-
Postów
7 765 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez chojrakowa
-
nie, narazie czekam aż benzo zacznie działać, bo jak słyszę 'domek' to mnie trzęsie, a powinnam się cieszyć Krwiopij, wstydź się, to ja anorektyczka-bulimiczka ci piszę ile waże a ty... oj nieładnie dlaczego nie cieszę się na wyjazd z ukochaną osobą, tylko mnie skręca?
-
aaaaa, nieeee, pytasz nie tą osobą co można, no ale okay okay 50,300kg przy marnych 170cm a ty?
-
U mnie potrzeba bodźca, żeby się pojawiły- nie zawsze, chociaż zwykle. Facet nie odbiera telefonu - nie kocha mnie, zaćpał, zachlał (nie, nie mam podstaw), coś się stało i tak dopóki nie odbierze, będę łazić nerwowo jak debil, bo inaczej by mi rozsadziło mózg. Bardzo często w kontaktach z ludźmi mnie to spotyka - powiedzą coś, co mnie zastanowi lub zrani a potem przez niewiadomo ile czasu to przeżywam, analizuję i nie mogę skończyć. Nie wspominając już o tym jak często myślę, czy to, co robię (jeśli coś robię) ma jakikolwiek sens. Nie wiem czy to już można nazwać natrętnymi myślami, ale upierdliwe, monotonne i dołujące one na pewno są.
-
kiepski, boję się brać jakieś jedzenie na dwudniowy wyjazd, czy zakupić na miejscu? a ty Krwiopij, jak tam?
-
lady gaga, jak patrzę na dodę to mi się rzygać chce, wkurza mnie jej wada wymowy i zazdroszczę jej biustu kawa z mlekiem czy bez?
-
przepraszam, że tak to cytuję w kółko ale wydaje mi się, że zawarłam wszystko o anoreksji co mi do głowy przyszło co do bulimii - to zupełne przeciwieństwo, nie czujesz się ani trochę dobrze ze sobą, nie ma 'nagrody', bo raczej się nie chudnie, i ciągły przymus objadania się do oporu a potem wyrzuty sumienia, bo nie kontrolujesz siebie i wymiotujesz to co zjadłaś w obawie przed przytyciem; bulimi często gęsto towarzyszy depresja A więc... nie, nie masz się czym martwić
-
Jakie pustki? Ja nie śpię i ZNÓW chlorprothixen nic nie daje, mimo ze wzielam go przed 20.00 Rzygać mi się chce na wszystko, jestem zmęczona i zła.
-
jogurt, mój żołądek prędzej zniesie to, niż jabłko na obiad mrozona pizza czy makaron z gorącego kubka knorra?
-
pierdolnąć sobie w łeb z pepeszy - gdybym ją miała to już dawno bym to zrobiła innych pomysłów nie mam kiedy zapytasz o coś, co będę wiedziała, noise? dlaczego moje kontakty z ludźmi zawsze są porażka?
-
mnie nie pytaj co na kolację?
-
O nie, nie... A bez papierosa?
-
podobnie? identycznie oooj, dawno temu, nigdy nie wiem, czy to chore odbicie szczęścia, czy szczęście. Ostatnio, kiedy stałam na wadze i było mniej poczułam się fajnie - ale to niestety na sto procent tylko obłuda, chora obłuda. Chyba byłam szczęśliwa jak galopowałam samotnie w lesie, a mój koń, mimo, że z natury dość ostrożny, zaufał mi na tyle by nie zwracać uwagi na otoczenie, a cieszyć się tą chwilą razem ze mną. Jak wyszłam ze szpitala to też byłam szczęśliwa, chociaż teraz widzę jakim blędem było wypisanie się na własne rządanie. Czego się boisz?
-
Empatia - przede wszystkim ona mnie przyciąga. A odpycha... oj dużo tego. Fałsz, ciągłe szukanie okazji, taki spryt i cwaniactwo, poczucie wyższości nad innymi, dwulicowość i egoizm. I mnóstwo innych, wogóle większość ludzi mnie odpycha i się ich boję.
-
ZAPALIĆ co jadłaś/eś na śniadanie?
-
cóż, nie tkwię w miejscu, ale nie wiem czy można powiedzieć, że się poprawia, raczej się zmienia jedne złe rzeczy, zaburzenia zmieniają się w inne, równie upierdliwe z innej strony patrząc, cofam się - wracają zaburzenia odżywiania, to smutne i żałosne, nie tak? a u ciebie?
-
cieszę się to za dużo powiedziane, ja ostatnio nie odczuwam takiego czegoś czuję, że to mi pomoże, bo już wariuję czy wy też czujecie się wśród ludzi jakoś tak...obco?
-
bardzo rzadko, to raczej odbicie szczęscia, jakaś jego namiastka i iluzja a ty? brokenwing, nie wku r wiaj chojrakowej ty nie zmądrzejesz, ty zrobisz sobie porządek w sercu i w głowie
-
Mam to samo pytanie i... sama nie wiem. Świat co chwila podsuwa jakieś ścierwo, które udowadnia nam, jacy jesteśmy nieludzcy i mam wrażenie, że powinnam się już przyzwyczaić, a wciąż mnie to dziwi. Są sytuacje, w których wogóle wstydzę się, że jestem człowiekiem, widząc zachowanie innych. Nigdy nie zapomnę, jak pojechałam na skup koni rzeźnych i wogóle wszelkiej maści i rodzaju do Sochaczewa - o okrucieństwie się mówi, ale dopiero, gdy się je zobaczy i poczuje jego smród zmieszany z ostrą wonią strachu i cierpienia tych, których oni krzywdzą, zdajemy sobie sprawę, jacy jesteśmy żałośni. My? No właśnie, my ludzie. Ale dla takich jak ja, czy jak widać brokenwing to nadal niezrozumiałe, chore i nie do zaakceptowania - obojętnie czy chodzi o nieodpowiedzialny kretynizm, czy o okrucieństwo. O ile łatwiej byłoby się przyzwyczaić, machnąć ręką i poudawać, że jet okay, nawet jak się za kogoś wstydzisz. Ja trochę przed tym uciekam, ale to jak przed wszystkim. Ludzie z artykułu są jakby naszym przeciwieństwem, chociaż też mają problem. My za dużo analizujemy, oni za mało - to dwa różne światy. Ciężko mówić tu o normalności którejkolwiek ze stron, bo normalność to całkiem duży worek, ale ja wychodzę z założenia, że wolę być taka, jaka jestem i nikogo nie krzywdzić. Skoro tu jestesmy, to walczymy - w słusznym celu, i to nas czyni różnymi. Aaaaamen
-
bo jest nietylko wokół ciebie, ale przede wszystkim w tobie, a smutek do kwadratu to już nieciekawa sprawa jadę na kilka dni nad jezioro, z chłopakiem - jak ja mam cokolwiek przy nim zjeść? nie potrafię, mimo wszystko
-
w bokserkach jaka piosenka na smutek?
-
Hamleta dziewczyna w sukience czy w spodniach?
-
Niby anoreksja, ale kto to może wiedzieć .
chojrakowa odpowiedział(a) na mxoxo temat w Zaburzenia odżywiania
-
szczęścia dla faceta gumka to naprawdę taka tragedia?
-
przelamac sie w zwiazku
chojrakowa odpowiedział(a) na eldruto temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Ja od początku mówiłam, kim jestem, ale miałam farta, bo trafiłam na kogoś podobnego do siebie.