a nie masz wrażenia, że to, za kogo go uważasz też jest jednym wielkim kłamstwem? skoro on kłamie, ma tyle twarzy, to ja bym już nie wiedziała, z kim tak naprawdę mieszkam, nad tym, kogo tak naprawdę kocham to w ogóle już bym się nawet nie zastanawiała...
myślę, że już zrobiłaś co mogłaś. co jeszcze chcesz zrobić? obciąć język żeby nie mógł kłamać? i palce aby nie mógł pisać? (taki czarny żart)...
jasne, za przeproszeniem ale swoją 'miłością' na pewno go nie uzdrowisz - nie zbawisz a on nagle na pewno się nie nawróci i nie będzie Cię całował po stopach z wdzięczności... zresztą, jakby się nawet ten cud zdarzył, kobiety kochające za bardzo w momencie, gdy osiągają swój 'cel' - irracjonalnie zaczynają być nieszczęśliwe w takim związku. poczytaj sobie n/t kochania za bardzo. mogę Ci podesłać ciekawe eboki podaj na pw emejla.
a spytaj alkoholika, hazardzistę, narkomana czy ma problem... to działa kochana na tej samej zasadzie.
to jego wybór. tak samo jak jego wyborem jest takie a nie inne życie.
zacznij się szanować.