Skocz do zawartości
Nerwica.com

Asembler

Użytkownik
  • Postów

    403
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Asembler

  1. Asembler

    Nasze sny

    W rzeczywistości ostatnio zainteresowałem się pająkami i terrarystyką. Jest senna odpowiedź. Śniła mi się najbliższa rodzina, spotkania w pokoju (znowu), tłok. Po pokoju chodził bardzo duży pająk. Korpus z 6 cm, ale bardzo długie chude nogi i strasznie długie coś na kształt przednich odnóży czy czułek. Rozpiętość osiągał pewnie ponad 20 cm. Czarne nogi i mocno czerwone akcenty na końcu, korpus z jaskrawymi czerwonymi plamami. Umaszczenie pająków wyjątkowo toksycznych i niebezpiecznych. Przypominał wdowę, ale był znacznie większy. Chodził po pokoju i nawet byłem z niego dumny innym pokazując, potem wszedł babci na rękę, następnie na głowę. Bardzo dobrze się czuł, ona mówiła do niego jak do kotka lub pieska. Machał odnóżami. Przestałem się czuć komfortowo. Zacząłem się bać. Chodził babci po twarzy, a jej się to podobało. Potem byliśmy rodziną za miastem, ogródki działkowe i mieszkalne. Szeroka piaskowa ścieżka. Czekałem na kogoś, ktoś miał podwieź, ktoś odjechać. Słaba komunikacja, ogólnie przewijał się motyw rodziny, podróży, podwożenia, czekania.
  2. Asembler

