-
Postów
12 852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Korba
-
taaaa....... a w Mongolii jest klątwa Czyngis-chana.
-
-asiu-, bardzo się cieszę, że znowu poczułaś się bezpiecznie na terapii. Jeszcze bym się dodatkowo ucieszyło, gdyby Hania też się tak czuła jak zacznie chodzić.
-
klątwa sułtana????????? sorki, niedawno byłam w Turcji i pierwsze o tym słyszę........ a nawet jeżeli - to co to ma wspólnego z objawami picia..?
-
Monika, jutro koleżanka, która też stara się o oddział dzienny (nasza Basia) będzie tam jutro i zaproponowała, że mnie tam zapisze na wstępną wizytę. pójdę. to wszystko teraz tak zaczęło się toczyć, że spróbuję wyłączyć przekorę i się temu poddać. -asiu-, ja od początku jestem z moją nową terapeutką "na ty". dla mnie to ma wielkie znaczenie. niektórzy terapeuci uważają, że należy trzymać profesjonalny dystans. dla mnie ten dystans oznacza, że osoba na przeciwko mnie jest mi całkiem obca i nie mogę jej ufać, otwierać się przed nią. z Małgosią się czasem zapominam i czuję się jakby była moją dobrą koleżanką. przyjaciółką. terapia bez poczucia więzi wg mnie nie ma sensu, przynajmniej dla nas.
-
wróciłam z jogi przeżyłam na początku ostra derealka - czułam się jakbym grała w jakimś filmie, albo jakby mnie tam wcale nie było. pan zapytał na dzień dobry, czy cierpię na jakieś choroby, a ja mu na to, że owszem i powiedziałam prawdę. na początku krótki relaks, oczywiście zero koncentracji, zero relaksu. przy ćwiczeniach poczułam jak bardzo inaczej czuję jogę po takiej przerwie i jak kiedyś mimo wszystko byłam bardziej "podatna". paweł (trener) kilkakrotnie mi poprawiał ramiona, bo trzymałam je ciągle spięte, wysoko. ćwiczenia bolesne, ale przyjemne. końcowa relaksacja szła mi lepiej, do momentu, jak powiedział, że nasze ciało się teraz robi bezwładne, i pomyślałam, że cholera, coś takiego to ja miewam średnio dwa razy dziennie. automatycznie oddech mi się przyspieszyć, zaczęłam się wiercić i otwierać oczy. powiedział mi później, że gdy czuję lęk nie muszę zamykać oczu, obserwował mnie trochę. tak się w ogóle składa, że to jest mąż mojej terapeutki :) cieszę się, że byłam, mój kręgosłup mi jest za to wdzięczny. no i jestem dumna z siebie. powiedział mi, że samo przyjście to dla mnie 50% sukcesu. potem jak wyszłam, czułam się rozedrgana, stres wyszedł, bo tak bardzo się tego bałam. teraz po kąpieli już jest lepiej. zobaczymy co mnie będzie jutro boleć
-
wovacuum, no właśnie, a ja się trzęsę jak galareta....
-
Hania, zwykły. Biorę, bo jak tylko pomyślę o tych ludziach tam, to mi pikawa szaleć zaczyna.
-
wovka, póki co.... to ja idę na 18.00 na jogę i mam taaaakieeeeeeego stresa........
-
wovacuum, to z rozpędu i piątkę mogę
-
to jak się sprężę, to mogę jeszcze się trójki dorobić
-
cholibka a ja już przejrzałam
-
Kiciusiu bo musisz zamknąć nawias ] za wklejonym linkiem. Nie nerwuj się!
-
no i jaka kupa, jaka??
-
[videoyoutube=*] *po znaku = wklejasz skopiowaną część linka, tą cześć która w linku znajduje się po znaku =
-
Krwiopij, Haniu, wiesz jak ja odkryłam jak to się robi? Weź dowolny post z wklejonym teledyskiem i zrób cytuj. Zobaczysz wtedy co się wstawia do skrótu videoyoutube.
-
Krwiopij, hehehe, ja o efektach pozytywnych w ogóle nie myślałam. Mówiąć o nowościach miałam na myśli właśnie uboki, tylko że ja nie wiem już co jest ubokiem a co jobjawem, hehhehe. Szczękościsk mam jeszcze po citabaxie, więc zakładam że przy sertralinie się utrzyma. Czuję lekkie pobudzenie, ciężko mi usiedzieć przy biurku. Oczy teletubisia? [Dodane po edycji:] jobjaw
-
chojrakowa, no cio.... przy niektórych zaburzeniach uzależnić się można od bardzo wielu rzeczy, praktycznie rzecz biorąc od wszystkiego i każdego. można przestać w pewnym momencie odczuwać granice i staje się to niebezpieczną grą - czy to są drugi, czy leki, czy drugi człowiek, czy jazda samochodem, czy też właśnie seks. wiem, co mówię, byłam tam. pewne stany, czynności zagłuszają brak miłości i parszywe uczucie tęsknoty. pomijając skrajności seks to fantastyczna sprawa PS. w moim rękach seks staje się czasem niebezpieczną zabawką...
-
w zasadzie tak. ale nie zawsze...
-
madseason, dzięki bardzo za rady. zdaję sobie sprawę z tego, że gwarancji efektów (takich czy innych) nikt mi nie da. a co do myślenia i nie działania to samobójstwo nie jest dobrym przykładem w moim przypadku muszę się jeszcze skonsultować z moją psychiatrą.
-
stawy bolą, kręgosłup boli, ramiona jak w imadle. idę dziś na jogę, bo inaczej zwariuję. pewnie będę tam stękać jak stara babcia, taka jestem skostniała. idzie ze mną koleżanka, więc może nie ucieknę, jak zobaczę, że jest dużo ludzi. czuję się rozbita, staram się zachować spokój. pracuję sobie cicho od rana i jakoś jest. w głowie burza mózgu.
-
no to ja się jeszcze ze 30 razy zastanowię nad tym...