Skocz do zawartości
Nerwica.com

Asembler

Użytkownik
  • Postów

    403
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Asembler

  1. Jak tak będzie po pierwszej turze to obecny Prezydent pewne zwycięstwo w drugiej turze ma gwarantowane. Wątpię by było wiele osób co w pierwszej turze zagłosowały na Komorowskiego, a w drugiej na Dudę. Odwrotnie też to nie działa. Wiadomo, że głosy wprost nie przekładają się w ten sposób, ale upraszczając: JKM, Kukiz przekłada się na Dudę, Ogórek 50/50, Jarubas i Palikot przekłada się na Komorowskiego. Z osób co nie głosowały w pierwszej turze, a pójdą do drugiej to raczej będzie to elektorat mało zmobilizowany i pragmatyczny => większość z nich na Komorowskiego.
  2. Ja mam dylemat odnośnie tego wg jakiego kryterium głosować / świadomie nie głosować: Podejście 1: Głosować tak by być w zgodzie z własnym sumieniem, głównym kryterium będzie więc kryterium światopoglądowe, ideologiczne. Zagłosuję więc na tego, którego zadeklarowany światopogląd i wyznawane wartości będą jak najbardziej zbieżne z moimi. Jeszcze będę musiał zastosować sito, ponieważ nie można wykluczyć czczych deklaracji tylko na potrzeby zagospodarowania danego elektoratu na potrzeby kampanii prezydenckiej, dlatego też próba weryfikacji na podstawie dotychczasowego postępowania. Podejście 2: Głosuję pragmatycznie, na podstawie kompetencji kandydata, dotychczasowego doświadczenia, porównania charakterów, cech osobowościowych, kontaktów na scenie międzynarodowej, posiadania za sobą politycznego zaplecza, kwestie ideologiczne, światopoglądowe nie mają tutaj bezwzględnej wyłączności (jak w podejściu numer 1). W sferze deklaracji jasno opowiadam się za podejściem numer 1, ale podskórnie coś kusi by brać pod uwagę podejście numer 2.
  3. Jako mój głos w dyskusji: nie uważam, żeby spełnienie seksualne człowieka była niezbędne i było nieodłącznym elementem człowieczeństwa. Nie przeczę, że w niektórych przypadkach, jak ktoś jest przyzwyczajony i nastawiony na zaspokajanie seksualnych potrzeb to seks może działać na różne rejony życia uspokajająco (czytam posty powyżej), ale w drugą stronę to już nie działa wg mnie taka rzekoma prosta implikacja: brak spełnienia seksualnego, zaspokojenia swoich potrzeb => nerwica, gorsze samopoczucie etc.
  4. Oczywiście, są pewne normy których należy przestrzegać w społeczeństwie. A przykład, który podałeś, byłby karalny. Każdy człowiek, w tym nawet nie podzielający mojej skrupulatności i rygoryzmu, uzna za niedopuszczalne gdyby w podanym przeze mnie przykładzie mężczyzna zaczął wbrew woli kobiety naprzykrzać się fizycznie. Dla mnie także czymś nieodpowiednim, zasługującym na napiętnowanie byłaby postawa mężczyzny na skutek tego chwilowego impulsu zaczynającego masturbować się w ukryciu i samotności albo pod wpływem tymczasowej zachcianki i chemii swojego ciała proponującego współżycie z kobietą, na co ona choćby i ochoczo przystała. Na pewno akceptowalnych przeze mnie zachowań nie można rozszerzyć do wielkiego balonu "wszystko co jest legalne, wszystko co nie jest zabronione przez prawo", będącego tylko rezultatem tymczasowej umowy społecznej. Np poza pierwszą skrajną postawą, dwie następne są jak najbardziej przez prawo dozwolone / w ogóle przez prawo nie regulowane, przez obecne luzackie normy społeczne także akceptowalne. Po prostu lubisz mieć takie uporządkowane, przewidywalne i spokojne życie, skoro chcesz mieć kontrolę nad codziennymi sytuacjami. Nie da się ustalić granicy, jaka ilość zjedzonych lodów będzie obżarstwem. Możesz zjeść litr lodów w ciąg dnia i żadnego pełnowartościowego posiłku, czy wtedy to będzie obżarstwo? Kalorycznie nawet nie zrealizujesz pewnie swojego dziennego zapotrzebowania (chociaż to może zależy od lodów i dodatków ). Dlatego można ustawić granicę prewencyjnie na przykład litr lodów w ciągu tygodnia, nie więcej jak 300 ml dziennie, to tylko przykład, nie obrazowałem sobie tych wielkości. Zresztą podany przykład z lodami też wydaje mi się błahy, to był tylko dość namacalny mechanizm, który odnoszę do poważniejszych spraw.