    Nasze sny

    Śniło mi się, że byłem z tą dziewczyną, o której piszę w snach od dłuższego czasu na spotkaniu kilku dniowym. Poznała moją rodzinę. Byliśmy na wycieczce samochodami, mój ojciec prowadził, dużo przeprowadzek, walizki, pakowanie do bagażnika, wycieczka chyba w góry. Ona była spięta i zachowywała się irracjonalnie, chimerycznie. Mieliśmy wracać pociągiem, pełno ludzi, ładna pogoda, mamy bardzo dużo bagaży, tylko ja i ona. W ostatniej chwili uciekła w góry. Pociąg odjechał. Zostawiła wszystko w przedziale przy mnie, telefon, dokumenty, bagaże. Dzwoniłem gdzie mogłem by poinformować, że kobieta [tutaj rysopis] jest bez bagaży i dokumentów na szlaku górskim i może być niebezpieczna dla samej siebie. Potem śnił mi się wieczór, zachodzące słońce, miasto, blokowisko, ciepło. Sporo ludzi szło przez miejski deptak. Spotkałem znajomego z podstawówki. Zaczął się mnie czepiać, natychmiast podszedłem by się bić, dałem mu plaskacza. Nagle przerwaliśmy sprzeczkę. Zauważyłem, że wysoki blok obok nas zaczął płonąć. Był silny wybuch, dużo czarnego dymu, ogień w oknach. Panika, kilka osób bezwładnie spadało z wysokich piętek rozbijając się o beton. Z na oko trzeciego piętra ktoś spadł. Widać było, że się rusza jeszcze. Podbiegłem. Nie miał jednak szans przeżyć, musiałem uciekać bo ogień buchał coraz mocniej. Okazało się, że w taki sposób płonie kilkaset budynków w okolicy. Zobaczyłem mapę z góry gdzie pokazali, iż ognisty szlak wiedzie przez kilka miast i niszczy wszystko co znajduje się na drodze podziemnych kabli ważnych z strategicznego punktu widzenia. Są tysiące ofiar i wygląda to na najgroźniejszy atak szpiegowski w historii.
  3. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że z dużą rodziną kilkadziesiąt osób byliśmy w ośrodku wczasowym, które czasami zamieniało się z moje mieszkanie na kilkudniowym przyjęciu. Ośrodek był położony w lesie. Jeździliśmy wszędzie autokarami. Dużo osób było nie bezpośrednio z rodziny po mojej stronie. Poznałem jakąś starszą panią po 90 roku życia. Miała smartfona i całkiem dobrze się nim posługiwała, ale już tak dobrze nie widziała i jej pomagałem w czymś tym samym lepiej poznając. To podczas podróży autokarem. Była bardzo elegancka. Źle się czuła i z racji wieku nie mogła być na całym przyjęciu. Podjechaliśmy autokarami pod jej dom, ja jej pomogłem. W zamian pokazała mi stary rodzinny album, miała dużo córek i wnuczek, część rozwodziła się i ona to trochę ukrywała. Pokazała mi album z czarno białym zdjęciem na którym był mój kolega jako mąż jej córki / wnuczki. Pod zdjęciem był opis bo turecku czy innemu podobnemu, powiedziałem że to mój kolega, ale inaczej się nazywa, szybko przeszła dalej. Na do widzenia dała mi ostrą paprykę własnej hodowli. Trochę jak japanero. Nigdy podobnej nie jadłem, dobra i ostra. Wracaliśmy autokarem, ja jechałem na przedzie autokaru niby na masce przed kierowcą. Siedziałem na blasze, byłem na otwartej przestrzeni. Ośrodek znajdował się koło parkingów. Z oddali zobaczyłem przy parkingu ogromnego owczarka moskiewskiego stróżującego. Ze 150cm miał stojąc na czterech łapach. Bardzo się bałem, że mnie zrzuci z przodu autokaru. Udało się przejechać. Potem mi się śniło, że wyjechałem poza ośrodek i z kolegą byliśmy na policji, koleżanka pracowała jako sekretarka w policji i mieliśmy za nią złożyć jakiś wniosek o urlop. Coś takiego, jakaś pierdoła. W placówce zachciało mi się bardzo mocno sikać. Toalety były schodami w dół, dziwnie oznakowane, wszedłem do tej co myślałem że jest męska. Okazała się toaletą dziecięcą. Pisuar był bardzo nisko, ale co dziwne, sufit też był bardzo nisko, a pod sufitem jeszcze środkiem przebiegała duża rura. Nie mogłem się zmieścić, osikałem całe małe pomieszczenie i szybko wyszedłem by nikt nie skojarzył, że to ja. Przyjęcie dalej trwało, a ja pojechałem na mecz jako kibic. Był na bardzo starym stadionie gdzieś w polu. Trybuny były tylko z jednej strony i bardzo wysokie. To był jakiś kompleks bo obok było kilka takich obiektów i stykały się wręcz boiskami. Obok tylko szczere pole i droga dojazdowa. Ja położyłem się pod płotem z drugiej strony i wszystko widziałem. Na meczu było kilkaset kibiców na przeciwnej trybunie. W trakcie meczu była awantura, policja użyła gazu i paralizatorów. Kibice przebiegli boisko, przeskoczyli płot i byli przy mnie, policja nadciągała, zacząłem uciekać razem z kibicami. Potem okazało się, że to nie jest prawdziwa policja. Otworzyły im się brzuchy, zobaczyłem wielkie rany, z brzucha wychodziły macki i porywały kibiców do środka. Jakoś udało mi się uciec. Na przyjęciu, które już działo się w moim domu wszyscy byliśmy w jednym pokoju. Ciocia opowiadała, że u niej na klatce schodowej widziała potwory udające ludzi jak porywają ludzi do brzucha i zabijają. Mówiła ile krwi i jakie to straszne. Potem mówiliśmy o tych samych istotach, horror. Inna