-
Postów
790 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Lusi
-
Jako że właśnie zobaczyłam, że się z nami witasz, tako pragnę Cię przywitać.
-
Witaj Achaja!
-
Witaj Ellentari! Czytając Twój post miałam wrażenie, że nie chodzi tu o zazdrość. Nie w tym rzecz, że inni są lepsi od Ciebie, tylko w tym, że Tobie wydaje się, że Ty jesteś od wszystkich gorsza. Czy mam rację? Wydaje mi się, że masz po prostu niską samoocenę i stąd te uczucia. Musisz nad sobą popracować. Uwierzyć w siebie. Wtedy to wszystko minie. Pozdrawiam.
-
Gusiu. Wszyscy tu na forum wiemy, że nie jesteś debilem. Mogę się jedynie domyślać co się stało. Ale jedno wiem na pewno: NIE MOŻESZ NIKOMU POZWOLIĆ NA TO, ŻEBY TRAKTOWAŁ CIĘ W TEN SPOSÓB!!!
-
Ja jeszcze pół godzinki i do domku. Jutro mam wolne więc mnie nie będzie. W związku z tym życzę wszystkim tym, którzy gdzieś idą - szampańskiej zabawy. Tym, którzy zostają w domu - spokojnej nocy. A ogólnie - więcej wiary i wytrwałości. I szczęśliwego Nowego Roku nerwuski.
-
Ale się rozkręciłeś!!!! Brak chętnych = brak imprezy. Ja jestem przy kompie tylko do 17. Będę dopiero po nowym roku. Niestety.
-
Janeczka nie załamuj się. Chorujesz dopiero 5 m-cy, troszkę cierpliwości. Jesli leki Ci nie pomagają to musisz je zmienić. Nie możesz się szamotac, musisz zrozumieć. Walka z nerwicą nie polega na tym, żeby się jej przeciwstawiać. Trzeba poznać jej słabe strony i tam uderzać. Ale to wszystko wymaga czasu. A spotykać z ludźmi się trzeba. Nie można zamykać się w domu. Bo potem ciężko z niego wyjść. Ja też miałam lęki, opory i różne strachy ale się nie dałam. Miewałam ataki w sklepie, u koleżanki na kawce, na wakacjach w lesie, na spacerze z dzieckiem. No prawie wszędzie. Ale wiem, że nic mi się tak na prawdę nie może stać, więc się nie poddaję. Żyję normalnie i będę tak żyć dopóki starczy mi sił. Ty też do tego dojdziesz.
-
Nie mogę machac stopami bo mnie nogi coś bolą. Wypiłam wiadro gorącej herbaty. Już nie jest tak źle. A ja na kacu też zawsze mówię, że NIGDY WIĘCEJ!!! Ale potem mi przechodzi. Tyle już było tego, że już sobie nie wierzę. A ostatnio to się nie upijam. Popijam troszkę, tak na jedną nóżkę. I wystarczy. Na Sylwka też się nie upiję. Mam nadzieję ;-)
-
Inni chyba pifka nie piją.
-
Święta, święta i po świętach. I po co, pytam, sterczałyśmy przy tych garach? Wiecie, że nawet nie poczułam świąt w tym roku? Nie wiem dlaczego. Jakoś tak dziwnie było. Tylko tego żarcia wszędzie pełno. Dzisiaj rano przyszłam do pracy a tu zimno jak w dupie. Kolega z oszczędności powyłanczał wszystkie grzejniki. A ja musiałam włączyc wszystko co daje jekieś ciepło i nici z oszczedności. A ręce mam tak skostniałe, że ledwo klikam. O stopach to już nic nie mówię. Jak ja chcę do domu!!!!!
-
A kto jeszcze jest chętny? Bo sama z Tobą nie pójdę. Mąż mnie nie puści.
-
Mamy tak, mamy. Znaczy się ja tak mam. Staram się nie denerwować bo nie ma powodu ale w środku cała się trzese. Albo wydaje mi się, że się nie denerwuję ale w podswiadomości dzieją się dziwne rzeczy. No a takie nagromadzone emocje muszą jakoś wyjść. Nie martw się, zawału nie będziesz miała. A moje serce też często bije nierówno. Staram się tym nie denerwować i nie nakręcac sie. I radzę Ci nie myśleć, że wiadomo, że będę mieć atak bo tym go wywołujesz. Pomyśl raczej: tym razem się nie dam, i za którymś razem uda Ci się.
-
Ale jestem wkurw****. Chciałam wysłac zdjęcia mailem i h**. Od rana próbuję i nic. Taki popier****** komputer mam w pracy. Sorki za te ***** ale musiałam sobie ulżyć.
-
Ja idę dzisiaj na przedświąteczny browarek. A na poświąteczny to się możemy umówić po świętach.
-
Jakie to okropne, gusiu, że choróbsko dopadło Cię na święta. Ale tak bywa. Ja mam dzisiaj iść na imprezę (dyskotekę!!!!!). Mąż umówił się z kumplem na piwo ale żona kumpla nie chce go puścić samego więc idziemy wszyscy. A tak mi się nie chce. Narzekałam, że nigdzie nie wychodzę, a teraz kiedy mam iść to nie mam ochoty. Ale cóż, pójdę. Wypiję ze dwa piwka i pójdziemy do domu. Jezu, mam tyle roboty. Wszystkie potrawy są jeszcze w postaci kartek ze składnikami, które trzeba kupić. Nie mam prezentów. A sprzątać nie będę. Dobrze, że chociaż choinkę mąż wczoraj ubrał. Ale dam radę. Będę siedziała w kuchni całą noc, ale zdążę.
-
Cieczę się maiev, że udały Ci się zakupki. Jeszcze trochę a do sklepów będziesz wchodzić uśmiechnięta i z podniesioną głową. Ja uwielbiam łazić po sklepach, choć miałam kiedyś atak w jednym. Ale nie przeraziło mnie to. Edwinko - cześć! Najgorzej jest wtedy, gdy się nic nie chce - dobrze Cię rozumiem. Ale jak już posprzątasz, to będziesz z siebie dumna. Pozdrawiam, zaraz lecę do domku.
-
O jesu! Wariott ma jeszcze avatar z britney! Coś się jednak ostało.
-
Kakich "bułek"? Cycuchów? A na co mieli zmienić? Na bombki?
-
No i się narobiło. I Britney nam usunęli. A tak było fajnie.
-
Ja też już nie wiem skąd my tu wpadliśmy. Jak śliwki w kompot.
-
Nie daj się Jowita!
-
My to się chyba już nigdzie nie kwalifikujemy.
-
Też tak mam. Myślę sobie: czy to jest 'normalność' czy może sobie znowu coś wkreciłam. Czasem to nawet myślę, że całe życie to jeden wielki wkręt.
-
Hacketbrain nic nie powstaje. Przestań liczyć. Uspokój się i nic sobie nie wkręcaj. Telimenka - jest wybraniec. Jego imię - Shadow_no
-
Karina ja tez jestem z Ciebie dumna. Jestem dumna ze wszystkich tych, którzy się nie poddają. Szkoda, że nie mogę pogadać na gg. Brak kompa w domu czasem mnie dobija.