znowu źle spałam w nocy. jak zasnęłam, to o 5 obudziła mnie koteczka spragniona zabawy.
pojechałam do przychodni, gdzie upuścili mi znowu pół litra krwi, a potem do szpitala, gdzie czekałam w kolejce na rentgen płuc.
nienawidzę szpitali, chorych i chorób, więc zaczynałam dostawać tam świra, trzęsłam kolanem i wyginałam sobie palce.
no i musiałam przyjechać dla biura - choć szczerze mówiąc - na dzień dzisiejszy mam dość.
sprawami zawodowymi interesuję się czysto kurtuazyjnie, pytam o coś, a tak naprawdę mam to chyba w d.
kiedyś tak nie było, praca była moim życiem.
teraz nie ma nic.