ciocia postanowiła dłużej zostać u mnie, była w łazience następnego dnia. Jeszcze po przyjęciu było dużo osób. Nie miałem co robić czekałem na łazienkę. Zapaliłem papierosa. W połowie dalej łazienka była zajęta, nie chciałem już palić, chodziłem po kuchni, wziąłem zmoczyłem papierosa by zgasić i stałem tak z mokrym petem czekając aż zwolni się łazienka. Potem znowu byliśmy w ośrodku. Było po północy, wyszedłem z wujkiem zamówić taksówkę dla cioci by ją wywiozła na dworzec. Była noc i bardzo jasno, zdziwiłem się, nad ośrodkiem była błękitna poświata, a gdzie indziej ciemne niebo. Śpieszyliśmy się po taxi by ciocia zdążyła. Wyszliśmy z prostej uliczki, skręciliśmy w lewo, zobaczyliśmy w oddali tego wielkiego parkingowego psa, był jeszcze większy i wyglądał groźniej, wujek zaczął biec z powrotem, przy drodze z której wyszliśmy było kilka mniejszych zwierząt, wyglądały jak skrzyżowanie psa, kojota i hieny. Musieliśmy skręcić w prawo gdzie droga prowadziła do ciemnego lasu. Biegliśmy. Koniec.
  4. Ostatnio ta osoba tak popiła i poćpała, że trafiła do szpitala na 8 dni, drgawki, majaczenia, piana na pysku. Rozmawiałem z nią chwilę przed tym (nie piłem z nią). Po wyjściu znowu tankowanie do dna następnego dnia. Standard u niej ukraść, za to się napić, naćpać potem wymiotowanie krwią, szpital, mały odpoczynek i znowu to samo. Miała badania na alkoholizm przed komisją, niby wszystko w porządku, gadka z psychologiem na pewno wszystko zmyślała, ale fizycznych objawów podobno nie ma żadnych jak przykurcze, drgawki, zaburzenia równowagi. O wrzodach nie mówiła na pewno. Kolejne postępowanie eksmisyjne w toku, ale przecież nie pierwsze, będzie rozwlekać sprawę na miesiące lub dwa lata, w przypływie gotówki przekupi kogo trzeba, po piwo wysyła kogoś bo nie chce wychodzić niepotrzebnie na dwór, spanie przy zamkniętym oknie i zasłoniętym nawet w dzień, pali w środku i nie wietrzy, potem jest komora gazowa kilka dni, a okien nie otworzy by nikt nie wiedział że jest w środku, w końcu diler u którego ma długi albo ktoś kto został okradziony i będzie się chciał zemścić albo policja lub poczta z wezwaniem w sprawie. Tyle lat na patencie, bez pracy, same nałogi, dawki które by zwykłego człowieka zabiły, ciągle szpitale, widziałem obicia po których wyglądała tak, że podobne widoki widziałem tylko przy sekcjach zwłok, dwa tygodnie i jest zdrowa, osoba bardzo grubej kości, twardej skórze. Jakoś się bardzo dziwie nie ma możliwości, że wjedzie policja, zrobią areszt, przymusowe leczenie albo chociaż eksmisja. Jak była poszukiwana to wcześniej telefon, będziemy o tej i o tej godzinie tak więc nie ma jej prawda? Zresztą i tak potem umorzenie. Przyglądam się temu wszystkiemu już tak jak naukowiec szczurom w klatce, pokłady empatii w tym wypadku zostały dawno wyczerpane, ale jak widać sprawa intryguje mnie niemiłosiernie.
  5. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się duże przyjęcie na wielkiej sali gimnastycznej lub wynajętej hali hipermarketu. Miała być młodzież ze szkoły. Każdy z co najmniej kilkuset a może i kilku tysięcy gości musiał dostać osobiście zaproszenie, zaproszenia dawały nauczycielki w małym ciemnym pomieszczeniu obok, ludzie wołani byli pojedynczo lub małymi grupkami. Przede mną był T., który bardzo boi się przyjęć, nie chodzi na imprezy, jest zakompleksiony i zamknięty w sobie, w śnie trząsł się nie chciał zaproszenia, leciały mu łzy i się stresował, nauczycielka miała dla niego przygotowaną butelkę piwa na rozluźnienie, dała mu, on nie wiedział co z tym zrobić, ostatecznie jako przyszedł. Na przyjęciu były krzesełka jedno przy drugim, na których siedzieliśmy gęsto przodem do sceny. Wchodziło się przez "linię kas" gdzie sprawdzano bilety wejściowe. Nikt nie słuchał głosu w mikrofonu, nikogo nie obchodziło co mówi, ludzie hałasowali, gadali między sobą, chodzili po bocznych sektoraach gdzie były regały w produktami spożywczymi i innymi jak to w markecie. Usiałem koło kolegi i jego taty, z boku, gadali że mają gdzieś prowadzącego i rozmawiali o swoim hobby, wyciągnąłem papierosa, niechcący urwał mi się filtr, byłem zły, zapaliłem bez filtra przy nich. Potem siedziałem w ostatnim rzędzie i byłem pół nagi (znowu ten motyw), kolega obok widział że coś jest nie tak, ale udawałem że ok. Potem mi się śniło ze byłem na czymś co jest połączeniem statku i boiska, te dwa motywy przenikały się, niby byłem na trybunach, niby na mostku kapitańskim, niby był rejs, niby był mecz. Było bardzo dużo ludzi, siedziałem okrakiem na balkoniku na trybunach, nogi zwisały na dół, a ja byłem oparty o kraty, nie miało prawa mi się nic stać, w śnie jednak wszystko przechylało się i prawie spadłem, łapałem się kogo się da, była panika, potem był przechył w bok i znowu wszyscy lecą, trzymają się. Tam gdzie była nawet malutka dziura to wpadałem i były przechyły.
  6. Asembler

