L.E.
Użytkownik-
Postów
3 818 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez L.E.
-
48529 Jak na moją geograficzną ignorancję nie jest źle
-
Zrzucamy zbędne kilogramy. Dieta dzień po dniu.
L.E. odpowiedział(a) na Michuj temat w Zaburzenia odżywiania
Panowie, jak się z góry nastawiacie, że coś jest złe to chyba cudu by trzeba, żeby wam zasmakowało, choćby było nie wiem jak dobre -
Zrzucamy zbędne kilogramy. Dieta dzień po dniu.
L.E. odpowiedział(a) na Michuj temat w Zaburzenia odżywiania
Fajne są warzywa na parze, ale trochę przy tym jest bawienia najpierw z obraniem, a potem z myciem tego cholernego gara. Moja dieta leży i kwiczy jednak mimo przysięg i obietnic -
Ja jeszcze pamiętam, że we wczesnym dzieciństwie było mi fajnie i byłam szczęśliwa. Jak przestałam być to myślałam, że normalnie się tak czuje jak się dorasta... Z drugiej strony obsesje i kompulsje miałam odkąd pamiętam... Tak od 4 roku życia na pewno, ale może wcześniej też. Plus jest taki, że pewne rzeczy odkrywam teraz całkowicie od nowa i jest to dość zaskakujące
-
Ja to odbieram tak, że ją kręca jego upodobania ale nie chce by traktowana jako jego własność i przedmiot. Ale może dorabiam jakąś nieistniejącą ideologię Ja to odebrałam tak, że ona tak na niego leci, że jej nie robi różnicy. A później jednak odkrywa, że różnicę robi... Ja tez mam tłumaczenie, tylko na niemiecki. Tez szajs, ale byc może wina tandetnego oryginału. Bo na ile sposobów można przetłumaczyć zdanie : "poczerwieniała i zaczęła wpatrywać w swoje ręce" które się powtarza na każdej stronie ? albo "zaczęła się niespokojnie kiwac na krzesle w tył i przód" od razu mam skojarzenia, że bohaterka ma chorobe sierocą i jest opóźniona Mi się mimo wszystko wydaje trochę mniej opóźniona niż bohaterka Zmierzchu Swoją drogą jestem niesamowicie ciekawa, jakby się coś takiego po niemiecku czytało Niestety moja znajomość tego języka nie pozwala na taką lekturę Heh, m. in. przez nagromadzenie takich bzdetów lektura jest niestrawna. 21-letnia dziewica, w której zakochuje sie przystojny milioner, doprowadzający ją spojrzeniem do ekstazy, OMG I kupuje jej komputer i samochód... Podobno później jeszcze komórkę, ale do tego momentu już nie dotrwałam... A laska powinna dostawać orgazmu ilekroć otrze sobie nogą o nogę, jak się zachowuje tak jak tam Swoją drogą bardzo szkodliwa lektura... Można sobie złe postrzeganie seksu i przeżyć w jego trakcie wyrobić. Bardzo złe...
-
Znowu złamałam sobie zęba!!!!!!!! Górną jedynkę!!!!!!!! Wyglądam jak kasownik
-
bittersweet, mnie to chyba właśnie najbardziej wkurzyło, że a) nic się nie działo, b) moim zdaniem ta książka nie propaguje, ale wręcz obraża pewne zachowania seksualne. Ja to tak odebrałam, że to BDSM jest przedstawione jako straszliwe zboczenie, facet jest taki, bo go skrzywdzili jako dziecko, a jego ukochana miłością sprowadzi go na dobrą drogę. I bez sensu. Bo to jest coś co niektórzy ludzie robią, bo CHCĄ, a inni nie muszą. Jedni pod kołderką, drudzy w pokoju zabaw... A tłumaczenie jest podobno gorsze od oryginału. Nie mam porównania, ale czytało się to mniej więcej tak: "Dotknął mnie, a ja rozpadłam się na milion kawałków... O święty Barnabo!" -- 03 lis 2012, 09:40 -- A do tego laska jest nieziemska. Facet ją złapie za sutek, a ta już ma orgazm
-
shinobi, żeby tam chociaż to bdsm było... Czytałam harlequiny, w których się więcej działo...
-
Czytał ktoś "Pięćdziesiąt twarzy Greya"? Jestem trochę za połową i stwierdzam, że to jedno z moich największych rozczarowań literackich. Trochę mnie wciągnęło, ale nie wiem czy przemęczyć się do końca czy nie. Pierwsze 100 stron było super, ale dalej... Banał goni banał i jedno mówią, a drugie robią. Powie mi ktoś czy warto to dokończyć? -- 02 lis 2012, 09:57 -- Jeśli ktoś to czytał to proszę o priva, bo nie doczytam do końca, ale jestem ciekawa, co nawyczyniali.
-
Moim zdaniem do tego chcesz to właśnie sprowadzić: Ludzie wiążą się ze sobą dla kasy? Tak czy nie?
-
Hans, w Twoim rozumowaniu jest luka, bo zakładasz, że rozkład wszystkich innych czynników będzie losowy, a przecież nie jest.
-
Hans, i Ty mówisz, że ja ironii nie potrafię rozpoznać Może i by coś Ci wyszło, ale tak na prawdę obok tego masz setki czynników, które też na trwałość związku wpływają...
