Skocz do zawartości
Nerwica.com

L.E.

Użytkownik
  • Postów

    3 818
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez L.E.

  1. Arasha, sama nie wiem, na ile leki pomogły... Psychiatra stwierdził, że mam zacząć odstawiać i najpierw się broniłam, a potem odstawiłam błyskawicznie siłą rozpędu. Obecnie nie wiem, czy w ogóle to była dobra decyzja, ale wracać do nich też bez sensu... A czemu inteligencja przeszkadza w behawioralno-poznawczej? Mi pomaga, a jakaś głupia też nie jestem
  2. Arasha, w tej chwili nie biorę leków. Chodzę na terapię behawioralno-poznawczą, wcześniejsza była psychodynamiczna i ciągnęła się w nieskończoność, a mało dała. Broniłam jej kiedyś jak niepodległości, a teraz widzę, że może być inaczej. Często rozmawiam z przyjacielem, który teraz chodzi na psychodynamiczną i widzę, że ma takie same problemy i nieprzyjemności, jak ja z poprzednią terapeutką...
  3. Arasha, nie chciałabym Cię dobić, ale mdłości pośród potencjalnych skutków ubocznych to ma przecież nawet aspiryna... A po esci to mi się tyle cudów w głowie działo, że nie miałabym nawet czasu pomyśleć o rzyganiu -- 03 sty 2015, 19:22 -- Napewno opcją jest nie czytać o skutkach ubocznych w ulotce, bo łatwo je sobie wmówić. To, że komuś było niedobrze nie znaczy, że Tobie będzie
  4. Arasha, brałam parogen i escitil i po żadnym nie rzygałam
  5. MARIAN1967, czyli mimo wszystko idziesz do przodu i więcej problemów rozwiązałeś niż pojawiło się nowych U mnie niby też tak jest, że nie męczą mnie już pewne rzeczy, które męczyły mnie rok temu, ale i tak czuję się źle. W ubiegłym roku w styczniu zaczynałam drugą w moim życiu terapię. Tym razem wzięłam się do tego porządnie. Zrobiłam testy, na podstawie których miałam otrzymać diagnozę i pomoc w wyborze terapii... Diagnoza nie wyszła Znaczy wyszła depresja oczywiście plus full cech bordera, które jednak na bordera się nie złożyły. Czyli w sumie wiedziałam w końcu co mi jest i wiedziałam, że nie ma na to etykietki. Poszłam na terapię, tym razem dobraną do mojego charakteru i zaburzeń... Pani od testów stwierdziła, że powinnam się ogarnąć w kilka tygodni. No i pod koniec stycznia minie rok, a tu końca nie widać... Niby jestem zadowolona z terapii, bo daje wielokrotnie większe efekty niż poprzednia, ale... nadkruszyłyśmy może wierzchołek góry lodowej... Końca nie widać... Kiedy tak obiektywnie porównam to, co działo się ze mną w ubiegłym roku... zagubienie, zamulenie po lekach, myśli samobójcze, kryzysy poalkoholowe... to obiektywnie to co jest teraz to jest niebo a ziemia... Ale z drugiej strony stale jest źle, jeśli nie tragicznie. Po cichu wierzę, że kiedyś będę zdrowa, ale w takim tempie to będzie się ciągnąć latami... I za rok powiem to samo: "Jest lepiej, ale stale jest tragicznie"
  6. Mistrzostwo mojej mamy: "Nie masz depresji, masz melancholię" Mistrzostwo kolegi z pracy: "Ty masz problemy? Ty ludzi z problemami nie widziałaś!" Mistrzostwo kumpeli (studentki psychologii): "Mam nadzieję, że w Nowy Roku się ogarniesz" -- 03 sty 2015, 18:42 -- Ooooo... jeszcze jeden mi się przypomniał, nie do mnie co prawda, ale zawsze Lekarz do pacjenta: "Jest pan ogolony i uczesany. Jakby pan miał depresję, to by pan nie był"
  7. New-Tenuis, u mnie perfekcjonizm połączony jest z niską samooceną - nie mogę zrobić czegoś idealnie, więc nie robię wcale Z tym muszę mocno powalczyć jasaw, fajnie, że udało Ci się zmienić w sobie coś na lepsze Też mam problem z tą odpornością, a zaraz za tym idzie problem ze stabilną samooceną, która przy braku odporności jest niczym wahadełko
  8. Pewnie nie tylko ja tak mam, że okres świąteczny i noworoczny jest swojego rodzaju punktem odniesienia, momentem porównania. Stosunkowo łatwo zapamiętać, w jakim momencie życia byliśmy w tym samym czasie rok temu. Jak tam u Was? Lepiej? Gorzej? U mnie trochę mętlik, bo jest dużo gorzej niż np. dwa lata temu, za to dużo lepiej niż rok temu. Jednocześnie gorzej niż bym się tego spodziewała...
  9. Czuję się beznadziejnie, mam w sobie niemoc, której nie mogę pokonać. Czuję się, jakby wszystko, dosłownie wszystko zwaliło mi się na głowę Mam syf w mieszkaniu, sama też jestem zapuszczona, mam zaległości większe, niż mogę to opisać, wszystko odkładam na później, które nigdy nie następuje. Mam problem absolutnie ze wszystkim, nie mam na nic ochoty, najchętniej nie wychodziłabym z domu i nie robiła nic. Nic mnie nie cieszy, nic nie sprawia przyjemności. A przynajmniej w tej chwili nie potrafię sobie nic takiego wyobrazić. Zawodowo jestem w miejscu, gdzie chciałam być, ale mnie to nie cieszy. Niestety nie umiem podjąć decyzji, jak to zmienić, bo skoro nic mnie nie cieszy ani nic nie wychodzi, to skąd mam wiedzieć w czym jestem dobra i co powinnam robić? Moje życie rodzinne to ostatnio jedna wielka katastrofa, ale nie ma tutaj kogo winić poza losem... Chyba wszystko, co mogło nam się zwalić na głowy to się zwaliło... Za to uczuciowo... jest super, idealnie. Poznałam świetnego faceta... Ale nie umiem się tym cieszyć i stale zastanawiam się nad tym ile razy miało być świetnie, a wyszła katastrofa...
  10. L.E.

