L.E.
Użytkownik-
Postów
3 818 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez L.E.
-
siostrawiatru, ja też utknęłam na tej książce Uwielbiam Kinga, ale ta historia mnie kompletnie nie przekonała...
-
Mariken, nigdy tam nie byłam Chyba najlepiej zadzwonić i spytać
-
Transfuse, fajny kierunek I chyba stosunkowo łatwo po tym pracę znaleźć (znaczy łatwo jak na obecną sytuację na rynku pracy )
-
Przepraszam za rozsiewanie pesymizmu, już się ogarniam omeeena, fajna z Ciebie babka, i silna. Dasz sobie radę, zdarzają się przecież i lepsze i gorsze dni...
-
Transfuse, brawo W jakim kierunku?
-
omeeena, trzymaj się. Nie Ty jedna masz zły dzień Łączę się w tym z Tobą całą sobą
-
Może jest już temat o tej dolegliwości, jeśli tak to przepraszam za powielanie. Umieszczam go w temacie zaburzeń, bo bóle głowy są często wynikiem tego co się dzieje w psychice, a nie w ciele. Macie na to jakieś swoje sposoby? Mi najczęściej pomaga kawa z cytryną (chociaż nie zawsze).
-
Ja wierzę i w miłość do grobowej deski, ale też wierzę w taką która może się wypalić. Spotkałam się z opinią, że jeśli się przestało kochać, to znaczy, że nigdy się nie kochało. Nie wierzę w to, można kochać kogoś przez całe życie, ale można też kochać przez kilka lat, wypalić się w związku i zakochać się ponownie.
-
Zaplanowałam sobie dzisiejszy dzień, a po otwarciu maila wszystko poszło się ... poszło w każdym razie Dwa dni nie sprawdzałam poczty i teraz zostałam zaatakowana papierologią
-
Nana13, właśnie nic nie biorę w tej chwili. Znaczy żadnych antykonceptów i psychiatrycznych. Chociaż właśnie po antykonceptach miałam pierwszy mega spadek. Minęły już ze 4 lata od kiedy przestałam brać. I też nie wiem, czy mogę je do końca obwiniać. Wcześniej byłam w związku na odległość z facetem o potrzebach seksualnych bliskich zera, więc może po prostu dlatego mi się chciało.
-
New-Tenuis, w sumie to badałam tylko hormony tarczycy... Sama nie wiem. Zawsze staram się zrzucić winę na ciało, a okazuje się, że wszystko w głowie mi siedzi Chociaż może teraz jest odwrotnie. Wstydzę się trochę gadać o tym z moją endokrynolożką (to jest koleżanka ze studiów mojej mamy), a prywatnie wydam na takie badania majątek... Siddhi, trochę zazdroszczę trochę współczuje. Mam takie fazy niechcenia seksualnego, że już bym wolała nie wychodzić z łóżka. Z drugiej strony jak sobie przypomnę moją jedną fazę hiperlibido to aż mi się gorzej robi. Cud, że mnie facet od razu nie zostawił.
-
Monar, nie jesteś zła. Czasem trzeba po prostu zaakceptować to, że w środku się gotuje, ale odpowiedzieć spokojnie. Dobrze sobie radzisz przecież
-
Lilith, my w sumie wszyscy siedzimy po drugiej stronie. Pewnie jakbym sama straciła dziecko to też by mnie wpieklało to, że ktoś inny nie docenia swojego życia. Monar, to nie jest tak. Dobrze, że zdajesz sobie sprawę ze swojej złości i nie ładujesz jej w siebie.
-
Moim zdaniem takie teksty są szkodliwe dla większości. Mówienie czegoś w stylu: "Inni chcieliby żyć a nie mogą, a wy możecie i co z tym życiem robicie!?" tylko wpędza w poczucie winy. Ja nie miałam specjalnie problemów z rodzicami, ale w temacie samookaleczeń, depresji i innych zaburzeń zawsze tak na prawdę byłam sama. I odwoływanie się do tych osób też by mi wtedy nie pomogło
-
Vedag, moim zdaniem kolejność leki ----> terapia jest bez sensu. Nie rozumiem w ogóle czegoś takiego. Leki to rozwiązanie doraźne działające na ciało, a terapia to rozwiązanie długoterminowe działające na Twoją psychikę. Moim zdaniem bardzo dobrze, że się od razu lekami nie chcesz faszerować. Ja bym na Twoim miejscu próbowała najpierw z terapeutą, a leki najwyżej pomocniczo...
