiona. Czekała na swojego syna, mojego kuzyna, którego uważała za wspaniałego sportowca, a to taka ciota co tylko pojawi się, zrobi sobie zdjęcia i w internet wrzuci że niby jest zawodnikiem walczącym na gali. Nie chciałem by mnie zauważyła, zszedłem z tarasu. Byłem w mieszkaniu dziadków, dziadek siedział na krześle i czytał książkę. Wleciał duży szerszeń, był bardzo duży, bardzo szybki, agresywny i kolory miał bardzo intensywne, aż wydawał się czerwony. Długo z nim walczyłem, nie mogłem go trafić, szalał po całym pokoju, przelatywał obok mnie, bałem się, odganiałem się klapkiem ale nie pomagało, nie mogłem dać mu rady, bałem się o dziadka bo miał powolniejsze ruchy jak chciał odpędzić owada i nie zdawał sobie sprawy jaki ten szerszeń jest groźny i agresywny.
-
Pamiętam trzy dzisiejsze sny. Widziałem porwanie i tortury jakiegoś człowieka. Tortury były bardzo wymyślne i sadystyczne. Miały upodobnić ofiarę do świni. Jakieś kostki włożono w usta i podczas dalszej deformacji ciała kostki niszczyły zęby i zmieniały szczękę. Wargi obwiązano sznurem i ciągnięto tworząc niby świński nos. Potem to samo zrobiono z twarzoczaszką formując świński ryj. Reszty nie będę opisywał, ale sen pamiętam bardzo szczegółowo i wszystko widziałem z wręcz anatomicznego przybliżenia. Drugi sen. Program w stylu sprawa dla reportera. Opowiada o niepełnosprawnej rodzinie. Wszyscy są wysocy, chudzi, mają bladą skórę, wręcz prześwitującą, anemie, blade oczy, nieprzytomny wzrok, zaniedbani, otępiali. Zza kulisów wyszła ich najmłodsza córka. Bardzo chora. Jeszcze bardziej blada i anemiczna. Oczy same białka przekrwione i jakieś plamki. Zachowywała się jakby nic albo prawie nic nie widziała.Chodziła jak naćpana slalomem powoli szurając nogami. Machała rękami przed sobą i w końcu doszła i przytuliła się do rodziny. Trzeci sen. Miałem psa. Czarnego, rozmiar pomiędzy średnim a dużym. Na początku się go trochę bałem, ale bardzo go chciałem. Bardzo dużo przytulałem się do niego i jak się przytuliłem to było mi dobrze, uspokojony rytm serca, stan błogości, dobry sen.
-
Dzisiaj mi się śniło, że babcia zorganizowała wycieczkę, na którą chciałą wziąć mnie i dziadka. Samolotem do Włoch lub Francji, nie pamiętam. Akurat w czasie naszej wyprawy był w miejscu docelowym zamach terrorystyczny i wprowadzono stan wyjątkowy. Na lotnisku w tamtym kraju nie chcieli przepuścić dziadka przez bramki ponieważ chodzi przy pomocy laski i uznali to za niebezpieczny przedmiot. Sam pobyt był krótki, mglisty, nudny i mało pamiętam. Potem mi się śniło, że mieszkałem w dużym mieszkaniu z tatą. Było wiele pomieszczeń. W każdym bałagan i jego rzeczy porozrzucane. Chodził po pokojach i wszystko sprzątał. Potem miejsce przenikało się, niby mieszkanie niby duży zakład pracy, fabryka, magazyny. Pracodawca zwklekał z wynagrodzeniem dla mnie. Podczas kłótni na placu zacząłem go bić i zabiłem. Wokół byli inni pracownicy, którzy mnie popierali ale nie przyłączyli się do ataku. Po wszystkim myśleliśmy jak ukryć zwłoki i ślady walki. Pomogli mi w podpaleniu całego zakładu pracy. Zakład pracy zamienił się spowrotem w mieszkanie. Nie było całe spalone, ale mocno zniszczone. Tata biegał wściekły po pokojach, był w stroju wojskowym dodatkowo i wyzywał że ktoś ruszał jego kosmetyki i książki, które walały się po podłodze w pokojach.
