Krwiopij, ja fiksuję trochę, wiesz?
Rano - horror.
Potem - siedzę w robocie, myślę i myślę i wymyśliłam, że mi nic nie jest. Że po cholere mi jakiś szpital czy oddział dzienny, co za cholera bzdura. Przecież kurna przyszłam do pracy, spódniczkę i obcasiki przywdziałam, no czy ja wyglądam na świra????
Następnie - dzwoni komóra - koleżanka... Serce zaczyna mi się telepać, o Rany, co robić, odebrać? Odbieram, pyta mnie jak było w Turcji, a ja jej krótko - gorąco. Ona papla, ma dużo pozytywnej energii, ale ta energia mnie przygniata, po 30 sek. już nie wiem, co mówi, w głowie mi się kręci. Koniec rozmowy... uffff.....
Nie, jednak nie jestem normalna.