  5. Zdefiniuj co rozumiesz pod terminem astrologia i co to niby za badania?
  6. Kościołów nigdy nie za mało pod warunkiem, że nowe budowane są zgodnie z duchem architektury sakralnej, a nie przypominają magazyny czy dziwadła zgodne z nowocześniackimi wzorcami desymetrii i łamania harmonii.
  7. Ja uważam, że seks ma służyć przede wszystkim prokreacji. Jeżeli małżonkowie na skutek jakiś biologicznych defektów nie mogą mieć dzieci to rezygnacja ze współżycia wydaje się logiczna (aczkolwiek nie jest jedynym słusznym wyborem). Seks daje także zmysłową przyjemność, ale ufam, że człowiek jest w stanie się bez tego obejść. Człowiek ma rozum, ma wolną wolę to jest w stanie ujarzmić swoją biologię, swoją chemię, walczyć z tym, zmagać się. Nie jest tylko bezrozumnym zwierzęciem targanym przez dzikie namiętności bezładnie na wszystkie strony. I piszę to jako zwykły heteroseksualny mężczyzna lubiący seks nawet na poziomie zmysłowym. A czemu rezygnować ze zmysłowej przyjemności w małżeństwie? A choćby dlatego, żeby bardziej otworzyć się na inne aspekty we wzajemnej relacji i miłości. Jakim wyrzeczeniem byłoby dla osoby nie lubiącej seksu i nie odczuwającym na tym polu większych potrzeb zrezygnowanie z tego? Nie wielkim, takim samym jak dla osoby nie lubiącej słodyczy lub piwa rezygnacja z tychże produktów. A jakim dla kogoś kto dany produkt regularnie zażywa i uwielbia?
  8. Może i byłoby smutne albo i wręcz okrutne, ale czy fakt, że coś wydaje się człowiekowi smutne lub okrutne powoduje, że należy założyć, że coś jest nieprawdopodobne? Bycie istotą czującą, posiadającą świadomość, ale i jednocześnie śmiertelną nie oznacza od razu, że jest się maszyną nad którą można się swobodnie znęcać i zniszczyć niczym stary samochód. Osobną kwestą jest, że przy takim postawieniu sprawy wychodząc z pozycji ateistycznych, materialistycznych uznając, że człowiek nie ma nie tyle nawet duszy, co choćby duszy nieśmiertelnej także można by go zniszczyć jak stary samochód i się nad nim znęcać. Człowiek ma godność ludzką, zwierzęta mają godność zwierzęcą, nad zwierzęciem nie można się znęcać
  9. Wierzę, że człowiek jest ukoronowaniem aktu stworzenia i posiada nieśmiertelną duszę duchową, po śmierci dusza duchowa odłącza się od ciała, ale kiedyś połączy się znowu i to w wieczną jedność. Wierzę, że zwierzęta mają swoją duszę zmysłową, ale w chwili śmierci dusza umiera wraz z ciałem na zawsze. Może wydawać się to dość smutne
  10. Zastanawia mnie czy są tutaj osoby wierzące z Boga osobowego, a jednocześnie nie w istnienie piekła, albo przynajmniej w piekło jako coś pustego lub przejściowego. Po odrzuceniu koncepcji Boga logiczne jest odrzucenie koncepcji wiecznej nagrody i wiecznej kary, a pierwszy napisany przeze mnie wcześniejszy przykład właśnie pozbawiony jest konsekwencji.
  11. Tak, wierzę w istnienie piekła, w którym niegodziwcy będę cierpieć wieczne, nieskończone męki, nie tylko duchowe, ale także zmysłowe, a samo piekło jest pełne i znajdzie się tam wielu ludzi, a nie tylko Ci, którzy dopuścili się najbardziej odrażających zbrodni.
