Skocz do zawartości
Nerwica.com

New-Tenuis

Użytkownik
  • Postów

    2 296
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez New-Tenuis

  1. To jest prawda, że jak ktoś się leczył psychiatrycznie, ma potem "nababrane w papierach" i ciężej znaleźć jest pracę? Boże, pracodawcy w ogóle patrzą na takie rzeczy? Z góry muszą wiedzieć, że się leczyłam na depresję? Ja nie chcę...
  2. A dobre chociaż było? A Ty, Hania, co się złościsz o śmietnik? Kasiu, teraz nie wyobrażasz sobie, że może pojawić się inny facet, ale on naprawdę się może pojawić. Nie założysz z góry jak będzie wyglądać dalej Twoje życie.
  3. A czemu nie? Przykro mi, że Wam tu smutno... Wiesz co, Kasiu, życie nas czasem zaskakuje. Może Twój facet to nie będzie W., tylko ktoś kogo np. poznasz w 7F? Czasem się zdarza, że jak już wszystko nam się sypie, nagle z zupełnie nieoczekiwanej strony nadchodzi pomoc. Wiem, bo tego doświadczyłam. Myślę, że wszyscy ludzie tego doświadczyli...
  4. Ja jak miałam psychozę w 2007 roku, to chodziłam po ścianach z bólu, a nie rozmyślałam. Także Twoja psychoza musi być diametralnie inna od tej, której doświadczyłam ja.
  5. I że będziesz się czuł gorzej z niemytymi zębami niż z świeżo umytymi miętową pastą.
  6. Jak się zmotywować gdy umycie zębów to spory wyczyn? Idź do lekarza i poproś o receptę na lek przeciwdepresyjny, jeśli do tego stopnia źle się czujesz. Psychoterapia też może pomóc w takich stanach, ale oczywiście, jeśli trafi się na dobrego psychologa. Jeśli pójdziesz do psychiatry i psychologa, to już będzie pierwszy krok do lepszego samopoczucia.
  7. specjal, z tym, że jak się źle czujemy, powinniśmy wziąć to, co lubimy, masz rację. Czasami pomaga alkohol, pamiętaj jednak, że w rozsądnych ilościach. Ludzie z problemami psychicznymi mają tendencję do uzależniania się od substancji, które przynoszą natychmiastową ulgę, więc z alkoholem najlepiej uważać, to znaczy można pić, ale nie wtedy, kiedy tracimy nad sobą kontrolę i sięgamy po alkohol w każdej stresowej sytuacji. Tak samo jak Ty uważam też, że siedzenie i utwierdzanie się w przekonaniu, że jest się innym od reszty świata sprawia, że czujemy się jeszcze gorzej. Lepiej rzeczywiście zmotywować się i zastanowić, jak można choćby minimalnie poprawić sobie nastrój. Ja sobie "relikwię, która uratowała mi życie" zrobiłam z alprazolamu. W pewnym momencie bardzo się tym sparzyłam i uważam od tej pory, żeby nie sięgać po "łatwe" środki. Specjal, czy Ty bierzesz jakieś leki antydepresyjne, stabilizujące nastrój lub przeciwpsychotyczne o długotrwałym działaniu? Chodzisz do psychiatry i psychologa? To by mogło sprawić, że alkohol przestałby być Twoją "relikwią", a mógłby się stać po prostu niegroźną substancją spożywaną z umiarem w towarzystwie kumpli/kumpelek.
  8. To jest obrzydliwy szantaż emocjonalny. Mój tato też tak robił, ale na szczęście, na wstrętnych groźbach się skończyło. Nie rozumiem, jak można tak dręczyć własne dziecko.
  9. Haniu, a wiesz, że jakbyś się napiła "Kreta" umierałabyś bardzo powoli i strasznie byś cierpiała?
  10. Tnie się i jest cała taka "rozedrgana", więc pewnie tak... Film jest specyficzny, ale mnie się podobał... Niestety, odpowiadał mojej ukrytej osobowości i moim głęboko schowanym potrzebom. Nie mówię, oczywiście, że chciałabym, aby ktoś mnie bił do siniaków, ale rozumiałam i czułam to, co się dzieje między dwójką głównych bohaterów. Nie gorszyło mnie to. Haniu, on nie mógł nie dać Ci kosza. Jest Twoim terapeutą, ma zakaz intymnych kontaktów z pacjentami.
  11. Ja nie lubię współczesnych galerii handlowych... I sklepów z ubraniami, w których wali na całego jakaś dupna muzyka... zawsze czuję tam, że nie pasuję, że wszyscy na mnie się gapią jak na jakąś pomyloną... unikam chodzenia do takich galerii, co prawda, jakoś co tydzień spotykam się z przyjacielem w jednej niedaleko mojego domu, ale od razu idziemy do knajpy utartą ścieżką, poza tym, z nim nie czuję się tak nieswojo. Btw. widziałyście film "Sekretarka"? Właśnie obejrzałam, jest wg mnie genialny, o takiej napiętej relacji pomiędzy kobietą z borderem a z deka walniętym mężczyzną.
  12. Złapało mnie takie nieprzyjemne uczucie, że nigdy nie będę miała partnera... Nagłe uczucie, że jestem inna od wszystkich dziewczyn, że nie umiem być prawdziwą kobietą, z makijażem i ładnymi ciuchami. Mam wrażenie, że nikt mi nigdy nie odwzajemni uczucia...
  13. Piegi to normalna rzecz, reakcja pigmentów skórnych na promienie słoneczne. Czemu się, Kasiątko, tak zezłościłaś na Hanię?
  14. Shadowmere, gwiazdo naszego tematu! To Twoje zdjęcie na tym avatarze? Jeśli tak, to bardzo ładne.