    Nasze sny

    Wreszcie jakiś pokręcony sen :) Dzisiaj śniło mi się, że poszedłem do agencji towarzyskiej, ale uwaga, uwaga, nie w eufemistycznym i popularnym w Polsce znaczeniu, ale do prawdziwego zwykłego zarejestrowanego lokalu gdzie poznają się ludzie. Poznałem dwie dziewczyny, jedna gruba, druga chuda, spodobała mi się ta chuda, rozmawialiśmy, spacerowaliśmy, była trochę z marginesu, młodsza ode mnie, ciuchy z D-store, dresy, leginsy, taka klasyczna Karynka z osiedla. Lokal to był przerobiony jednopiętrowy domek mieszkalny położony przy małym wodospadzie w mojej dzielnicy, na zewnątrz były huśtawki, opuszczona piaskownica, ławki. Źle się czułem względem dziewczyny, o której dużo pisałem już wcześniej, chociaż z tą "Karynką" bylem tylko na randce. Mówiła historie, że mieszka sama z tatą, ma mało pieniędzy, ciężko jej w szkole idzie, ale stara się przygotować do matury jak tylko może, jakaś choroba w rodzinie, że jest ambitna. Ta grubsza była mniej miła i chętna do rozmów, bardziej sztuczna. Przyszedł mój kolega, który mieszka koło tego "klubu" i mówi by tej Karynce nie wierzyć w nic, wszystko zmyśla, kłamie, jest leniwa i nie uczy się. Niektóre kłamstwa wymyślała na miejscu, dużo z nią spędzałem czasu by mieć satysfakcje z przyłapania jej na oczywistym kłamstwie, zawsze jakoś się wybroniła chociaż miałem pewność że kłamie to nie mogłem przedstawić na to logicznego dowodu. Jak już byłem blisko przyłapania jej i udowodnienia gdzie się myli, miesza to akurat przybiegli jej koledzy, typowe Sebiki z typowym fryzem, okularki słoneczne, rap z głośnika z telefonu, piwko w ręku. Byli prymitywni, ale mili, jakoś się dogadałem z nimi, siedzieliśmy na pieńkach czy ławce aż zaczęło się ściemniać. Potem tamta dziewczyna towarzyszyła mi do końca, ale coraz mniej rozmawiała, coraz mniej się uśmiechała, po prostu prawie wszędzie była przy mnie. Byłem z rodziną z wcześniejszych snów u siebie w mieszkaniu. Ciocia, o której już pisałem w poprzednich snach paliła papierosa przy oknie. W rzeczywistości pali dużo, trochę ponad paczkę dziennie, a w śnie w ciągu kilku minut paliła 3 papierosy, jeden od drugiego, wszystko było surrealistyczne. Niedopałki rzucała przez okno. Było nas dużo w pokoju, różne pokolenia rodziny, ja byłem nagi to siedziałem na kanapie obok innych i przykrywałem się kocykiem / ręczniczkiem. Długo to trwało, wszyscy w przepełnionym pokoju powoli rozmawiali, leżeli gdzie mogli, senna atmosfera. Potem byłem w skrzyżowaniu uczelni wyższej i mojej podstawówki, wychowawczyni zadała jakąś pracę domową, wracałem dyliżansem / saniami które mogły pomieścić kilkanaście osób, wracaliśmy grupą z klasy / uczelni. Zamiast koni dyliżans jechał sam lub dzięki wmontowanemu silniczkowi. Była też ta dziewczyna z nami, ale wszyscy mieli ją za podejrzaną i prawie nikt się do niej nie odzywał, ja też. Zjeżdżaliśmy wypełnionym "pojazdem" przez las, z góry na dół, tak było szybciej, jak byliśmy blisko głównej ulicy i wyjścia z lasu coś się zepsuło. Przesiadaliśmy się na drugi taki pojazd, czekaliśmy na coś, rozeszliśmy się, potem znowu spotkaliśmy. Ja w tym zamieszaniu zgubiłem ciężki plecak i klucze / portfel coś ważnego. Po poszukiwaniach krótkich udało się znaleźć, dosiadłem się do pełnej już karety i akurat musiałem siedzieć blisko tej dziewczyny ze snu, już w ogóle się nie uśmiechała, wszyscy mieli ją za balast. Wracając do domu zobaczyłem po drugiej strony ulicy wychowawczynię, która wracała z zajęć. Powiedziałem dzień dobry / dowidzenia. Miałem ból gardła i straszną chrypę. Usłyszała mnie i się wściekła, zaczęła krzyczeć, że w takim stanie nie mogę przychodzić do szkoły bo wszystkich pozarażam i co ja sobie myślę, zdziwiła mnie ta reakcja, postarałem się udawać, że mam to gdzieś, wtedy ona zniknęła wchodząc do jakiegoś sklepu spożywczego przy chodniku.
  7. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że przyjechała mama, zaskoczyła mnie, w mieszkaniu miałem bałagan, pety na środku, niepozmywane naczynia, nic wielkiego, ale jak spotkaliśmy się przed blokiem koniecznie chciałem być przed nią kilkanaście sekund by szybko coś ogarnąć. Mieszkałem na wysokim piętrze, zawsze mnie wyprzedziła, jechała windą, ja biegłem schodami, nawet jak ją wyprzedziłem i byłem wyżej to zamówiona winda nie zatrzymywała się lub drzwi się nie otwierały. Taki pech. Potem byłem na wczasach gdzieś w turystycznej małej miejscowości nad morzem. We śnie wynajmowany pokój / mieszkanie było identyczne jak moje z pierwszego snu tylko, że na parterze, ale to też się przenikało i czasami było na górze. Byłem z koleżanką i kolegą. Kolega spotkał znajomych z trochę marginesu. Krzyczeli, machali rękami, dużo pili, byli głośni i agresywni. Zbliżał się zachód słońca, piliśmy piwo, staliśmy przed jakimś klubem, który był zamknięty, w środku było ciemno, drzwi były lekko uchylone. Otworzyłem nieśmiało drzwi, w środku bardzo intensywna ciemność, czułem niepokój i poszedłem w bok. Za jakiś czas wyszło dwóch napakowanych wściekłych ochroniarzy, kto się dobija jak zamknięte, skutecznie udałem że nie wiem o co chodzi, najpierw odwróciłem się w drugą stronę, ale by nie było to zbyt naiwne patrzałem potem na niego pytająco, uwierzył i zamknął drzwi. Zanim to zrobił widziałem w środku wielu mężczyzn, kolegów tego kolegi, ktoś w półmroku ładował amfetaminę do nosa, większość była w strojach pancernych, ochraniacze, kaski, maski. Wyglądali jak oddział antyterrorystyczny. Wybiegli i poszli na akcje, byli wynajęci przez mafie, mieli kogoś porwać i inne w tym stylu. Hałasowali, gwizdali, nakręcali się. Ich droga biegła do mojego wynajmowanego mieszkania, dopiero potem zmienili trasę, przez ten czas szedłem przed nimi i się denerwowałem. Kolega powiedział, że idzie ze znajomym na piwo, wrócił późno narąbany, pili wódkę, w nocy dzwonił bo zgubił kartę magnetyczną do wejścia, a ja nie chciałem odbierać nieznanych numerów bo bałem się że to tamci goście w pancerzach. Potem znalazłem beezdomnego psa, był średnio duży, kundel mający dużo z owczarka, polubił mnie, ale często nie słuchał, zaprowadzałem go do mieszkania, na ogół szedł, ale często latał 50 metrów obok i robił co chciał, biegał po ulicy.
  8. Asembler