-
franklin2, 13*30= 390 ml Mnie bez leków rozkłada w trupa po ćwiartce... A jak tam dzisiaj nastrój? Rozwiązało się coś?
-
Byłam dzisiaj zajebistą gospodynią domową. Nawet udało mi się wstawić zmywarkę przed wyjściem z domu I zrobiłam mojemu chłopu "uroczysty" obiad z okazji jego pierwszego dnia w pracy
-
dominika92, mówiłam raczej o takim zostawieniu psa bez niczego. Nie wszystkie idą spać, choćby były nie wiem jak wybiegane. Niektóre wyją przez 8 godzin. -- 11 lis 2012, 23:06 -- Idę spać. I tak z tej dyskusji nic nie wyniknie.
-
Candy14, bo ja wiem, czy to się tak wrzyna... Nie zauważyłam u Bory żadnych śladów po kolczatce ani drapania w tych okolicach czy jakichkolwiek zmian... Psy sobie nawzajem przy zabawie zadają większy ból niż taka kolczatka. A poza tym to z tego co zauważyłam psa znacznie bardziej od kolczatki unieszczęśliwia siedzenie w domu w samotności przez 8 godzin. A to jest normalne i tego się nikt nie czepia (zwłaszcza, że raczej nie da się temu zapobiec).
-
dominika92, ja u mojego psa widzę zachowania związane z funkcjonowaniem w stadzie. I na moje właściciel egzekwujący zasady = przewodnik stada. A wilki robią sobie nawzajem znacznie bardziej hardcorowe rzeczy niż taka kolczatka (co nie znaczy, że uważam, że człowiek powinien psa w taki sam sposób traktować). Dobra, też już kończę -- 11 lis 2012, 22:25 -- Sa tez psy na lancuchach przy budzie i tez nie sprawiaja wrazenia jakby im to przeszkadzalo..przyzwyczaily sie i nie wiedza ze mozna inaczej. Chodzi o to zeby to wlascicielowi przeszkadzalo. Przesadziłaś. Nie widziałam, jeszcze psa na łańcuchu, który byłby zadowolony z takiego stanu rzeczy.
-
dominika92, w Bydgoszczy nie ma prawie nigdzie. To nie jest tak, że nie umiał nauczyć psa chodzić na smyczy. Wybrał taką metodę nauki. A co do budowania więzi... Opinie są na ten temat różne, ale z moich obserwacji dokonanych na trzech psach wynika tyle, że pies jest najszczęśliwszy, kiedy jego właściciel wyraźnie góruje nad nim w stadzie. Czemu? Bo wtedy wie, że ma zapewnione bezpieczeństwo, bo silniejszy członek stada czuwa nad nim i dzięki temu nie wyje po nocach i nie rzuca się na inne psy, bo wie, że nie musi stada bronić.
-
dominika92, przecież pies też potrafi pokazać, jak go boli albo mu źle. Borunia jak widzi kolczatkę to aż szaleje z radości, bo wie, że idzie na spacer. Jakby jej to tak przeszkadzało to mimo wszystko by się tak nie cieszyła. Dostałam od mojego ojca z 10 podręczników o wychowywaniu psów, sama ich wszystkich nie ogarnęłam, ale on tak. I jestem pełna podziwu, że wychował tak psa, który przeszedł przez co najmniej 3 właścicieli (a po drodze pilnowanie poprawczaka i prawdopodobnie szkolenie do walk psów). Jestem przeciwniczką krzywdzenia zwierząt w jakikolwiek sposób, ale uważam, że popadamy trochę w skrajność. Na przykład z tym, że kolczatki w ogóle znikają ze sklepów. Moim zdaniem to błąd.
-
Labradorka moich rodziców nosi kolczatkę i nie zauważyłam, żeby jej to jakoś specjalnie przeszkadzało. Moim zdaniem to nie jest przejaw braku umiejętności i podejścia do psa, bo jak ktoś nie umie nauczyć psa odpowiedniego zachowania to nie zrobi tego ani z kolczatką ani bez.
-
franklin2, 13 kolejek to sporo, nawet bez leków To normalne, że tak się czujesz. Mi też się czasem film urywał i potem czułam się fatalnie. Przejdzie... Może w przyszłości pomoże Ci to lepiej kontrolować ilość wypijanego alkoholu