-
Postów
790 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Lusi
-
Ja trzymam jednego kciuka bo drugą łapkę mam na myszce. I cieszę się razem z Tobą.
-
Co zrobić by się nie zabić? Pomóżcie, bardzo proszę
Lusi odpowiedział(a) na mickey180 temat w Depresja i CHAD
Oj kochany. Zapewniam, że nikt się z Ciebie nie śmieje. Niska samoocena, brak pewności siebie, brak wiary we własne możliwości to wszystko powoduje, że odbierasz wszystko w taki właśnie sposób. Sam sobie wmówiłeś, że tak jest. Nie obraź się, ale moim zdaniem sam siebie nie szanujesz. Musisz zmienić nastawienie względem samego siebie. Wtedy zaczniesz widzieć wszystko inaczej. -
Witajcie kochani!!! Czy widział ktos dzisiaj wschód słońca? Ale było pięknie. Różowe chmurki, różowe niebo i wogóle wszystko było różowe. A teraz po kolei: Karina, też jestem z Ciebie dumna. Mówiłam Ci, że dasz radę. Słuchaj pani psycholog. Rób to co Ci każe. Jeśli jest dobrym specjalistą to wyjdziesz z tego szybciutko. Monietta, mam nadzieję, że kupisz sobie zaje..sty płaszczyk i że poprawi Ci to chumorek. A jeśli gdzieś padniesz to możesz zwalić wszystko na mnie. Bo ja nie pozwolę żebyście zaszyli się w domach. Będę Was kijem tłuc jak będzie trzeba. Kubus1818 witaj w naszym gronie. Dlaczebo piszemy głównie o dobrych rzeczach? Chyba dla tego, że wiemy, że nie wolno nam myśleć negatywnie ( w każdym razie ja wiem). Nerwica żywi się naszymi złymi myślami. Ale jeśli ktoś ma doła to pisze o tym. Od tego jest to forum. Więc pisz o czym chcesz, o dobrych chwilach i o złych. Osz ale się rozpisałam. Ja dzisiaj jadę po stolik. Piękniutki okrąglutki stoliczek. Nie mogę się doczekać. I nie boję się jechać. Nie boję się wejść do sklepu. Nie boję się tłumu. Nie boję się pogadać ze sprzedawcą. Nie boję się śmiać między ludźmi. Wy też nie będziecie się bali.
-
Musisz się zastanowić, czy będzie Ci się chciało wracać na uczelnię po przerwie. Czy naprawdę się zregenerujesz, czy jeszcze bardziej pogrążysz. A może się oszukujesz, wmawiasz sobie, że zrobisz sobie tylko przerwę, a tak na prawdę to już wiesz, że nigdy nie wrócisz na uczelnię. Ja przez miesiąc nie chodziłam na wykłady. A kiedy poszłam zabrać papiery to dostałam taki opier... że mi w pięty poszło. Wszyscy z mojej grupy ta na mnie wsiedli, że nie miałam immego wyjścia, tylko musiałam ciągnąć naukę dalej. No i udało się. Obroniłam dyplom i bardzo się cieszę, że wtedy nie zrezygnowałam. Może Ty tez musisz dostać takiego kopa? Zastanów się 10 razy zanim podejmiesz jakąś decyzję. Jeszcze nic nie jest stracone.
-
Gusia, miałam wrażenie, że czytam o sobie. Odkąd pamiętam ciągle słyszałam same złe rzeczy na swój temat. Zawsze byłam ta najgorsza, nieudacznica, wredota, wszystko co złe zawsze było przeze mnie. Tak przez wiele lat wmawiali mi moi najbliźsi. No i uwierzyłam w to. Byłam święcie przekonana, że nic mi się nie należy, że nic w życiu nie osiągnę, że powinno było się mnie uśpić zaraz po urodzeniu. Męczyłam się tak przez wiele lat. Ale to już minęło. Wiem, że taka nie jestem. Potrafię się obronić. Potrafię powiedzieć NIE. Ale do tego potrzebna mi była terapia i wsparcie męża. No właśnie. Twój mąż musi mieć wielki problem ze sobą, skoro tak Cię traktuje. Powinniście razem iść na terapię. Wiem, że to się łatwo mówi, ale nie możesz pozwolić by to trwało nadal. Jeśli on Cię kocha, jeśli mu na tobie zależy to powinien się zgodzić. Jeśli nie, to musisz się od niego uwolnić. Cięzko jest podejmować takie decyzje ale jeszcze gorzej jest żyć w takim związku. Twój mąż znęca się nad Tobą. To jest przemoc, dręczenie psychiczne. Musisz coś z tym zrobić póki jest jeszcze w Tobie choć troszkę tej osoby, która wie, że coś jest nie tak. Walcz, bo jak przestaniesz walczyć to zginiesz. Nie jesteś taka jak mówi Twój mąż, nie wierz mu i broń się przed tym z całych sił. Musi Ci się udać.