    Nasze sny

    Najpierw śniło mi się, że z góry obserwowałem wyolbrzymione wydarzenia z mojej przeszłości, było bardzo surrealistycznie. Ja patrzałem z góry. Był turniej sportowy. Grałem 1 na 1 z moim kuzynem. Mieliśmy z 3,4 lata. Przewracaliśmy się, graliśmy do przodu. Boisko było bardzo malutkie. Mieliśmy duże głowy i nie myśleliśmy, taktyka byle do przodu. Nikt nie mógł strzelić bramki. Ja byłem trochę mniejszy od kuzyna i organizator turnieju przydzielał "gwiazdki forów", ja dostałem 3 na 5, kuzyn 2 na 5. Przydzielam według tego co widział by w jego opinii było sprawiedliwie. Okazało się, że uważam, że jestem najsłabszy i najmniejszy na całym turnieju. Po tym meczu okazało się, że się oswoiłem z grą, że niby trenuję od urodzenia i w następnych meczach byłem dużo lepszy od większości graczy, nie wiem czy wygrałem turniej, ale szło mi bardzo dobrze, organizator cofnął "gwiazdki forów". W rzeczywistości jestem starszy od kuzyna i nigdy od małego nie bylem mniejszy czy słabszy, a turniej sportowy odbyłem się normalnie, ale mieliśmy z 7 lat. Potem mi się śniła moja dzielnica z dzieciństwa gdzie teraz mieszka właśnie kuzyn z pierwszego snu. Był spory ruch, małe sklepy osiedlowe, ludzie z reklamówkami, było pochmurnie i padało, bardzo dżdżysto. Chciałem bardzo porozmawiać z kuzynem sam na sam, wcześniej on był u mnie, ale zawsze ktoś przyszedł inny, coś się stało. Teraz będąc już blisko spotkałem na przystanku chowającym się przed deszczem jego rodziców, moje wujostwo. Nic do nich nie miałem, ale teraz nie chciałem z nimi gadać gdzie idę, po co to pobiegłem dalej udając, że ich nie widzę. Miałem zrobić małe obejście dwóch budynków i zawrócić za najbliższą przecznicą. Droga ciągnęła się bardzo długo. Rozpogodziło się, było jasno i słonecznie, błękitne niebo. Wędrowałem przez osiedla blokowiska, przez parki, pola, ścieżki, celu nie widać. Wszystko było coraz bardziej absurdalne, przed sobą zobaczyłem strome podejście ze sznurami do wspinania się po bokach, stopnie wyrzeźbione w kamieniu, podejście robiło się stromę jak na drabinie, było bardzo niewygodnie, w końcu prawie podchodziłem pod pionową ścianę. Zacisnąłem zęby, wspinałem się z całych sił, miałem plecak, plecak zaczął mi ciążyć i bardzo utrudniać wspinaczkę, byłem zmęczony, spocony, zawzięty. Koniec snu.
  9. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że byłem na pół w świecie rzeczywistym pół w grze komputerowej w klimacie strzelanka, przetrwanie, Fallout, pożoga, palący się świat, opuszczone budynki, ciemno. Ja byłem jeden, miałem dwóch przeciwników. Goniliśmy się w jakimś budynku, w końcu mnie zaszli. Jeden od strony drzwi, drugi wyszedł na zewnątrz i stał na powietrzu pod oknem. Była broń gdzieś w użyciu, byłem osaczony. Potem śniło mi się, że to samo, ale zamiast tamtego świata było moje mieszkanie a zamiast przeciwników babcia, klimat ten sam. Krzyczała na mnie i mnie goniła, schowałem się za drzwiami, miałem w ręku śrubokręt albo coś podobnego, chciałem ją tym zaatakować znienacka, ale się opamiętałem. Nie wiedziałem do końca czy to jest tamta gra czy rzeczywistość i co mam robić. Teraz najdziwniejsza część snu, byłem niby w przedszkolu w kamienicy na poddaszu. Panie prowadziły zajęcia w sali. Jedna kazała mi wyjść na zewnątrz porozmawiać. Była niby psychologiem, psychoterapeutą. Była atrakcyjną blondynką w okularach o pełnych kształtach ubraną w skąpym stryju biorowym. Siedziała na krzesełku naprzeciwko mnie. Była jednak irytująco głupia, starała się wyjść na profesjonalistkę, mówiła przesadnie elegancko "ą", "ę" przeciągając, ale dobór słów i to że nic nie rozumiała co się mówiło do niej odkrywały jej głupotę. Była strasznie naiwna. Chciała żebym coś jej wyjaśnił, ja wyjaśniałem, a ona nic nie rozumiała. Znajdowaliśmy się na połpiętrze na klatce schodowej pomiędzy schodami. Beton. Miejsce na szybko zaadaptowane niby jako poczekalnia pomieszczenie, dwa meble na krzyż, totalna prowizorka. Nie chciałem z nią dłużej rozmawiać i kombinowałem jak pójść znowu na górę do "przedszkola", ale ona była jednocześnie przedszkolanką i nie pozwoliła mi na ucieczkę od niej.
  10. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że byłem w mieście będącym połączeniem Krakowa i Poznania. Były mi tak bliskie osoby i z rodziny mieszkające w różnych częściach miasta. Gdzieś się śpieszyłem, chciałem wsiąść do autobusu. Okazało się, że bilety trzeba kupować przy tylnym wejściu gdzie jest jedno okienko. Trzeba mieć odliczoną gotówkę. Powiedziałem że proszę normalny, a tutaj cały wielki cennik. Co innego na linię z przesiadką, bilet strefowy na jeden przejazd, bilet na kilka stref, bilet na linie nr 3 i 9, bilet godzinny do 15 km itd. Wielkie zamieszanie. Nie wiem jak to możliwe, ale ostatecznie dostałem 3 różne w cenie jednego i się cieszyłem. Jednak nie wsiadłem do autobusu. Stary brudny autobus ruszył powoli z hałasem, wokół dużo spalin. W tym mieście miały być 100 urodziny mojego dziadka. Spotkałem wujka na ulicy, było słońce, bezchmurne niebo, palcem pokazywaliśmy na wysoką kamienice i okienko gdzie już podobno rezydował dziadek. Potem były podchody po mieście, każdy się szukał, jak się już zebraliśmy to pojechaliśmy za miasto na przyjęcie, na samej sali wszyscy leżeli na kanapach, było trochę ciemno, małe pomieszczenie i przyjęcie przypominało ucztę rzymską.