-
Dzisiaj śniło mi się, że byłem z rodziną w mieście niedaleko gdzie mieszka K.. Byliśmy w hotelu, byłem ja, tata i dziadek, było około południa, bezchmurnie. Przed telewizorem była mała kanapa, dalej był balkon. Oglądałem z dziadkiem jakś horror. Było mało miejsca, położyłem się na kanapie, dla dziadka nie było miejsca. Sprytnie poszedł oglądać przez szybę z balkonu i ostentacyjnie położył się na balkonie nagi i opalał. Pod balkonem był ojciec, który wyszedł na papierosa. Machałem do ojca rękami, żeby zobaczył na dziadka co on robi, a chciałem być dyskretny by dziadek się nie dowiedział. Ojciec jednak nie patrzał w moją stronę. Wróciłem do oglądania filmu. We filmie jakaś para zaczęła się całować w toalecie. Potem facet zaczał topić kobietę w sedesie, kobieta była jakimś upiorem, a on chciał się jej pozbyć. Dziwnie cała zmieściła się w ubikacji. Potem mi się śnił cmentarz w moim mieście gdzie leży część mojej rodziny. Na cmentarzu było połączenie festynu i zaduszek. Za bramą cmentarza była ustawiona duża scena koncertowa i ksiądz coś mówił przez mikrofon, przy płocie była gastronomia i kolorowe baloniki, sporo ludzi. Na dworzu było jesiennie, szaro, ponuro, wietrzyście. Podszedłem do straganu i zapaliłem papierosa, zrobiło mi się głupio, miałem wrażenie że nie wypada i szybko go zgasiłem, potrzedł do mnie ojciec, rozejrzał się przy stoisku i kupił dużą grilowaną kiełbasę z chlebem i keczupem.
-
Tak, prowadzę dziennik i mam wiele wniosków, fajny materiał do analizy ponieważ dużo pamiętam snów i wiele szczegółów. W pierwszych dwóch tygodniach lipca niczym się nie denerwowałem, byłem spełnionym człowiekiem i w tym czasie nic mi się nie śniło albo jeden zwykły spokojny sen na kilka dni, który byłem w stanie sobie przypomnieć. Niektóre miejsca senne, postacie, motywy powtarzają się od dłuższego czasu.
-
Dzisiaj mi się śniło, że byłem na basenie w obcym mieście. Byłem gdzieś przejazdem kogoś odwiedzić lub w sprawie o pracę i dwa lub trzy razy w ciągu dnia byłem na tym samym basenie. Byłem tam sam, był mały, kwadratowy, budynek przypominał raczej stary szpital, białe ściany, cisza, odpadający tynk, stare rury, trochę upiornie. Była też jedna zjeżdżalnia do tego basenu, bawiłem się tam licząc każą minutę kiedy muszę już iść w oficjalnych sprawach. Potem mi się śniło, że się na niby obudziłem i sprawdziłęm sen z basenem w senniku i że odnosił się on do pieniędzy, biznesu, powodzenia w interesach.
-
Dzisiaj mi się śniło że byłem indianinem - pierwotnym człowiekiem i moje życie to było kilka tysięcy lat gdzie spotykałem różne ludy i widziałem ewolucje cywilizacji. Zamiast całych narodów, plemion to każdy był reprezentowany przez jednego człowieka, z niektórymi walczyłem na śmierć, z niektórymi współpracowałem, wszystko w dość groteskowej formie. Pamiętam, że leżałem na łące i się goliłem maszynką, czasy już były współczesne. Goliłem się na sucho i mnie aż piekło i w duchu się śmiałem że to od tego mam czerwoną skórę.
