Pożegnanie z ciałem
Jestem Tobą bardzo zmęczona
Nie panujesz nad skrawkami myśli
Rozbieganych po zakamarkach pamięci
Nie rozpoznajesz
W otępieniu wspomnień, marzeń, snów
Ani oznak rzeczywistości
Układasz je w jeden obraz rzeczy
Niezrozumiałych, nierozpoznawalnych, nieistniejących
Oglądasz je
W zdziwieniu, w rozpaczy, w pogardzie
Dla ich błahości, dla ich ulotności, dla ich powtarzalności
Nie wiem, czy sama go stworzyłam
Czy z uznanego wzorca pożyczyłam
Czy w prezencie otrzymałam
Od stroskanego, lecz nieświadomego przyjaciela
Zostawiam więc wszystko, co nie moje
Poranne skłony, makijaż o brzasku, błogosławioną kawę
Imitacje gestów, substytuty słów, ślepe spojrzenia, lekkie uściski dłoni
Dzień dobry i do widzenia, z cukrem czy bez, dwie kopie proszę
Wieczory pełne powstrzymywanych emocji
Zapisane strony przechwyconych refleksji
Kojące kąpiele i noce bezsenne
W nadziei na ożywcze zaburzenie kolejnego dnia
Budzę się do nieśmiertelnego snu, którego złudzeń próżno szukałam
Mając u boku najbardziej ułomny aspekt człowieka
Ciało