-
Twoja barwna metafora cytowana z uporem maniaka naprawdę nic nie wnosi Wytykasz mi brak zrozumienia ironii, a sam jej nie widzisz, choćby w jednej z wypowiedzi Candy. Poza tym twierdzisz, że do dyskusji o potrzebach kobiet trzeba znać statystyki na ich temat (a takowych statystyk nie ma). W badaniach psychologicznych właśnie dlatego zwykle stosuje się wywiady, a nie ankiety, bo pewnych rzeczy się nie pomierzy ani nie poważy. Ogólnie mam wrażenie, że kłócisz się dla samej kłótni i podobny styl narzuciłeś reszcie osób wypowiadających się w tym wątku.
-
Hans, w tej chwili mnie wrzuciłeś do pewnej szuflady. Nie widzę sensu dyskusji z Tobą. Statystyka to narzędzie, podobnie jak młotek. Jedno i drugie użyte niewłaściwie może bardzo zaszkodzić.
-
Hans, sama jestem takim "wybladłym naukowcem w laboratorium". Chyba nie masz pojęcia jak łatwe są nadużycia przy użyciu statystyki. Wystarczy policzyć średnią zwykłą zamiast ważonej w niewłaściwym miejscu i już jest przekłamanie. Łatwe i powszechne. A co do użyteczności w życiu... Ani chleb Ci się nie popsuje w dniu końca przydatności do spożycia, ani telewizor dzień po gwarancji... Dlatego nawet gdyby statystyka mówiła, że większość kobiet leci na kasę to nie masz prawa na tej podstawie powiedzieć, że robi tak jakaś jedna konkretna.
-
Hans, Candy ma rację. Statystyka to narzędzie, które aż się prosi o nadużywanie. I może jest i dobra do jakichś badań naukowych, ale na codzienne życie tak na prawdę nie ma przełożenia.
-
mark987, wiem o tym, ale mi ciężko rede, to już by chyba była przesada...
-
Hans, jestem straszliwie przewrażliwiona na to, jak ktoś jedzie jakimkolwiek stereotypem. Jeśli miałeś na myśli coś innego to ja tego nie widzę.
-
Hans, czytający ze zrozumieniem kolego rejestruj może jakiej płci jest Twój rozmówca A jeśli nie umiesz wypowiadać się ironicznie to po prostu tego nie rób
-
tangens, nie wiem z czego zdawałaś maturę i na jakim poziomie, ale przecież wyniki masz na prawdę dobre. Jeśli zależy Ci na studiach to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby za rok spróbować. Na tą chwilę możesz pomyśleć o jakimś kursie rocznym lub kilkumiesięcznym, żeby podnieść swoje kwalifikacje. Skończysz i będziesz mogła spokojnie rozpocząć studia. Co do Twojego pytania... Znam osoby, które skończyły studia magisterskie i inżynierskie nie umiejąc złożyć poprawnego zdania. Nie uważam, że to dobrze, ale takie są realia obecnie. Idzie niż demograficzny, a uczelnie muszą zapewnić etaty wielu pracownikom, więc nie mogą sobie pozwolić na wywalanie zbyt wielu studentów. Ale nie wydaje mi się, żeby to się tyczyło Ciebie... Z tego co piszesz wynika, że jesteś ambitną osobą, zainteresowaną swoim rozwojem. Czemu w tym roku nie szłaś na studia?
-
tangens, młoda jeszcze jesteś. To normalne, że ciężko znaleźć pierwszą pracę. Twoja mama wychowywała się za poprzedniego ustroju, który pracę dawał wszystkim i jeśli tak mówi, to tylko dlatego, że nie zna sytuacji. Ja aktualnie pracy nie szukam, ale widzę to po moim facecie, który od kilku miesięcy się stara o pracę. Jest ciężko. Próbuj dalej, uda się Może pomyśl też o jakimś doszkalaniu, kursach z urzędu pracy...
-
Hans, co Ty właściwie wiesz o seksie? Wygląda na to, że ani nie masz pojęcia o potrzebach mężczyzn ani kobiet... JużTuByłem, co to za definitywne "nie ma racji bytu"? Może nie znasz po prostu ludzi, którym się tak ułożyło. To wcale nie jest prawda, że dwudziestolatki nie szukają stabilizacji. To, że część chce się wyszaleć po wyrwaniu od rodziców, nie znaczy, że wszystkim dziewczynom w tym wieku zależy tylko na imprezach i nowych doświadczeniach seksualnych.
-
Vian, nie chodzi mi o to, że to jest dobra postawa. Wiązanie się z kimś dla kasy jest ogólnie złe i jak najgorzej świadczy o kobiecie. Chodzi mi raczej o to, że nie można porównywać kobiety, która szuka faceta tylko dla kasy z taką, która się na prawdę zakochuje i po prostu obok wielu zalet w mężczyźnie poszukuje tego, żeby był w stanie chociaż częściowo ją utrzymać. Ja sama nigdy tak na faceta nie patrzyłam i nie do końca to rozumiem. Po prostu uważam, że taki układ nie jest tym samym co sponsoring.
-
rede, raczej nic z tym nie zrobię. Mam całkiem sporo palących znajomych i nie da się ich uniknąć. Zresztą co to da? Muszę się w sobie zebrać, żeby wytrzymać nawet jak będę miała okazję.