no normalnie, po prostu nie mogę i już. tzn. nie chodzi mi bynajmniej o kwestię wiary. zupełnie nie przeszkadza mi orientacja homosexualna u innych ludzi, naprawdę i nie uważam, że to grzech. ale jeśli chodzi o mnie to jest to nie do przyjęcia. moja rodzina nigdy by się z tym nie pogodziła i wypominałaby mi to do końca życia. wiem, że to moje życie, ale oni marzą, że założę rodzinę, nie będę sama (nie mam rodzeństwa), będę mieć wspierającego męża, dzieci, poza tym uważają homosexualizm za coś chorobliwego i wstrętnego, i nie ma sensu przekonywanie ich, bo i tak nic nie zmieni ich punktu widzenia (czasem w dyskusjach próbowałam bronić homosexualistów).
chyba nie pokazałabym się mojej rodzinie już na oczy (i bliższej, i dalszej), gdyby oni się dowiedzieli choćby o moich domysłach i przypuszczeniach.
A to kompletnie inna sprawa. To nie Ty nie jesteś w stanie tego zaakceptować, tylko Twoja rodzina. Popracuj nad tym na terapii. To Ty jesteś na terapii, nie Twoja rodzina. To Twoje życie. Zbyt długo Twoja rodzina miała wpływ na Twoje życie i, Asiu, obie wiemy, że nienajlepszy....