    Wkurza mnie:

    Nienawidzę, a zarazem współczuję ludziom, którzy nie są w stanie spojrzeć na świat na tyle szeroko, żeby zobaczyć coś poza własną dupą... Wkurzają mnie, tak bardzo mnie wkurzają... Ci wszyscy ludzie, którzy nie są w stanie zrobić niczego dla innych, jeśli nie widzą w tym swoich korzyści. Gorzej... sama idea zrobienia czegoś takiego nie mieści im się w głowie... Czuję się od nich moralnie lepsza, ale co z tego... Są w większości. I oceniają innych swoją miarą. I za każdym razem jak chcę zrobić coś bezinteresownie spotykam się z nienawiścią... Czemu? Bo napewno mam z tego jakieś ukryte korzyści i napewno jednocześnie kogoś oszukuję... Bo jak można zrobić coś, z czego nic się nie ma... Bezsensowna idea... Któryś raz już mi to daje po oczach i za każdym razem mnie przeraża. Tak samo mocno...
  11. Szkoda że tak późno bo przed południem miałem tyle że nie mogłem na miejscu usiedzieć i tak poszło to w uj. To następnym razem niezwłocznie do mnie wysyłaj
  12. belcia, pewnie coś w tym jest, ale to jest takie błędne koło, bo nie mogę wyjechać, bo mam zaległości, nie mogę ogarnąć zaległości, bo jestem zmęczona, a nawet gdybym gdzieś wyjechała, to bym nie odpoczęła, bo by mnie męczyło to, że coś nade mną wisi
  13. L.E.

    Forum-zabawa.

    Hmmm... ja czasem przychodzę na forum tylko dla rozrywki, towarzysko, umówić się na zlot albo pogadać o przysłowiowej dupie Za to jak mnie weźmie dół to potrafię jęczeć we wszystkich wątkach. To forum mimo wszystko ma też aspekt rozrywkowy, bo sporo osób zna się tutaj na żywo, wspólnie spożyło mniejsze lub większe morze alkoholu, podarło ryje do karaoke, pograło w gry... (i co my tam jeszcze robiliśmy) I jak czasem taki temat wychodzi to broń Boże nie po to, żeby kogoś dobić, tylko dlatego, że pomimo zaburzeń umiemy być też rozrywkowi (no dobra, ja ostatnio to nie bardzo)
  14. Znowu miałam ochotę coś sobie zrobić po alkoholu... Powstrzymałam się, ogarnęłam, ale nadal mi strasznie źle choćby przez sam fakt, że mi jeszcze takie pomysły do głowy przychodzą
  15. Nie mam absolutnie żadnej energii do życia... Ma ktoś trochę na zbyciu? Tyle, żeby gary umyć i trochę popracować... Hmmm? Użyczy ktoś?
×