-
Wczoraj mi się śniło, że pisałem z K., rozmowa była mniej więcej taka ja: Ooooo K: co jest? ja: ile potrzebujesz czasu? K: tyle ile trzeba by o kimś zapomnieć całkowicie, czyli nie wiele Zrobiło mi się bardzo smutno. Jak się obudziłem nie wiedziałem czy naprawdę z nią pisałem. *** Dzisiaj mi się śniło, że chodziłem do szkoły i z budynku na wf trzeba było przejść kilka przecznic. Szło się przez byłe tereny ogródków przydomowych gdzie mieszkam, we śnie to był większy teren, było zarośnięte boisko do gry w nogę, były krzaki, drzewa, wysoka trawa, jakieś mury, ruiny. Szedłem tamtą drogą, widziałem pojedyńczych ludzi na spacerze, śpieszyłem się na zajęcia sportowe. Na terenie zarośniętego boiska zobaczyłem że ktoś wyprowadza czarnego średniej wielkości psa, przestraszyłem się i szedłem przy płocie drogą jak najbardziej na około, wbiegłem do zgliszczy budynku, który znajdował się już po drugiej stronie boiska. Stara rozsypująca się kamienica z odpadającym tynkiem, wieloma oknami, wierzyczkami, coś w stylu neogotyk, przełom 19 i 20 wieku, widzę wybite szyby. W przejściu stało kilku "pijaków", miejscowy element panowie w wieku przed emeryturą. Wbiegłem, schodami pobiegłem w górę klatki schodowej. Na wysokości pierwszego lub drugiego piętra leżała martwa w trumnie lub łóżku sąsiadka moja, która w realu zbliża się do 100 lat. Bylo tak dziwnie. Mocny zapach naftaliny, czysta pościel, w tle miałem wrażenie pajęczyny, spokojna muzyka, jasno.
-
Dzisiaj mi się śniło że byłem w taolecie, w której panował półmrok. Kible były w jednej lini na otwartej przestrzeni jak we filmie full metal jacket. Załatwialem tam swoje sprawy, nagle przyszło dwóch podejrzanych typów, postawni, kurtki bomberki. Handlowali koksem, ja zadzwoniłem po psiarnie (w realu wstydził bym się tego), przyjechała policja, okazało się że te typy też były z policji i dorabiali sobie dlując. W międzyczasie przewinęło się sporo osób. Nikt nie wiedział kto naprawdę doniósł, policja zawinęła swoich kolegów po fachu. Potem mi się śniło że jechałem tramwajem, pogodny słoneczny dzień. Malo ludzi. Wsiadła pani kanarka. Miała kilka przystanków do wysiadki. Byla młoda i atrakcyjna. Chciałem ją zagadać. Usiadłą dwa siedzenia ode mnie. Podrywałem ją ze średnim skutkiem, udało mi się ją rozśmieszyć, ale nic więcej. Mówiłem że siedzi koło mnie, ale nie całkiem bo było wolne miejsce. W końcu wysiadła a ja nie zdobyłem nawet telefonu.
-
No i ciąg dalszy :/ Dzisiaj śniło mi się że mieszkałem gdzieś w centralnej Polsce. Nie wiem co to było, ale na pewno nie bezpośrednia rozmowa z K., ale postanowiłem jechać do jej miasteczka, byłem w kontakcie z jej mamą, K., się mnie nie zbyt spodziewała, nie utrzymywaliśmy kontaktu. Autobusami i pociągami parę dni wcześniej dojechałem do Iławy, nie wiem po co, w śnie podróż trwała szybciej jak w rzeczywistości, ale i tak długo. Postanowiłem jechać do K., droga była z przesiadką, jechałem PKSem, ładna pogoda, mijałem kolejne polskie miasta, w domu powiedziałem że idę tylko na spacer, podróż w dwie strony trwała dobre kilka godzin tylko po to bym był na miejscu parę minut. W autobusie jechał jeszcze mój znajomy, mówił różne historie o tajemniczych mocach, potworach, ogółem był mroczny. Zatrzymaliśmy się w jednym miasteczku, na niebie uformowała się jakaś chmura z owadów i ciemnych kawałków materiału, obiekt miał własną świadomość i zleciał z nieba w stronę kolegi atakująca go. Na miejscu nikogo nie spotkałem, pisałem smsy z mamą K., klimat stał się niejasny, rozmyty, nie wiedziałem co tak dokładnie robię i na czyje zaproszenie.