  11. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj mi się śniło, że byłem w jakimś wiejskim kościele gdzie były dwa poziomy, jedna kaplica pod ziemią. Był drewniany konfesjonał, pusty. Msze miała prowadzić Maryja. Wszyscy wierni czekali na nią. Na zewnątrz była piękna pogoda, błękitne niebo, kwitnące kwiaty, pola, łąki, zieleń. Maryja huśtała się na huśtawce i spóźniła na mszę, którą miała zacząć. Do konfesjonału wrzuciłem 10 złotych. Miejscowe pijaczki zobaczyły to i zaczęły mnie pytać "skoro tak nie masz co zrobić z 10 złotych to może i jeszcze jedno 10 się znajdzie" i zaczęli się uśmiechać, mrugać oczami. Nic nie dostali. W końcu Maryja przyszła, ale potem zniknęła, msze odprawiała w podziemnej kaplicy a ludzie na górze nie wiedzieli co się dzieje.
  12. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że z rodziną spacerowaliśmy po mojej rodzinnej dzielnicy. Błękitne niebo, ciepło, bezchmurnie, słonecznie. Byliśmy w kilkanaście osób. Był też P., który w rzeczywistości od lat obraca się w podejrzanym towarzystwie, radykalny weganizm (sam jem mięso, ale interesuje się wegetarianizmem, przepisami, trendami, dla mnie spoko, ale tutaj chodzi o całokształt), dziwny kult zwierząt, jakiś egzotyczny nurt hinduizmu, ma kasę to część wysyła na dziwne azjatyckie fundacje, stowarzyszenia, jeździ w różne miejsca Azji spotykać się z guru, działa dyskretnie i konsekwentnie od lat, rodzina przejmuje jego poglądy i zwyczaje, ale mniejsza, nie chcę teraz o tym się rozpisywać. W śnie wszyscy razem poszliśmy do małej knajpy na pierwszym piętrze, jedliśmy na balkonie. Potem on przejął inicjatywę, zaprowadził nas do sąsiedniego mieszkania lub sklepu. Dużo małych pokoi, w środku ciemno, przestrzeń rozświetlały tylko diody i neony. Tam był właściciel sprzedawca. Razem z P. prowadzili dla nas prezentacje. Na początku reklamowali sprzęt AGD i sztućce. Potem produkty żywnościowe i zrobili prelekcje o zdrowym odżywianiu. Była naiwna i banalna, ale większość łyknęła to. W kulminacyjnym momencie była półgodzinna demonstracja jak sypać cukier do herbaty. Jakiś ekologiczny cukier, przed wsypaniem mieszali go w różnych naczyniach potem specjalnymi przyrządami dodawali do napoju. Ceny produktów były drogie. Całość trwała długo i groteskowo, czułem że to idiotyzm, ale innym się podobało. Potem szedłem ulicą przez sąsiednią dzielnicę. Szedłem szybko, gdzieś się śpieszyłem, ale bez paniki. Ładna pogoda z początku snu. Byłem świeżo po fryzjerze. Przede mną nagle wyrósł jakiś natrętny chłopak fryzjer. Podobno ostatnio on mnie strzygł. Ja nie myślę o fryzjerze dużo, nie mam stałego. On się wściekł na myśl że idę do innego fryzjera, mówił że nie pozwoli na to, że on to zrobi najlepiej i pamiętam cytat "i tak będę stał jak słup obok" i nie docierało do niego, że nie jest moim stałym fryzjerem.
  13. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że byłem na weselu, było bogate w symbole, były koterie, układy, ale też w pozytywnym sensie. Ciocia będąca jakby organizatorem wesela planowała jak niby spontanicznie skojarzyć ludzi, których znała od dawna. Wracałem z wesela, znalazłem się w bloku, wyszedłem, miałem plecak na plecach, coś sprawdzałem i poszedłem dalej, zorientowałem się, że nie mam plecaka, pobiegłem z powrotem przed blok. Wtedy z różnych stron wybiegli znajomi z wesela ukryci w krzakach by mnie złapać. Okazało się, że ta zasadzka to była tylko część jakiejś weselnej zabawy, plecak był przed blokiem gdzie go zostawiłem, a i tak jakbym zapomniał to własnie tamci ludzie by czuwali i przy okazji zabrali. Potem szliśmy ulicą. Po drugiej stronie ulicy stały głośniki, mała uliczna scena i kilku młodych muzyków. Pamiętam, że wokalistka miała lateksową skórzaną skąpą kreacje. Całość była w formie noise punk. Obok stały z dwa trzy radiowozy policyjne. Wlepiali im mandaty za hałasowanie itd. W śnie zespół grał bardzo słabo, nie mieli umiejętności muzycznych. Na przeciwko nas szło pełno młodych ludzi. Wyzywali i byli źli. Zatrzymałem kilka dziewczyn, mówiły, że dostały mandaty od policji za słuchanie tamtego zespołu, drążyłem temat, one nie znały się na prawie, praktyce, przepisach, ostatecznie