-
Ja brałam Neurol i mi pomagał. A co do piwka to hmmmm Mi nic nie było nawet po dwóch. Ale istnieje ryzyko, że będzie Ci się chciało spać. Bardzo chciało.
-
Lekarz pierwszego kontaktu ma obowiązek przepisać Ci lek jeśli bierzesz go na stałe. Nie ważne czy psychiatra jest czy go nie ma.
-
Oooooo to jest najgorsze - lęk przed lękiem. Karina, czy stało Ci się kiedyś coś poważnego w tym diabelnym tramwaju? Założę się, że nie. Ludzie Cię nie zjedzą, nie udusisz się, nie zemdlejesz, nie umrzesz. Nic Ci się nie stanie, serio. Nawet jeśli będziesz miała atak. Wszystko to dzieje się tylko w naszych głowach. Musisz w to uwierzyć. Dojedziesz tam gdzie chcesz i wrócisz do domu. Ja Ci to obiecuję. I wierzę w Ciebie.
-
Pisząc o drastycznych środkach nie miałam na myśli robienia sobie krzywdy. Myślałam bardziej o wpływaniu na uczucia. PS Pomyślałam sobie, że się wytłumaczę, bo mam wrażenie, że zostałam źle zrozumiana i robi się zamieszanie.
-
No tak wariott, faktycznie trochę to wszystko poje***e. Rodzice potrafią być czasem niesprawiedliwi. Nie chcą lub boją się zobaczyć tego, co dzieje się w ich najbliższym otoczeniu. Czasem trzeba drastycznych środków aby otworzyć im oczy. Czy próbowałeś z nimi szczerze porozmawiać? Ale tak naprawdę szczerze?
-
Przyszedł mikołaj ale................ Myślałam, że się popłaczę. Powiedziałam mężowi, że chciałabym grube, ciepłe rękawiczki. A dostałam cieniutkie zamszowe i w dodatku za małe. Wiem że chciał dobrze,poprostu mu nie wyszło. Córci kupiliśmy goryla interaktywnego. Bardzo się ucieszyła. Po 10 minutach goryl się zepsuł. Ręce mu oklapły i tak już został. Żebyście widzieli mojego męża, myślałam, że wybychnie- para mu szła uszami. Dobrze, że nasza mała nie przejęła się tym tak bardzo. Maiev - po pierwsze - dlaczego mój post tak podziałał na Twojego męża? - po drugie - każdemu się coś należy, czasem coś malutkiego, ważny jest sam fakt, że się pamięta Monietta żyjesz?!!! Byłaś na wielkiej wyprawie? Karina - też jestem z Ciebie dumna.
-
Maiev na jakie pocieszenie?!!! Kup sobie bo na to zasłużyłaś. I czekaj na zaskoczenie męża. A najlepiej to jemu też coś kup. A niech ma.
-
U mnie zrobiła się dzisiaj normalna jesień. Wieje, pada i jest buro. Maiev skoro Ty jesteś za stara na Mikołaja to wytłumacz mi dlaczego do mnie przychodzi? Hę? Może zapominasz napisać listu do niego? A najlepszy sposób to kupić sobie coś samemu i włożyć do buta (lub gdziekolwiek, tam gdzie wkładacie). Ja tak raz zrobiłam i od tego czasu Mikołaj o mnie nie zapomina he he. Monietta jedź, nie marudź!
-
Nie piszczy, ale jest twarda jak cholera. Znaczy się, do spania dobra ;-)
-
Oknem? Wyobraziłam sobie, jakby wpychali sofę przez okno! Mieszkam na 4 piętrze.