-
Dzisiaj mi się śniło, że byłem w tym samym mieście, w mieście X gdzie mieszka mój wujek 80 letni. Nie jestem pewien czy w śnie nie on umarł, ale byłem w jego starym mieszkaniu, które już sprzedał 10 lat temu albo więcej i go nie było, a ja przyjechałem na czyjś pogrzeb. Ze mną było dużo osób, między innymi ojciec, ale też bardzo dużo dziewczyn i koleżanek, była moja stara znajoma MW., która naprawdę z wujkiem nie ma nic wspólnego, we śnie to ona była najważniejszą osobą w mieszkaniu i znajomi, koleżanki poza moim ojcem dobrani według jej klucza znajomości. Był wieczór, w salonie były 4 duże łóżka i kilkanaście osób do upchania. Chciałem spać w łóżku z jakąś blondynką od MW., której wcześniej nie znałem. Trochę flirtowałem z nią i pisaliśmy przez telefon będąc blisko siebie, tak żeby inni nie wiedzieli o czym rozmawiamy. Spanie z nią byłoby bardzo niekomfortowe, było w pomieszczeniu dużo osób, w tym mój ojciec. Napisała że mogę wejść, inni już zasypiają. Odpisałem że później, teraz nie. Potem się rozmyśliła i mówiła że facet powinien korzystać jak ma szanse. Bardzo dużo z nią pisałem czy wymieniałem się minami, brzmiał to tak że to ona decyduje i ona stawia warunki, a ja się tłumaczę. Ale byłem dość twardy i uparty. W końcu napisała "ok, już długo cię wymęczyłam, wpadaj". Było trochę zabawnie, trochę stresująco bo się naprawdę starałem dobrze wypaść i poderwać koleżankę, ale najgorsze był okoliczności i że obok spało wielu ludzi. Rano pokazywałem obecnemu tam koledze mieszkanie, opowiadałem kim jest wujek, właściciel mieszkania (a może był jeżeli we śnie umarł?). W rzeczywistośći mieszkanie mieści się na drugim piętrze. We śnie mieszkanie było wyżej, na poddaszu starej ciemnej kamienicy, wchodziło się po stromych skrzypiących gnijących schodach.
-
[ gdy poznana dziewczyna, z którą byłem umówiony i mieliśmy wiele wspólnych hobby znalazła innego w końcu, a od wcześniejszej podróży do sąsiedniego miasta dzielił mnie chwilowy brak jakiejkolwiek gotówki ://///// ]
-
Dzisiaj mi się śniło że byłem w mieście X gdzie mieszka mój wujek i odwiedzałem go i to jest blisko miasta Y skąd jest K., z którą się pokopało i od półtora miesiąca mi się śni codziennie. Mieszkałem w jego mieszkaniu i szukałem K. podczas spacerów. W mieszkaniu nie wiem skąd jeszcze znalazł się mój ojciec. We śnie dostałem areszt domowy za długi, niby alimenty, ale dzieciaka nie zmajstrowałem, w każdym razie areszt domowy u wujka nie był taką złą karą i najważniejsze moje pytanie czy po odbyciu kary dług się anuluje, miałem we śnie takie materialistyczne podejście. Nie mogłem opuszczać obszaru ubikacja - pokój - kuchnia. Nagle wujek z ojcem zabrali sedes, wpadłem w panikę, nie wiedziałem co jest grane, zacząłem się martwić. Potem mi się śniło że była zima, noc, mgła, śnieg, lód, jechałem z kolegą P., z którym nie mam kontaktu teraz, samochodem, on prowadził, po lewej bylo jezioro po prawej zaspy śniegu, na drodze lód. Było ciemno. Włączył światła długie, dalej większość przed maską było ciemno. Co chwile nie wyrabiał na zakrętach, znosiło nas w stronę jeziora, bardzo się bałem, horror.
-
Czy biedni ludzie nie mają szans na bycie z kimś w związku?
Asembler odpowiedział(a) na temat w Problemy w związkach i w rodzinie
No, jeżeli zdrowie fizyczne i psychiczne oraz talent / predyspozycje pozwalają np na zostanie tłumaczem specjalistycznym, programistą, operatorem specjalistycznego sprzętu budowlanego / drogowego i inne dosyć dobrze płatne zawody oraz ta osoba dałaby radę systematycznie ćwiczyć na siłowni bez przeciwwskazań medycznych to myślę że jest spora szansa że się wyrobi nawet powyżej średniej w atrakcyjności.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 14