dostały mandat za śmiecenie, wysoki taryfikator. Były załamane, ja im tłumacze że mogły mandatu nie przyjąć, mają prawo do odmowy, tylko grzecznie by było wcześniej poinformować, a nie jak już jest mandat wypisany, na to ktoś lekko podpity powiedział ironicznie że najlepiej krzyczeć zanim przyjedzie policja i szukał radiowozu i przedrzeźniał mnie "nie przyjmuję, nie przyjmuję". Potem śnił mi się autokar. Jechałem z rodziną i znajomymi. Za mną na górze siedział znany mi gościu, który reprezentuje patologie. Dużo przeklina, lubi się bić, jest bezpośredni i grubiański. Miał jakieś buty Nike chyba za 7 stów albo więcej. Dokuczał moim znajomym, mówiąc że to tylko gry i zabawy. Ciągle żartował i rymował. Ja go ściągałem za nogę w dół i nie wiedziałem czy to już bójka czy tylko zabawa, ale coś z nim musiałem zrobić, miał przewagę fizyczną, ale zdziwił się moją zawziętością.
  14. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj mi się śniło, że w nocy jak spałem przyszedł ojciec niespodziewanie, wszedł przez sufit w bloku, wykroił dziurę albo przedostał się przez wentylacje W śnie był ubrany na czarno, był bardzo wysoki i smukły. Potem mi się śniło, że byłem goły w mieszkaniu, musiałem zjechać windą w dół, tam widzieli mnie sąsiedzi, na parterze czekały dzieci sąsiadki by wsiąść do góry, przestraszyły się mnie to się zakrywałem, potem jak zobaczyłem dorosłe kobiety to zasłaniałem się, ale tylko dlatego że tak wypada, wcale nie czułem się niekomfortowo, byłem zadowolony z sytuacji.
  15. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, ze podróżowałem na linii moje miasto -> miasteczko -> wieś i z powrotem. Na finalnej wsi był dom z wieloma symbolami i pokojami. We śnie wiele razy pokonywałem tą trasę, która była bardzo trudna, z miasta do miasteczka, potem szybko na jakąś przesiadkę, powrót innymi autobusami, pociąg dojeżdżał tylko z miasta do miasteczka, często były spóźnienia, zmiany trasy, można było nie zdążyć na przesiadkę. Trzeba było iść przystanek dalej. Ogólnie stres i kłopot by dojechać do miejsca docelowego tak by nie musieć czekać pół dnia na przystanku. Autobusy we śnie były zawsze przepełnione, ciemne w środku, wchodziło się do nich po stromych schodach, jechały bardzo głośno i strasznie trzęsły, trzeba była na ogół stać w półmroku. Pewnego razu biegnąć z miasteczka na transport do wsi widziałem dwóch polskich aktorów serialowych, pili wino lub piwo trzymane w woreczkach, siateczkach, byli koło torów, rozmawiali ze sobą, było bardzo zimno, przechodziłem obok i już nie wiedziałem czy oni tak naprawdę skończyli czy grają we filmie, okazało się, że robią to w wolnym czasie by dopasować się i wczuć w nową rolę którą mają zagrać. W domu na wsi miałem dużo do zrobienia, posprzątania, było tyle tam dodatków, mebli, że nie wiedziałem do czego służą. Miałem pościelić łóżko w dziwnym pokoju bo spodziewałem się tam gości. Wziąłem złotą figurkę, rozkruszyłem złoto i wtarłem w pościel by nie było widać okruchów, nie wiem czemu zniszczyłem statuetkę. Wracałem znowu przepełnionym ciemnym autobusem, właściwie przypominał ponury autokar. Ludzie spali, ja stałem przy drzwiach. Musiałem jeszcze bardziej uważać bo była zmiana trasy i przystanek na żądanie, a potem bus jechał w przeciwną stronę daleko. Jak wysiadałem spadały mi rzeczy typu szalik, czapka, jak się po nie schylałem to musiałem uważać by drzwi mnie nie przytrzasnęły i nie spadł ja ze schodów.
  16. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że siedziałem przy stoliku na rogu mojej małej ulicy z wujkiem i jakimś jego znajomym, niebo błękitne, jasno, ciepło. Stolik na chodniku przy krawężniku, leniwie patrzymy na rzadko przejeżdżające auta. Trzecim kompanem był kumpel wujka, solarium, czapka z naciągniętym na oczy daszkiem, tatuaże więzienne na rękach i szyi, był bardzo spokojny, słuchał, był centralną postacią w śnie, a nie powiedział żadnego słowa, w reakcji tylko się uśmiechał, śmiał, kiwał głową, mruczał. Przejechał autobus miejski naszą ulicą, w rzeczywistości to się nigdy nie zdarza, ulica jest za mała, jakiś objazd był. To była jedyna akcja w śnie, nic się innego nie działo, ja czułem nudę, napięcie, stres i brak zajęcia.
  17. Jakoś nie widzę na swoim koncie tych tysięcy rubli Ostatnio zauważyłem największa niechęć do Rosji nie u naszej prawicy bo to normalka ale właśnie u antyfaszystów, demokratów, lewicowców. Głównym zarzutem wobec Trumpa była jego rzekoma proputinowskość co jak się okazało zwykłym fakem. Powiedzmy szczrze wszyscy sa manipulowani nawet ci walczący o wolność Najlepsze, że rzekomą wręcz agenturalną rusofilią Donalda Trumpa straszyli ludzie po moskiewskich kursach pokroju Kwaśniewskiego, Cimoszewicza czy Borowskiego.
  18. Asembler