  12. Uważam emocje i uczucia za coś co prawda naturalnego, ale niskiego, na równi z popędami. Dosadny przykład: przy atrakcyjnej kobiecie mężczyzna może mieć erekcje co jest naturalne, ale czymś skrajnie nieodpowiednim byłoby gdyby zaczął w tym momencie .... . Trzeba się kontrolować. Ten przykład jest akurat skrajny i bardzo fizyczny, ale zasada jest ta sama, tylko emocje nie są tak namacalne. Co innego posiadać, mieć, a co innego im ulegać i pod ich wpływem reagować lub postrzegać rzeczywistość. Co do norm, to przecież życia by mi nie starczyło, żeby wszystko sobie "rozpisać", bardziej mam cel maksymalnie ułożyć chociaż swoje codzienne sytuacje. Zjadłem lody, nie ma problemu. Ale czy litr lodów to już będzie obżarstwo, rozrzutność? Nie? a 2 litry, 3 litry? To tylko najprostszy przykład, a życie codzienne sprawia, że mocuję się z dziesiątkami różnych zagadnień. I tu właśnie, jakbym każdą czynność, najprostszą, rozkładam na czynniki pierwsze to bym zwariował i to by był absurd, dlatego poszukuję jakiś konkretnych, sztywnych norm by raz coś "załatwić" i być odciążonym. 3 piwa na imprezie ok? ok, a 4, 5, 8, 12? Wszystko niby zależy od czasu, miejsca, samopoczucia, zmęczenia, dyspozycji dnia, charakteru spotkania.... a jednak, a może gdzieś konkretnie przeprowadzić "cięcie" np "trzy piwa i basta, lepiej się tego trzymać sztywno chociaz zdaje się, że jak do tłustego jedzenia na długim przyjęciu wypije jeszcze dwa to nic mi nie będzie". Nie jestem żydem, ale tu pomocne byłoby takie coś jak talmud, to tak, to nie, tyle, ile.
  13. Socrealizm ogółem dość ok. Razi mnie w nim masowość, wolę heroiczne przedstawianie jednostki, w której krystalizuje się cała żywotna energia wspólnoty, ale na tle abstrakcjonizmu czy desymetrii w sztuce (głównie malarstwo, rzeźba) jest ok.
  14. a tu się nie zgadzam, raczej pierwszy biegun to dla mnie kulturowi marksiści, libertyni, burzyciele tradycyjnego porządku, siewcy zamętu i chaosu (oczywiście znowu przesadnie uwypuklam na potrzeby ukazania kontrastu), wywołać ferment, podważyć tabu, tradycje, tradycyjną moralność, a drugi biegun to raczej własnie moralizatorzy , chcący wzmocnić swoim przesłaniem jedność i zcementować wspólnotę.
  15. Właśnie o to chodzi, że nie kręci mnie "luz", "wolność", "swobodność", "swawola", samodzielne interpretacje na podstawie odczuć w danej chwili. I nie jest to wyraz żadnej traumy, sam rozumową drogą doszedłem do takiej postawy, stopniowo, a całościowa moja wizja wydaje się cholernie logiczna, więc ciężko mi ją podważyć samemu nawet. I co dalej? Nawet jak będę miał dzieci, żonę to to wszystko co napisałem o swoim sposobie postrzegania rzeczywistości będzie aktualne.
  16. Zresztą, ja bardzo chętnie lubię dyskutować, na kontrowersyjne tematy także, jak ktoś szanuję mnie to i ja szanuję rozmówce, najwyżej nie szanuje jego opinii hehe, ale do samego dyskutanta staram się odnosić z godnością. Myślę, że główna oś konfliktu nie przebiega wokół zagadnienia "Żydzi szkodzili Polsce" czy "Żydzi mieli duży wkład w Polską kulturę", "Żydzi zasłużyli na prześladowania" czy "Prześladowania są efektem wad i zacietrzewienia innych narodów", "Dany film jest prożydowski i antypolski" cz "Dany film inteligentnie wykazuje nasze słabości narodowe"... ... myślę, że główna oś konfliktu jest taka, że niektórzy uważają, że sztuka (kino, książka...) ma prowokować, ma przesuwać granicę, ma być przyczynkiem do dalszej dyskusji, ma wbijać klin tam gdzie może się to wydać potrzebne, ma zadawać prowokacyjne pytania retoryczne, łamać tabu i tak dalej....a drugi biegun (mi bliski) jest taki, że sztuka ma pełnić rolę utylitarną, propagandową, ma urzeczywistniać pewne wzorce, ma być w dużej mierze tendencyjna i ma epatować siłą, czystością, heroizmem, np Krzyżacy (aczkolwiek tutaj są przekłamania historyczne na potrzeby wzbudzenia polskiej jedności narodowej w XIX wieku) czy film Konan Barbarzyńca.... I to uważam za tak naprawdę główną oś konfliktu.... POZDRAWIAM.