-
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
No to ja też napiszę, że mi jest zimno. Ręce mam lodowate, stopy też - jak dłużej posiedzę. Ale czy to jest związane z nerwicą? Wątpię. Myślę, że to raczej słabe krążenie. -
Znowu jestem pierwsza? Czytaliście "rozmyślania Malcolma" w Ludzie z Forum? Bosze, mało się nie posikałam. Tak mi się humor poprawił, że hej. Cały czas siedzę i się śmieję. Chciałam się pochwalić, że mam już rogówkę. Wieeeeeeeelka że ojojoj. Ryczałam wczoraj ze śmiechu bo nie chciała przejść przez drzwi. Mąż z kumplem kręcili nią przez pół godziny. Sapali, klęli, pocili się a ona nic. W końcu rozkręcili kolumbrynę i jakoś wlazła. Ale miałam ubaw. Życzę Wam wszystkim, żebyście też szukali sobie okazji do śmiechu. I żebyście śmiali się jak najczęściej. Miłego dnia.
-
Witaj! Popracujesz nad sobą to i odpowiedzi się znajdą.
-
Witam wszystkich po weekendzie!!!! Nudziliście się? Oj nieładnie. Ja miałam pełne ręce roboty. No w końcu małżonek mój wrócił. Obiadek pyszny trzeba było zmajstrować. Mieliśmy prawdziwy niedzielny rodzinny obiad, nawet moich rodziców zaprosiłam. I sofę będę miała!!!! Dzisiaj wieczorem przywiozą. Ale się cieszę. Nie kupiliśmy jednak tej drogiej, bo się nie rozkładała. Ciężko byłoby spać na niej. Zamówiliśmy sobie jeszcze fotel do sofki. No i musimy kupić jakiś piękny nieduży stolik. Uwielbiam zmieniać coś w domku. Mam już plan jak wszystko poustawiam i po prostu nie mogę usiedzieć na tyłku. A muszę kwitnąć tu do 17. Ale mąż po mnie przyjedzie. Szybciutko do domu i przestawiać, przesuwać, przekładać.......... Ojjjeeejjjjciuuuuuuu
-
Niestety ale tak to już jest, że nie można mieć wszystkiego. Czasem trzeba z jednego zrezygnować aby mieć drugie. Ale trzeba się z tym pogodzić i cieszyć się tym co się ma. I żyć tak abyśmy to MY byli zadowoleni z naszego życia. Reszta przyjdzie sama.
-
Ktoś tu chyba trochę przesadza. Pokahontaz, kto Ci powiedział, że jak się jest "dorosłym" to trzeba być drętwym? Ja mam 30 lat, jestem mężatką, mam dziecko, prowadzę "normalny" dom a jednak nie zramolałam. Wcale nie jestem elegancka, ubieram się tak jak lubię. No jasne, że czasem trzeba się odwalić ale to nie jest problem. Nawet, kiedy ubiorę się elegancko jest to strój "z jajem", w którym jestem na luzie. Wszystkie rzeczy związane z utrzymaniem ładu w domu robię wtedy, kiedy mam na to ochotę. A jak mi się nie chce to nie robię nic. Poważna jestem wtedy, kiedy wymaga tego ode mnie sytuacja nie ludzie. Zazwyczaj jestem nieco postrzelona, uwielbiam się wydurniać. Mam głęboko w nosie stereotypy, wzory i schematy. Jestem taka jaka jestem i dobrze mi z tym. Nie zamierzm zmieniać się tylko dla tego, że jestem "dorosła" i że w moim wieku czegoś tam robić nie wypada. Nie wypada to nasrać na stół a reszta to rzecz gustu. I chrzanię to co inni myślą na mój temat - ich sprawa, chcą być sztywniakami niech są. Nie ma takiego prawa, które nakazywałoby zachowywać się według z góry ustalonego schematu. Poprostu NIE MA.
-
Aniu, może Twój chłopak po prostu nie wie jak ma Ci pomóc. Ktoś, kogo nigdy bezpośrednio nie dotknął taki problem nie potrafi tego zrozumieć. Postaraj się dokładnie mu wszystko wytłumaczyć. Opowiedz o swoich uczuciach i wyjaśnij, czego od niego oczekujesz. Jeśli naprawdę jesteś dla niego ważna, to będzie się starał ze wszystkich sił.
-
Witam z rana. Mój dzień rozpoczął się zupełnie kijowo. Wczoraj wieczorem zadzwonił mój mąż i się pokłóciliśmy. Popłakałam się jak dziecko. No i dzisiaj obudziłam się z bólem głowy i z zapuchniętymi oczami. No koszmar po prostu. Ledwo udało mi się rzęsy wymalować. Ale już jest lepiej. Mąż zadzwonił dziś z samego rana i się pogodziliśmy. Nawet zaproponował, że kupimy sofę za 2,5 tyś zł !!! Niezłe ma wyrzuty sumienia. Ze słonecznego Gdańska pisała dla Was L.
-
Ja mam kota i bez kota.