    Odebrało Nam Rozum

    Podpisane! .... *żartowałem
  19. https://www.urlaubsguru.de/wp-content/uploads/2015/03/Gullfoss.jpg
  20. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, że bolał mnie brzuch. Czekałem, nie przestawał, byłem u jakiś lekarzy z babcią (w realu babcia zna środowisko medyczne), każdy mówił że to nic takiego i minie i nie można więcej nic zrobić. Brzuch bolał dalej, w końcu znaleźliśmy jakiegoś młodego ambitnego znanego lekarza. Bardzo długo przyglądał się mojego brzuchowi, badał go, sprawdzał, czymś smarował, tak długo i intensywnie że aż pojawiła się na na brzuchu krew, ale to tylko skaleczenie ze skóry. Było jednak warto. Zlokalizowano miejsce bólu, po lewej stronie na podbrzuszu miałem takie z 5 na 5 cm coś, guz albo narośl albo bąbel. Długo się przyglądał i milczał. Powiedział że to bardzo poważna rzecz, nazwał jakoś po łacinie i powiedział, że muszę jechać na prześwietlenie specjalnym sprzętem, który znajduje się w innym budynku w jakimś jego gabinecie i trzeba się śpieszyć, wyszedł. Martwiłem się bardzo zła diagnoza, ale cieszyłem że się udało, czułem jak coś w środku mi dokucza. Jechałem jakoś autobusem i trafiłem do gabinetu gdzie był odpowiedni do badań sprzęt. Nie wiem jak to możliwe, ale to ja miałem klucze do gabinetu. Na klatce schodowej w tym budynku spotkałem znajomego z psem, duży wyżeł, biały. Pies zerwał mu się i podbiegł do mnie i do jakiegoś kolegi, który był ze mną. Łasił się, wąchał, wszędzie pchał, otworzyłem drzwi do gabinetu, przedarł się pies pierwszy, bardzo trudno było go wyrzucić i nie wpuścić. Potem nie pamiętam co się działo. Dalej na drodze spotkałem trzech znajomych, dwóch lubię jednego nie, ten którego nie lubię we śnie był duży i agresywny, ale i śmieszkujący, przekręcał oczami, machał rękami. Przywitałem się z każdym, ten duży nie wiedziałem kiedy żartuje, machał czymś ostrym, zataczał się, pozostała dwójka mówiła że on się wygłupia, ja już nie wiedziałem czy trzymać się na bezpieczną odległość. Nagle znaleźliśmy się wszyscy w moim rodzinnym mieszkaniu i oni, zwłaszcza ten duży grzebali w szafkach i wszystkich rzeczach.
  21. Asembler

    Nasze sny

    Dzisiaj śniło mi się, żę byłem u siebie w mieszkaniu na poprawinach po pewnym weselu, piliśmy piwo, oglądaliśmy mecz w telewizji, moja drużyna grała na wyjeździe, przegrywała 2:1, zbliżał się koniec pierwszej połowy, w ostatniej akcji strzeliła gola na 2:2. Ktoś zwrócił uwagę mi, że jestem smutny i posępny, patrzę w ziemię i tylko pochylam się nad butelką. Powiedziałem, że to przez dziewczynę, na której mi zależy, że nie wiem co robić dalej „i w ogóle”. We śnie przenikała się sceneria, raz byłem przed telewizorem, raz na miejscu. Nie był to typowy stadion. Było boisko, niskie trybuny, wyglądało jak boisko treningowe, było ciemno, noc, tylko wysokie jupitery na rogach. Za bramką zamiast trybun był wysoki luksusowy hotel, wysoki sześcian. Można było z balkonów oglądać mecz. Potem śniło mi się, że moja drużyna od razu po meczu miała grać u siebie. W drodze spotkałem dziewczynę, która była podobna do mojej pewnej kuzynki, ale jej tożsamość nie jest kluczowa, około 20 lat, mała, drobna, uśmiechnięta. W drodze na mecz zaczepił ją jakieś sutener, teoretycznie mogliśmy uciec, zrobić co chcemy, we śnie nie mogliśmy się mu przeciwstawić. Zaczął jej mówić co jej zrobi i że musi się go słuchać. On mówi do niej, że podczas „zabaw” jak będzie coś nie tak to kluczem będzie 10 razy ruszyć małym palcem od ręki w sekundę. Ona się pyta, a czemu nie hasło bezpieczeństwa. On na to, przecież będziesz zakneblowana i unieruchomiona przez liny i sznury. Był dzień, wziął ją do jakiegoś klubu, ale szybko wyszli i szli na mecz. Ja podążałem za nimi. Na stadion szło się przez jarmark, rynek, stragany. Ja szedłem szybko i ostrożnie by ich śledzić, ale by mnie nie rozpoznał. Na straganie był tłok, stoiska. Pałętał się mały czarny kundelek krótkowłosy, lekko jamnikowaty i bullterierowaty. Podszedł, przedostał się przez nogawkę i skarpetę i mocno ugryzł mnie w kostkę i stopę. Bolało. Przerwa w śnie. Potem na stadion musieliśmy podjechać pociągiem. Był tłok. Na przystanku jak się otworzyły drzwi dziewczyna / kuzynka dała znać że uciekamy od sutenera. Wybiegliśmy na peron, z nami kilkunastu nastolatków. Żeby uciec trzeba było przebiec przez tory i zeskoczyć z mostku, kilka metrów wysokości. Było trudno, ale udało się przedostać. Było kilkanaście osób. Nadjeżdżała już policja widząc z monitoringu zamieszkanie, była naprzeciwko nas, każdy skręcał w inną uliczkę by się rozproszyć. Zobaczyłem galerię handlową postanowiłem tam dobiec by wszystkich zgubić i wtopić się w tłum.
  22. Tutaj nie chodzi o to, że akurat była nie atrakcyjna, wyglądała na osobę cierpiącą na bardzo silną depresje, inna sprawa że ktoś ją trzymał w zakładzie. Fryzjer był z najniższej półki, taka babcia od PRLu prowadzi zawsze strzyże tak samo, nie zna się na nowych trendach, widziałem dużo włosów suchych i siwych u młodej. Może np ma nowotwór czy cokolwiek innego, aż tak nie chcę się rozwodzić, ale jednak dziwnie mocno mi zapadło to w pamięć, już tam nigdy nie szedłem, a wcześniej tylko jak ma szybko musiałem.
×