  15. kasiątko, wyjdź do ludzi... Bo przykro mi patrzeć jak tak cierpisz... -- 08 kwi 2011, 17:57 -- Jak chcesz, możemy się kiedyś spotkać i pogadać :)
  16. Nie ma Ci być głupio, masz się wściec. Nie daj się. Jesteś młodą, atrakcyjną kobietą. Nie daj się zdeptać.
  17. Mój tato leży sobie podchmielony na łóżku i rozmyśla o życiu. Utrzymuje go jego kolega, bo pieniądze, które pożyczył od mojej mamy się skończyły. Nie będzie szedł do lekarza (ma postępujący paraliż nóg), bo "lekarze są głupi". Nie szuka pracy, bo "jest inwalidą" i najwyżej "umrze z głodu". Na to, że powiedziałam, że muszę kończyć rozmowę telefoniczną zareagował: No to trzymaj się. Zero pytania co u mnie, zero zainteresowania moją osobą.
  18. lukasz1, dlaczego Ci nie pozwolił wrócić na terapię? -- 08 kwi 2011, 15:46 -- gorączkowe wysiłki uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego odrzucenia, nawracające zachowania, gesty lub groźby samobójcze albo działania o charakterze samookaleczającym, niestabilność emocjonalna spowodowana wyraźnymi wahaniami nastroju (np. poważnym epizodycznym głębokim obniżeniem nastroju (dysphoria), drażliwością lub lękiem trwającymi zazwyczaj kilka godzin, rzadko dłużej niż kilka dni), przelotne, związane ze stresem myśli paranoiczne (ang. paranoid ideation) lub poważne symptomy rozpadu osobowości (ang. dissociative symptoms). -> to moje cechy z naciskiem na ostatnią. Myślę, że mogę mieć borderline, bo nie mam tendencji do kłótni i bójek (jak impulsywny typ). -- 08 kwi 2011, 15:47 -- Jak jestem osłabiona, to często mam poczucie, że ludzie się ze mnie śmieją... I patrzę na nich wtedy nieufnie.
  19. On mi powiedział: "Jeśli miałbym to tak sprecyzować, posiada pani cechy osobowości chwiejnej emocjonalnie. Tylko proszę pamiętać, że na to się składa zespół czynników i że każdy przypadek jest inny." -- 08 kwi 2011, 14:46 -- Ja też. Bez terapeuty lżej na serduszku.
  20. _asia_, ja mam też osobowość chwiejną emocjonalnie, jak sama pewnie dostrzegłaś, co jakiś czas zakochuję się w swoich wykładowcach... Przed obecnym panem, to była PANI... przeszło. Tak czasem myślę, czy jestem border czy impulsywna... Już sama nie wiem. A psychiatra nie chce powiedzieć, dziadu (choć młody) jeden!
  21. Właśnie, właśnie o tym myślałam. Z pozycji władzy może zrobić pacjentowi wodę z mózgu... -- 08 kwi 2011, 14:18 -- Tia... masz 100% rację. Mnie w ten sposób wkurwia mój psychiatra, bo cały czas węszy kłótnie pomiędzy mną i mamą... a raz to w ogóle mi powiedział, że moja mama już nie ma szans wyjść ze swych problemów z nerwami, tylko ja mam. Z drugiej strony, zawdzięczam mu uratowanie życia przed zaćpaniem się Xanaxem... choć to jego ratowanie bolało. Ale widzicie, był okrutny, ale pomógł mi. W mojej opinii terapeuci powinni stanowczo dać Wam kosza, bo dla mnie Wasze zakochanie to uzależnienie... tak samo jak kiedyś moje od Alprazolamu.
  22. Mnie przedwczoraj chodziło o zakochanie w terapeucie/tce... Wydaje mi się, że to terapeuta kreuje kontakt między sobą a pacjentem, a nie odwrotnie. Jak czytam to, co o swoich terapeutach piszecie, Asiu i Haniu, o tym jak się oni do Was zwracają, że nawet zdarza im się przytulać, nie podoba mi się to. Nie chcę, aby wyszło na to, że mam spiskową teorię, ale przecież to jest ich praca... powinni naprawdę zachować należyty dystans, w razie czego mocno wyprowadzić z błędu zadurzoną w nich osobę, dla jej własnego dobra. Uzależnianie od siebie bezbronnego człowieka, który przyszedł po pomoc jest w mojej opinii nieludzkie. Po pierwsze, dlatego, że oni czerpią materialne korzyści z rozmowy z pacjentami i uzależniając od siebie ludzi wiedzą, że nawet jeśli ci ludzie są ubodzy, będą im płacić i płacić za kolejne sesje, bo nie mają siły aby rozstać się ze swoją "drugą połową pomarańczy". To, co opisujecie moim zdaniem jest okropnie toksyczne... A odnośnie wczorajszej rozmowy o piosenkach, jak miałam szesnaście lat bardzo pokochałam tę: Moje uczucia do niej się nie zmieniły.
  23. Boże mój, nie wiem, co napisać. Choć mam pewne zdanie na temat, o którym się tu rozprawia... Mogę coś napisać na ten temat? Zaręczam, że napisałabym to tylko z najlepszej woli i też z tego względu, że mimo to, że nie znam Was osobiście, to w jakiś sposób się z Wami związałam... Czasem jadę sobie przez miasto, rozmawiam z kimś... a potem zaczynam myśleć o tym, co u Was, o tym, co ostatnio przeczytałam... Ale nie wiem, czy chcecie znać moje zdanie i to, jak ja całą tę sytuację widzę... Nie wiem, czy się na mnie za to nie obrazicie...
  24. Mój sokoli wzrok pozwolił odczytać ten post. Wpadam do Ciebie, Haniu, na śmietnik.
×