Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lusi

Użytkownik
  • Postów

    790
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Lusi

  1. Lusi

    Serwuski nerwuski ;)

    Jako że właśnie zobaczyłam, że się z nami witasz, tako pragnę Cię przywitać.
  2. Witaj Ellentari! Czytając Twój post miałam wrażenie, że nie chodzi tu o zazdrość. Nie w tym rzecz, że inni są lepsi od Ciebie, tylko w tym, że Tobie wydaje się, że Ty jesteś od wszystkich gorsza. Czy mam rację? Wydaje mi się, że masz po prostu niską samoocenę i stąd te uczucia. Musisz nad sobą popracować. Uwierzyć w siebie. Wtedy to wszystko minie. Pozdrawiam.
  3. Gusiu. Wszyscy tu na forum wiemy, że nie jesteś debilem. Mogę się jedynie domyślać co się stało. Ale jedno wiem na pewno: NIE MOŻESZ NIKOMU POZWOLIĆ NA TO, ŻEBY TRAKTOWAŁ CIĘ W TEN SPOSÓB!!!
  4. Ja jeszcze pół godzinki i do domku. Jutro mam wolne więc mnie nie będzie. W związku z tym życzę wszystkim tym, którzy gdzieś idą - szampańskiej zabawy. Tym, którzy zostają w domu - spokojnej nocy. A ogólnie - więcej wiary i wytrwałości. I szczęśliwego Nowego Roku nerwuski.
  5. Ale się rozkręciłeś!!!! Brak chętnych = brak imprezy. Ja jestem przy kompie tylko do 17. Będę dopiero po nowym roku. Niestety.
  6. Lusi

    NERWICA NAS ZMIENIA

    Janeczka nie załamuj się. Chorujesz dopiero 5 m-cy, troszkę cierpliwości. Jesli leki Ci nie pomagają to musisz je zmienić. Nie możesz się szamotac, musisz zrozumieć. Walka z nerwicą nie polega na tym, żeby się jej przeciwstawiać. Trzeba poznać jej słabe strony i tam uderzać. Ale to wszystko wymaga czasu. A spotykać z ludźmi się trzeba. Nie można zamykać się w domu. Bo potem ciężko z niego wyjść. Ja też miałam lęki, opory i różne strachy ale się nie dałam. Miewałam ataki w sklepie, u koleżanki na kawce, na wakacjach w lesie, na spacerze z dzieckiem. No prawie wszędzie. Ale wiem, że nic mi się tak na prawdę nie może stać, więc się nie poddaję. Żyję normalnie i będę tak żyć dopóki starczy mi sił. Ty też do tego dojdziesz.
  7. Nie mogę machac stopami bo mnie nogi coś bolą. Wypiłam wiadro gorącej herbaty. Już nie jest tak źle. A ja na kacu też zawsze mówię, że NIGDY WIĘCEJ!!! Ale potem mi przechodzi. Tyle już było tego, że już sobie nie wierzę. A ostatnio to się nie upijam. Popijam troszkę, tak na jedną nóżkę. I wystarczy. Na Sylwka też się nie upiję. Mam nadzieję ;-)
  8. Święta, święta i po świętach. I po co, pytam, sterczałyśmy przy tych garach? Wiecie, że nawet nie poczułam świąt w tym roku? Nie wiem dlaczego. Jakoś tak dziwnie było. Tylko tego żarcia wszędzie pełno. Dzisiaj rano przyszłam do pracy a tu zimno jak w dupie. Kolega z oszczędności powyłanczał wszystkie grzejniki. A ja musiałam włączyc wszystko co daje jekieś ciepło i nici z oszczedności. A ręce mam tak skostniałe, że ledwo klikam. O stopach to już nic nie mówię. Jak ja chcę do domu!!!!!
  9. A kto jeszcze jest chętny? Bo sama z Tobą nie pójdę. Mąż mnie nie puści.
  10. Mamy tak, mamy. Znaczy się ja tak mam. Staram się nie denerwować bo nie ma powodu ale w środku cała się trzese. Albo wydaje mi się, że się nie denerwuję ale w podswiadomości dzieją się dziwne rzeczy. No a takie nagromadzone emocje muszą jakoś wyjść. Nie martw się, zawału nie będziesz miała. A moje serce też często bije nierówno. Staram się tym nie denerwować i nie nakręcac sie. I radzę Ci nie myśleć, że wiadomo, że będę mieć atak bo tym go wywołujesz. Pomyśl raczej: tym razem się nie dam, i za którymś razem uda Ci się.
  11. Ale jestem wkurw****. Chciałam wysłac zdjęcia mailem i h**. Od rana próbuję i nic. Taki popier****** komputer mam w pracy. Sorki za te ***** ale musiałam sobie ulżyć.
  12. Ja idę dzisiaj na przedświąteczny browarek. A na poświąteczny to się możemy umówić po świętach.
  13. Jakie to okropne, gusiu, że choróbsko dopadło Cię na święta. Ale tak bywa. Ja mam dzisiaj iść na imprezę (dyskotekę!!!!!). Mąż umówił się z kumplem na piwo ale żona kumpla nie chce go puścić samego więc idziemy wszyscy. A tak mi się nie chce. Narzekałam, że nigdzie nie wychodzę, a teraz kiedy mam iść to nie mam ochoty. Ale cóż, pójdę. Wypiję ze dwa piwka i pójdziemy do domu. Jezu, mam tyle roboty. Wszystkie potrawy są jeszcze w postaci kartek ze składnikami, które trzeba kupić. Nie mam prezentów. A sprzątać nie będę. Dobrze, że chociaż choinkę mąż wczoraj ubrał. Ale dam radę. Będę siedziała w kuchni całą noc, ale zdążę.
  14. Cieczę się maiev, że udały Ci się zakupki. Jeszcze trochę a do sklepów będziesz wchodzić uśmiechnięta i z podniesioną głową. Ja uwielbiam łazić po sklepach, choć miałam kiedyś atak w jednym. Ale nie przeraziło mnie to. Edwinko - cześć! Najgorzej jest wtedy, gdy się nic nie chce - dobrze Cię rozumiem. Ale jak już posprzątasz, to będziesz z siebie dumna. Pozdrawiam, zaraz lecę do domku.
  15. O jesu! Wariott ma jeszcze avatar z britney! Coś się jednak ostało.
  16. Kakich "bułek"? Cycuchów? A na co mieli zmienić? Na bombki?
  17. No i się narobiło. I Britney nam usunęli. A tak było fajnie.
  18. Ja też już nie wiem skąd my tu wpadliśmy. Jak śliwki w kompot.
  19. My to się chyba już nigdzie nie kwalifikujemy.
  20. Też tak mam. Myślę sobie: czy to jest 'normalność' czy może sobie znowu coś wkreciłam. Czasem to nawet myślę, że całe życie to jeden wielki wkręt.
  21. Hacketbrain nic nie powstaje. Przestań liczyć. Uspokój się i nic sobie nie wkręcaj. Telimenka - jest wybraniec. Jego imię - Shadow_no
  22. Karina ja tez jestem z Ciebie dumna. Jestem dumna ze wszystkich tych, którzy się nie poddają. Szkoda, że nie mogę pogadać na gg. Brak kompa w domu czasem mnie dobija.
×