  17. Grzegorz Braun kręci dobre filmy dokumentalne, ale dlatego, że są niezgodne z obowiązującą linią polityczną to jest marginalizowany, nie dlatego, że filmy miałyby być rzekomo słabe.
  18. Zmęczona_wszystkim, a wyobrażasz sobie polski film o warszawskim żydowskim lichwiarzu, który podczas wojny w obozie zostaje Kapo, który znęca się nad Polakami, a po wojnie aktywnie zwalcza podziemie niepodległościowe przy tym dzięki cwaniactwu i intrygom awansując w szczeblach nowej władzy? Taki film to by liberalny mainstream zjadł i zakazał, a przecież to nie film dokumentalny, przedstawiałby życie z punktu widzenia określonej jednostki, nie trzeba by filmu oglądać z ideologicznym zacietrzewieniem etc....
  19. No ja mam inaczej. Czuję się wręcz w wewnętrznym obowiązku do cały czas rozumowego definiowania rzeczywistości, szczegółowego analizowania konkretnych przypadków i codziennych sytuacji pod kątem ogólnych norm. Rozumem, intelektem wręcz spisać regulacje danej dziedziny życia tak by nic nie/ jak najmniejszy fragment pozostawał(o) do swobodnej interpretacji na podstawie uczuć, emocji, ogółem subiektywizmu. To co mam wspólne z twoim podejściem to wydaje mi się, że chęć kontroli swojego życia, chociaż u mnie to przybiera postać w domknięcie tego co / jak / gdzie / kiedy / ile / jak długo / etc robić na podstawie jasnych, konkretnych, ostrych przepisów / nakazów / zakazów / wzorców... a u Ciebie wręcz przeciwnie...aczkolwiek podejście do emocji, uczuć i chęci kontroli wydaje mi się zbliżona :)
  20. Ideaxp, Twój styl pisania w poście pierwszym wydaje mi się bliski o podzielam argumentację. I tu może być mój problem. Domyślam się też, że 99%% psychologów oceni to jako coś negatywnego. Podam prosty przykład jakie zachowanie, postawę podzielałbym: Gdybym ukradł coś ze sklepu pod wpływem pokusy, żądzy posiadania lub chęci poczucia innego stanu w związku z przekroczeniem pewnych zakazów i umówmy się, że nie byłaby to puszka piwa albo czasopismo, ale jakiś sprzęt elektroniczny warty kilka dni mojej pracy zarobkowej i po dwóch dniach na skutek wyrzutów sumienia zdecydowałbym się oddać sprzęt do sklepu w nienaruszonym stanie. Załóżmy na potrzeby przykładu, że oddaje sprzęt, mówię, że znalazłem obok sklepu czy coś, w każdym razie załóżmy brak jakiś konsekwencji prawnych. I co? ok? koniec? wszystko w porządku? Czułbym wewnętrzny przymus zrobienia czegoś dobrego w ramach kary, np pomoc w remoncie miejskiej sali gimnastycznej albo pomalowanie ławek w parku w czynie społecznym. Oczywiście znakomicie by było gdybym to zrobił bez powodu, w ramach wolnego czasu i chęci zrobienia po prostu czegoś dobrego. Ale w tym przypadku czułbym się wręcz w głębokim obowiązku. Może o takie coś też ci chodziło, albo chociaż podobny mechanizm? No i czy w takiej postawie jest coś nienaturalnego?
  21. Żydzi to bardzo inteligentny naród i chociaż mało liczny to wpływowy w różnych częściach świata. W polskojęzycznych mediach żydowska narracja jest bardzo silna, stąd. Oczywiście this is just my opinion.
×